Siły zbrojne

Zanim nadejdzie Kruk: Niezbędna modernizacja Mi-24, ale jaka? [ANALIZA]

Śmigłowce Mi-24W. Fot. 49BLot
Śmigłowce Mi-24W. Fot. 49BLot

Polska planuje zakup co najmniej 32 nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych w programie Kruk. Jednak potrzeba przeszacowania budżetu, związana z zakupem myśliwców F-35 w programie Harpia, może opóźnić lub ograniczyć zakup maszyn uderzeniowych. W tej sytuacji potrzebne jest rozwiązanie pomostowe, w celu odtworzenia i utrzymania zdolności operacyjnych. Obecnie jedyna dostępna opcja to modernizacja posiadanych maszyn Mi-24D/W, przywracająca im zdolności do zwalczania pojazdów opancerzonych.

Prowadzony od lutego b.r. dialog techniczny w zakresie modernizacji śmigłowców Mi-24 jest szansą nie tylko na doraźne wypełnienie luki w możliwościach operacyjnych, ale też na zapewnienie zdolności pomostowych. Nawet gdyby, co jest nierealne, umowa na zakup śmigłowców Kruk została zawarta w bieżącym roku, to do osiągnięcia przez nie gotowości operacyjnej minie co najmniej 6 do 10 lat. W tym czasie Wojsko Polskie nadal nie dysponowałoby śmigłowcami zdolnymi do zwalczania czołgów i skutecznego wsparcia działań bojowych. Co prawda, Polska ma na wyposażeniu około 30 sprawnych śmigłowców Mi-24D/W, ale od co najmniej dekady nie dysponują one uzbrojeniem kierowanym, a ich uzbrojenie strzeleckie niebawem wyczerpie resursy. Program modernizacji jest szansą na wykorzystanie potencjału, jakim nadal dysponują te maszyny.

Śmigłowce Mi-24W mogą się dobrze prezentować na pokazach, ale ich możliwości bojowe są bardzo ograniczone. Fot. J.Sabak
Śmigłowce Mi-24W mogą się dobrze prezentować na pokazach, ale ich możliwości bojowe są bardzo ograniczone. Fot. J.Sabak

Kruk, czyli śmigłowiec uderzeniowy którego zjadła Harpia?

Program śmigłowców uderzeniowych Kruk od 2014 roku znajduje się wśród priorytetów programu modernizacji technicznej. Mimo to od lat nie był w stanie wyjść poza wstępną fazę. Obecnie znalazł się, co prawda, na krótkiej liście priorytetów PMT 2017-2026, wymienionych przez ministra obrony Mariusza Błaszczaka, ale procedura nie weszła jeszcze w fazę zakupową, a jedynie analityczno-koncepcyjną. Z pewnością na ten kosztowny projekt wpłynie również znaczny nacisk, jaki po kolejnym wypadku MiGa-29 minister Błaszczak i prezydent Duda kładą na przyspieszenie programu myśliwców Harpia.

Jeszcze podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej 6 lutego 2018 roku, wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz zadeklarował, że w programie Kruk rozważane jest pozyskanie 16-32 maszyn. Jednak równocześnie potwierdził, że Inspektorat Uzbrojenia nadal oczekuje na wyniki oceny występowania Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa, od którego uzależniony jest dalszy harmonogram działań. Status BP prawdopodobnie przyspieszyłby proces, gdyż umożliwiłby pominięcie długotrwałej procedury przetargowej, jednak pomimo tego, że minął już ponad rok, brak jest informacji na temat rozstrzygnięcia tej kwestii. Jesteśmy więc w sytuacji, gdy należałoby rozpocząć procedurę przetargową. Alternatywą są negocjacje z jednym lub kilkoma wybranymi oferentami. 

Kwestia samych ofert jest dość złożona. W dialogu technicznym udział wzięli czołowi producenci, oferując bardzo zróżnicowane produkty. Temat ten był prezentowany na przez Defence24 wielokrotnie, dlatego można ograniczyć się do krótkiego podsumowania.

Oferowane Polsce śmigłowce Boeing AH-64E Apache Guardian oraz Bell AH-1Z Viper są dostępne jedynie w ramach programu Foreign Military Sales realizowanego za pośrednictwem administracji USA. Jest to procedura G2G, czyli tryb umowy międzyrządowej o sztywno określonych przez prawo amerykańskie zasadach, które nie są w niektórych punktach kompatybilne z procedurami przetargowymi. Oprócz maszyn amerykańskich w dialogu technicznym brano pod uwagę również maszynę Airbus Helicopters Tiger oraz tureckie TAI T129 ATAK. Z przyczyn politycznych pierwsza z tych ofert jest dość trudna dla obecnych władz MON, natomiast druga stanowi problem w zakresie rosnącego napięcia między Turcją a UE oraz Stanami Zjednoczonymi.

Brytyjskie śmigłowce Apache na poligonie w Orzyszu. AH-64E Apache Guardian jest faworytem w programie Kruk.Fot. J.Sabak
Brytyjskie śmigłowce Apache na poligonie w Orzyszu. Fot. J.Sabak

Niedawno pojawiła się również propozycja koncernu Leonardo Helicopters dotycząca nowej maszyny AH-249A, która jest obecnie dopiero opracowywana jako następca śmigłowców AH-129 Mangusta. Jej zaletą może być istotny udział polskiego przemysłu i nowoczesna konstrukcja, ale jednocześnie jest to opcja pełna niewiadomych, gdyż prototyp maszyny jeszcze nie został oblatany.

Niezależnie od wybranego śmigłowca, zakup nowo wyprodukowanych maszyn będzie w praktyce możliwy dla Polski najwcześniej w 2020 roku. Realnie, zgodnie z zeszłorocznymi deklaracjami, zakup przesunięto poza rok 2022. Sam proces produkcji i realizacja zamówień wymuszają co najmniej kilkuletnie oczekiwanie na dostawy. Przy tym należy pamiętać, że dostarczenie maszyn oznacza dopiero początek procesu wprowadzania ich do służby i wypracowywania gotowości operacyjnej. Ile może trwać taki proces widać choćby po historii polskich F-16 Jastrząb, które dopiero od niedawna wzięły udział w działaniach operacyjnych, w ramach PKW Orlik 7 nad krajami bałtyckimi oraz PKW OIR Kuwejt działającym nad Syrią.

Czas od zawarcia umowy do osiągnięcia pełnej gotowości operacyjnej przez nowe śmigłowce uderzeniowe szacować można na ponad pięć, a może nawet siedem do dziesięciu lat. Mowa tu o procesie dostarczenia, wprowadzenia do służby, przeszkolenia personelu i osiągnięcia zdolności do realizacji działań bojowych. W tym czasie Polska nie będzie dysponować śmigłowcami uderzeniowymi zdolnymi do rażenia celów opancerzonych z pomocą uzbrojenia kierowanego i wykonywania dużej części innych zadań.

Zanim nadejdzie Kruk, czyli zdolności pomostowe

Obecnie Polska dysponuje około 30 śmigłowcami Mi-24D/W z których 11 przeszło w ostatnim czasie remont główny w WZL-1, a remont kolejnych wszedł obecnie w fazę negocjacji. Choć czas ich eksploatacji zostanie wydłużony, to maszyny te nie są już w stanie pełnić większości swoich zadań. Śmigłowce te od dekady nie posiadają na uzbrojeniu przeciwpancernych pocisków kierowanych, gdyż ich zapasy się wyczerpały. Niebawem zaczną się wyczerpywać części do czterolufowych karabinów JaKB-12,7 kalibru 12,7 mm umieszczonych w ruchomej gondoli.

image
Polskie śmigłowce Mi-24 można czasem zobaczyć z pociskami 9K114 Szturm, ale od lat są to tylko ćwiczebne atrapy. Oprócz nich na belkach widać wyrzutnie rakiet kalibru 57 mm. Fot. j.Sabak

Dostępnym uzbrojeniem pozostaną wówczas jedynie posowieckie niekierowane rakiety, bomby i zasobniki artyleryjskie. Nie jest to potencjał adekwatny do zadań jakie powinny realizować te maszyny i wysoce niedostateczny względem zagrożeń, z jakimi mogą się mierzyć w konflikcie zbrojnym. Śmigłowce Mi-24 mogą jednak zostać skutecznie zmodernizowane, w celu zwiększenia (a w zasadzie przywrócenia) potencjału bojowego oraz poprawy innych parametrów.

W 2017 roku WZL nr 1 zakończyły proces modernizacji śmigłowców Mi-24W na potrzeby sił zbrojnych Senegalu. Zmiany jakie wprowadzono w tych maszynach obejmowały przede wszystkim instalację nowocześniejszych jednostek napędowych, dostosowanie do gogli noktowizyjnych i system GPS wyposażony w duży wyświetlacz wielofunkcyjny z opcją symulacji przyrządów. Jest to jednak znacznie mniejszy zakres prac, niż planowana i nigdy nie przeprowadzona modernizacja polskich Mi-24 w ramach programu Mi-24PL Pluszcz.

Dorobek uzyskany w tym programie stanowi interesująca podstawę dla potencjalnego programu modernizacji śmigłowców Mi-24, w kwestii którego realizowany jest obecnie przez Inspektorat Uzbrojenia dialog techniczny. Bierze w nim udział 15 podmiotów, których oferta jest bardzo różnorodna. Część z nich oferuje gotowe kompleksowe rozwiązania, takie jak Night Hawk (wcześniej znany jako Super Hind) firmy Paramount Aerospace Systems z RPA, czy program modernizacji Mi-24 izraelskich firm Israel Aircraft Industries oraz Elbit Systems. Inne proponują jedynie rozwiązania dla wybranych zakresów modernizacji, jak pociski Brimstone firmy MBDA, czy systemy walki elektronicznej i samoobrony produkcji BAE Systems czy Saab. 

„Mi-24PL” użytek własny i na eksport

Możliwe jest zrealizowanie znacznej części prac w oparciu o polski przemysł, we współpracy z zagranicznymi dostawcami technologii. Oznacza to, że zamiast gotowych rozwiązań modernizacji, należałoby wykorzystać oferowane systemy wyposażenia i uzbrojenia, dla stworzenia optymalnej konfiguracji w zakresie koszt/efekt. Powinna ona optymalizować również udział polskiego przemysłu, gdyż może stanowić interesującą ofertę eksportową dla użytkowników maszyn Mi-24, którzy będą szukać niezależności od rosyjskich kontrahentów.

Pomocna może tu być tutaj zarówno współpraca z ukraińskim producentem silników, zakładami Motor Sicz, które oferują silniki kompatybilne z Mi-24, ale nie wykorzystujące komponentów ani systemów produkcji rosyjskiej.

Kolejnym ważny czynnik, to fakt, iż WZL nr 1 podpisały 4 września 2018 roku protokół ustaleń (ang. memorandum of understanding)  z koncernem Boeing, określający obszary współpracy i realizacji projektów biznesowych dotyczących platform śmigłowcowych wyprodukowanych przez innych niż Boeing, w tym producentów poza Stanami Zjednoczonymi. Wśród wymienionych opcji znalazła się m.in. „produkcja wybranych komponentów, których produkcji zaniechano”, co obejmuje przede wszystkim śmigłowce Mi-24, Mi-8/17 i Mi-14, otwierając interesujące nowe opcje.

image
Night Hawk (wcześniej znany jako Super Hind) firmy Paramount Aerospace Systems z RPA to najbardziej kompleksowa modernizacja Mi-24 realizowana poza Rosją. Fot. Paramount AS

Jeśli chodzi o bieżącą sytuację w zakresie części zamiennych, to zgodnie z informacjami uzyskanymi nieoficjalnie przez Defence24.pl Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi dysponują zapasem kluczowych komponentów, takich jak łopaty wirnika, które pozwalają na eksploatację co najmniej jednej eskadry maszyn Mi-24 przez kolejną dekadę niezależnie od rosyjskiego producenta czy innych dostawców. Jest to kwestia o tyle istotna, że jednym z często powtarzanych argumentów przeciw modernizacji jest właśnie uzależnienie od Rosji.

Należy też wziąć pod uwagę fakt, iż wiele rozwiązań związanych z modernizacją Mi-24 zostało już przeanalizowanych i od lat oczekuje na wdrożenie lub odpowiednie wykorzystanie. Są to przede wszystkim efekty nigdy nie ukończonego, międzynarodowego programu Mi-24 Pluszcz.

Mi-24PL Pluszcz i Głuszec

W latach 2001-2004 Polska, najpierw w kooperacji międzynarodowej a potem już samodzielnie rozwijała program modernizacji śmigłowców Mi-24 o kryptonimie Pluszcz. Pierwotnie miał to być projekt realizowany przez Czechy, Polskę, Słowację i Węgry we współpracy z producentem i mający na celu dostosowanie około 100 śmigłowców Mi-24D/W do standardów NATO. Plany zakładały nie tylko zastosowanie komputera misji i co najmniej częściowe ucyfrowienie awioniki, ale również integrację pocisków Hellfire i innych typów uzbrojenia stosowanego w krajach Sojuszu. Polska planowała zmodernizować 40 śmigłowców, jednak pomimo dużego potencjału program w formacie międzynarodowym nie doszedł do skutku.

W lutym 2003 roku zatwierdzono wstępne założenia taktyczno-techniczne wspólne dla Mi-24 wszystkich uczestników programu, ale już 4 miesiące później program zakończono, podejmując na szczeblu międzyrządowym decyzję o samodzielnym przygotowaniu prototypów przez każdy z krajów osobno. W listopadzie 2003 roku Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało z WZL nr 1 umowę na opracowanie modernizacji i przygotowanie dwóch prototypów maszyn Mi-24 Pluszcz. Planowano zmodernizować 12 śmigłowców do wersji bojowej Mi-24PL i kolejne 4 do zadań ratownictwa bojowego oznaczonych Mi-24PL/CSAR. Umowa została jednak anulowana już w czerwcu 2004 roku.

W śmigłowcu W-3PL Głuszec zastosowano m. in. awionikę i system zarządzania uzbrojeniem opracowane w ramach programu Mi-24PL Pluszcz. Fot. J.Sabak
W śmigłowcu W-3PL Głuszec zastosowano m. in. awionikę i system zarządzania uzbrojeniem opracowane w ramach programu Mi-24PL Pluszcz. Fot. J.Sabak

Część opracowanych dla Pluszcza rozwiązań wykorzystano później w programie maszyny W-3PL Głuszec. Natomiast modernizacja polskich Mi-24 skończyła się na dostosowaniu maszyn do użycia gogli noktowizyjnych i instalacji prostego modułu GPS. Prekursorami były w tym zakresie trzy maszyny wysłane wraz z polskimi żołnierzami do Afganistanu. Od tego czasu, poza realizacją tych prac na wszystkich posiadanych maszynach, nie posunęliśmy się naprzód w modernizacji Mi-24, który nie przystaje już dziś całkowicie do potrzeb pola walki. Jednocześnie jednak nie może liczyć zbyt szybko na następcę, z przyczyn wskazanych na początku tego tekstu. Potrzebne jest więc unowocześnienie co najmniej części posiadanych maszyn przy zachowaniu rozsądnego stosunku koszt/efekt. Jakie powinny być główne zakresy takiej zoptymalizowanej modernizacji.

Podstawowe problemy polskich Mi-24 to obecnie:

  • Brak nowoczesnego uzbrojenia, zgodnego ze standardem NATO
  • Niskie osiągi systemu napędowego
  • Niska świadomość sytuacyjna (archaiczna awionika i systemy obserwacyjne)
  • Brak nowoczesnych systemów samoobrony.

Są to priorytety, które należy mieć na uwadze podczas prac nad uzasadnioną operacyjnie i ekonomicznie modernizacją śmigłowców rodziny Mi-24.

Napęd, czyli więcej mocy i mniej pracy

Podstawą dla jakichkolwiek modernizacji śmigłowców Mi-24, ale również Mi-17, powinno być unowocześnienie jednostki napędowej. Proces ten może być zrealizowany w kraju. Już obecnie WZL nr 1 jest w stanie modernizować silniki TW-3-117W stosowane we wszystkich śmigłowcach Mi-24W i ostatniej serii Mi-24D do znacznie nowocześniejszej wersji TW-3-117WM, dostarczanej przez ukraińskie zakłady Motor Sicz. Taki model silnika zastosowano w senegalskich maszynach, uzyskując dostrzegalny wzrost osiągów bez zmian w układzie przeniesienia mocy.

Jest on widoczny przede wszystkim w dynamice lotu, prędkości wznoszenia i udźwigu. Nie ma potrzeby, jak miało to miejsce w Afganistanie, „startować na przednim kole”, czyli z rozbiegiem, jak samolot. Manewr ten, często stosowany przez polskie śmigłowce Mi-24 w Afganistanie nie wynikał z brawury, ale z niewystarczającej mocy silników do klasycznego, pionowego startu maszyny obciążonej uzbrojeniem.

Użycie silników TW-3-117WM zapewnia również niższy koszt eksploatacji, ze względu na nowocześniejsze oprzyrządowanie i dłuższe okresy eksploatacji między przeglądami i remontami. Zastosowanie silników tego typu otwiera również potencjalnie możliwość dalszej modernizacji poprzez wdrożenie jednostek serii WMA i wyższych, o ile będzie takie zapotrzebowanie. Wymiana silników na nowsze może zostać zrealizowana w ramach remontu. Co równie istotne, nowe silniki nie korzystają z rosyjskich komponentów, a więc są bezpieczniejsze od jednostek starego typu.

Awionika – co widzi załoga?

Modernizacja Mi-24 ma odbywać się przy założeniu, że docelowo śmigłowce tego typu zostaną wymienione na nowe maszyny. Nie ma więc raczej potrzeby wprowadzania całkowicie nowego, zintegrowanego systemu awionicznego, gdyż mogłoby to okazać się zbyt kosztowne. Absolutne minimum, dyktowane też względami bezpieczeństwa, nakazuje wskaźniki przeskalować na standardowe w lotnictwie NATO jednostki anglosaskie (np. wysokościomierze z metrów na stopy, a prędkościomierz z km/h na węzły). Takie zmiany wprowadzają Czesi w swoich śmigłowcach Mi-17 i Mi-171Sz.

image
Opracowana przez ITWL "ucyfrowiona" awionika dla śmigłowca Mi-24 prezentowana była m. in. podczas MSPO 2018 (na zdjęciu kabina pilota). Fot. J.Sabak

Uzasadnione byłoby również doprowadzenie do odpowiednio bezpiecznego standardu systemu łączności. Wraz z nim można byłoby zainstalować nowocześniejszy wyświetlacz systemu GPS, umożliwiający wyświetlanie mapy i być może (w pakiecie minimum), wybranych parametrów lotu. Dla zarządzania nowych uzbrojeniem (o którym nieco dalej) niezbędny będzie odpowiedni system obserwacyjno-celowniczy oraz układy kierowania i zarządzania, co daje przesłanki do co najmniej częściowego ucyfrowienia awioniki. Można zastosować rozwiązania opracowane dla Mi-24 i wprowadzone częściowo na śmigłowcach W-3PL Głuszec lub też na tej bazie stworzyć nowocześniejszy system, o ile nie spowoduje to opóźnienia w programie.

Jakie uzbrojenie, czyli siła ognia?

Mi-24, oznaczony przez NATO „Hind”, jest z założenia śmigłowcem uderzeniowym przeznaczonym między innymi do zwalczania broni pancernej przeciwnika. Polska nie posiada już jednak możliwości użycia ppk 9M114 Szturm, które stanowiły uzbrojenie Mi-24W. Również Mi-24D nie korzystają już od dawna z rakiet 9M17 Skorpion. Wszystkie śmigłowce mogą przenosić bomby lotnicze o masie od 100 kg do pół tony oraz zasobniki z działkami 23 mm i niekierowanymi pociskami rakietowymi kalibru 57 mm lub 80 mm. Stałe uzbrojenie stanowi czterolufowy karabin maszynowy JaKB-12,7 kalibru 12,7 mm w wieżyczce dziobowej.

Resurs tych ostatnich jest obecnie na wyczerpaniu i niebawem trzeba będzie zrezygnować z ich użycia ze względu na brak części zamiennych i możliwości dalszego wydłużania eksploatacji. Jak więc widać głównym problemem polskich śmigłowców jest kurczący się i nie dostosowany do nowoczesnych działań bojowych zestaw uzbrojenia. Dotyczy to szczególnie pocisków kierowanych.

image
Przednia część śmigłowca Mi-24W z dobrze widoczną wieżyczką z karabinem JaKB-12,7 kalibru 12,7 mm i systemem celowniczym Raduga, stosowanym do naprowadzania rakiet 9M114 i 9M17. Fot. J.Sabak

Paradoksalnie, możliwość rezygnacji z archaicznego systemu celowniczego Raduga stosowanego do naprowadzania pocisków 9M114 i 9M17 ułatwia modernizację śmigłowców. Dzieje się tak, ponieważ celownik ten wykorzystuje kanał optyczny oparty na systemie soczewek i luster, zajmujący znaczną przestrzeń w przedniej części kadłuba pod miejscami załogi. Usunięcie tego zbędnego systemu to „odchudzenie” maszyny o około 250 kilogramów zbędnego balastu. To również znaczna przestrzeń w przedniej części śmigłowca do zagospodarowania, na przykład na nowoczesne systemy optoelektroniczne, awionikę oraz dodatkową amunicję do uzbrojenia w wieżyczce przedniej.

Rakiety kierowane – absolutny priorytet

Stosowane obecnie na śmigłowcach Mi-24D/W pociski niekierowane S-5 i S-8 są uzbrojeniem w posowieckim standardzie. Powinny zostać zastąpione przez odpowiedniki zgodne ze standardem NATO. Mesko już obecnie posiada w ofercie pociski niekierowane kalibru 70 mm, natomiast ZM Tarnów opracowało wyrzutnie dostosowane zarówno do podwieszania pod zachodnimi, jak i wschodnimi maszynami.

Alternatywną dla pocisków 70 mm opcją, prezentowaną przez WZL-1 podczas MSPO 2017, są kierowane pociski rakietowe 68 mm firmy Thales, oparte na rakietach niekierowanych stosowanych na śmigłowcach francuskich. W 2016 roku Thales podpisał z PGZ i Mesko porozumienie dotyczące współpracy przy produkcji tych pocisków, a w 2017 roku zawarto umowę z ITWL.

Możliwe jest przekształcenie rakiet niekierowanych w pociski kierowane na odbity od celu promień lasera. Obecnie dostępne są „z półki” liczne systemy umożliwiające tego typu modyfikacje, oferowane przez firmy BAE Systems (APKWS), Elbit (STAR), MBDA, Lockheed Martin (DAGR) czy Raytheon (TALON). Izraelski system STAR został już zintegrowany z Mi-24 dla jednego z zagranicznych klientów. Po decyzji o pozyskaniu określonego typu rakiet uzasadnione byłoby pozyskanie licencji do ich produkcji w Polsce, albo docelowe opracowanie własnego rozwiązania.

image
Pocisk kierowany Hellfire i rakiety niekierowane kalibru 70 mm (w wersji ćwiczebnej). Fot. J.Sabak

Jeżeli Polska zdecyduje się na zakup lekkich rakiet kierowanych laserowo, niezależnie od wybranej opcji, wymagane będzie wyposażenie śmigłowca Mi-24 w głowicę optoelektroniczną z laserowym podświetlaczem celów, podobnie jak w wypadku integracji ciężkich kierowanych laserowo przeciwpancernych pocisków rakietowych. Jest to więc rozwiązanie dość uniwersalne, otwierające dostęp do szerokiej gamy uzbrojenia. Mogą to być np. amerykańskie rakiety AGM-114 Hellfire lub brytyjskie Brimstone. 

Inną opcją, która nie wymaga instalacji kosztownej głowicy wyposażonej w podświetlacz laserowy, są pociski naprowadzane optycznie lub na podczerwień, takie jak ppk Spike. Rakiety rodziny Spike mogą być dostępne w różnych wariantach. Wojsko Polskie posiada na uzbrojeniu rakiety Spike-LR o zasięgu 4 km, ale do odpalania ze śmigłowców powinny zostać zostać raczej pozyskane pociski o większym zasięgu Spike-ER lub ich nowy wariant ER2, czy nawet cięższe Spike-NLOS osiągające dystans 40 km. Elementem rodziny Spike jest jednak również pocisk LR2, którego zasięg w wersji odpalanej ze śmigłowca może być wydłużony nawet do 10 km. Warto również wspomnieć, że pociski Spike-LR są produkowane na licencji w Mesko i inne, cięższe wersje również mogłyby powstawać w ramach kooperacji.

Warto powiedzieć, że wymieniono tu jedynie kilka najbardziej popularnych opcji. Wybór systemu uzbrojenia kierowanego zależny jest od celów i możliwości ekonomicznych, a poszczególne opcje mogą różnić się, na przykład, wymaganym czasem integracji. Każdy z systemów uzbrojenia kierowanego będzie wymagał zintegrowanego systemu naprowadzania i nowoczesnej głowicy optoelektronicznej. Może ona zostać umieszczona nie tylko w nosowej części maszyny, ale też w kilku innych, alternatywnych lokalizacjach. Warto w tym zakresie czerpać ze stosowanych na świecie rozwiązań. Tego typu prace nie będą stawić większego problemu i mogą zostać zrealizowane przez krajowe zakłady.

Wieżyczka – precyzja i siła ognia

Zgodnie z posiadanymi przez Defence24 informacjami karabiny JaKB-12,7, w które uzbrojone są przednie wieżyczki śmigłowców Mi-24D/W, powinny być w najbliższym czasie zastąpione innym rodzajem broni. Po pierwsze, ze względu na wyczerpanie ich możliwości eksploatacyjnych, a po drugie, aby wprowadzić w ich miejsce uzbrojenie lepiej odpowiadające potrzebom, najlepiej zgodne ze standardem NATO.

Podczas MSPO 2017 Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 zaprezentowały opcję zastąpienia czerolufowego karabinu maszynowego JaKB-12,7 na amunicję 12,7x108 mm karabinem WKM-Bm produkcji ZM Tarnów, zasilanym nabojami 12,7x99 mm w standardzie NATO, stosowanym w Wojsku Polskim. Jest to uzbrojenie identyczne z zastosowanym w śmigłowcu W-3PL Głuszec i produkowane w kraju. Możliwe jest również zastąpienie WKM-BM sześciolufowym karabinem WLKM. Jednak warto zwrócić uwagę, że broń kalibru 12,7 mm nie jest już obecnie stosowana na śmigłowcach uderzeniowych czy szturmowych. Nawet w przypadku rosyjskich Mi-24/35 nowszych wersji stosowane są ruchome działka kalibru 23 mm lub nieruchome 30 mm. Jest to związane zarówno z rosnącym poziomem ochrony pojazdów, jak też z rozwojem lekkich, precyzyjnych systemów uzbrojenia lufowego.

image
W rosyjskich śmigłowcach Mi-35M karabin 12,7 mm w wieżyczce zastąpiono dwulufowym działkiem 23 mm. Natomiast optyczny system Raduga oparty na pryzmatach ustąpił miejsca głowicy optoelektronicznej. Fot. Russian Helicopters

Myśląc perspektywicznie, należy rozważyć opcją uzbrojenie Mi-24 w działko automatyczne kalibru 20 lub 30 mm. Dla przyspieszenia prac powinno to być rozwiązanie dostępne na rynku w wersji gotowej wieżyczki, lub też uproszczony wariant z nieruchomym działkiem 23 mm lub 30 mm, jaki zastosowano np. w Mi-24P czy W-3W/WA Sokół. Jest to konfiguracja najprostsza, ale mało wszechstronna i obarczona istotnymi wadami.

Najbardziej logiczne jest zastosowanie wieżyczki ruchomej, zapewniającej precyzję i siłę ognia, najlepiej dostępną z półki. Jedną z alternatywnych możliwości jest zastąpienie wieżyczki USPU-24 wieżyczką Nexter THL 20 z działkiem M 621 kalibru 20 mm. Taka wieżyczka zastosowano już np. w rumuńskich IAR330 SOCAT, będących przeciwpancerną wersją śmigłowca Puma, produkowaną lokalnie na licencji. Wymiary wieżyczki, jej masa i generowane dla struktury obciążenia dość dobrze odpowiadają przestrzeni jaka powstaje po demontażu USPU-24 stosowanej na Mi-24D/W.

Działko M 621 kalibru 20 mm jest stosunkowo lekkie, zbliżone masą do ckm-u w słynnym kalibrze pół cala, ale zapewnia większą precyzję, penetrację i siłę ognia. Być może należy rozważyć zastosowanie takiej wieżyczki również na innych statkach powietrznych. Nie jest wykluczone, że broń ta już niebawem trafi do Wojsk Specjalnych. Zainteresowanie pozyskaniem działka 20 mm, jako alternatywy dla ciężkich karabinów maszynowych 12,7 mm wyraziła w ostatnim czasie JW Grom, rozpisując stosowny przetarg.

System walki elektronicznej i samoobrony

Ostatnim obszarem, choć wcale nie najmniej ważnym, jest zastosowanie na śmigłowcach Mi-24 nowoczesnego systemu ostrzegania i samoobrony przed pociskami kierowanymi oraz systemów walki elektronicznej. Jest to szczególnie istotne, jeśli maszyny mają pozostać w służbie po wprowadzeniu śmigłowców Kruk, o czym nieco później. Na rynku dostępne są obecnie liczne rozwiązania, z których część zaproponowano w ramach dialogu technicznego. W przypadku podjęcia decyzji o wyborze maszyn w programie Kruk, może być uzasadnione zastosowanie podobnego lub identycznego systemu walki elektronicznej i samoobrony, jednak powinno to również podlegać ocenie zasadności, aby nie zawyżyć kosztów programu. Mogą to być np. systemy proponowane przez Saab, BAE Systems czy Elbit. Tego typu pracę mogą być realizowane w kooperacji z krajowymi zakładami, takimi jak WZE oraz WZL-1. Przykładem jest system samoobrony All-in-Small, zaprezentowany na targach Air Fair przez Wojskowe Zakłady Elektroniczne, we współpracy z firmą Elisra. System ten integruje urządzenia ostrzegające o opromieniowaniu laserowym i radarowym, o ostrzale przeciwnika i odpaleniu rakiet oraz wyrzutnie flar i dipoli.

Ważne, aby system był dostosowany do maszyny i jej systemów pokładowych, zapewniając optymalną ochronę. Jest to element w istotny sposób wpływający na przeżywalność w warunkach nowoczesnego pola walki.

Życie zmodyfikowanych Mi-24 po Kruku?

Modernizacja śmigłowców Mi-24, jak wynika z powyższej analizy, jest możliwa i może być uzasadniona stosunkiem koszt/efekt. Zakres modernizacji powinien być określony przez siły zbrojne na podstawie potrzeb, jednak przy założeniu iż obejmie modyfikację napędu i co najmniej częściową wymianę uzbrojenia oraz demontaż zbędnego systemu Szturm. Procesem tym mogą być objęte przede wszystkim śmigłowce Mi-24W oraz najmłodsze Mi-24D pochodzące z czwartej serii i wyposażone w identyczne jednostki napędowe (TW-3-117W), gdyż mogą one zostać łatwo zmodyfikowane do standardu WM.

Ulepszone maszyny mogą nie tylko stanowić niezbędne obecnie rozwiązanie pomostowe, do czasu pozyskania śmigłowców uderzeniowych Kruk i osiągnięcia przez nie gotowości operacyjnej. W wielu zadaniach Mi-24 będą w stanie uzupełniać niedostateczną liczbę nowych maszyn, których zakup ma objąć w obecnym postępowaniu 32 egzemplarzy, a więc zaledwie dwie eskadry. Tymczasem, oprócz odwodu strategicznego, śmigłowce uderzeniowe powinny znaleźć się również w jednostkach kawalerii powietrznej oraz w formacjach lotniczych przypisanych poszczególnym brygadom, o czym pisałem w ostatnim tekście na ten temat.

W tym kontekście liczba 32 maszyn Kruk będzie wysoce niewystarczająca dla potrzeb Wojsk Lądowych, a są przecież inne zapotrzebowania. Przykładowo, maszyny tego typu mogą zostać użyte do wsparcia Wojsk Specjalnych, co było planowane projektując wariant Mi-24PL/CSAR jeszcze w ramach programu Pluszcz. De facto w składzie 7. Eskadry Działań Specjalnych powinny znajdować się zgodnie z etatem co najmniej dwa śmigłowce Mi-24.

image
Fot. J.Sabak

Należy też pamiętać, że docelowo, zgodnie z rekomendacjami Strategicznego Przeglądu Obronnego, Polska ma znacząco zwiększyć liczbę śmigłowców uderzeniowych, być może nawet do 100 maszyn. Zmodernizowane Mi-24 będą więc prawdopodobnie eksploatowane przez pewien czas równolegle z nowymi śmigłowcami, aż do osiągnięcia pełnej gotowości przez odpowiednią liczbę Kruków i innych maszyn wsparcia. 

Zgodnie z obecnie panującymi trendami część zadań mogą realizować lżejsze, tańsze, ale równie nowocześnie uzbrojone śmigłowce, takie jak AH-6 Little Bird, czy H145M z systemem HForce, a w niedalekiej przyszłości H160M Geupard. Rozwiązaniem pośrednim jest też użycie uzbrojonych w pociski kierowane wersji średnich śmigłowców wielozadaniowych, takich jak Black Hawk czy Caracal. Mimo to Mi-24, po odpowiedniej modernizacji, może jeszcze służyć w polskiej armii przez długie lata. Ze względu na zbliżoną konstrukcję, de facto powinny pozostać w służbie co najmniej tak długo jak będące dziś podstawowymi maszynami transportowymi Mi-8/17. Po wprowadzeniu do eskadr uderzeniowych śmigłowców Kruk, zmodernizowane Mi-24 powinny znaleźć się m. in. w Kawalerii Powietrznej.

Nie należy też pomijać potencjału eksportowego. Tego typu pakiet modernizacyjny, najlepiej skalowalny, może znaleźć uznanie wśród obecnych użytkowników Mi-24/Mi-35. Dotyczy to zarówno krajów chcących podnieść walory operacyjne tych maszyn, jak też krajów, które będą zainteresowane pozostawieniem ich w linii, ale jednocześnie nie będą chciały uzależniać się od Rosji. Takim klientem mogą być np. Węgry, które jako kraj NATO utrzymują maszyny w linii i muszą serwisować je w Rosji, ale też państwa Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. Do tych samych odbiorców mogą trafić polskie Mi-24PL po ich ostatecznym wycofaniu ze służby. 

Komentarze (77)

  1. tom97

    To zbrodnia stanu planować zakup Boeing AH-64E Apache Guardian lub Bell AH-1Z Viper jeśli Amerykanie przechodzą na nowa platformę opartą o SB-1 Defiant. Po co kolejny eksponat do muzeum bez przyszłości. Za 10 lat tj czas do wejścia do służby pierwszych zakupionych Apaczy będą tak samo nowoczesne jak Mi-24 teraz.

    1. Marek

      Przecież piszą ci wyraźnie, że K2 ma koreański silnik. W kolejnej partii będzie miał też koreańską przekładnie. Tym samym będzie miał kompletny w pełni koreański powerpack. Leony oczywiście trzeba modernizować. Ale na pewno nie do wersji A5, skoro zawarliśmy umowę z RM. Nad A5 także trzeba by było pomyśleć, bo po ukończeniu modernizacji A4 im także się ona prosi. Z Leonami niestety bieda jest taka, że pierwszych seryjnych, które zmodernizowali Niemcy armia do dzisiejszego dnia nie odebrała. Nie wiem z jakiej przyczyny. Być może takiej, że RM gdzieś dał d... . Co do samego K2 uważam, że jest dobrym wyborem. Zwłaszcza z całkowicie koreańskim power packiem. Powinien w pierwszym rzędzie zastąpić T-72 i Twarde. Leopardy zresztą także nie będą miały wiecznego resursu, więc je także trzeba będzie prędzej albo później czymś zastąpić. A najlepiej, zastąpić go takim czołgiem, którego produkcja może być całkowicie niezależna od naszego zachodniego sąsiada. Odpowiedniej do tego ilości czołgów nie wyprodukujesz ani za rok, ani za dwa ani za trzy lata, więc podany przez ciebie argument ceny odpada.

  2. Genowefa

    Ciągłe plany, analizy, konsultacje i dialogi, w tym mamy doświadczenie. A będzie remont z modyfikacją, podobnie jak w przypadku T-72.

    1. Gnom

      Ciagle nie przechodzi. Zatem cytat z ciebie: "bo brazylijska wersja ma jedynie wspólny kadłub", stad moja ironia o silnikach. Jeszcze raz pytam: Czy znasz dostawców do jednych i drugich? Jeśli tak to wykaz różnicę.

    2. Davien

      Tak, bo silniki sa licencyjne z innym FADEC jak w H225M wiec jak widac panei Gnom stale stara sie pan pograzyc coraz głebiej:)

  3. MI6

    A tymczasem Czesi ogłosili, że chcą do końca roku podpisać umowę na zakup śmigłowców Viper i Venom...

    1. Davien

      Tak, kupuja 8 UH-1Y i 4 AH-1Z.

    2. Trzeźwy

      2xViper plus 2xVenom? Hm, jaki jest sens porównania tej liczby z naszymi potencjalnie 32 szt, a perspektywicznie być może 3 razy więcej?

    3. Davien

      Nie, 8 Venomów i 4 Vipery.

  4. realizm

    Oczywiście modernizować Mi-24, wykorzystując jego unikatową cechę, jaką jest możliwość przenoszenia desantu w liczbie, powiedzmy, 6-8 żołnierzy z pełnym wyposażeniem lub ewakuacja z pola walki, czy też transport wyposażenia. Mi-24 jest opancerzony, doskonale nadaje się więc do tych trzech zadań. Modernizacja śmigłowca powinna być jednak ukierunkowana tak, by maksymalnie wykorzystać ten atut. Zatem, jak wskazał autor – mocniejsza jednostka napędowa, wymiana przestarzałych i ciężkich systemów celowniczych, i zastąpienie ich nowoczesną awioniką i uzbrojeniem, w tym ppanc, nowe zdalnie sterowane działko. Zmodernizowany Mi-24 może zatem doskonale wspierać z powietrza desant przeniesiony przez siebie lub inne, lżejsze śmigłowce, może wykonywać zadania uderzeniowe czy ewakuacyjne. Pamiętajmy, że śmigłowiec jest tylko platformą – jego możliwości bojowe zależą wyłącznie od tego, jaką broń przenosi, jakie ma rozeznanie w polu walki i czy jego wykorzystanie jest zgodne z jego możliwościami. Mi-24 to platforma, która mądrze zmodernizowana, ma przed sobą jeszcze długą przyszłość.

  5. MI6

    spokojnie bez nerwów, najnowsze sondaże pokazują, że rządząca partia będzie miała tylko niewielką większość w sejmie a jak się coś nie uda to będziemy mieli zmianę ekipy rządzącej na jesieni i cała karuzela planów, koncepcji obronnych, planów modernizacyjnych, założeń, analiz zacznie się od nowa...

    1. Profesor

      Jak będzie zmiana ekipy to znowu wstrzymają wszystkie zakupy i modernizacje, tak jak zrobili od 2008 roku. Do 2015 prawie nic nie było modernizowane ani kupowane.

    2. Jajec

      Takoż po 2015. Po co rozgraniczać?

    3. CdM

      A po roku 2015 praktycznie wszystko było w zbrojeniówce wstrzymane na jakieś 1.5-2 lata - zmiana ekip wszędzie; wyrzucenie na śmietnik planów poprzedników. Na przykład oferta na Wisłę (za ok 35-40 mld) leżała na stole w 2015, decydenci wrócili z nią z rozmów w USA, tylko że poprzednia ekipa wstrzymała się z wydatkiem, uważając (słusznie) że to za drogo, i nie chcieli podjąć tak samobójczej decyzji, bojąc się że opozycja by ich zjadła (słusznie). Nowa ekipa ofertę odrzuciła. Dziś po latach mamy I fazę zamówioną za połowę tego, a ile będzie kosztowała druga, nikt nie wie, ale na pewno w sumie wyjdzie więcej. Oraz kilka lat opóźnienia. Tak, wówczas chciano kupić 8 baterii w konfiguracji obecnej (bez ibcs i radaru 360) ale za to te baterie już by u nas dzisiaj były...

  6. Olo

    ciekawe jak się uda ta modernizacja skoro - chińskie firmy Skyrizon i Xinwei Group nabyły ponad 50 procent ukraińskich akcji Motor Sich.

    1. CdM

      A była spora szansa, no ale skoro latami brakowało zamówień, m.in. z Polski, to zakład poszedł w ręce Chińczyków. Zapewne teraz zakup tam silników zablokują Amerykanie...

  7. Wojmił

    Kolejna niepotrzebna analiza... albo się ma kasę na nowe albo na modernizację... wystarczy sprawdzić ile i na co będzie wydawana kasa vs to co wpływa co roku z budżetu....

    1. Stefan

      I to jest właśnie analiza...

  8. Edds

    Powiem tylko tyle i aż tyle. Nasze zakłady remontowe po zerwaniu kontaktów z producentem śmigłowców mają takie zdolności do ich modernizacji i utrzymania sprawnosci jak w przypadku MIG 29. Resztę dopowiedzcie sobie sami. To tyle w temacie. Te śmigłowce powinny być gruntownie zmodernizowane 10 lat temu dokładnie w momencie kiedy skończyły się dla nich rakiety ppanc. Teraz to latshzcy złom bez znaczenia. Na porządną modernizację trzeba setek milionów złotych których nie ma. Równie dobrze można rozważać modernizację Kobbena i Orła. Zresztą o potrzebie zrobienia czegoś w temacie śmigłowców wiemy od wielu wielu lat. Ciągle analizy. Ile można. Armie wchodzą w śmigłowce bezzałogowe. Testowane są coraz bardziej zaawansowane drony a my zamiast wejść w jakiś perpektywiczny projekt bajdurzymy o modernizacji posowieckiego 50letniego zlomu. Ręce opadają.

    1. Użytkownik

      A jak Jankes odkopał z pustyni 50 letnie B52 zmodernizował i wprowadził do służby to

    2. Szu

      Brawo

    3. scrambler

      a kto bogatemu zabroni?

  9. Lubelska Perła

    Kto te Mi bedz robił Bo nie Świdnik jak mu polscu ko operanci przylozyli 290% marży To im gluszczca zablokowali na 9 miesiący

    1. Gnom

      Marże kolego to dokłada Leonardo jako właściciel Świdnika, kiedys tak zrobił P&W Rzeszów. Kooperanci to pikuś, bo jak kooperant nie zmieni ceny to Leonardo napewno doda jedno zero.

  10. dropik

    modernizować radzieckie 35 letnie maszyny to proszenie sie o nieszczęście. Wystarczy wspomnieć migi 29, a śmigłowce są bardziej narażone na zużycie (większe drgania). jeszcze by się mozna zastanawiać gdyby problem dotyczył liczby simgłowców wiekszej niz 50 sztuk , a to by oznaczało konieczność zaangażowania w projekt Ukrainy. dla naszych 18 sztuk nie ma to sensu

    1. Łukasz

      MiGi nie spadały bo były "stare" tylko dlatego, że zakłady w których remontowano te samoloty nie miały kompetencji do wykonywania serwisów i remontów. Z Mi-24 sytuacja jest inna, a przynajmniej w kwestii obsługi silników i przekładni.

    2. Olpa

      Nie nie jest inna. To dokładnie taka sama sytuacja. Różnica polega tylko na tym że dla MIG29 zapas oryginalnych części zamiennych skończył się szybko i zaczęło się nasze polskie drutowanie i kombinowanie. Dla smigiel ten zapas jeszcze jest. To całą tajemnicą sukcesu nie pseudo wielkie umiejętności i kompetencje naszych zakładów.

    3. Gnom

      Wiesz o czym mówisz czy mówisz co wiesz? Śmigła latają od ponad ćwierc wieku według własnych polskich zasad nadzoru i eksploatacji i zaden nie spadł od ponad ćwierc wieku z przyczyn technicznych. A cześci które kupuje się u dostawców i tak sie w Polsce weryfikuje nawet jesli przychodza od producenta z odpowiednimi "nalepkami", bo bywało różnie i nalepki nie końiecznie nalepiano na faktycznie nowych częściach. Gdyby nie zniszczono własciwego nadzoru to i problemu z fotelem i innych problemów z MiG-29 by pewnie nie było. Ale kolego miły zbyt wielu ludzi w wojsku choc mieni sie inzynierami nie ma przygotowania technicznego, to efekt reform i "ucywilnienia" armii z przełomu lat 90/2000.

  11. Zły

    A w artykule obok jest o zleconej w 2017 modernizacji 28 szt Orlikow. I pięknie jest? Nie, nie jest. Powtórzę : MON świadomie i celowo nie realizuje zakupów BRONI. Tylko w najbardziej odleglych perspektywach są "plany" dokupienia broni. Ale na najbliższe lata już "rozdysponowano" kasę na kompletnie nie-bojowe zakupy. Tu brakuje nam jakichkolwiek uzbrojonych śmigłowców, samolotów rozpoznania dla rakiet NSM, samolotów ZOP, z drugiej strony MON błyskawicznie kontraktuje remonty nowych w sumie samolotów szkolnych, rozważa szybki zakup następców Herculesa oraz zakup odrzutowych wyspecjalizowanych sanitarek!! Czujecie, że w tym samym czasie na broń MON nie chce wydawać kasy i jak może to opóźnia i odwleka zakupy czegokolwiek z uzbrojenia?? To samo jest z bronią ppanc (brak amo dla czołgów, stare rpg7, odkurzone SPG7, "Malutkie" w dywizjonie ppanc, niewielka ilość bo tylko ok 260 wyrzutni Spike "na garbie" spieszonego zmecha) po prostu tragedia, która nie może przecież "umykac" uwadze decydentów?? Przecież TO gołym okiem widać! To kompletne zacofanie, nie może być przypadkowe bo dotyka wszystkich kluczowych elementów systemu odstraszania. 13 lat "integrowania" Spike z Rosomakiem, gdy jak nic po roku było wiadomo, że wieży Hitfist nie da się zintegrować bez jej kompletnej przebudowy!! Ale mimo to MON kolejne 12 lat ogłasza że "integruje"?? Przecież to było i jest oczywiste, że to ślepa uliczka i kontynuowanie tej fikcji to czysty sabotaż!! A śmigła? Jak nic będzie wieloletnie odwlekanie Kruka, bo będziemy przecież "integrować" np. Spike z Mi24? Więc Kruk poczeka, jak Rosiek na ZSSW.

    1. Gts

      Mam wrażenie przeprowadzanej przez dzisiejsze władze dywersji lub sabotażu. Nawet mniejsze kraje jak Czechy, Slowacja, Estonia i biedniejsze jak Rumunia wprowadzaja kompleksowe rozwiązania i to w tempie w jakim MON nawet się nie śniło.

    2. ja

      na 4 śmigłowce i 200 wozów bojowych...rzeczywiście nawet nam się to nie śni

    3. sff

      możliwe że chodzi o to że kiedy jakaś zaprzyjaźniona siła będzie robiła porządki w Polsce to żeby nie było armii co stanie po stronie obywateli...

  12. Polish blues

    Tytuł "Jeśli nadejdzie Kruk" wydaje się bardziej zasadny.

    1. Śledź Bałtycki

      Niestety Lockheed Martin nie produkuje uderzeniowego bo już byśmy kupili 64.

    2. Gnom

      Zobacz kto rzeczywiscie dostarcza wyposażenie do AH-64E i zapewne się zdziwisz. Szczególnie jak dołożysz do tego które firmy są kontrolowane przez jakie wielkei koncerny.

  13. Ja

    Proponuje na poczatek wymienic wszystkie napisy w kabinie na angielskie, bo obecnie wszystko jest nadal po rosyjsku! (Jestesmy w NATO!). Przychodza nowi chlopcy po szkoleniach natowskich i nie wiedza co jest w kabinie napisane bo w szkolach juz prawie nikt sie rosyjskiego nie uczy. To wstyd zeby po 20 latach nawet takiego drobiazgu nie zmieniono!

    1. gnago

      Ja tam wolę polskie , przypadek że ktoś kiedykolwiek będzie potrzebował tych angielskich jest mało realny no może jeden aby kumple z innych armii zaliczyli przelot na danym typie

    2. Rds

      Wiesz ile kosztuje taka wymiana w naszych wsrunkach? Co najmniej że dwie analizy i dialog że 10 lat badań i projektów a koszt tak że 1.5mld.

    3. Davien

      Tia, a potem pilot będzie musiał tłumaczyć kontroli lotów nato podczas wojny czy ciwczeń jak wysoko jest i jak szybko leci:)) Pomysl zanim cos napiszesz:)

  14. rmarcin555

    Kruk to drugi najgłupszy program MONu. Pierwszy to oczywiście Wojska Obrony Tragicznej. Modernizacja Mi24 nie ma sensu i nic z niej nie będzie. Jednym słowem dzień jak co dzień w Polsce.

    1. Infernoav

      Wyjaśnić proszę czemu modernizacja Mi-24 i Sokołów nie ma sensu? Lepiej chyba mieć kilkadziesiąt uzbrojonych w ppk helikopterów, niż nie mieć żadnego.

    2. Tankcom

      Kierowane rakiety oparte na npr Thales ,..na kraksala 225 M lepsze?! Gdy mesko dowodzi : 6 kilometry , pirat widzi wielki helicopter, 4 mniejszy

    3. rmarcin555

      @Infernoav Śmigłowiec uderzeniowy to droga zabawka, a strącić go można przenośnym zestawem. W naszych warunkach Kruk powinien być na szarym końcu potrzeb. Może przed rakietami manewrującymi do okrętów podwodnych. Chodzi zwyczajnie o koszt efekt.

  15. jak?

    nie modernizować-szkoda pieniędzy.Czekać na nowe

  16. Jan

    Byle ta cała modernizacja była w jak największym stopniu oparta o nasz rodzimy przemysł wraz z produkowanym w Polsce uzbrojeniem na licencji bądź nie ale w Polsce, w przypadku wyboru przysZłego śmigłowca szturmowego wybrać mogli by coś co by bylo produkowane w kraju czyli chyba wszedł bym we współpracę z Włochami i w Świdniku by może mieli kolejne kontrakty

    1. Efa

      A jakie silniki przekładnie łopaty i uzbrojenie do śmigłowców produkuje nasz PRZEMYSŁ?. Żadne? Kolejny piszący brednie o potędze naszego przemysłu. Co najwyżej możemy do tych śmigłowców załadować ziemniaki. Potęgę naszego przemysłu pokazują modernizacje i serwis MIG29. Chyba wystarczy?

    2. Śledź Bałtycki

      Niestety ale tak jest. Możemy co najwyżej być na dziś montownia. Ponadto Świdnik modernizuje W3 od XX lat i nadal brak nowej przekładni i silnika w ofercie.

    3. Gnom

      Obydwaj (Efa i Śledź) przesadzacie. Łopaty do W-3 produkują, inne też mogą. Robimy własne uzbrojenie strzeleckie, niekierowane pociski rakietowe, bomby lotnicze, pociski powietrze-powietrze na bazie Groma. Stanowisko ruchome do "Głuszcza" i znalzało by się pare innych rzeczy, w tym silniki do W-3. Włoski dziś Świdnik sam nie może nic, a W-3 to w oczach włochów pasożyt, którego należy zniszczyć lub cenę podnieść do innych wyrobów włoskich (AW-139), wtedy na pewno zdechnie. Zresztą podobnie działają PW RZeszów z PZL-10, być moze uratuje to przejęcie przez PGZ. Władza od wielu,wielu lat pracuje nad zniszczeniem polskiego przemysłu, a biur projektowych w szczególnosci - i powoli niestety skutecznie.

  17. Tak myślę

    Boeing AH-64E Apache Guardian odpada z uwagi na koszty i uzależnienie od Jankesów. Tiger to totalne nieporozumienie. W sieci są informacje jakie mają z nimi problemy Australia i Niemcy pomimo tego, że jest już produkowany od lat. Bell AH-1Z Viper jest na płozach i nie wiem czy wojsku taka opcja odpowiada, no a poza tym to amerykański, a więc będą uzależnienia jak przy Apaczu. Pozostaje wejść w kooperację z Leonardo i dołączyć się do opracowywania nowego śmigłowca. Należy jednak zmodernizować maksymalnie Mi 24 bez kompromisów, albowiem opracowanie i wdrożenie nowego śmigłowca potrwa ponad 10 lat. Czym się zakończy modernizacja Mi 24? Tym samym co modernizacja T72 - kosmetyką.

    1. nie chce mi sie podpisywac

      plozy sa wg ciebie jakims problemem? zauwaz jak amerykanie korzystaja z viperow - operuja one z lotniskowcow. plozy nie przezszkadzaja w ladowaniu i starcie z lotniskowca i mozna te smiglowce z plozami rozmiescic na lotniskowcu tak by nie marnowac ograniczonej mocno powierzchni na tymze lotniskowcu. da sie? owszem. chyba tylko u nas tak prozaiczna rzecz jak plozy moze urosnac do problemu niemozliwego do rozwiazania

    2. Marek1

      Co wy macie z tymi płozami ?? To o wiele tańsze, prostsze i praktyczniejsze rozwiązanie, niż skomplikowane i drogie zawieszenie kołowe. A dla celów serwisowych do każdego AH/UH dodawany jest zestaw prostych nakładek na płozy pozwalający na przetaczanie śmigłowca w dowolnym kierunku.

    3. Gnom

      Przetocz go na FARP lub na innym przypadkowym lądowisku.

  18. Rzyt

    Nie ma kraju, w gronie państw tzw. Cywilizowanych 1szego świata, który posiadając tyle pieniędzy na armię tak nie udolnie nią zarządza, modernizuje, dowodzi, rozdysponowuje środki. Polska jak na swój potencjał ma armię godną SAA lub DRL. 48 F16, 2 baterie Wisły, 300kto,96 krabow, 250 Leo 2a 0 (obecnie dzięki amatorszczyznie pracowników mon i wp) 2NDR oraz 1 bateria Himmars, WOT, Komandosi, Desant, Logistyka, Chemicy, Saperzy, 4 aw101 do tego powinniśmy ograniczyć armię bo to jest faktyczny oręż WP oraz narodu reszta to balast, hamulec

    1. Gts

      Jeszcze nie ma i przez najbilźsze 4-5 lat nie będzie mieć Himarsa i Patriota. Do tego czasu nasza siła to sprawne sprzęty, które udało się zaciągnąć na defilade.

  19. Polak

    Zmodernizować Mi-24 porządnie i kupić 32 Vipery bez oglądania się na koszty.Dziękuje.

  20. StarszyBalans

    Kolejny raz druciarstwo i krótkowzroczne szukanie pozytywnej relacji koszt/efekt w "rozwiązaniu pomostowym" (wraz z "Fazą analityczno-koncepcyjną" moje dwa ulubione określenia MON). Trzeba sobie powiedzieć wprost. Jakiekolwiek działania przy Mi-24 nazywane "modernizacją" (semantyka, w praktyce może to oznaczać np odmalowanie) oznaczają de facto zamknięcie programu Kruk. I to jedyny pewnik w całym tym dziadostwie.

    1. biały

      mi-24 mają resurs na 10 lat , po modernizacji na 13 lat , ile lat nie będzie kasy teraz w tych 10 latach idzie wisła homar i nowe samoloty , dodatkowo dojdzie klepanie nowych bwp , gdzie ty człowieku widzisz kasę na śmigłowce co ??? , ale za 10 latek jak mi24 beda na złom szły to i będzie kasa , więc albo rezygnujemy w ogóle ze śmigłowców i dopiero za 15 lat się pojawią nowe , albo modernizujemy i trzymamy do czasu nadejścia nowych mi-24

    2. Infernoav

      Wejście do służby nowych maszyn to około 5-7 lat. Rozumiem, że przez ten czas mamy nie mieć helikopterów bojowych? Poza tym, dobrze zmodernizowane i wyposażone, te helikoptery, mogą być zmagazynowane i użyte w czasie wojny jako rezerwa. Bawi mnie pomysł złomowania wszystkiego. Nie robi tego USA, nie robi tego Rosja, zapewne nie robią tego Chiny. Za to my powinniśmy wszystko zezłomować ... Rozumiem, że T-72 i BWP-1 w zasadzie powinno się. Jednak helikoptery, o ile są sprawne i mogą przenosić skuteczna broń, nie powinny nigdy być zlomowane. Konserwacja i magazynowanie. Za drogi to sprzęt by go złomować. Wystarczy im 1000 godzin lotu w resursie i w czasie wojny mogą z powodzeniem wspierać wojska lądowe.

    3. Taka prawda

      W samo sedno. Jakby Kruki miały wejść do służby za 2-3 lata to może, ale NIE wejdą nawet za 10 lat, więc MUSIMY remontować by MIEC jakieś bojowe śmigłowce. Moderka przynajmniej 24 Mi24 i drugie tyle W3 i na te 10-12 lat MAMY rozwiązanie pomostowe. Wisła, Harpia, rozpoczęty Homar, już drenują nam budżet i na żadne nowe Kruki nie będzie po prostu kasy. Co najmniej 10 lat, a w najlepszym przypadku do czasu nowego PMT w roku 2026.

  21. NAVY

    ...czkawką się nam odbijają lata niszczenia ,przesuwania,rozmyślania i wszelkiego rodzaju dyskutowania ! Przecież najgorszy tępak, byłby wstanie przewidzieć ,że jak bedziemy przekładać wszystko na póżniej,to nadejdzie taki moment,iż wszystko się razem zejdzie a wtedy nic nie pomorze,bo będzie wszytko do wymiany ! Ale politykierzy w tym kraju zawsze rację mają....swoja oczywiście.

    1. Stefan

      Widzisz, tajemnicą poliszynela jest, że za oszczędności budżetowe były "nagrody" dla decydentów budżetu. "Oszczędzone" pieniądze , czyli niezrealizowany budżet, "wracały" do jednostki narzędnej a z niej do jeszcze wyższej a potem do ministerstwa. Tak było we wszystkich służbach mundurowych i być może w całej budżetówce. Przykładowo Komendant Powiatowy, jako końcowy dysponent budżetu, robił "oszczędności" (czyli wg. standardów normalnego państwa popełniał przestępstwo niezrealizowania budżetu) i za to otrzymywał 10% z wypracowanych oszczędności. Komendant Wojewódzki, po "zebraniu" zwrotów z powiatów odstawiał je Komendantowi Głównemu, za co też otrzymywał działkę (stawki nie znam, mniej niż 10%, ale w stawce bezwzglednej więcej niż powiatowy). Sytuacja powtarzała się na szczeblu wyższym i kasiorka płynęła do ministerstwa, gdzie również nagrodami dzielono. W wartości rzeczywistej do kasy państwa wracało około połowy z zaoszczędzonych pieniążków. Wszystkim realizatorom budżetu się to opłacało, tylko tracili szeregowi pracownicy. Tracili na nie otrzymanych nagrodach, zasiłkach, warunkach pracy. Oszczędności na wakatach, paliwie, częściach zamiennych, przyborach biurowych, ogrzewaniu, energii elektrycznej itd przekładały się na pracę ponad normatywną, niewykorzystane urlopy, prywatny sprzęt w pracy, papier od sponsorów itd. Efekt widzimy dzisiaj: 5 milionów produktywnych obywateli uciekło za granicę, nastąpiła likwidacja zakładów produkcyjnych, utrata zdolności przemysłowych. Przy tym widoczna jest tendencyjność działań decydentów wyższego szczebla, nakierowana na utratę kompetencji obronnych, szczelności systemu walutowego, wydolności struktur administracji rządowej i samorządowej. Struktury bezpieczeństwa wewnętrznego zredukowano do stanu zapewniającego bezpieczeństwo grupy rządzącej, bez możliwości jej kontrolowania. Zainstalowano prawo umożliwiające drenaż walutowy polskiej gospodarki, w tym szczególnie poprzez zagraniczne banki i sieci handlowe. Połowa gotowizny ze strat polskich "dziwnym trafem" wpływała do gospodarki niemieckiej, reszta dla reszty świata. Szacunkowo 5% polskiego PKB drenowały VATem (drenują nadal?) wielkie sieci handlowe. Jeśli połowa z tego, czyli około 2,5% naszego PKB, zasilała gospodarkę niemiecką, to w zasadzie Polacy utrzymywali Bundeswerę. Nie znam wartości PKB drenowanego przez banki, ale sam Kościół Katolicki podobno drenował polskie finanse na prawie 1% PKB. Do tego dokłada się moda na wakacje za granicą, co powoduje wydawanie pieniędzy za sam pobyt, czyli stan nie przekładający się na polskie dobro gospodarcze (pomijam kwestię kwatetunku i wyżywienia). Każda strata gotówki dla gospodarki kraju, to jak utrata krwi dla organizmu. Jeśli pieniądze zostały ukradzione, to nie było ich na realizację polskich potrzeb, w tym należyte utrzymanie armii.

    2. Popieram

      Brawo. Prosto i klarownie. Oto esencja polityki nieudaczników, liberałów głoszących że wojny nie będzie więc po co się zbroić. Dodam jeszcze odsprzedawanie działów produkcji cywilnej zakładów zbrojeniowych co osłabiało je finansowo, a brak zleceń z wojska (oszednosci oraz nieustające opóźnianie programów) czy ich śladowe ilości powodowały upadek i zacofanie technologiczne działów produkcji specjalnej. No i dziś potencjał zachowały bardzo nieliczne.

  22. gnago

    Nie prościej modernizacja producenta z domówieniem 12 sztuk najnowszej odmiany Mi-35. Takie delikatne szturchnięcie jak tureckie Jankeskiego wielkiego brata . No i 24 sztuki Mi-171 z końcowym wyposażeniem w Polsce obu typów. Oba znane lubiane i niezawodność wyższa niż jankeskich wyrobów dostepnośc części również o wiele lepsza niż częsci do efów

    1. Kolo

      Ty tak na poważnie? Każdy dolar do Rosji to wsparcie jej reżimu! Zatem bzdura. Nie powinniśmy nigdy nic kupować od Rosji. Koniec dyskusji. Weź i "szturchnij" się sam. A przy okazji : wielu tutaj komentatorów tak się trzęsie , że ktoś może nam rzekomo wyłączyć dowolny sprzęt z zagranicy magicznymi "kodami" czy "czarnymi" pudełkami. A ty tak spokojnie proponujesz kupienie czegokolwiek od praktycznie wroga nr 1?? Już nam Rosja tak wyremontowała jednego słynnego Tupolewa, że od powrotu z remontu miał ponad 200 awarii zanim poleciał do Smoleńska. Kupić coś w Rosji?? Kpiny?

  23. Jarpako

    Nareszcie przyzwoity analitycznie artykuł, a nie krytykujący wszystko co mamy. Gratulacje dla autora. I nie ma się co przejmować krytykującymi wszystko tzw. fachowcami , bo jak by ich zapytać o uzbrojenie innych krajów lub skąd wziąć kasę to by im się zapaliły sznurówki w trampkach. Część z nich to pewno ruscy trole i chcą nas wystraszyć.

  24. Hunter

    Wydaje mi się to przemyślane, skoro wielu tutaj wspomina, że śmigłowce nie mają szans na dzisiejszym teatrze wojennym, zwłaszcza kiedy nie mają ochrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej, że kupno nowych śmigłowców można a nawet trzeba odłożyć na później. Zbudujemy silna obronę plot/prak to kupi się nowe śmigłowce. Na razie remontować to co mamy. Moim zdaniem wszystko idzie zgodnie z planem, po kolei.

    1. Errd

      A gdzie jest t twoja modernizacja obrony plot? Przecież dwie baterie Wisły i Poprad to nie jest modernizacja. Narew w lesie. W takim tempie to do śmigłowców dojdziemy za 30 lat. W tym czasie stracisz wyszkolonych pilotów i ludzi z obsługi. Myślisz czasem ? To nie boli.

  25. Loop.

    To, że Harpia na razie zjadła Kruka, to możne i dobrze. Może przez te kilka lat Włosi dopracują swój śmigłowiec, i stanie się on konkurencyjny, bo nie ukrywam, że podoba mi się ta koncepcja. Co do samych Mi-24, to obawiam się, że skończy się to tak, że to żymianie z pustyni w Azji Mniejszej dadzą naszym politykom taką ofertę na ich modernizację, że będziemy mieli drogo zmodernizowane, bezużyteczne wiatraki.