Siły zbrojne

Z Korei do Polski. Jak K2 i K9 trafiły na polską ziemię [FOTO]

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Poniedziałkowo-wtorkowy przeładunek czołgów K2 i samobieżnych haubic K9A1 były okazją do przyjrzenia się jednemu z elementów skomplikowanego łańcucha logistycznej obsługi sprzętu wojskowego.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Agencja Uzbrojenia MON podpisała umowy ramowe z koreańskim Hyundai Rotem na zakup 1000 czołgów K2/K2PL i z koreańskim Hanwha Defense na zakup 672 haubic samobieżnych K9A1/K9PL., a następnie pierwsze umowy wykonawcze obejmujące zakup 180 czołgów K2 oraz 212 samobieżnych haubic K9A1. Jeszcze w 2022 roku miało trafić do Polski 10 czołgów K2 z przeznaczeniem dla Batalionu Czołgów w Morągu wchodzącego w skład 20.Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej im. Hetmana Polnego Litewskiego Wincentego Gosiewskiego w Bartoszycach oraz 24 haubice K9A1 dla 11.Mazurskiego Pułku Artylerii im. gen. Józefa Bema w Węgorzewie.

BBC Pearl w porcie w Gdyni.
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
BBC Pearl z widocznym ładunkiem na pokładzie otwartym.
Fot. Damian Przybysz/3.FO
BBC Pearl z widocznym ładunkiem na pokładzie otwartym.
Fot. Damian Przybysz/3.FO

Podróż tych pojazdów z Korei Południowej do Polski trwała 5 tygodni czyli 35 dni. Zostały one przewiezione na otwartym pokładzie masowca BBC Pearl przystosowanego do przewozów wielkogabarytowych. Pojazdy gąsienicowe na czas rejsu były przykryte, ale niestety nie były to szczelne pokrowce. Za przewóz sprzętu wojskowego z Korei odpowiada dostawca. To on wynajmuje firmy, które zajmują się transportem. Czołgi i haubice w koreańskich fabryk zostały przewiezione do portów. Tam załadowano je na pokład BBC Pearl.

Statek ten przeznaczony jest do transportu ładunków wielkogabarytowych zarówno w ładowniach, jak i na pokrywach ładowni. Jego operatorem jest BBC Chartering GmbH & Co KG z siedzibą w miejscowości Leer w Niemczech. Sam statek pływa pod banderą Antigua i Barbuda. Oznaczony jest numerem IMO 9504786. Został przekazany do eksploatacji w 2012 roku. Ma 153,44 m długości całkowitej i 23,2 m szerokości. Rozwija prędkość maksymalną 17 węzłów, a marszową 15,5 węzła. Na lewej burcie wyposażony jest w dwa wielkie żurawie ładunkowe o nośności 400 t każdy, a na prawej burcie jeden mniejszy o nośności 80 ton. Żurawie te w Gdyni nie były używane przy przeładunku dlatego, iż Bałtycki Terminal Kontenerowy jest bardzo dobrze wyposażony technicznie oraz utrzymuje się przede wszystkim z opłat za prace przeładunkowe. Posiadanie własnych żurawi daje BBC Pearl możliwość samodzielnego rozładunku lub załadunku w portach lub przy nabrzeżach nieposiadających własnych żurawi o wymaganym udźwigu.

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

W ostatnich latach odstępuje się od transportu ładunków wrażliwych na warunki morskie czyli wilgoć i sól na otwartych pokładach. Szczególnie dotyczy to długich rejsów. Oczywiście na krótkich przelotach np. cywilnych promów dwustronnych czy wojskowych jednostek desantowych pojazdy stoją na otwartych pokładach lub pokładach lotniczych. Jednak w czasie transportu wojskowego sprzętu kołowego lub gąsienicowego przez cywilnych armatorów, przeważnie są do tego wykorzystywane statki ro-ro. Dzięki zainstalowanych na nich rampach ładunkowych i posiadaniu zakrytych pokładów ładunkowych o odpowiednim dopuszczalnym obciążeniu pojazdy mogą na nie wjechać i wyjechać o własnych siłach. Zdecydowana większość ro-rowców ma zakryte pokłady ładunkowe (w różnej liczbie) pojazdy w czasie rejsu nie są narażone na działanie warunków atmosferycznych. Na czas transportu są one przymocowane do pokładów specjalnymi odciągami, aby w wyniku kiwania statku nie przemieszczały się samowolnie w ładowniach. Ten sposób transportu wymaga aby w portach załadunku i wyładunku pojazdów byli kierowcy potrafiący je kierować. O ile w przypadku transportu cywilnych samochodów osobowych lub ciężarowych przeważnie nie ma z tym problemu to przy specjalistycznych pojazdach wojskowych nie jest to takie oczywiste. W takim przypadku przewoźnik w porozumieniu z dostawcą musi zapewnić wymagany personel kierowców w miejscach prowadzenia operacji ładunkowych.

Po wejściu BBC Pearl do Gdyni 5 grudnia w godzinach wieczornych rozpoczęto wyładunek w porcie. Jako, że 6 grudnia rano miała odbyć się uroczystość ich symbolicznego przejęcia, z udziałem m. in. prezydenta RP Andrzeja Dudy, wicepremiera Mariusza Błaszczaka oraz szefa BBN Jacka Siewiera, pierwsze 18 haubic K9A1 i 4 czołgi K2 zostały ustawione na placach portowych. Ze statku były zdejmowane gdyńskimi żurawiami portowymi i przy pomocy portowych przyczep niskopodwoziowych były odstawiane we wskazane miejsce. Tam następnego dnia odbyła się uroczystość.

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Już po zakończeniu uroczystości 6 grudnia kolejne czołgi i haubice były przeładowywane bezpośrednio ze statku na ciągniki samochodowe z naczepami niskopodwoziowymi. Wyładowane już pojazdy, znajdujące się na placach portowych, już samodzielnie wjeżdżały na naczepy. Te które znajdowały się na przyczepach portowych trafiały na naczepy za pomocą portowego żurawia samojezdnego.

Ustawienie ciężkiego wozu pancernego na naczepie wymaga specjalistycznych umiejętności. Czołg lub haubica muszą stać równolegle do płaszczyzny symetrii naczepy oraz tak, aby z obu jej stron wystawały tak samo. Dzięki temu szerokość naczepy z pojazdem jest najmniejsza, a przede wszystkim środek ciężkości transportowanego wozu jest jak najbliżej płaszczyzny symetrii całego zestawu transportowego. Jest to niezmiernie ważne dla zachowania maksymalnego bezpieczeństwa w czasie poruszania się po drogach publicznych. Jako, że tak załadowane zestawy mają dużą szerokość i długość oraz masę, a co za tym idzie ograniczoną manewrowość z reguły poruszają się w konwojach prowadzonych przez samochody oznaczone jako pilot. Takie transporty ponadgabarytowe wymagają w czasie pokoju odpowiednich zgód do poruszania się po drogach, co też wydłuża i komplikuje logistykę. Organizacja transportu kołowego z portu do wyznaczonych przez wojsko miejsc odbioru również jest w gestii dostawcy. To on odpowiada za wybór firm przewozowych, ich ubezpieczenie oraz prace załadunkowe i wyładunkowe. Jeśli czołg lub haubica wjeżdża lub zjeżdża z naczepy o własnych siłach to kierują nimi kierowcy fabryczni dostawcy. Dopiero po protokolarnym odbiorze tych pojazdów przez Polskę, ich miejsca zajmą nasi żołnierze.

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Na razie nie wiadomo kiedy do Polski będzie transportowany kolejny ładunek K2 i K9. Należy przy tym pamiętać, iż przy prędkości marszowej około 15 węzłów będzie to trwało około pięciu tygodni. Nie ma przy tym znaczenia czy będzie to ro-rowiec czy masowiec jak BBC Pearl. Skrócić ten czas może oczywiście większa prędkość marszowa transportowca, ale wiąże się to przeważnie z większą ceną frachtu. Statek poruszający się szybciej niż wynosi jego prędkość ekonomiczna spala dużo więcej paliwa, co prawda oszczędzając na kosztach utrzymania załogi. Ale często jest to iluzoryczna oszczędność ponieważ ze względu na duży ruch morski statki czasami muszą trochę postać w oczekiwaniu na przejście kanałem, cieśniną czy na wejście do portu. BBC Pearl rzucił kotwicę na redzie Gdyni w niedzielę około godziny 6, a wszedł po portu w poniedziałek po godzinie 17 czyli prawie półtora dnia później.

Reasumując transport sprzętu wojskowego z Korei do Polski drogą morską trwa około pięciu tygodni. Przy porównywalnej prędkości 15 węzłów transport morski ze wschodniego wybrzeża USA do Polski potrwałby około dwóch tygodni. Jeśli transport miałby dotrzeć do Polski z zachodniego wybrzeża USA należałoby doliczyć dodatkowy prawie tydzień na jego przewóz koleją na wschodnie wybrzeże. Oczywiście czasy te pomijają czas potrzebny na zdobycie wszystkich wymaganych zgód i formalności oraz czas ewentualnego oczekiwania za wolne miejsce u przewoźników morskich i lądowych.

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

O łącznym czasie transportu sprzętu wojskowego z USA i z Korei Południowej do Polski należy pamiętać przy wszelkich rozważaniach dotyczących logistycznego zabezpieczenia kupowanego tam sprzętu. O ile dostarczenie samego sprzętu stamtąd odbywa się raz, to dostarczanie części zamiennych czy amunicji musi być ciągłe. Jeśli polski przemysł będzie włączony w ich produkcję to sprowadzanie ładunków z tych państw będzie stosunkowo rzadkie i możliwe do cyklicznego zaplanowania. Jeśli nie powstanie w Polsce odpowiednie zaplecze logistyczno-obsługowo-magazynowe i dla koreańskich K2, K9, K239 Chunmoo i dla amerykańskich M1, M142 Himars to na potrzebne interwencyjnie części będzie trzeba czekać tygodniami. Oczywiście jeśli od ręki będą dostępne u dostawców. Co prawda interwencyjnie można dostarczać do Polski ładunki drogą powietrzną, ale przy dużej ich masie jest to bardzo kosztowe.

Przewóz od producenta do portu, załadunek na statek, przewóz drogą morską, wyładunek ze statku w porcie oraz przewóz do wskazanego przez Wojsko Polskie miejsca jest łańcuchem transportu, ale tylko jednym z elementów łańcucha zabezpieczenia eksploatacji. O ile transport ten jest realizowany w czasie pokoju jest on stosunkowo bezpieczny oraz ubezpieczony przez dostawcę od nieprzewidzianych zdarzeń. Inaczej ma się to w czasie głębokiego kryzysu lub wojny. Wtedy nie wiadomo czy producenci i ich państwa z różnych powodów będą mogli coś wysłać do Polski. Jeśli tak są do tego potrzebni lądowi i morscy przewoźnicy. Sprawa dodatkowo skomplikuje się w przypadku przecinania się trasy do Polski z rejonami walk lub w przypadku zamknięcie np. Kanału Sueskiego lub zablokowania Cieśniny Gibraltarskiej (choć to się jeszcze nie zdarzyło). Przy przejściu z Korei nie przez Morze Śródziemne, ale na około Afryki czas rejsu statku wydłuży się o kolejne dwa tygodnie.

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Dlatego jeszcze raz należy podkreślić jak ważne jest prawidłowe zorganizowanie i zaplanowanie logistycznego zabezpieczenia eksploatacji sprzętu wojskowego kupowanego w USA i Korei Południowej. Oraz jak ważny jest w tym udział polskich firm i polskiej armii na miejscu w kraju.

Należy również przypomnieć, iż nasza Marynarka Wojenna nie ma zdolności do zabezpieczenia transportów morskich z tych państw zarówno w czasie pokoju i wojny. Zdolności Marynarki Wojennej muszą być pilnie utworzone w celu koalicyjnej ochrony Bałtyku. Jeśli my będziemy ochraniać Bałtyk to inni nasi sojusznicy zajmą się tym samym na innym morzach i oceanach.

Jako ilustrację przestawiamy zdjęcia z przeładunku haubic K9A1 i czołgów K2 jakie już się odbyły i zostały zakończone na terenie Bałtyckiego Terminala Kontenerowego w Gdyni, z udziałem szeregu firm transportowych.

Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Komentarze (11)

  1. Alibi

    K2 ma słabe opancerzenie boków, ograniczone do pojedynczej stalowej płyty pancernej osłoniętej pancerzem reaktywnym. Konieczna jest możliwość modyfikacji tego czołgu przez polski przemysł zbrojeniowy.

    1. wert

      K2 ma wytrzymałe zawieszenie i kadłub. Nie to co Leoszrot więc bez problemu uniesie dołozone opancerzenie taki np jak koreańczycy pokazali na ADAX. Trzy wersje dopancerzenia, wersje na 6 i 7 par kół. Do wyboru do koloru. Masz jeszcze nasz Pangolin. 3 tony lżejszy i 5 ton cięższy-rewelka

    2. AndK

      Pożyjemy zobaczymy co będzie się działo z zawieszeniem jak się je dociąży. Coś mi się wydaje że nie bez przyczyny w wersji dla Norwegii dodano dodatkową parę kół nośnych.

    3. Stary666

      AndK - K2 w wersji dla Norwegii ma 6 par kół, tyle co standardowy K2.

  2. Strusiu-73

    Dobrze ,że Niemcy w ramach deeskalacji sytuacji nie zablokowali Kanału Kilińskiego i Cieśnin Duńskich.

  3. Gringo2022

    Przestańcie pisać głupoty w stylu, mamy kraby a co tu przywieżli. Polska rocznie jest w stanie wyprodukować 20-30 sztuk z czego realnie do armii trafia 8-16 sztuk rocznie. Policzcie sobie. Rosja ma 10 tysięcy czołgów to tak do malkontentów zakupów ilości sprzętu pancernego w Korei o technologii wytopu metali elektronikę nie wspomnę.

  4. Spinoza

    Ostatnim razem, gdy k9 był dostarczany w Norwegii, był dostarczany w skrzyni ładunkowej statku towarowego. Ta metoda wysyłki... może spowodować uszkodzenie sprzętu z powodu soli./Musimy złożyć oficjalną skargę do rządu koreańskiego. Ponadto musisz zaakceptować obietnicę, aby zapobiec./Jeśli w przyszłości ponownie wyślesz przesyłkę w ten sposób, musisz stanowczo odmówić jej przyjęcia.// Don't Worry , Be Happy ~

  5. Golf

    Ciekawe co czują orki oglądając w mediach zdjęcia z rozładunku K2 i K9 w gdyńskim porcie ? Dyskomfort ?! :-)

    1. CzarnyRycerz

      Nic nie czują. Póki co mają większość sprzętu lepszego i w większej ilości. A jak już dozbroimy się całym nowym sprzętem i będziemy mieć lepszą armię niż oni i tak możemy im naskoczyć przy ich broni atomowej. Chyba nie myślisz, że kiedykolwiek Rosja zaatakuje NATO i vice versa. Ukraina nie była w żadnym bloku i dlatego skończyło się jak się skończyło.

  6. Kiki

    Nie wiecie co ze szkoleniem załóg ? Już się odbywają ?, gdzie żołnierze są szkoleni w Polsce czy przechodzą szkolenie w Korei ?

  7. Wojtaz

    1 zdjęcie mega :D - Małe te K9 jak się na lufie czołgu mieszczą :D

    1. Pucin:)

      Tak masz rację - mikre w porównaniu z ahs Krab - takie niewypały!!!! :) Kto to kupuje jak ma swego ahs Krab!!!! :0

    2. wert

      Pucin:)@ a masz może do Kraba lufy? Zapytaj UKR dlaczego resurs luf przekraczaja nawet 4x. Dziennie na UKR strzelają 120 pociski czyli DWA TYGODNIE i lufa powinna być wymieniona. Ogarniasz? Pojechało ponad 50 Krabów. Potrzebują MINIMUM 100 luf na miesiąć. Ogarniasz? Resurs lufy gwarantuje celność a problemem luf jest ich zużywanie się! Ogarniasz? Korea dysponuje technologią wytopu surówek luf której "przyjaciele" z NATO nie chcieli nam sprzedać. Ogarniasz?

  8. KrzysiekS

    To że kupujemy na cito Koreański sprzęt (i zauważcie jak szybko dotarły pierwsze sztuki a sprzętu z USA który był zamówiony wcześniej jeszcze niema) to dobra wiadomość. Natomiast ważniejszą stroną jest to co będzie dalej zarówno z obsługa jak i zdolnościami do produkcji. co prawda dużo się mówi ale realia mogą być inne. Już powoli plotkują że niby z tych następnych produkowanych K2PL to 300szt. będzie wyprodukowane w Korei nie w Polsce (oby to była nieprawda).

    1. javelin

      Wyprodukowanie 300szt u nas by zajęło: przygotowanie infrastruktury pewnie ze 2-3 lata, sama produkcja pewnie 8-10 lat. Taka jest rzeczywistość. T72 poszły na Ukrainę, ponoć też część Twardych, Leo w modernizacji, Abramsy dojadą za kilka lat. My tak naprawdę mamy teraz na stanie może 250-300 czołgów, a powinno ich być 4x tyle. Według mnie dużo ważniejsze jest nabycie zdolności do serwisowania + jakieś tochnologie, najlepiej w zakresie produkcji silników.. To się skończy tak, że z USA domówimy kolejne 116 czołgów (łącznie 2 dywizje), Korea dostarczy łacznie z 500 (dla 2 dywizji), a produkcja u nas jeśli w ogóle ruszy to wyjdzie z niej może 200-300 szt.. A gdyby wojna się skończyła dziś to te wszystkie zakupy byłyby okrojone o połowę. No i za rok wybory, a Donald raczej woli zamawiać sprzęt od swoich mocodawców z Niemiec i Francji.

    2. Szwejk85/87

      [email protected] Zabezpieczenie obsługi K9, to drobiazg, wszystkie kluczowe części podwozia są identyczne, napęd, przeniesienie mocy, zawieszenie. Nie wiem jak z działem i jego osprzętem. Łączność miała być polska, topaz powinien być. Więc z K9 nie powinno być dramatu. Ciekawe czy dla K2 już stworzono jakiś zasób podstawowych części zamiennych...

    3. Szwejk85/87

      [email protected] Tusk nie ma mocodawców. Tusk będzie z każdym rozmawiał żeby wyłudzić jakąś kaskę dla Polski. Jeśli wywącha wolną kasiorkę w Albani, to nauczy się albańskiego i pojedzie tam wyrzeźbić perę euro. Taki jest sposób działania tego faceta i trzeba to szanować. On nie idzie na udry że wszystkimi do okoła. Już Bartoszewski powiedział: Polska nie jest ani bogata, ani piękna, żeby ktoś w niej zainwestował musi być chciaż sympatyczna...

  9. Rattus Antideluvialis

    Widać, że ktoś w Korei strasznie dał ciała przy organizacji tego transportu. Pacyfik, indyjski i Atlantyk, a wszystko w sezonie sztormów zimowych. Sól na pewno wszędzie wlazła!

    1. Thorgal

      Myjka ciśnieniowa w ręce i zapoznajemy się ze sprzętem :)

    2. Macorr

      Zgadzam się najlepiej byłoby wylądować je we Wladywostoku i niech wyrabia sobie drogę przez raszke.... 😉

    3. hermanaryk

      Doprawdy? Nawet na zdartych do gołej stali śrubach nie widać śladu korozji. Korea leży w tropikach i z trzech stron jest otoczona oceanem, więc musieli tam się nauczyć, jak sobie radzić z tym problemem.

  10. Wronek

    Z treści artykułu wynika, że dostawa była na warunkach CIF , a nie FOB , tzn, Shipper/ Załadowca pokrył koszty dostawy towaru do portu załadunku (Cost), ubezpieczenia ładunku (Insurance) oraz frachtu morskiego (Freight).

  11. Filemon19

    Podsumowując FOB freight on board Korea dostarczyła sprzęt w kontrakcie logistyki. Czyli ubezpieczenia i rozładunek po stronie polskiej . A tu RADOŚĆ