Siły zbrojne

Więcej F-22 w linii

F-22A Raptor. Fot. Heide Couch/U.S.A.F.
F-22A Raptor. Fot. Heide Couch/U.S.A.F.

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych ogłosiły plan zwiększenia liczby myśliwców F-22 Raptor, które mogłyby zostać użyte w jednostkach bojowych. Nie chodzi przy tym o – zarzucony jeszcze w 2016 roku – plan wznowienia produkcji tych maszyn, ale o przesunięcie przynajmniej części z nich ze szkolenia do jednostek bojowych.

Jednym z licznych grzechów administracji Baraka Obamy było wstrzymanie zamówień, a co za tym idzie zamknięcie produkcji myśliwców F-22 Raptor na 195 egzemplarzu tej maszyny, czyli nawet nie na półmetku ich zakładanej budowy. Oficjalnym powodem tego kroku były wysokie koszty zakupu, a przede wszystkim eksploatacji tych samolotów. Zamiast jednak zmusić producenta do wdrożenia zmian, które by te koszty obniżyły, zdecydowano o zaniechaniu programu, który kosztował wcześniej amerykańskiego podatnika ponad 66 mld USD i właśnie wydawał on swoje owoce w postaci dziesiątek produkowanych samolotów.

Do tamtego czasu w F-22 udało się zaopatrzyć tylko kilka dywizjonów. Do dzisiaj maszyny te służą w jednostce szkolnej (43. Dywizjonie Myśliwskim) oraz w pięciu dywizjonach bojowych: 27., 94. (Wirginia), 90., 525. (Alaska) i 199. (Hawaje).  Wcześniej istniała jeszcze jedna jednostka bojowa – 95. Dywizjon Myśliwski, stacjonujący na Florydzie — który został rozwiązany po zniszczenieu bazy przez huragan Michael i uszkodzeniu części maszyn. Ocalałe F-22 z 95 dywizjonu zostały później rozdysponowane do pozostałych jednostek bojowych, które zwiększyły dzięki temu swój stan posiadania z 20 do 24 maszyn każda.

Obecnie w jednostkach bojowych znajdują się 123 Raptory w najnowszych wersjach Block 30/35/40. Do tego dochodzi 31 samolotów reprezentujących starszą wersję Block 20 używanych do szkolenia, 16 kolejnych, najstarszych F-22 jest używanych do testów, a 17, w tym 13 w pełnowartościowej wersji bojowej stanowi zapas, który może być przekazywany do jednostek dla uzupełnienia strat. Jak widać flota najpotężniejszych samolotów przewagi powietrznej na świecie, nie jest zbyt duża i siłą rzeczy nie mogła ona zrobić tego, do czego została stworzona – nie zastąpiła myśliwców F-15C/D.

Teraz US Air Force ma pomysł jak zwiększyć liczbę samolotów bojowych i wydaje się, że mogłoby tu chodzić nawet o zwiększenie liczby eskadr bojowych (druga możliwość to zwiększenie liczby maszyn zapasowych). Na celowniku znalazło się 31 samolotów starszej wersji Block 20 służących do szkolenia. Przynajmniej część z nich, a być może nawet wszystkie, mogłaby zostać zmodernizowana do standardu Block 40. Koszt takiej modernizacji szacowany jest na 50 mln USD za samolot. Biorąc pod uwagę potencjalne korzyści to niewiele w porównaniu z zakupem nowych maszyn, szczególnie że nie ma możliwości zakupu fabrycznie nowych F-22, a koszt jednego nowego F-35 to około 80-90 mln USD.

Przesunięcie F-22 do linii ma stać się możliwe dzięki zbliżającemu się wprowadzeniu do służby nowych samolotów szkolnych T-7A Red Hawk, których planuje się zakupić od 350 do 450 egzemplarzy. Maszyny te i związany z nimi nowoczesny system szkolenia wykorzystujący zaawansowane symulatory naziemne, mają spowodować, że liczba prawdziwych myśliwców przeznaczonych do zadań szkoleniowych ulegnie znacznemu zmniejszeniu. Szczególnie właśnie samolotów 5. generacji, pod które Red Hawk został bezpośrednio stworzony. Co ciekawe nowy systemem szkolenia ma także skrócić okres szkolenia nowego pilota z 40 do zaledwie 22 miesięcy.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.