Siły zbrojne

Wejście Perkoza i „schodzące” śmigłowce [OPINIA]

Fot. st. chor. Arkadiusz Dwulatek/Combat Camera DO RSZ
Fot. st. chor. Arkadiusz Dwulatek/Combat Camera DO RSZ

W ostatnich tygodniach obserwowaliśmy ważne wydarzenia dotyczące przyszłości floty śmigłowcowej polskich sił zbrojnych. Z jednej strony ruszył dialog techniczny w sprawie śmigłowców Perkoz, z drugiej – potwierdziły się informacje o problemach ze wsparciem eksploatacji śmigłowców Sokół.

Sytuacja polskich śmigłowców w różnych rodzajach sił zbrojnych była w Defence24.pl analizowana wielokrotnie i można ją podsumować krótko: za stare i brak spójnej koncepcji zakupów oraz użycia. Wielokrotnie zapowiadano podjęcie zdecydowanych działań, ale bez większych realnych efektów. Ostatnie wydarzenia mogą jednak wywrzeć znaczący wpływ na cały proces modernizacji.  

MON zdecydował się uruchomić nowy program śmigłowca Perkoz, stanowiący szansę wdrożenie do służby średniego śmigłowca wielozadaniowego. Jednocześnie producent Sokołów, PZL Świdnik, poinformował, że w dłuższej perspektywie ich wsparcie eksploatacji nie będzie możliwe.   

Aby ocenić wpływ tych czynników na przyszłość floty śmigłowców SZ RP, warto przypomnieć sobie ostatnie działania w zakresie ich modernizacji. Od momentu gdy program śmigłowca wielozadaniowego na wspólnej platformie został anulowany (po zakończeniu niepowodzeniem negocjacji offsetowych w sprawie 50 śmigłowców wielozadaniowych Caracal w październiku 2016 roku) de facto trwały impas i dalsza zapaść. Nie ponowiono kroków w zakresie zakrojonej na szeroką skalę, generacyjnej wymiany śmigłowców.  

W grudniu 2019 do Wojsk Specjalnych trafiły 4 śmigłowce S-70i Black Hawk bez wyposażenia specjalnego. Fot. J. Sabak
Dostawa śmigłowców Black Hawk dla Wojsk Specjalnych w 2019 roku. Fot. J. Sabak

Ubiegłoroczne zakupy 4 śmigłowców morskich AW101 dla Marynarki Wojennej oraz takiej samej liczby śmigłowców S-70i Black Hawk dla Wojsk Specjalnych choć pozornie przełamały śmigłowcowy impas, to nie zaspokoiły potrzeb nawet tych dwóch rodzajów sił zbrojnych. Jak podkreślałem wielokrotnie, były to działania doraźne o charakterze homeopatyczno-defiladowym, gdyż obejmują najwyżej połowę maszyn uznawanych za minimum dla realnej realizacji zadań. Co ważniejsze, dla największego użytkownika śmigłowców w WP: Lotnictwa Wojsk Lądowych, nowych maszyn w ogóle nie zamówiono. Podobna jest zresztą sytuacja Sił Powietrznych.  

W dotychczasowych działaniach MON w sprawie śmigłowców rzuca się w oczy brak konsekwencji. Dobrym przykładem jest program śmigłowców uderzeniowych Kruk. Mimo określenia ich pozyskania jako priorytetu już w 2014 roku, po rosyjskiej aneksji Krymu i wybuchu konfliktu na wschodzie Ukrainy, sprawa od 6 lat nie ruszyła realnie naprzód. Od czterech trwają analizy występowania tzw. Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa, niezbędne do określenia trybu zakupu śmigłowców. Wszystko to, pomimo że przeprowadzono już dialog techniczny i znane są lista oferentów oraz proponowane maszyny.

W efekcie ogłoszono decyzję o modernizacji posiadanych śmigłowców Mi-24, obejmującej przede wszystkim uzbrojenie ich w kierowane pociski przeciwpancerne. To potrzebne rozwiązanie pomostowe, zważywszy na to, że Polska nie posiada dziś żadnego śmigłowca z takim uzbrojeniem. Tymczasem potrzeby – według Strategicznego Przeglądu Obronnego z 2017 roku – to ok. 100 uzbrojonych śmigłowców z bronią ppanc. Ale i tutaj nadal nie podjęto wiążących decyzji, choć były zapowiadane od dawna, a sam projekt modernizacji i „westernizacji” Mi-24 pojawił się po raz pierwszy niemal dwie dekady temu. 

Uruchomienie programu Perkoz oznacza, że w planowaniu modernizacji nastąpiła kolejna zmiana priorytetów i ponownie nabrały znaczenia śmigłowce wielozadaniowe. To nie dziwi, szczególnie biorąc pod uwagę konieczność zastąpienia Mi-2, uznawaną za pilną od dawna. Ale wpływ na decyzję MON o rozpoczęciu dialogu na Perkoza z pewnością wywarły także wydarzenia związane z flotą śmigłowców Sokół.  

Fot. MON/Wikimedia Commons
Najbardziej "bojowy" Mi-2 z działkiem 23 mm i wyrzutniami pocisków kierowanych. Fot. MON/Wikimedia Commons

Sokoły i „Czajniki” na równie pochyłej  

Najliczniej wykorzystywane w polskich siłach zbrojnych są, co jest dość logiczne, śmigłowce które produkowane były w kraju. Pierwszym chronologicznie jest lekka maszyna Mi-2, wytwarzana przez PZL-Świdnik na radzieckiej licencji w liczbie ponad 5 tys. egzemplarzy (przytłaczająca większość na eksport) w latach 1965–1985. Znaczna ich część trafiła do LWP. W 2017 roku Wojsko Polskie obchodziło uroczyście 50 lat nieprzerwanej służby tych maszyn, nazywanych pieszczotliwie „czajnikami” ze względu na charakterystyczną sylwetkę.  

Przez te pół wieku Mi-2 dostarczano armii w wielu wersjach, w tym również uzbrojonej w pociski kierowane i działko 23 mm. Obecnie w służbie pozostało nieco ponad 30 maszyn, wykorzystywanych głównie do zadań szkolnych i dyspozycyjnych. Jeszcze w ubiegłym roku wybór ich następcy planowano nie wcześniej niż po 2026 roku, co dawało im szansę na dosłużenie do sześćdziesiątki, lecz sytuacja zmieniła się w bieżącym roku – o czym za chwilę. 

Drugą maszyną produkcji polskiej, która miała stać się następcą Mi-2, jest PZL W-3 Sokół. Powstał on pod koniec lat siedemdziesiątych ale wprowadzenie go do produkcji zajęło niemal dekadę. Śmigłowce tego typu są obecnie najliczniej wykorzystywane przez polskie siły zbrojne. Ich liczba w służbie przekracza 60 egzemplarzy w kilku wariantach (służą także w Policji, czy Straży Granicznej) 

Śmigłowiec W-3PL Głuszec. Fot. A.Hładij/Defence24.pl
Śmigłowiec W-3PL Głuszec. Najbardziej "bojowy" z Sokołów. Fot. A.Hładij/Defence24.pl

Oprócz podstawowych wersji – uzbrojonej W-3W/WA i nieuzbrojonej W-3A najbardziej wyspecjalizowane są W-3PL Głuszec, wyposażone w głowicę optoelektroniczną i uzbrojenie, w tym ruchomy karabin maszynowy w części nosowej oraz morska maszyna ratownicza W-3WARM Anakonda wyposażona w pływaki i sprzęt poszukiwawczo-ratowniczy. Te ostatnie śmigłowce były w ostatnich latach remontowane i doprowadzane do wspólnego standardu. Prowadzono również prace nad ich modernizacją.  

Jeśli idzie o plany na przyszłość, to właśnie Mi-2 miały zostać zastąpione nowym typem lekkich śmigłowców, wyłonionym w programie Perkoz. Okazuje się jednak, że również Sokoły, szczególnie te najstarsze, mogą borykać się z problemami eksploatacyjnymi. -  niemożność utrzymania floty śmigłowców Sokół w perspektywie średnio- i długoterminowej przy ograniczeniach wydajności przemysłowej, wymaga nowego rozwiązania. – czytamy w oświadczeniu PZL-Świdnik z 15 maja 2020. To w dużej mierze wynika z problemów zakładów, które są jedynym producentem silników i przekładni do tych śmigłowców, jak również części zamiennych do nich. Silniki oparte na sowieckiej technologii sprzed ponad pół wieku nie pasują do portfolio firmy Pratt & Whitney, która jest obecnie właścicielem zakładu w Rzeszowie. 

Kilka lat trwały negocjacje, dotyczące przejęcia Zakładu Napędów w Rzeszowie przez Polską Grupę Zbrojeniową, podlegającą wówczas MON. Celem było zapewnienie dostaw części zamiennych dla Sokołów i starszych maszyn An-28/M28 Bryza. Jeszcze w lutym 2019 roku, a więc ponad rok temu, prezes i dyrektor generalny Pratt & Whitney Rzeszów Marek Darecki informował podczas posiedzenia jednej z sejmowych podkomisji, że już w czerwcu 2018 roku ostrzegał ministra obronny Mariusza Błaszczaka, że produkcja tych części zostanie wygaszona, jeśli nie znajdzie się pod jurysdykcją PGZ. Szef rzeszowskiej firmy podkreślił też w Sejmie, że wojskowi doskonale zdają sobie sprawę, co oznacza brak nowych silników oraz "remont sprowadzony do kanibalizacji, czyli tzw. eksploatacja schyłkowa”. 

Fot. J.Sabak
Fot. J.Sabak

Oczywiście to nie musi od razu oznaczać zakończenia wsparcia eksploatacji śmigłowców Sokół. Utrzymane w dość kategorycznym tonie oświadczenia zakładów PZL Świdnik mogą stanowić próbę wywarcia presji na użytkownika wojskowego, aby ten zdecydował się pozyskać nowe śmigłowce i to od tego właśnie producenta. Z kolei PZL Rzeszów i jego właściciel, amerykański koncern P&W już od pewnego czasu jasno daje do zrozumienia, że nie jest zainteresowany kontynuacją tej niezbyt rentownej produkcji. Chodzi o to, aby państwo zdecydowało się –  za pośrednictwem MON czy MAP – zakupić zakład napędów w Rzeszowie.   

Pytane o sprawę dalszej służby W-3 Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych informuje: „Siły Zbrojne RP posiadają podpisane umowy wieloletnie na serwisowanie i naprawy główne (remonty) napędów lotniczych PZL-10W, przekładni głównych i pośredniczących do śmigłowca W-3 „Sokół”. Z kolei Inspektorat Wsparcia SZ (centralny organ logistyczny) zapewnia, że „nie posiada informacji o zaprzestaniu wsparcia eksploatacji silników PZL-10W przez zakłady P&W Rzeszów.”  

Leonardo Helicopters AW139M był sugerowany jako jeden z następców rodziny W-3 Sokół, którego produkcja mogłaby trafić do PZL-Świdnik. Fot. M. Kamasa
Leonardo Helicopters AW139M. Fot. M. Kamassa

W praktyce więc można zakładać, że Sokoły będą służyć jeszcze przez pewien czas. Jednak sytuacja ta przekreśla jak się wydaje plany dalszego inwestowania w śmigłowce W-3. Nie ma już sensu zapowiedziany szumnie w 2018 roku program modernizacji Sokołów i uzbrajania ich w pociski kierowane. Zmarnowane też zostaną dziesiątki milionów złotych jakie zainwestowały NCBiR  i PZL-Świdnik w opracowanie nowych kompozytowych łopat wirnika dla tych maszyn.  

W-3 we wszystkich wariantach staje się więc typem „schodzącym”, a nie perspektywicznym, choć zapewne jeszcze przez pewien czas będzie stanowić ważny element floty śmigłowców WP. Najstarsze Sokoły będą musiały być - stopniowo, ale jednak – wycofywane z eksploatacji, jeszcze w obecnej dekadzie. Oznacza to pewną rewolucję w planach wymiany flotę śmigłowców. Skoro się jednak tak stało, ważne jest, aby w tej kwestii nie dać się ponieść fali zdarzeń, jak w przypadku Sokoła. Potrzeba dziś spójnych, konsekwentnych decyzji.   

Perkoz – szansa, której nie wolno zmarnować 

To właśnie z niepewną przyszłością utrzymania maszyn Sokół prawdopodobnie wiąże się prawdopodobnie rozpoczęcie dialogu technicznego w programie Perkoz, choć, podkreślmy – nowe maszyny byłyby potrzebne nawet w wypadku, gdyby Sokoły miały służyć dłużej, a z linii planowano wycofać w pierwszej kolejności Mi-2. W 2018 roku, ze względu na wykruszania się floty Mi-2 MON zapowiadał pilne uruchomienie przed końcem roku programu Perkoz. Rok 2018 był jednak czasem dużych, kosztownych kontraktów, podobnie jak początek roku kolejnego. Dlatego w lutym 2019 roku wydział prasowy MON informował naszą redakcję - ze względu na priorytetową realizację programu Kruk, program Perkoz nie został ujęty w Planie Modernizacji Technicznej na lata 2017-2026.   

Minął kolejny rok i Perkoz stał się priorytetem pilniejszym chyba niż śmigłowiec uderzeniowy Kruk, który od dwóch lat nie może doczekać się decyzji MON w sprawie – czy zakup 32 maszyn można przeprowadzić w trybie podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (PIBP) czy jednak niezbędny jest przetarg. Tak więc następca Mi-24 trwa w zawieszeniu, gdyż maszyny te można jeszcze utrzymać jakiś czas w linii, pod warunkiem zmodernizowania i wyposażenia w  pociski kierowane oraz nowoczesne sensory. Natomiast następca Mi-2 i jak się właśnie okazało Sokoła, przyspiesza – po części w wymuszony sposób. 

Sikorsky S-70i Black Hawk to jednak z propozycji na średni śmigłowiec dla Polski. Fot. J.Sabak
Sikorsky S-70i Black Hawk to jedna z propozycji na średni śmigłowiec dla Polski. Fot. J.Sabak

Uruchomienie programu Perkoz to jednak szansa na opracowanie i wprowadzenie standardu oraz pewnej systematyki w całej flocie śmigłowców, ale można też zabrnąć w ślepą uliczkę. PZL-Świdnik mówi o ogromnym potencjalne jaki ma taka decyzja. Na początek dotyczy ona 32 śmigłowców, potrzebnych w celu spełnienia najpilniejszych potrzeb (to de facto odpowiednik dwóch eskadr). Docelowo – w ciągu zapewne kilkunastu lat – nowych maszyn powinno być dwu- a nawet trzykrotnie  więcej. Zakupy nowych śmigłowców będą zapewne realizowane stopniowo, również w zależności od możliwości finansowych. Trzeba liczyć się z tym, że Perkozy będą przez co najmniej kilka lat służyć równolegle z Sokołami. 

W ogłoszeniu dotyczącym programu Perkoz mowa jest o trzech zadaniach: 
- wsparcia bojowego z możliwością prowadzenia zaawansowanego szkolenia lotniczego;
- dowodzenia;
- rozpoznania i walki elektronicznej.

Choć w ogłoszeniu nie podano więcej informacji, to widać, że chodzi o maszyny zdolne do różnych zastosowań. W roli śmigłowca szkolenia zaawansowanego należałoby widzieć śmigłowiec relatywnie tani w eksploatacji, ale dwusilnikowy i możliwie zbliżony do maszyny wsparcia bojowego. A być może nawet – jak założono to prawdopodobnie w programie Perkoz – należący do tego samego typu, ale dysponujący odpowiednim oprzyrządowaniem (podwójny układ sterowania) oraz systemem symulatorów, jednocześnie korzystający z tego samego systemu wsparcia eksploatacji 

W roli maszyny wsparcia bojowego odnajdzie się śmigłowiec o odpowiednim udźwigu, wyposażony w zaawansowane systemy samoobrony oraz sensory umożliwiające naprowadzanie uzbrojenia. Zdolny do przenoszenia zarówno uzbrojenia, jak i desantu w trakcie jednej misji.  W przypadku maszyn dowodzenia oraz rozpoznania i walki elektronicznej zamiast uzbrojenia ładunek będą stanowić odpowiednie sensory, systemy łączności oraz sprzęt rozpoznawczy.  

Perkoz – optymalizacja wyboru 

W dokumentacji programu Perkoz, jeśli chodzi o wersję podstawową znajdują się tylko minimalne wymogi dotyczące transportowania 5 żołnierzy z pełnym wyposażeniem i uzbrojeniem lub 1000 kg ładunku w kabinie.  Są to jednak wymogi minimalne, więc nic nie stoi na przeszkodzie by Perkoz miał większe zdolnościPewnym punktem odniesienia, jakie parametry powinny mieć te maszyny mogą być charakterystyki… Sokołów. Dlaczego? Bo te śmigłowce w Wojsku Polskim wykonują gros zadań, jakie będą stawiane przed Perkozami. Wymogi opracowania śmigłowca w wersji dowodzenia wskazują na chęć zastąpienia maszyn w wersji W-3PPD (Powietrzny Punkt Dowodzenia) „Gipsówka”, z kolei maszyna walki elektronicznej to W-3RR Procjon. To właśnie Sokół jest też podstawowym śmigłowcem wsparcia bojowego i wojsko dysponuje dość dużymi doświadczeniami z jego eksploatacji.  

Koncern Bell od dawna proponuje  duet wielozadaniowego UH-1Y Venom i uderzeniowego AH-1Z Viper. Sukces osiągnięto w Czechach. Fot. Bell Helicopters
Koncern Bell od dawna proponuje duet wielozadaniowego UH-1Y Venom i uderzeniowego AH-1Z Viper. Sukces osiągnięto w Czechach. Fot. Bell Helicopters

Te doświadczenia wskazują jednoznacznie, że unifikacja w zakresie platformy ułatwia eksploatację. Jednocześnie warto dobrać wielkość i możliwości techniczne tej maszyny tak, aby pozostał pewien margines dla dodatkowego wyposażenia czy opancerzenia. Dlaczego? Powszechnie wiadomo, że Sokoły, pomimo masy ładunku uzytecznego nominalnie wynoszącej ponad 2 tony, po obciążeniu ładunkiem lub uzbrojenie, znacznie tracą na kluczowej w maszynie bojowej dynamice lotu i manewrowości.  

Co więcej, właśnie Perkozy będą mogły zastąpić Sokoły w najbardziej wymagających zadaniach. Specjalistycznych, ale też transportu i wsparcia bojowego. Dzięki temu maszyny W-3, tak jak dziś Mi-2, przez pewien czas będą mogły wykonywać misje szkoleniowe (w tym ćwiczenie użycia uzbrojenia niekierowanego), utrzymywania nawyków, czy transportu lżejszych ładunków i małych grup żołnierzy, do wycofania tych śmigłowców z eksploatacji. Jest to metoda na płynniejsze przejście przez okres przejściowy. Byłby to również ruch zgodny ze światowym trendem, w którym masa startowa śmigłowców lekkich i średnich w siłach zbrojnych sukcesywnie rośnie. Związane jest to ze wzrostem masy żołnierza z wyposażeniem, opancerzenia i uzbrojenia oraz systemów obserwacyjnych.   

Jeśli więc Sokół o masie startowej około 6,5 tony zastąpi w roli śmigłowców lekkich maszyny Mi-2 o masie 3,55 tony, to nowy śmigłowiec powinien mieć większe zdolności przenoszenia ładunku niż Sokół czy Głuszec. Również po to, aby nie zabrnąć w pułapkę W-3PL Głuszec – nowocześnie wyposażonego śmigłowca, z uzbrojeniem i systemami obserwacji oraz samoobrony, którego największym ograniczeniem jest niedostateczna moc oraz dynamika układu napędowego.  

W Perkozie widziałbym więc w praktyce nie śmigłowiec lekki, ale wielozadaniową maszynę średnią, o maksymalnej masie startowej 7-10 ton. Zdolną przenieść więcej uzbrojenia czy wyposażenia niż lekkie śmigłowce, zapewnić odpowiednią ochronę, ale też zabrać na pokład drużynę piechoty z uzbrojeniem. Ten wariant sprawdzi się lepiej w roli śmigłowca dowódczego, transportowego czy maszyny wsparcia bojowego. Dostępne są różne opcje – od najlżejszego AW139M (czy jego zmodyfikowanej wersji MH-139A Grey Wolf dla USAF), przez Venoma, po Black Hawka 

W ten sposób w wojsku pojawiłby się wreszcie prawdziwy średni śmigłowiec wielozadaniowy. Przeznaczony przed wszystkim do zadań realizowanych w bezpośredniej styczności z wrogiem. W ten sposób można zyskać lepszą synergię w działaniach i w pełni wykorzystać możliwości transportowe Mi-17, nie ryzykując nimi na pierwszej linii, do czego nie są już one zbyt dobrze dostosowane. Zarówno ze względu na przestarzałe wyposażenie ja też inną skalę działań niż ta, do której powstał Mi-8/17. Docelowo Mi-17 zostałyby z czasem zastąpione przez ciężkie śmigłowce transportowe, których zadania de facto pełnią, bardziej ze względu na gabaryty kabiny niż udźwig.  

Francuska
Francuska "wspólna platforma" HIL, czyli Airbus Helicopters H160M Geupard to lekki śmigłowiec bojowy. Fot. J.Sabak

Program Perkoz wymaga pilnej realizacji, ale i kompleksowego podejścia. Maszyny powinny zostać pozyskane z pakietem szkoleniowym i logistycznym, zapewniającym utrzymanie w całym cyklu życia. Powinny też zostać od początku zintegrowane z potrzebnym wojsku uzbrojeniem (w tym pociskami kierowanymi), a także przystosowane do dalszych modyfikacji, niezbędnych szczególnie w wersjach specjalistycznych – dowodzenia czy walki elektronicznej.

Jeśli chodzi o możliwość unifikacji, to jednym z przykładów jest proces optymalizacji zastosowany przez Francję podczas określania wymagań w programie śmigłowca HIL (fr. Hélicoptère Interarmées Léger). Wskazał on, że marynarka, siły powietrzne i wojska lądowe, używające obecnie 7 typów maszyn o masie startowej od 2 do 8 ton, de facto potrzebują trzech konfiguracji maszyny o masie 6,5 tony w roli której wystąpi H160M Geupard. 

Patrząc na określone przez Inspektorat Uzbrojenia wersje śmigłowca Perkoz, Polska w podobny sposób może go zoptymalizować otrzymując trzy konfiguracje: 

- Maszyny szkolno-transportowej ze zdwojonym systemem sterowania, bez wyposażenia specjalnego; 

- maszyny wsparcia bojowego wyposażonej w systemy optoelektroniczne i inne sensory, system samoobrony oraz wysięgniki z uzbrojeniem kierowanym i niekierowanym; 

- śmigłowca specjalnego (rozpoznawczy/dowódczy) z wyposażeniem jak wersja wsparcia bojowego, ale zamiast uzbrojenia przenoszącego dodatkowe sensory i/lub środki łączności.  

Oznacza to de facto dwie bardzo zbliżone wersje bojowe i trzecią, prostszą do szkolenia zaawansowanego i transportu, w tym również przewozów VIP. Odpowiednia masa startowa, o ile maszyny nie zostaną „przeładowane” wyposażeniem już na początku, zapewni jeszcze pewien margines modernizacyjny. Z tego samego powodu warto np. pomyśleć o zapasie mocy w instalacjach elektrycznej i przestrzeni dla instalacji nowych urządzeń na pokładzie. To zaś ponownie wskazuje, że rozsądne będzie pozyskanie maszyn z pewnym zapasem udźwigu i przestrzeni 

Skala programu, jak wskazywałem wcześniej, będzie znaczna. Nawet jeśli starych śmigłowców nie trzeba będzie zastępować w stosunku „jeden do jeden” (z uwagi na większe możliwości nowych maszyn), to na pewno docelowo konieczne będzie pozyskanie nie 32, a większej liczby Perkozów, uwzględniając potrzeby dwóch baz wchodzących w skład 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, wreszcie jednostek szkolnych. Mówimy – w perspektywie kilkunastu lat – o ponad 60 śmigłowcach, co uzasadnia podjęcie ich produkcji w kraju. To samo zresztą powinno dotyczyć elementów wyposażenia – nic nie stoi na przeszkodzie, by Perkoz został pod tym względem ujednolicony z elementami proponowanymi dla Mi-24 i oferowanymi w ramach współpracy przemysłowej, jak przeciwpancerne rakiety Spike czy współpracujące z nimi systemy optoelektroniczne Toplite. Lub inne warianty wyposażenia i uzbrojenia o ile zostaną wybrane jako optymalne dla potrzeb sił zbrojnych. Takie rozwiązanie zapewniłoby korzyści zarówno operacyjne, jak i przemysłowe. Decyzje jednak powinny być przemyślane i stabilne. 

Producent śmigłowca musi też zostać zobowiązany do utrzymywania w kraju potencjału do wsparcia jego eksploatacji przez cały cykl życia (np. za pomocą przepisów Planu Mobilizacji Gospodarki). Podsumowując, program Perkoz stanowi wyzwanie, ale i szansę dla lotnictwa śmigłowcowego WP. Jej wykorzystanie wymaga jednak konkretnych działań, a o te – patrząc na historię polskich programów śmigłowcowych – może być bardzo trudno. Bez decyzji po stronie MON flocie wojskowych śmigłowców grozi stopniowa dekapitalizacja a w dłuższej perspektywie – powolna utrata zdolności. 

Komentarze (79)

  1. endriu

    Znając życie pewnie duże szanse znów będzie miał śmiglak made in USA

    1. m

      Może toi dorbze, skoro NH90 i Eurofighter mają takie problemy "wieku dziecięcego". Ale keidy zdecydujemy się na Blackhawk, do użycia wejdą opracowywane obecnie np. Defiant i nasz zakup okaże się ..... jak zwykle spóxniony i nieprzmeyślany tj. fregaty OHP "przejściowe" do "Ślązaka" ;-(

  2. I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie

    W Polsce wprodukowalibyśmy Caracale dla siebie taniej i mielibyśmy zyski z ich tańszego niż z Francji eksportu. Te zyski obniżyłyby nam koszty produkcji i utrzymania krajowych Caracali dodatkowo. Caracale we Francji muszą kosztować więcej, bo Francja ma wyższe płace niż Polska, choć samo paliwo lotnicze ma podobną cenę. Perly walczyła wtedy o pieniądze na wyposażenie wojska Francji w najnowszy wynalazek Airbusa, w lekkie, supernowoczesne, kompozytowe H160 w wersji H160M i, jak oceniam, nakłamała o Caracalu - jeśli w ogóle coś takiego powiedziała.

  3. KrzysiekS

    powtórzę się> Ludzie nie płaczcie po prostu powiedzieli prawdę nikt nie będzie inwestował w ten śmigłowiec i tyle. Taki kubeł zimnej wody jest potrzebny dla naszego MON i nie tylko. .............. pomijam czy jest taki czy inny. Pytanie co dalej i to powinno byc bardzo analizowane całościowo jeżeli chodzi o śmigłowce.

  4. Gość

    Zniszczono już dawno polską zbrojeniowkę i miejsca pracy Polaków

    1. Ot co

      Polacy na szczęście pracują, ale dorabiają głównie obcy kapitał. Zawdzięczamy to lewactwu z PO, PSL, SLD.

  5. wron5

    Tak się kończy dewastacja polskiego przemyslu lotniczego, PiS i PO maja w tym rowne zaslugi. Dlaczego nie odkupiono praw do Sokoła z AW dla Marynarki Wojennej ? Włosi sprzedaliby swoje maszyny a tak NIC by nie sprzedali i Swidnik zostalby zagłodzony na śmierć. Włosi kombinują jak wcisnąć nam swoje maszyny a podpisali wyrok smierci na Swidnik i zadne zwiazki zawodowe nie pomoga. s70i jest trochę za ciężki i LM nie oferuje mozliwosci taniej integracji tego co jest potrzebne WP. Sa 3 wyjscia 1. wspolny smiglowiec z Ukraincami na bazie przerobionych planow Sokola ale bez naruszania licencji 2. uczciwy deal z LM z wkomponowaniem innych programow i prawem do serwisowania S70i poza Mielcem 3. Bell lub Airbus a Leonardo pa pa ! Wlosi maja kilka malych lewarów na nas ale za malych. Paradokalnie ta sytuacja moze przelamac kilka problemow a zwiazki zawodowe niech wypłakują się teraz w Italii a nie u siebie

    1. Adam

      Nie ma sensu odkupywać praw przy kupnie 8 śmigłowców.

    2. Ewa

      Dlaczego zapominasz o konieczności eksploatacji blisko 60 śmiglakach rodziny Sokol/W3 już posiadanych przez WP? Jaki sens pisać takie tendencyjne głupoty?

  6. GieTek

    Tyle programów jednocześnie. Obawiam się, że zabraknie ptaków do ich kryptonimów.

    1. Oszołom

      Dzieciol zastapi wszystkie kryptonimy.

    2. Orthodox

      Nie doceniasz kreatywności ludzi w MON. Są gatunki egzotyczne, albo nazwy łacińskie.

    3. Ptaków co i nas dostatek

      Luzik! Nic z tego nie będzie - jak nic nie wyszło z wielkiego (50-70 szt) programu na śmigłowce wielozadaniowe. Nic nie wyszło z programu Kruk. Nic nie wyjdzie więc też z Perkoza. Za 2-5 lat z hukiem okaże się, że najpilniejsze są jednak niepod, ukiwane dotąd... ciężkie transportowe i zostanie ogłoszony koleiny program/dialog pod nazwą np. Pterodaktyl. Ale w międzyczasie na 100% okaże się że pilny jest jednak śmigłowiec wielozadaniowy klasy co najmniej BH. I będzie dalej trwało "gonienie króliczka"!

  7. ito

    Czyli właśnie zaczynami zbierać plon zabitego w najlepszym stylu "szkodników i sabotażystów" z przyczyn czysto politycznych kontraktu z Francuzami. Gdyby nie zerwanie tego kontraktu dziś w Polsce funkcjonowałoby już sporo specjalistycznych śmigłowców, które dziś się Włochom marzą, a przede wszystkim funkcjonowałby trzeci, mocno związany z wojskiem, gracz- i Leonardo nawet by nie próbowało podskakiwać bo w perspektywie miałoby nie zamówienia na nowe śmigłowce, a jedynie utratę kontraktów na obsługę starych.

    1. Toudi

      ....naprawdę sądzisz, że amerykańska agentura wpływu ,będzie wspierała francuską gospodarkę ?! Dorośnij.

    2. Wawiak

      Może by tak zastanowić się co dla nas lepsze: wspierać Francuzów, czy Amerykanów. Co lepsze co i czy cokolwiek to nam da. Póki co chyba jednak USA, bo na francuskim wsparciu dotychczas słabo wychodziliśmy. Amerykanie muszą kotwiczyć swoje wpływy, więc może bardziej im zależeć. Potrzebujemy dobrych negocjatorów, by z takich ustaleń Polska miała jak najwięcej zysku.

    3. Etam

      Jaki to kontrakt na lekkie śmigłowce 6-o osobowe od Francuzów zabito? Żaden. Twoja wypowiedź to owoce braku logiki.

  8. Codybancks20!

    Może nasze Sokoły zostawić w rezerwie w razie W , albo sprzedać Wietnamowi lub gdzieś w Afryce ?!? Musimy mieć nowy sprzęt który starczy na kilkanaście lub kilkadziesiąt lat !!! Oczywiście kompatybilny z pozostałymi Wojskami !!! Formuła Sokoła zestarzała się mimo , że jest to nadal nowoczesny sprzęt i ne wiele Państw robi takie cacka !!

    1. Gnom

      Wiesz co piszesz. Sprzęt na kilkadziesiąt lat - szczególnie gdy za około 10-15 lat powinna nastąpić zmiana generacyjna w śmigłowcach (przemiennopłaty, śmigłowce szybkie) . To właśnie do tej zmiany należało doczekać na Sokołach i Milach. A dla modernizacji floty trzeba już dziś wejść w jakiś program (europejski, amerykański, własny - nieważne) ale konsekwentnie i zdecydowanie.

    2. Lord Godar

      Tak być powinno , bo tak podpowiada rozsądek , aby dokonać skoku technologicznego i generacyjnego , a nie kupić teraz schodzącą kolejną konstrukcję i za 15 lat znaleźć się w podobnej sytuacji jak teraz , bo znowu zostaniemy z konstrukcją nie produkowaną , bez części i serwisu w sensownej cenie.

  9. kasę wydawać sensownie

    skoro największym mankamentem W-3 jest za mała moc, a Motor-Sicz za tanie pieniądze oferuje nam produkcję w Polsce silników i chyba przekładni mocy, co w efekcie podwoi ich moc, to w czym problem ? Przy okazji można zmodernizować awionikę i elektronikę westernizując Sokoły, które jeszcze nie są takie stare, a po modernizacji parametrami niewiele by ustępowały nówkom. Zaoszczędzone fundusze by się przeznaczyło na kierowane dozbrojenie.

    1. Transformers

      Założenie jest takie że sie nie opłaca, nie można, nie potrafimy, polskie jest fe i nie bo hu

    2. SOWA

      Ukraińcy nie oferowali produkcji silników i przekładni w Polsce. Zresztą obecnie jest to tak niepewny politycznie partner jak Rosjanie. W czasach największego bałaganu na Ukrainie należało zakupić licencję na produkcję silników i przekładni. Wtedy to miało sens choć osobiście wątpię czy byłoby to słuszne działanie. Po pierwsze nie mamy koncepcji rozwoju przemysłu i lotnictwa. Obecnie brakuje nawet zaplecza techniczno-naukowego. Po drugie nie mamy koncepcji modernizacji armii. Po trzecie nie mamy klimatu politycznego do tego typu działań-nikt nie myśli długofalowo. Sam Sokół mógłby przejść głęboką metamorfozę ale wówczas należałoby mówić o zupełnie nowej konstrukcji. Jednak bez tych trzech wyżej wymienionych punktów modernizacja nie ma sensu. Widać to po naszych maszynach szturmowych które od lat nie zostały unawocześnione a patrząc obecnie na ich wiek należy podważyć sens modernizacji. Szkoda bo Sokoła należało modernizować na komponentach zastosowanych w Mi-24.

    3. Lord Godar

      Nic takiego nie nastąpi ponieważ jest to zależne od Leonardo , w którego rękach jest Sokół , a to nie jest w interesie tego koncernu .

  10. As

    Były fabryki, byli kompetentni ludzi, były projekty, był rynek...rządzący od początku lat 90-tych niszczyli cały przemysł lotniczy w Polsce przez brak umiejętności zarządzania takim potencjałem.

    1. riba

      Rynku NIE BYŁO, ale były stare technologie i długi do spłacania (w znaczeniu długów państwowych)

    2. wert

      Tak to się właśnie tłumaczyło

    3. K.

      A jak było ? Była jakaś kolejka po Sokoła ?

  11. Seneka

    Morał tego taki sprzedaliśmy zakłady o tanim serwisie możemy zapomnieć i jakiejkolwiek produkcji też. Teraz sprawne sokoły trzeba będzie uziemić i kupić amerykański sprzęt

    1. Emm

      Dokładnie a odpowiedzialnych za to jak nie ukarano tak i pewnie nie ukażą

  12. fflyer

    Nowe śmigłowce niezbędne i konieczne do zakupu w dużej liczbie wcześniej czy później staną się palącąca sprawą z wielu powodów choćby bezpieczeństwa załóg, kosztów, wyczerpania resursów itd. Jednak programy ich zastąpienia przez nowe maszyny a właściwie systemy i ich obsługa eksploatacyjna będą kosztować miliardy złotych z których wielka część trafi do obcych koncernów zbrojeniowych zamiast zasilać w większości polski przemysł (PZL Świdnik, PZL Rzeszów, wiele dalszch firm zbojeniowych i ich kooperantów a także instytuty naukowe) plus wpływy z pdatków do polskiego budżetu. Tu należy wspomnieć o haniebnej wyprzedaży za bezcen wielu polskich zakładów lotniczych w tym szczególnie PZL Świdnik i PZL Rzeszów i braku konsekwencji karnych dla osób za to odpowiedzialnych. Gdyby chociaż te dwa ostatnie zakłady były dziś w polskich rękach i przez ostanie dekady były mądrze rozwijane i unowocześniane przy zapewnieniu długofalowych zamówień dla wojska to bylibyśmy dzisiaj w całkiem innym miejscu jako jeden z największych producentów śmigłowców w Europie i liczący się kraj w eksporcie tego uzbrojenia.

  13. codybancks!

    Sokoły i głuszce skazane na odstawkę , te które są wykorzystać do końca ich żywota , myśleć o pożenieniu Sokoła z Leonardo jako nowa generacja !!! Jako uderzeniowe, raczej Apache !!! Do innych zadań tylko Leonardo i USA !!! Nie pakować się w Airbusa !!!

  14. Swidniczaneczka

    Witam serdecznie chłopaków z Mielca czekamy na te obiecane silniki

    1. Gnom

      Znów zbędna zgryźliwość i to adresowana na nie tam gdzie trzeba - silniki to PW, czyli Rzeszów a nie Mielec.

  15. mat

    Kupcie Vipera na kolach z licencja na produkcje, czesci i naprawy. Jak nauczymy sie budowac wlasne smiglowce w calosci to bedziemy produkowac na ewentualna sprzedaz. Kola tez mozna zamontowac na zyczenie.

    1. Nonsens

      Z jaką produkcją, z jakimi naprawami, skoro nasi sąsiedzi z południa maja juz wszystkie prawa? Myślisz coś?

    2. Gnom

      I zbudować od podstaw zakład produkcyjny dla 30-60 śmigłowców, bo o prawie sprzedaży jego wyrobów za granicę będzie decydować administracja USA - "przemyślana" koncepcja.

  16. Orthodox

    Co prawda postępowanie Włochów to szantaż i sabotaż, ale dalsze inwestowanie w Sokoła bez narodowych kompetencji w dziedzinie potrzebnych technologii chyba naprawdę nie ma sensu.

    1. say69mat

      Chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę na zasadnicze różnice w konstrukcji śmigłowca zaprojektowanego od podstaw, jako wielozadaniowy śmigłowiec bojowy S70, a W3W. Czyli pochodną popularnego w krajach Układu Warszawskiego 'czajnika'. Mianowicie, śmigłowiec pozbawiony silników ma własności aerodynamiczne zbliżone do fortepianu w locie. A który z elementów konstrukcji W3W jest najsłabszym z jego elementów??? Determinującym kiepskie osiągi i zarazem najbardziej wyeksponowanym na ostrzał??? Przecież W3W, jako maszyna wsparcia, to recepta na realizację koncepcji śmigłowca w wariancie Black Widow Maker. Kolejna kwestia, komfort pilotażu, wystarczy zasięgnąć opinii pilotów mających doświadczenie w pilotażu W3W i S70. Aby zrozumieć korzenie decyzji o wygaszeniu programu - legendy - naszego narodowego przemysłu lotniczego, opartego o postradziecką myśl techniczną. Dalej w jaki to sposób można - w oparciu o koncepcję W3W - budować kompetencje narodowego przemysłu lotniczego??? Skoro wyścig w zakresie kompetencji w domenie technologii lotniczej, wyznaczają konstrukcje/projekty V22 Osprey, V280 Valor, S97 Raider, Bell 360 Invictus, SB Defiant. Proponujesz zatem zabawę w budowanie zamków z ... ambicji o narodowej potędze narodowego przemysłu lotniczego ;))) Dalej, przypomnij mi, które z instytucji przemysłu lotniczego USA, wyznaczającego kompetencje w zakresie technologii lotniczej są własnością ... państwa???

    2. mc.

      W takim razie ja chciałbym Ci zwrócić uwagę na podstawowy błąd w myśleniu. Sokoły - to 1978 rok. W czasach RWPG "mieliśmy prawo" do projektowania i produkowania śmigłowców w zakresie do 6 ton. Wszystkie cięższe i większe śmigłowce mógł produkować tylko ZSRR. Ale problem polega na tym co dzieje się z tym zakładem po 1989 roku. Bez zamówień z wojska (niewielkie) zakład "daje sobie radę". Ale tylko i wyłącznie zamówienia wojskowe na większe śmigłowce mogły dać szansę na zaprojektowanie i zbudowanie takiej maszyny. zapewne na początku nie byłaby "najlepsza na świecie", ale jak wielokrotnie pisałem - rozwój, to wchodzenie po drabinie. Krok za krokiem. Podobnie mogło być z silnikami. Przypominam, że dla Irydy przygotowywano silniki K-15 oraz K-16. Ale zakłady silnikowe (PZL Rzeszów) sprzedano, czyli przy większych śmigłowcach należałoby kupić silniki za granicą (Koszt !!!), a po kilku latach po zaprezentowaniu pomysłów PZL Świdnik (nowych maszyn) sprzedano także ten zakład. Przypominam: Turcja, Korea 30 lat temu nie dysponowała przemysłem zbrojeniowym. Ale chcieli, opracowali program rozwoju, wdrożyli plan i byli KONSEKWENTNI. "Nasze władze" (przez 30 lat) były konsekwentne tylko w jednym - NISZCZENIU.

    3. Gnom

      A odpowiedz na pytanie gdzie płacisz podatki - jak ja do kasy RP? Jak na razie podobno nasze władze robią wszystko aby tu było tylko pole ziemniaków i tępy lud do zakupów i prostych prac. Do żadnego programu który wymieniłeś nie próbują się nawet podłączyć, a ja nie widzę powodu aby jak przy F-35 miał bezkrytycznie wspierać gospodarkę USA nie tylko zakupem ale przez kolejne 30-50 lat dalszej eksploatacji. Pogadaj z pilotami latającymi na W-3PL gdzie jest 4 kanałowy cyfrowy autopilot. Powiedz cóż bardziej rewelacyjnego jest w macie kewlarowej na drzwiach kabiny w porównaniu z pancerzem podłogi i drzwi oraz fotela W-3PL. A amerykańskie firmy choć są prywatne to zarówno ich projekty są finansowane przez państwo, jak i państwo dba aby po wyborze jednego koncernu inne również coś dostały. To jest mądra polityka wspierania swojego za publiczne pieniądze, a nie wyprowadzania publicznych środków do innych krajów. Za to w większości technologie zbrojeniowe i prawa do ich użycia są ściśle reglamentowane przez państwo.

  17. Piter

    Wygląda na to że decydenci w naszym wojsku są w stanie spojrzeć maksymalnie na 10 lat do przodu. Czasy się zmieniły czas patrzeć na30 lat do przodu i więcej.

    1. Gnom

      Ci w mundurach na 3 lata kadencji, a politycy na 4 lata kadencji, nie przesadzaj z 10 latami.

  18. Edi

    W praktyce średnie AW139 czy S70i nie nadają się na Perkoza bo zwyczajnie są zbyt drogie w zakupie i eksploatacji. Wymagania znacznie lepiej spełnia H-145M.

    1. Orthodox

      Też bym go widział, ale to oznaczałoby zakup z półki i nieprzyjemności dla rządzących.

    2. mick8791

      A AW139 i S70i to jak niby kupujemy? Też z półki.

    3. Orthodox

      Nie słyszałem o zakupie AW139 dla wojska, a BH jest współprodukowany w Polsce. I o współprodukcję mi się rozchodzi.

  19. 23lata

    Wojsko nie powinno kupić ani jednej rzeczy z tego zakładu i odkupić, a państwo powinno odkupić PZl za złotówkę.

    1. mick8791

      No przecież i tak nic nie kupują więc Twój postulat jest spełniony. Państwo może sobie chcieć odkupić za złotówkę - jest jednak mały szkopuł, Leonardo musi chcieć sprzedać...

  20. Fizyk pasionat lotnictwa

    Albo para AW149( może być inny wyższy numer liczba wspólnych części zespołów z AW249 decydująca), AW249 produkcja i serwis w kraju (może licencja). Albo Venom Viper cały serwis i obsługa w kraju (może serwis europejski, ilość zakupu przebije Czechów). To racjonalne ze względu na logistykę. Wariant ekonomiczny ale słabszy technologicznie to trzeci opcja z Motor Sicz-może nawet zakup zakładu i remotoryzacja lub współpraca -obawiam się że nie stać nas na zakup. Zresztą swoje zakłady sprzedaliśmy a mamy kupować teraz obce. Pozdrawiam Wszystkich

    1. Adam

      Jesli para to lepiej BlackHawk + Apache albo Bell 525 Relentless + 360 Invictus.

    2. Żadnych AW

      Żadnych AW, nigdy więcej. Nie chcą się dogadać ws Sokołów, to my nie widzimy żadnej szansy żeby cokolwiek następnego kupić w Leonardo. Koniec dyskusji. Nie może tak być, że wcisną nam to co oni chcą, a nie to co potrzebne jest NAM.

    3. mick8791

      Amerykańska marynarka nie ma Apacza, bo nie jest on przystosowany do operacji morskich, a nie dlatego, że ma problemy z serwisem. Śmigłowiec z certyfikacją może operować nad lądem ale w drugą stronę to nie działa.

  21. Yunior

    zdanie z tekstu: "Zmarnowane też zostaną dziesiątki milionów złotych jakie zainwestowały NCBiR i PZL-Świdnik w opracowanie nowych kompozytowych łopat wirnika dla tych maszyn". I CO? JACYŚ ODPOWIEDZIALNI? Nie no, spoko. Kilka dziesiątek milionów w plecy... stać nas na więcej i nie raz tego dokonamy! Kraj mistrzów autodestrukcji.

    1. Yaro

      A kto Ci powiedział, że każdy program BiR, a raczej jego wyniki wchodzą do realizacji? Większość takich programów kończy się bez wejścia w fazę realizacji co nie znaczy, że te pieniądze są zmarnowane. Takie programy poszerzają wiedzę, która może być wykorzystana w przyszłości.

  22. Logoiczny

    To co niszczy Polskie Wojsko to ciagle analizy Dowództwa które nic nie wnoszą poza kasa dla Tych co je tworzą opierają się one na fachowcach tylko na ludziach co kompletnego pojęcia intymna nie maja i nie chcą podejmować ważnych decyzji taka spychologia . Co to myśleć możemy budować śmigłowce mamy potencjalnego Gora ciagle coś wymyśla i się ciagle wach Mi24 miał już swoje lata świetności tak wiec po co kasę w nie ładować skoro to latające muzeum z minimalna wartością bojowa . Zakupić Jeden z dwóch amerykańskich śmigłowców bojowych który jest o wiele lepszy niż to co mamy oraz śmigłowce wielozadaniowe które produkujemy u siebie a nie robić wesołe miasteczko i placyk zabaw dwa takie trzy takie cztery takie wesoły misz masz a potem problemy z częściami i serwisem zrobić jak czeski rząd kupią takie smiglowce które się na wzajem uzupełniają a nie jakies ulepy

    1. Wawiak

      Raczej brak pomysłu przykrywany analizami...

  23. Ustawiator

    Koledzy jak widzicieMON zapędził sie w ślepą uliczkę. Perkoz to droga zabawka jak pokazały S70. A OBECNIE KASY BRAK

    1. Adam

      Tania, bo to lekkie śmigłowce w rodzaju Airbusa H135 lub H145. Tylko autor próbuje lobbować za kilka razy droższymi AW139 i S70i.

    2. Gnom

      Twój tani H-145M z wymaganym wyposażeniem to około 20 mln euro, czyli circa 90 mln PLN plus koszty wdrożenia zupełnie nowego typu śmigłowca. Zatem minimum 3 mld PLN za owe 32 śmigłowce, plus koszty stworzenia zaplecza i zakupu uzbrojenia. Z zerowym zwrotem dla budżetu i zyskiem dla gospodarki. Koncepcja równie ciekawa jak S-70i za Mi-2.

    3. jumbo

      Można spróbować negocjować produkcję w wzl-u.

  24. KUKUŁKA

    Polsko uwikłana swą narodową niemocą ....pozostaje wam nic lub cuś na miarę propagandowego sukcesu którym będą się chełpić dzisiejsi decydenci z trybun ....a mianowicie MH-6 Little Bird oraz jego szturmowy wariant AH-6 Little Bird – amerykańskie lekkie śmigłowce wielozadaniowe do wszystkiego które ze względu na swą prostotę naprawi każdy warsztat samochodowy i przechowa w swych garażach na wioskach Ochotnicza Straż Pożarna .....aby włączyć szybkie bez dialogowe procedowanie powinny go zakupić bojowe struktury przełamania i rozpoznania pola walki atakiem zwane OT ...tyle i aż tyle bo reszta to ironia gdzie z niedostatku buduję oznaki wyższości

    1. Adam

      Nie spełnia wymogu ładowności 5 żołnierzy

    2. KUKUŁKA

      p ADAM ...zabiera aż 6 żołnierzy co prawda na podwieszanych ławkach ale zabiera ...i jaka klima

  25. Davien

    A w tym samym czasie Caracale w misjach latały bez najmniejszych przeszków z goowoscia przekraczająca 80%:) Aha koszt obsługi Caracali wzrósł o 25% a nie 81 jak zmyslasz( def-24) a uziemienie dotyczy wszystkich maszyn lotnictwa Francji stacjonujacych w kraju. Cs jewszcze masz do dodania?