Siły zbrojne

Tomahawki dla amerykańskiej Piechoty Morskiej [ANALIZA]

Amerykańska marynarka wojenna planuje wykorzystywać rakiety manewrujące Tomahawk nie tylko na swoich okrętach. Fot. Taylor DiMartino/US Navy
Amerykańska marynarka wojenna planuje wykorzystywać rakiety manewrujące Tomahawk nie tylko na swoich okrętach. Fot. Taylor DiMartino/US Navy

Amerykańska Piechota Morska określiła jako priorytet wprowadzenie na uzbrojenie rakiet przeciwokrętowych, reagując w ten sposób na zwiększające się zagrożenie ze strony chińskich okrętów. Plany są bardzo ambitne ponieważ zakładają jednoczesne wprowadzenie aż dwóch systemów „ziemia-woda” – w tym „morskiej” wersji rakiet manewrujących Tomahawk o zasięgu 1000 km.

Wskazanie na potrzebę uzbrojenia amerykańskiej Piechoty Morskiej w mobilne, lądowe wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych znalazło się w pisemnym oświadczeniu, jakie zostało złożone w podkomisji ds. wojskowych Senatu Stanów Zjednoczonych. Uzasadnieniem takiej inwestycji, określonej jako „najwyższy lądowy priorytet modernizacyjny” ma być rosnąca siła chińskiej marynarki wojennej. „Bazujące na lądzie systemy przeciwokrętowe dadzą możliwość zwalczania okrętów z lądu w ramach zintegrowanej morskiej kampanii wojennej przeciwko zagrożeniom nawodnym …. i nie pozwolą naszym przeciwnikom na korzystanie z kluczowych akwenów morskich”.

Zasygnalizowane w Senacie potrzeby świadczą o woli przywrócenia wcześniejszego charakteru korpusu Piechoty Morskiej, który przez wojnę w Afganistanie zaczął być traktowany jako „lżejsza” wersja Wojsk Lądowych. Tymczasem Marines chcą ponownie stać się elementem projekcji siły na morzu i tym co również będzie decydowało, że Stany Zjednoczone są potęgą morską. Chcą więc by ich zadaniem było m.in. odzyskanie zdolności do przerzucania niewielkich grup taktycznych na różne wyspy na Pacyfiku i w ten sposób ograniczanie swobody manewru flocie chińskiej.

Co ciekawe całe to przewartościowanie ma się odbyć z pełnym rozmachem, ponieważ zgodnie z dokumentami budżetowymi na 2021 rok planowany jest zakup aż dwóch rakietowych systemów przeciwokrętowych. Jak pisze The Drive, pierwszy z nich NMESIS (Navy Marine Expeditionary Ship Interdiction System) będzie prawdopodobnie opierał się na rakietach krótkiego zasięgu NSM (Naval Strike Missile) zamontowanych na zdalnie sterowanym pojeździe ROGUE-Fires (Remotely Operated Ground Unit for Expeditionary Fires). Jest on bezzałogową wersją wykorzystywanego przez amerykańskie wojska lądowe pojazdu JLTV (Joint Light Tactical Vehicle) firmy Oshkosh. Oznacza to, że Amerykanie nie rozważają możliwości zastosowania rozwiązań wykorzystywanych przez polską Marynarkę Wojenną w Morskiej Jednostce Rakietowej.

image
Odpalenie rakiety przeciwokrętowej NSM z doraźnie do tego przygotowanej wyrzutni na lądowisku okrętu do działań przybrzeżnych LCS USS „Coronado” 23 września 2014 r. Fot. Zachary D. Bell/US Navy

Zadaniem systemu NMESIS będzie niszczenie celów nawodnych do odległości około 120 Mm. Dalej ma działać drugi element amerykańskiej tarczy przeciwokrętowej, oparty o system lądowych wyrzutni rakiet manewrujących Tomahawk. Rozwiązanie to stało się możliwe po niedawnym wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z traktatu INF. Traktat ten nie pozwalał na posiadanie wyrzutni lądowych z pociskami o zasięgu od 500 km do 5000 km. Po wprowadzeniu Tomahawków Marines uzyskają możliwość atakowania celów nawodnych na odległościach przekraczających 1000 Mm (ponad 1800 km).

Jakie Tomahawki dla US Marines?

Jak na razie nie ma żadnych szczegółów na temat wariantu pocisków manewrujących Tomahawk, jakie planuje zakupić amerykański korpus Piechoty Morskiej oraz typu wyrzutni, z jakiej te pociski mają być odpalane. W planie finansowym na 2021 rok zagwarantowano dla US Marines 125 milionów dolarów na zakup 48 pocisków TTCM (Tactical Tomahawk Cruise Missile), jednak nie jest to w żadnym przypadku oznaczenie wersji. Taką samą nazwę użyto bowiem również do planowanych do zakupu okrętowych pocisków dla US Navy (155 rakiet za 277,7 miliona dolarów).

image
Amerykańska Piechota Morska chce mieć na uzbrojeniu lądowe wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych, które będą chroniły pododdziały działające na lądzie przede wszystkim przed chińskimi okrętami. Fot. Maria G. Llanos/US Navy

Obserwatorzy przypuszczają, że Piechota Morska przygotowuje się do zakupienia w koncernie Raytheon przeciwokrętowych Tomahawków MST (Maritime Strike Tomahawk). Jest to wariant taktycznego pocisku TACTOM (Tactical Tomahawk) Block V. Będą one w pełni operacyjne w 2023 roku i być może od tej daty zaczną się ich dostawy do US Marines. Do pocisków tych wprowadzono przede wszystkim wielosensorowy system naprowadzania na cel, w którym współdziała głowica naprowadzająca na podczerwień, aktywna głowica radiolokacyjna oraz odbiornik nawigacji satelitarnej GPS. Dodatkowo rakieta Tomahawk MST została wyposażona w dwukierunkowe łącze danych pozwalające na wprowadzanie zmiany kursu w czasie lotu oraz na aktualizację danych odnośnie pozycji i ruchu celu (który może znajdować się nawet ponad godzinę lotu od stanowiska startowego).

Nie wiadomo też jaka wyrzutnia zostanie zastosowana do odpalenia Tomahawków z lądu. W sierpniu 2019 roku Amerykanie próbowali rozwiązać problem montując na ciężarówce jeden z silosów ośmiokomorowej wyrzutni pionowego startu Mk 41 VLS (Vertical Launch System), która na co dzień stosowana na amerykańskich (i nie tylko) okrętach nawodnych. Było to jednak rozwiązanie tymczasowe, bardziej demonstrujące możliwości pocisku niż samego systemu startowego.

O wiele bardziej prawdopodobne wydaje się dostosowanie dla potrzeb US Marines wykorzystywanych w wojskach lądowych wyrzutni rakiet „ziemia-ziemia” M142 HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System). To dostosowanie może być jednak trudne ponieważ wszystkie wersje pocisków stosowane w zestawach HIMARS są krótsze od Tomahawków. Przykładowa quasi-balistyczna rakieta ATACMS (Army Tactical Missile System) ma długość „zaledwie” 3,98 m podczas gdy Tomahawk z silnikiem startowym ma długość 6,25 m.

image
Moment odpalenia rakiety z lądowej wyrzutni system HIMARS ustawionej na pokładzie okrętu desantowego USS „Anchorage” w czasie ćwiczeń Dawn Blitz 2017 - 22 października 2017 r. Fot. Matthew Dickinson/US Navy

Trudność wynika jeszcze z innego wymagania jakie stawiają amerykańscy Marines. Chcą oni bowiem by lądowa wyrzutnia rakiet Tomahawk w razie potrzeby mogła być wyciągnięta na pokład amerykańskich okrętów desantowych i stamtąd służyć jako prowizoryczny system startowy. Takie rozwiązanie sprawdzono już w przypadku systemu HIMARS w czasie ćwiczeń Dawn Blitz 2017 na Pacyfiku strzelając z powodzeniem rakiety kalibru 227 mm GLMRS (Guided Multiple Launch Rocket System) z pokładu okrętu typu San Antonio USS „Anchorage” do celu lądowego oddalonego o ponad 43 Mm.

W ten sposób po raz kolejny pokazano, że okręty mogą działać nie tylko w oparciu o własne, pokładowe wyposażenie, ale również wykorzystując przewożone przez siebie jako ładunek systemy uzbrojenia. W przypadku rakiet Tomahawk oznacza to nie tylko możliwość atakowania przez typowe jednostki desantowe okrętów nawodnych, ale również celów lądowych. Przypuszcza się więc, że podobne wymaganie zostanie postawione również w odniesieniu do przyszłych wyrzutni rakiet przeciwokrętowych NSM. Może w tym przypadku chodzić zarówno o całe pojazdy, jak również o zdjęty z nich moduł z rakietami (o ile zostanie on do tego odpowiednio zaprojektowany).

Komentarze (9)

  1. Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

    Kiedy tomahawki trafią do WOT ?

    1. Polarny Miś

      WOT owcy już maja tomahawki To te cud karabiny bez magazynków

  2. dim

    Rosjanie dawno już pochwalili się, na targach broni, w Rosji, zabudowaniem rakiet w "cywilnych" kontenerach. Czyli także przewożonych przez "cywilne" ciężarówki i statki handlowe, przy tym bander trzecich (np. tych tanich, wielonarodowych). Których załoga może o tym nawet nie wiedzieć, oprócz wybranych osób, mających przyjąć rozkazy zzewnątrz. Czy nawet zupełnie odpalanie może być zupełnie atomatyczne, zaprogramowane wcześniej. Czyli "rycerscy" Amerykanie, przestrzegający konwencji, w zasadzie są tu na pozycji straconej. O nas nie mówiąc. Czyli przydatne są te konwencje, ale tylko o ile przestrzegają ich obie strony. A tak nie jest.

    1. hej

      Porozumienie o rakietach średniego zasięgu nie zabraniała ich użycia z pokładów okrętów. Amerykanie je zerwali, wcześniej przez długie lata łąmiąc ją tak zwanymi "rakietami testowymi" dla obrony przeciwrakietowej.

    2. Davien

      I znowu kłamstwa. INF panie hej złamała Rosja do tego chwaląc się tym na cały swiat a cele HERA nie podpadaja pod INF wiec niezła wtopa:))

  3. ursus

    Mikrosatelity i tomahawki (ziemia-ziemia) powinny znaleźć się na wyposażeniu WP natomast ich ilość musi być determinowana przez kwestię podejścia do systemu Wisła. Trzeba zastanowić się co tak naprawdę da nam ten system przeciwrakietowy, a co dałaby idąca w tysiącach salwa tomahawków... . O ile rozumiem ochronę Warszawy, czy gazoportu, to jednak potencjalna wymiana wydaje się mi o wiele bardziej odstraszającym rozwiązaniem, dlatego raczej należy szukać właściwszego balansu.

    1. hej

      Nie, mój drogi rodaku. Jeśli naprawdę kochamy nasz kraj, oddamy amerykańskim przedsiębiorstwom zbrojeniowym cały nasz budżet. Oni potrzebują tych pieniędzy bardziej niż my, żeby bombardować różne pustynie i sprowokować wojnę z Chinami. Jeśli oddamy im wszystkie nasze pieniądze (proponuje nowy podatek na obronność) to CEO lockheeda pójdzie do jego ekscelencji Trumpa i powie mu "Donald, ci Polacy to wspaniały naród!" I on nam przyśle kolejne tysiące swoich wyzwolicieli. I żaden z nich nie będzie zarażony żadnym wirusem.

  4. 123321

    Może to dobry kierunek dla nas. MW nie istnieje a wiec może niszczyć to co pływa z lądu i powietrza. Z własnego doświadczenia: Chiny vs USA - o takich samych parametrach produkt chiński bez wad dostarczony w miesiąc; USA nie do wykonania przez rok a producent zastrzega że nie gwarantuje parametrów końcowych. Az wole nie myśleć o zrobionych przez MON zakupach przy zerowym offsecie.

    1. adams

      Żeby niszczyć z lądu to wszystko co pływa to trzeba mieć rozpoznanie a nasz Morski Dywizjon Rakietowy widzi tylko na 50 km

    2. marcin

      Gdy do służby wejdą f 35 to się zmieni

    3. Hektor

      Tak. Na pewno. Jak pokazuje historia generałowie dowodzący lotnictwem wojskowym z jakiegokolwiek kraju mieli, mają i będą mieć w nosie potrzeby innych rodzajów wojsk. Marynarka Wojenna powinna mieć własne lotnictwo rozpoznawcze i myśliwskie albo będzie w czarnej d... (niedomówienie).

  5. BUBA

    A kiedy trafia do Polski ???

  6. michalspajder

    Czyli US Marines chca wrocic do roli, ktora pelnili podczas II wojny swiatowej. I to pelnili bardzo skutecznie. To po drugie. A teraz po pierwsze - zamierzam sie odniesc do forumowiczow, ktorzy twierdza, ze ChRL nie ma szans z USA. Otoz juz ma szanse przynajmniej sie obronic. A za 10-15 lat, kto wie? Twierdzenia, ze juz Magellan okrazyl swiat w XVI wieku, to nic nowego. Ja napisalem, ze 19 lat temu pierwszy raz zrobil to jako tako nowoczesny (wtedy) chinski niszczyciel w towarzystwie okretu zaopatrzeniowego. Dostalem takze odpowiedz, ze w XX wieku to i tak sie zdarzalo wielokrotnie, wiec coz to takiego?Ano to, ze Chinczycy powoli, z mozolem, ale konsekwentnie buduja swoja pozycje. O tym ciagle mysle. I byly tam jeszcze komentarze, ze nie maja systemu odpowiadajacego AEGIS, a tylko radary scianowe na okretach (juz sie nie bede klocil, niech bedzie i tak). No, ale te 10-15 lat temu nie mieli nawet tych scianowych radarow. Nie jestem nauczycielem, wiec nie bede wzywal po imieniu do tablicy za te komentarze, ci co przeczytaja ten post swoje opinie rozpoznaja. Ale mam jedna uwage: panowie sie nie zgodziliscie, i to wasz przywilej, po to jest forum dyskusyjne. To jak teraz odpowiecie na fakt, ze US Marine Corps jednak uznaje wzrastajace mozliwoci chinskiej marynarki wojennej i stara sie podjac kroki zapobiegawcze? I to nie tylko z ladu, ale nawet improwizacja z morza. Czyzby sie nie znali na robocie, czyzby byli az takimi dyletantami?

    1. chateaux

      przywolany do tablicy przez tego Magellana, odpowiadam ze rejs dookola swiata nie jest zadnym osiagnieciem w XXI wieku. Stad powlolalem sie na slynnego zeglarza. Obok Chin, okrety i statki wielu panstw w 22 wieku tego dokonaly, i nie tu lezy rewolucja. Chinska flota bez watplenia przestaje byc flota wod zoltych, staje sie flota w pelni oceaniczna, i juz jest silniesza niz flota rosyjska. Tylko podbijanie watku rejsu dookola swiata,. ma sie nijak do tego, i bylo zupelnie zbedne.

    2. Davien

      Panie Michał, mieli juz ścianowe radary w 2002r to naprawde nie jest jakas super nowość a dookoła świata z zaopatrzeniowcem to popłynac może dowolny okręt wojenny czy statek. Aham jaka improwizacja panie Michał?? Bo jak pisze pan o tym odpalaniu z wyrzutni ladowych pocisków z desantowca to jak widac przygotowuja sie do tego od poczatku juz w fazie zamawiania nowego sprzętu. To nie improwizacja .

    3. bender

      Koreańczycy i Japończycy też nie mieli tej technologii, a już mają. Są w sojuszu z USA i nie podzielają zachwytu Europejczyków nad szybkim rozwojem Chin. USMC jest realistyczne i przygotowuje się do przyszłych wyzwań. Mimo, iż to niepopularne, to przed Chinami jeszcze jest kilka dużych wyzwań zanim zostaną światowym supermocarstwem. Za to fakt, że przeskoczyli Rosję i z automatu awansowali na potencjalnego przeciwnika #1.

  7. Pentagram

    US marines corp w fazie przeglądu strategicznego Budżet na 2020 zatwierdzony a ci cały czas idą w zaparte Czas na zmniany

  8. tadek

    Nasze NSM były przewożone na okręgach cementowych do Estonii i tam brały udział w ćwiczeniach.Co za problem odpalić je z okrętu desantowego będącego w ruchu na morzu?

  9. MIP

    My też mieliśmy mieć takie rakiety na okrętach podwodnych i nawet na wyrzutniach lądowych jak to zapowiadał generał Macierewicz.Jakie bajki on jeszcze opowiadał?? :)

    1. rED

      Macierewicz nie obiecywał czegoś takiego. To były tylko gdybania dziennikarzy i forumowiczów różnej maści.

    2. MIP

      Jakoś dokładnie pamiętam gdy majaczył o okrętach podwodnych z rakietami manewrującymi,chwalił się że już rozmowy z USA prowadzi w sprawie rakiet.Pamiętam te obiecane 160 wyrzutni Himars i 500 Krabów no i tysiące dronów.A przed wyborami na wiecach wyborczych gadał że pod jego rządami WP stało się 3 siłą w Europie.Ach zapomniałbym o śmigłowcach które mówił że dostarczane będą od końca 2016 roku.Tak pięknie z Szydło bawił się makietą śmigłowca na konferencji

    3. Adr

      Internet nie zapomina https://www.defence24.pl/macierewicz-jestesmy-zainteresowani-tomahawkami-nie-tylko-dla-okretow-podwodnych