Reklama

Tomahawki dla amerykańskiej Piechoty Morskiej [ANALIZA]

10 marca 2020, 10:38
190527-N-CL550-0268
Amerykańska marynarka wojenna planuje wykorzystywać rakiety manewrujące Tomahawk nie tylko na swoich okrętach. Fot. Taylor DiMartino/US Navy

Amerykańska Piechota Morska określiła jako priorytet wprowadzenie na uzbrojenie rakiet przeciwokrętowych, reagując w ten sposób na zwiększające się zagrożenie ze strony chińskich okrętów. Plany są bardzo ambitne ponieważ zakładają jednoczesne wprowadzenie aż dwóch systemów „ziemia-woda” – w tym „morskiej” wersji rakiet manewrujących Tomahawk o zasięgu 1000 km.

Wskazanie na potrzebę uzbrojenia amerykańskiej Piechoty Morskiej w mobilne, lądowe wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych znalazło się w pisemnym oświadczeniu, jakie zostało złożone w podkomisji ds. wojskowych Senatu Stanów Zjednoczonych. Uzasadnieniem takiej inwestycji, określonej jako „najwyższy lądowy priorytet modernizacyjny” ma być rosnąca siła chińskiej marynarki wojennej. „Bazujące na lądzie systemy przeciwokrętowe dadzą możliwość zwalczania okrętów z lądu w ramach zintegrowanej morskiej kampanii wojennej przeciwko zagrożeniom nawodnym …. i nie pozwolą naszym przeciwnikom na korzystanie z kluczowych akwenów morskich”.

Zasygnalizowane w Senacie potrzeby świadczą o woli przywrócenia wcześniejszego charakteru korpusu Piechoty Morskiej, który przez wojnę w Afganistanie zaczął być traktowany jako „lżejsza” wersja Wojsk Lądowych. Tymczasem Marines chcą ponownie stać się elementem projekcji siły na morzu i tym co również będzie decydowało, że Stany Zjednoczone są potęgą morską. Chcą więc by ich zadaniem było m.in. odzyskanie zdolności do przerzucania niewielkich grup taktycznych na różne wyspy na Pacyfiku i w ten sposób ograniczanie swobody manewru flocie chińskiej.

Co ciekawe całe to przewartościowanie ma się odbyć z pełnym rozmachem, ponieważ zgodnie z dokumentami budżetowymi na 2021 rok planowany jest zakup aż dwóch rakietowych systemów przeciwokrętowych. Jak pisze The Drive, pierwszy z nich NMESIS (Navy Marine Expeditionary Ship Interdiction System) będzie prawdopodobnie opierał się na rakietach krótkiego zasięgu NSM (Naval Strike Missile) zamontowanych na zdalnie sterowanym pojeździe ROGUE-Fires (Remotely Operated Ground Unit for Expeditionary Fires). Jest on bezzałogową wersją wykorzystywanego przez amerykańskie wojska lądowe pojazdu JLTV (Joint Light Tactical Vehicle) firmy Oshkosh. Oznacza to, że Amerykanie nie rozważają możliwości zastosowania rozwiązań wykorzystywanych przez polską Marynarkę Wojenną w Morskiej Jednostce Rakietowej.

image
Odpalenie rakiety przeciwokrętowej NSM z doraźnie do tego przygotowanej wyrzutni na lądowisku okrętu do działań przybrzeżnych LCS USS „Coronado” 23 września 2014 r. Fot. Zachary D. Bell/US Navy

Zadaniem systemu NMESIS będzie niszczenie celów nawodnych do odległości około 120 Mm. Dalej ma działać drugi element amerykańskiej tarczy przeciwokrętowej, oparty o system lądowych wyrzutni rakiet manewrujących Tomahawk. Rozwiązanie to stało się możliwe po niedawnym wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z traktatu INF. Traktat ten nie pozwalał na posiadanie wyrzutni lądowych z pociskami o zasięgu od 500 km do 5000 km. Po wprowadzeniu Tomahawków Marines uzyskają możliwość atakowania celów nawodnych na odległościach przekraczających 1000 Mm (ponad 1800 km).

Jakie Tomahawki dla US Marines?

Jak na razie nie ma żadnych szczegółów na temat wariantu pocisków manewrujących Tomahawk, jakie planuje zakupić amerykański korpus Piechoty Morskiej oraz typu wyrzutni, z jakiej te pociski mają być odpalane. W planie finansowym na 2021 rok zagwarantowano dla US Marines 125 milionów dolarów na zakup 48 pocisków TTCM (Tactical Tomahawk Cruise Missile), jednak nie jest to w żadnym przypadku oznaczenie wersji. Taką samą nazwę użyto bowiem również do planowanych do zakupu okrętowych pocisków dla US Navy (155 rakiet za 277,7 miliona dolarów).

image
Amerykańska Piechota Morska chce mieć na uzbrojeniu lądowe wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych, które będą chroniły pododdziały działające na lądzie przede wszystkim przed chińskimi okrętami. Fot. Maria G. Llanos/US Navy

Obserwatorzy przypuszczają, że Piechota Morska przygotowuje się do zakupienia w koncernie Raytheon przeciwokrętowych Tomahawków MST (Maritime Strike Tomahawk). Jest to wariant taktycznego pocisku TACTOM (Tactical Tomahawk) Block V. Będą one w pełni operacyjne w 2023 roku i być może od tej daty zaczną się ich dostawy do US Marines. Do pocisków tych wprowadzono przede wszystkim wielosensorowy system naprowadzania na cel, w którym współdziała głowica naprowadzająca na podczerwień, aktywna głowica radiolokacyjna oraz odbiornik nawigacji satelitarnej GPS. Dodatkowo rakieta Tomahawk MST została wyposażona w dwukierunkowe łącze danych pozwalające na wprowadzanie zmiany kursu w czasie lotu oraz na aktualizację danych odnośnie pozycji i ruchu celu (który może znajdować się nawet ponad godzinę lotu od stanowiska startowego).

Nie wiadomo też jaka wyrzutnia zostanie zastosowana do odpalenia Tomahawków z lądu. W sierpniu 2019 roku Amerykanie próbowali rozwiązać problem montując na ciężarówce jeden z silosów ośmiokomorowej wyrzutni pionowego startu Mk 41 VLS (Vertical Launch System), która na co dzień stosowana na amerykańskich (i nie tylko) okrętach nawodnych. Było to jednak rozwiązanie tymczasowe, bardziej demonstrujące możliwości pocisku niż samego systemu startowego.

O wiele bardziej prawdopodobne wydaje się dostosowanie dla potrzeb US Marines wykorzystywanych w wojskach lądowych wyrzutni rakiet „ziemia-ziemia” M142 HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System). To dostosowanie może być jednak trudne ponieważ wszystkie wersje pocisków stosowane w zestawach HIMARS są krótsze od Tomahawków. Przykładowa quasi-balistyczna rakieta ATACMS (Army Tactical Missile System) ma długość „zaledwie” 3,98 m podczas gdy Tomahawk z silnikiem startowym ma długość 6,25 m.

image
Moment odpalenia rakiety z lądowej wyrzutni system HIMARS ustawionej na pokładzie okrętu desantowego USS „Anchorage” w czasie ćwiczeń Dawn Blitz 2017 - 22 października 2017 r. Fot. Matthew Dickinson/US Navy

Trudność wynika jeszcze z innego wymagania jakie stawiają amerykańscy Marines. Chcą oni bowiem by lądowa wyrzutnia rakiet Tomahawk w razie potrzeby mogła być wyciągnięta na pokład amerykańskich okrętów desantowych i stamtąd służyć jako prowizoryczny system startowy. Takie rozwiązanie sprawdzono już w przypadku systemu HIMARS w czasie ćwiczeń Dawn Blitz 2017 na Pacyfiku strzelając z powodzeniem rakiety kalibru 227 mm GLMRS (Guided Multiple Launch Rocket System) z pokładu okrętu typu San Antonio USS „Anchorage” do celu lądowego oddalonego o ponad 43 Mm.

W ten sposób po raz kolejny pokazano, że okręty mogą działać nie tylko w oparciu o własne, pokładowe wyposażenie, ale również wykorzystując przewożone przez siebie jako ładunek systemy uzbrojenia. W przypadku rakiet Tomahawk oznacza to nie tylko możliwość atakowania przez typowe jednostki desantowe okrętów nawodnych, ale również celów lądowych. Przypuszcza się więc, że podobne wymaganie zostanie postawione również w odniesieniu do przyszłych wyrzutni rakiet przeciwokrętowych NSM. Może w tym przypadku chodzić zarówno o całe pojazdy, jak również o zdjęty z nich moduł z rakietami (o ile zostanie on do tego odpowiednio zaprojektowany).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 54
Reklama
Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
niedziela, 15 marca 2020, 03:40

Kiedy tomahawki trafią do WOT ?

Polarny Miś
czwartek, 19 marca 2020, 21:04

WOT owcy już maja tomahawki To te cud karabiny bez magazynków

ursus
czwartek, 12 marca 2020, 13:42

Mikrosatelity i tomahawki (ziemia-ziemia) powinny znaleźć się na wyposażeniu WP natomast ich ilość musi być determinowana przez kwestię podejścia do systemu Wisła. Trzeba zastanowić się co tak naprawdę da nam ten system przeciwrakietowy, a co dałaby idąca w tysiącach salwa tomahawków... . O ile rozumiem ochronę Warszawy, czy gazoportu, to jednak potencjalna wymiana wydaje się mi o wiele bardziej odstraszającym rozwiązaniem, dlatego raczej należy szukać właściwszego balansu.

hej
środa, 18 marca 2020, 01:23

Nie, mój drogi rodaku. Jeśli naprawdę kochamy nasz kraj, oddamy amerykańskim przedsiębiorstwom zbrojeniowym cały nasz budżet. Oni potrzebują tych pieniędzy bardziej niż my, żeby bombardować różne pustynie i sprowokować wojnę z Chinami. Jeśli oddamy im wszystkie nasze pieniądze (proponuje nowy podatek na obronność) to CEO lockheeda pójdzie do jego ekscelencji Trumpa i powie mu "Donald, ci Polacy to wspaniały naród!" I on nam przyśle kolejne tysiące swoich wyzwolicieli. I żaden z nich nie będzie zarażony żadnym wirusem.

BUBA
środa, 11 marca 2020, 19:18

A kiedy trafia do Polski ???

123321
środa, 11 marca 2020, 11:00

Może to dobry kierunek dla nas. MW nie istnieje a wiec może niszczyć to co pływa z lądu i powietrza. Z własnego doświadczenia: Chiny vs USA - o takich samych parametrach produkt chiński bez wad dostarczony w miesiąc; USA nie do wykonania przez rok a producent zastrzega że nie gwarantuje parametrów końcowych. Az wole nie myśleć o zrobionych przez MON zakupach przy zerowym offsecie.

adams
środa, 11 marca 2020, 11:52

Żeby niszczyć z lądu to wszystko co pływa to trzeba mieć rozpoznanie a nasz Morski Dywizjon Rakietowy widzi tylko na 50 km

tadek
piątek, 13 marca 2020, 09:03

Kłamstwo ,zasięg widzenia zależy od aktualnej pogody . W 90% sięga ponad 220 km .

chateaux
poniedziałek, 16 marca 2020, 18:11

Zacznij cokolwiek czytać. Na szerokości geograficznej polskiego wybrzeża Bałtyku, horyzont radarowy w kierunku północnym sięga 50 km dla celów powierzchniowych.

bender
sobota, 14 marca 2020, 19:41

Krzywizna ziemi obowiązuje nawet na morzu, więc celów powierzchniowych optycznie nie wypatrzysz. W odległości 220 km cel jest niemal kilometr poniżej horyzontu. Zamiast teleskopów życzyłbym MJR morskich dronów patrolowych z prawdziwego zdarzenia.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
niedziela, 15 marca 2020, 03:44

Do łodzi rybackich chcesz strzelać? Jak powszechnie wiadomo szanujące się okręty wojenne maja radary i raczej ich używają a promieniowanie elektromagnetyczne z tych radarów ale i tez radia jest do wykrycia z poza horyzontu radarowego.

chateaux
poniedziałek, 16 marca 2020, 18:13

To zależy co rozumiesz przez "powszechnie wiadomo". Żadne okręty nie szastają radarami na lewo i prawo, zwłaszcza w warunkach bojowych, a już użycie radarów bojowych ograniczone jest do niezbędnego minimum. Z wielu powodów.

rED
piątek, 13 marca 2020, 08:27

Spoko mamy już mikrosatelity radarowe na razie komercyjne ale jak będzie potrzeba wojsko weźmie je sobie i zmobilizuje.

marcin
czwartek, 12 marca 2020, 10:36

Gdy do służby wejdą f 35 to się zmieni

Hektor
czwartek, 12 marca 2020, 17:37

Tak. Na pewno. Jak pokazuje historia generałowie dowodzący lotnictwem wojskowym z jakiegokolwiek kraju mieli, mają i będą mieć w nosie potrzeby innych rodzajów wojsk. Marynarka Wojenna powinna mieć własne lotnictwo rozpoznawcze i myśliwskie albo będzie w czarnej d... (niedomówienie).

dim
wtorek, 10 marca 2020, 21:49

Rosjanie dawno już pochwalili się, na targach broni, w Rosji, zabudowaniem rakiet w "cywilnych" kontenerach. Czyli także przewożonych przez "cywilne" ciężarówki i statki handlowe, przy tym bander trzecich (np. tych tanich, wielonarodowych). Których załoga może o tym nawet nie wiedzieć, oprócz wybranych osób, mających przyjąć rozkazy zzewnątrz. Czy nawet zupełnie odpalanie może być zupełnie atomatyczne, zaprogramowane wcześniej. Czyli "rycerscy" Amerykanie, przestrzegający konwencji, w zasadzie są tu na pozycji straconej. O nas nie mówiąc. Czyli przydatne są te konwencje, ale tylko o ile przestrzegają ich obie strony. A tak nie jest.

hej
środa, 18 marca 2020, 01:26

Porozumienie o rakietach średniego zasięgu nie zabraniała ich użycia z pokładów okrętów. Amerykanie je zerwali, wcześniej przez długie lata łąmiąc ją tak zwanymi "rakietami testowymi" dla obrony przeciwrakietowej.

Davien
środa, 18 marca 2020, 17:19

I znowu kłamstwa. INF panie hej złamała Rosja do tego chwaląc się tym na cały swiat a cele HERA nie podpadaja pod INF wiec niezła wtopa:))

Pentagram
wtorek, 10 marca 2020, 19:07

US marines corp w fazie przeglądu strategicznego Budżet na 2020 zatwierdzony a ci cały czas idą w zaparte Czas na zmniany

michalspajder
wtorek, 10 marca 2020, 16:35

Czyli US Marines chca wrocic do roli, ktora pelnili podczas II wojny swiatowej. I to pelnili bardzo skutecznie. To po drugie. A teraz po pierwsze - zamierzam sie odniesc do forumowiczow, ktorzy twierdza, ze ChRL nie ma szans z USA. Otoz juz ma szanse przynajmniej sie obronic. A za 10-15 lat, kto wie? Twierdzenia, ze juz Magellan okrazyl swiat w XVI wieku, to nic nowego. Ja napisalem, ze 19 lat temu pierwszy raz zrobil to jako tako nowoczesny (wtedy) chinski niszczyciel w towarzystwie okretu zaopatrzeniowego. Dostalem takze odpowiedz, ze w XX wieku to i tak sie zdarzalo wielokrotnie, wiec coz to takiego?Ano to, ze Chinczycy powoli, z mozolem, ale konsekwentnie buduja swoja pozycje. O tym ciagle mysle. I byly tam jeszcze komentarze, ze nie maja systemu odpowiadajacego AEGIS, a tylko radary scianowe na okretach (juz sie nie bede klocil, niech bedzie i tak). No, ale te 10-15 lat temu nie mieli nawet tych scianowych radarow. Nie jestem nauczycielem, wiec nie bede wzywal po imieniu do tablicy za te komentarze, ci co przeczytaja ten post swoje opinie rozpoznaja. Ale mam jedna uwage: panowie sie nie zgodziliscie, i to wasz przywilej, po to jest forum dyskusyjne. To jak teraz odpowiecie na fakt, ze US Marine Corps jednak uznaje wzrastajace mozliwoci chinskiej marynarki wojennej i stara sie podjac kroki zapobiegawcze? I to nie tylko z ladu, ale nawet improwizacja z morza. Czyzby sie nie znali na robocie, czyzby byli az takimi dyletantami?

Maciek
piątek, 13 marca 2020, 21:54

Chińczycy jak na razie nawet nie potrafią zbudować nowoczesnego silnika turbinowego do swoich samolotów, ich okręty podwodne wyglądają jak jakieś dziwne, techniczne mutanty, a w ilości podstawowych okrętów bojowych (lotniskowce, desantowe, niszczyciele, fregaty, krążowniki, okręty podwodne) USA biją ich w stosunku mniej więcej 2:1. O różnicy w jakości szkoda nawet pisać, bo co z tego, że Chiny mają ok. 40 fregat, skoro 80% z nich nie jest w stanie zagrozić żadnemu okrętowi typu Arleigh Burke czy Triconderoga. Ponieważ Chiny nie mają lotniskowców (te 2 szt. oparte na ruskiej technologii to raczej demonstratory niż wartościowe okręty bojowe), zdolne są do działania tylko na wodach przybrzeżnych, pod osłoną własnego lotnictwa, czyli gdzieś tak do 700-800km od baz. Morze Płd. chińskie ma w najdalszym punkcie ok. 1400km od Chin. To stąd desperacka działalność Chińczyków związana z budową baz na wysepkach, na tym morzu. O rzucaniu wyzwania USN na razie mowy być nie może, ale za np. 20 lat - kto wie? Jeśli oni zbudują prawdziwy lotniskowiec, czyli coś z 70 tys. ton wyporności, do 90 szt. bazujących samolotów, napęd jądrowy, wyposażą go w dobre maszyny (J31?) i w końcu będą mieli 4-5 szt. takich okrętów, to Amerykanie mogą pakować manatki z Pacyfiku. Wcześniej nie.

środa, 11 marca 2020, 11:21

Chiny idą w swoim tempie naprzód i mają już prawdopodobnie drugą flotę, na świecie, przynajmniej jeśli chodzi o ilość. Co do jakości to do końca nie wiadomo.

DSA
środa, 11 marca 2020, 11:46

Jeżeli chodzi o ilość to już jest to największa flota na świecie

Billabongpl
piątek, 13 marca 2020, 23:08

Ale jaka w porównaniu do US ile jest niszczyciel d55 ile AB ile trigon ??

hej
środa, 18 marca 2020, 01:26

Wylew?

Żartujesz sobie??
środa, 11 marca 2020, 09:27

Leonid Teliga jak co bardziej oczytani Polacy wiedzą już w latach 1967-1969 opłynął samotnie świat na drewnianym jachcie. Opłyniecie przez chiński wielki okręt z pełną załogą i pełnym zaopatrzeniem towarzyszącym na każde skinienie ręki , 40 lat po Telidze, t o ma być jakikolwiek sukces?? Czym ty mierzysz dokonania światowe?? A jak ocenić wzrastające osiągnięcia Chin?? To jak ty ocenisz tak powolny postęp mimo wpompowania w Chiny przez świat bilionów dolarów?? Mimo sprzedania im tysięcy patentów i tysięcy patentów które Chiny po prostu ukradły?? Gdyby nie te patenty to gdzie by byli? Żeby nie rosyjski lotniskowiec kiedy by zbudowali swój oryginalny? Gdyby nie rosyjskie licencje na samoloty jak by opracowali swoje? Powtórzę : czym ty mierzysz prawdziwy postęp?? Bez naiwności Zachodu zapatrzonego w chwilowe zyski i tak ochoczo udostępniającego Chinom wiedzę, to może za 50 lat mieliby połowę tego co z powodu krótkowzroczności i pazerności Zachodu mają dziś!! Co do Marines zaś, znów masz skrzywioną miarkę. Oni JUZ testują nowe rozwiązania, co oznacza po pierwsze duża zmianę w ocenie roli Marine Corps a po drugie - natychmiastowe decyzję za tym idące.

bender
wtorek, 10 marca 2020, 21:01

Koreańczycy i Japończycy też nie mieli tej technologii, a już mają. Są w sojuszu z USA i nie podzielają zachwytu Europejczyków nad szybkim rozwojem Chin. USMC jest realistyczne i przygotowuje się do przyszłych wyzwań. Mimo, iż to niepopularne, to przed Chinami jeszcze jest kilka dużych wyzwań zanim zostaną światowym supermocarstwem. Za to fakt, że przeskoczyli Rosję i z automatu awansowali na potencjalnego przeciwnika #1.

Davien
wtorek, 10 marca 2020, 19:59

Panie Michał, mieli juz ścianowe radary w 2002r to naprawde nie jest jakas super nowość a dookoła świata z zaopatrzeniowcem to popłynac może dowolny okręt wojenny czy statek. Aham jaka improwizacja panie Michał?? Bo jak pisze pan o tym odpalaniu z wyrzutni ladowych pocisków z desantowca to jak widac przygotowuja sie do tego od poczatku juz w fazie zamawiania nowego sprzętu. To nie improwizacja .

chateaux
wtorek, 10 marca 2020, 19:11

przywolany do tablicy przez tego Magellana, odpowiadam ze rejs dookola swiata nie jest zadnym osiagnieciem w XXI wieku. Stad powlolalem sie na slynnego zeglarza. Obok Chin, okrety i statki wielu panstw w 22 wieku tego dokonaly, i nie tu lezy rewolucja. Chinska flota bez watplenia przestaje byc flota wod zoltych, staje sie flota w pelni oceaniczna, i juz jest silniesza niz flota rosyjska. Tylko podbijanie watku rejsu dookola swiata,. ma sie nijak do tego, i bylo zupelnie zbedne.

michalspajder
środa, 11 marca 2020, 23:07

A mi wlasnie o to chodzilo.Ze chinska flota powoli,ale skutecznie staje sie flota oceaniczna.U nas pan Teliga dokonal takiego oplyniecia,od Norwegow Thor Heyerdahl.I to wiecej niz raz.Mi chodxi o wejscie na wyzszy poziom militarny.I o to,ze ChRL robi to konsekwentnie.Tylko o to.

tadek
wtorek, 10 marca 2020, 16:30

Nasze NSM były przewożone na okręgach cementowych do Estonii i tam brały udział w ćwiczeniach.Co za problem odpalić je z okrętu desantowego będącego w ruchu na morzu?

MIP
wtorek, 10 marca 2020, 12:16

My też mieliśmy mieć takie rakiety na okrętach podwodnych i nawet na wyrzutniach lądowych jak to zapowiadał generał Macierewicz.Jakie bajki on jeszcze opowiadał?? :)

vcxvcbvcbvnbv
środa, 11 marca 2020, 11:22

Kto wie co byśmy mieli, gdyby szefem MON był Maciarewicz. Nie wiadomo jakie decyzje by podjął.

adams
środa, 11 marca 2020, 11:53

Gdzie są te śmigłowce które kupił Macierewicz bo jak zapowiadał to dwa pierwsze miały być do końca 2016 roku

jhekj
piątek, 13 marca 2020, 14:26

A gdzie jest korweta którą budowano bez nakładów finansowych przez ponad sześć lat?

bender
wtorek, 10 marca 2020, 20:47

Pamiętam też bajkę o śmigłowcach i o dronach. I o Mistralu, którego Rosjanie odkupią od Egiptu za 1. Jest też bajka o ucieczce z internowania i złych szpiegach. Normalnie jak Konopnicka :-D

Kolo
wtorek, 10 marca 2020, 18:22

Artykuł nie jest o rakietach Tomahawk na okrętach podwodnych. I zauważ, że USM Corps nawet mając pod ręką niemal gotowe systemy planuje je wprowadzić dopiero za 3 lata. I to nie na okręty, tylko wersje lądowe. A buńczuczny skądinad Maciar to najpierw musiał uporządkować, choć uważam że zupełnie nieskutecznie, cały ten bajzel w MON!! Więc nie truj o bajkach, no sobie słabą laurkę wystawiasz nie jemu.

Jasio z 1a
środa, 11 marca 2020, 09:00

Macierewicz sprzątał bajzel w MON to chyba po nim sprzątali i po tym jego pomocniku aptekarza ze złotym medalem za obronność kraju buahahaha

rED
wtorek, 10 marca 2020, 12:47

Macierewicz nie obiecywał czegoś takiego. To były tylko gdybania dziennikarzy i forumowiczów różnej maści.

Adr
wtorek, 10 marca 2020, 14:51

Internet nie zapomina https://www.defence24.pl/macierewicz-jestesmy-zainteresowani-tomahawkami-nie-tylko-dla-okretow-podwodnych

sdasfsdfdsfgfdgdsgf
środa, 11 marca 2020, 11:25

Nadal jesteśmy zainteresowani tomahawkami, niema w tym nic dziwnego. Jesteśmy też zainteresowani rakietami francuskimi, to jest sprawa dość znana.

Marek
środa, 11 marca 2020, 10:36

Masz rację. Internet nie zapomina. Bowiem o CM do OP mówi się już od czasów, w których Maciarewicz co najwyżej mógł sobie marzyć, że w przyszłości zostanie ministrem. Faktem jest, że niezależnie od tego, kto by nie mówił, za wiele z tej mowy nie wynika. https://www.defence24.pl/opoznienia-w-programie-okretow-podwodnych

Ups
wtorek, 10 marca 2020, 18:17

A co tu zapominać?? Chciał, i tego nawet teraz MON nie wyklucza. Do niczego zatem twój post nie prowadzi. Znasz jakiś kraj, który buduje okręty podwodne w krócej niż 5 lat? Bądź poważny!

chateaux
piątek, 13 marca 2020, 04:35

Stany Zjednoczone. Średnio 18 miesięcy. Tyle że w dużej mierze, dzięki skali produkcji.

Nieudolny MON
środa, 11 marca 2020, 07:47

Sam bądź poważny bo widać piszesz aby pisać i wybielać Macierewicza,żeby Macierewicz tak jak zapowiadał wybrał ofertę na OP w styczniu 2017 roku to okręt już byłby w budowie a co mamy??? zamiast nowych to weźmiemy 30-sto letni złom

Adr
wtorek, 10 marca 2020, 19:06

A do czego prowadzi Twój post? Ja nic nie pisałem o OP w 5 lat. Choć dialog techniczny w 5 lat pewnie można zakończyć i rozpisać przetarg. Bądź poważny chłopie!!!

MIP
wtorek, 10 marca 2020, 14:29

Jakoś dokładnie pamiętam gdy majaczył o okrętach podwodnych z rakietami manewrującymi,chwalił się że już rozmowy z USA prowadzi w sprawie rakiet.Pamiętam te obiecane 160 wyrzutni Himars i 500 Krabów no i tysiące dronów.A przed wyborami na wiecach wyborczych gadał że pod jego rządami WP stało się 3 siłą w Europie.Ach zapomniałbym o śmigłowcach które mówił że dostarczane będą od końca 2016 roku.Tak pięknie z Szydło bawił się makietą śmigłowca na konferencji

ggdfgdfweqwewe
środa, 11 marca 2020, 11:32

Zauważ, że to wszystko jest nadal potrzebne i by się nam przydało, niezależnie kto rządzi w MON. Do tego można zresztą jeszcze sporo dorzucić jak np.: kilkanaście eskadr samolotów, F-15, Loyal WingMan, Helikoptery, Broń do zestrzeliwania satelitów, to tylko krótka lista.

Marek
środa, 11 marca 2020, 10:39

Ja zaś dokładnie pamiętam jak w Polsce budowano korwetę przez lat prawie osiem, w taki sposób na budowę okrętu wojennego dawano co rocznie tyle pieniędzy, ile kosztuje ośmioosobowa motorówka dla szpanerów.

Nieudolny mon
środa, 11 marca 2020, 11:57

To teraz pokaż jak pisowcy dokończyli tą korwetę :) pochwal się tym Ślązakiem z żałosnym uzbrojeniem które dobre to jest tylko na piratów na motorówkach.

Kolo
środa, 11 marca 2020, 22:21

Niedoszłego Gawrona, obecnego Ślązaka budowano 18 lat. Z czego trochę ponad 3 zajęło PiS dokończenie i zwodowanie. Poziom wyposażenia, to wciąż kwestia do zrealizowania. A przedtem NIKT tego nie zrobił. Strzeliłeś, i chybiłeś!! PiS nie jest super, ale Ślązaka dali Marynarce!!

chateaux
piątek, 13 marca 2020, 04:37

Samej budowy było 4,5 roku. Reszta to przestoje spowodowane brakiem finansowania ze strony rządu.

Marek
piątek, 13 marca 2020, 14:30

A jak mogło być inaczej skoro sam "guru" we własnej osobie oświadczył w telewizji, że, "taka motorówka nie jest nam potrzebna"?

Na chlodno
wtorek, 10 marca 2020, 18:15

Jak rozumiem, będąc "poważnym" komentatorem oczekiwałeś, że w ciągu 2,5 roku Macierewicz załatwi nam Orki , które buduję się nawet 4-5 lat? A te Himarsy to "przecież" też czekały w PGZ, żeby je tylko przeparkowac na parkingi MON?? ?? No a "załatwic" dla WP te 500 Krabów w 2,5 roku, to przecież dla ciebie byłby pikuś?? Więc grzecznie zapytam, o czym Ty, nie pięknie nawet jak Macierewicz, t e r a z majaczysz??

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama