Siły zbrojne

Sposobu, w jaki Polska kończy sprawę Adelajd, nie da się obronić [OPINIA]

Australijska fregata HMAS Newcastle typu Adelaide. Zdjęcie z 2010 r. Fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 2nd Class Jon Dasbach
Australijska fregata HMAS Newcastle typu Adelaide. Zdjęcie z 2010 r. Fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 2nd Class Jon Dasbach

Niezależnie, czy pomysł sprowadzenia używanych okrętów z Australii, był dobry czy zły, sposobu przeprowadzenia tej sprawy przez polskie władze nie da się obronić. Nie będzie wielozadaniowych okrętów dla Marynarki Wojennej, naszemu krajowi trudniej będzie prowadzić negocjacje biznesowe i wypełniać zobowiązania sojusznicze. Przez brak porozumienia wewnątrz rządu i zablokowanie listu intencyjnego w sprawie fregat typu Adelajda polskie delegacje wrócą z Australii na tarczy.

Jak wynika z nieoficjalnych wiadomości, tuż przed wizytą prezydenta Andrzeja Dudy i szefa MON Mariusza Błaszczaka w Canberrze premier Mateusz Morawiecki zablokował podpisanie listu intencyjnego w sprawie pozyskania fregat typu Adelajda (ang. Adelaide). Jakie są tego konsekwencje?

Po pierwsze, wychodzimy na – delikatnie mówiąc – niepoważnych, gdy zrywamy negocjacje, które były już tak bardzo zaawansowane, że strony postanowiły przyznać się, że w ogóle je prowadzą. Cierpi na tym nasza wiarygodność. Nie chodzi tu o międzynarodową reputację prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego, ministra Błaszczaka czy rządu Prawa i Sprawiedliwości – ta jest ważna (niezależnie, co sądzimy o ich polityce), ale nie najważniejsza. Chodzi o to, jak po takim zdarzeniu postrzegane będzie nasze państwo. To niemożliwe, żeby zerwanie negocjacji przeszło niezauważone. Wszyscy, z którymi polskie władze będą chcieli robić jakieś interesy, będą mieli z tyłu głowy, że Polacy mogą znów się okazać niepoważni. To sprawia, że z jednej strony trudniej będzie namówić zagranicznych partnerów do współpracy, z drugiej – że cena (polityczna, ekonomiczna itp.), którą będziemy płacili, będzie wyższa, bo druga strona będzie musiała wkalkulować większe ryzyko niepowodzenia. Dotyczy to nie tylko obronności, ale wszystkich innych dziedzin współpracy międzynarodowej z udziałem Polski. Dobrą markę buduje się latami, zniszczyć ją można z dnia na dzień.

Po drugie, oczywiście najbardziej ucierpi reputacja Ministerstwa Obrony Narodowej. Bo choć ze sprawą pozyskania fregat z Australii najsilniej identyfikowane jest prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (i słusznie, to ono było pierwszą instytucją, która mówiła o tym pomyśle), to uzgodnienia z Australijczykami prowadzili już przedstawiciele polskiego rządu. To drugi po śmigłowcach H225M Caracal przypadek, gdy Polska zrywa zaawansowane rozmowy zbrojeniowe za pięć dwunasta. O ile w przypadku Caracali nikt nie miał złudzeń, że rząd PiS tylko szukał pretekstu do zerwania umowy podpisanej pod koniec rządów PO-PSL, o tyle sprowadzenie Adelajd z antypodów od początku było ideą związaną z obecnym obozem władzy. Zaskoczenie jest więc tym większe. Kto zechce rozmawiać z MON albo ze zwierzchnikiem sił zbrojnych, którzy nie potrafią bronić interesów wojska w ramach wewnętrznych polskich rozgrywek?

Po trzecie, to wszystko oczywiście blednie w porównaniu z losem, jaki czeka Marynarkę Wojenną. Słusznie minister Błaszczak mówił w jednym z wywiadów, że Wojsko Polskie potrzebuje okrętów nie za pięć-siedem lat, tylko już teraz. Po zablokowaniu transakcji z Australijczykami wiemy, że okrętów na "teraz" nie będzie. Do listy – jak to ujął były inspektor Marynarki Wojennej kadm. Mirosław Mordel – "zawiedzionych marynarskich nadziei" trzeba dodać odłożenie, bez sprecyzowania terminu zakupu okrętów podwodnych (program Orka). Słowem, stare okręty trzeba wycofywać, a nowych nie widać biorąc pod uwagę znaczne odłożenie w czasie programu budowy nowych okrętów. Polityczni zwierzchnicy wojska nie mają więc dla marynarzy nic poza dymisjami oficerów, których odważą się publicznie mówić, jak jest (vide los admirała Mordela). Tak więc o ile nie jest pewne, że rząd PiS będzie tym, który uratuje polskie stocznie, o tyle obecne władze zapewne dadzą się zapewne zapamiętać jako te, którym nie udało się uratować Marynarki Wojennej.

Wreszcie po czwarte, nie można zapominać o zobowiązaniach sojuszniczych. W pewnym uproszczeniu można napisać, że jednym z motorów pchających Polskę do aktywnego zaangażowania w misje zagraniczne jest założenie, że sojusznicy, którym pomogliśmy w przeszłości lub pomagamy teraz, przyjdą nam z pomocą w przyszłości, gdy i my będziemy w potrzebie. Tymczasem europejskie państwa z regionu Morza Śródziemnego borykają się z napływem imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Dlatego dobrze, że w tym roku wysłaliśmy do Włoch kontyngent z morskim samolotem patrolowym, jeszcze lepiej, że dwa lata temu z misją na Morzu Śródziemnym była polska fregata ORP Generał Tadeusz Kościuszko. Co wyślemy następnym razem?

W dodatku na ostatnim szczycie NATO zatwierdzono inicjatywę "4 razy 30", która – w skrócie – sprowadza się do podniesienia poziomu gotowości wybranych jednostek z sił lądowych, powietrznych i morskich. W przypadku marynarek wojennych chodzi o duże okręty – fregaty, niszczyciele, lotniskowce i okręty desantowe. Co do tego nie pozostawia złudzeń wywiad z głównym doradcą politycznym w Dowództwie Sojuszniczych Sił Morskich NATO Jamesem H. Bergeronem, który Defence24.pl opublikowało w ubiegłym tygodniu. Z tej grupy Marynarka Wojenna RP dysponuje tylko dwoma starymi fregatami, które niedługo trzeba będzie wycofać. Zapewne więc polski udział w sojuszniczych siła morskich podwyższonej gotowości będzie zerowy i trzeba będzie go rekompensować większym zaangażowaniem sił lądowych i morskich. To wcale nie musi być optymalne rozwiązanie.

Bez listu intencyjnego w sprawie pozyskania fregat typu Adelajda delegacje prezydenta Dudy i ministra Błaszczaka wrócą z Antypodów na tarczy. Przez podjętą w ostatniej chwili decyzję, którą media przypisują premierowi Morawieckiemu, ucierpi międzynarodowa reputacja Polski – naszemu krajowi trudniej będzie robić interesy za granicą. Marynarka Wojenna straci nadzieję na względnie szybkie przedłużenie (czy nawet zwiększenie) posiadanych zdolności (to na ile poważnym wzmocnieniem byłyby akurat stare australijskie fregaty, to inna sprawa). Nie widać też nadziei na wypełnienie przez Polskę morskich zobowiązań sojuszniczych w niedalekiej przyszłości.

Komentarze (114)

  1. HanSolo

    @samolot SKORPION W przeciwieństwie do Polaków czy Rosjan, Australijczycy jako naród cywilizowany nie robią "numerów" typu wady ukryte, konieczność remontu generalnego i temu podobne akcje. Fregaty miały mieć zrobiony serwis przed przekazaniem polskiej marynarce, całkiem świeze uzbrojenie orz obstawę smigłowców. @Sęp Jak nie wiesz czemu lepiej zatopić okręt w pewnym stanie zużycia niż go trzymać, to przeleć się do Australii. Zobaczysz jaka jest różnica w np kosztach pracy wąsko wyspecjalizowanych inżynierów, którym armia może swobodnie oddać drogi sprzęt do zrobienia. Jesli jeszcze mało, przejżyj proszę aktualny zakres modernizacji ich armii. "parking" takiej fregaty kosztuje tam fortunę, która to właśnie wzrosła kilkukrotnie, bo nie bedzie miejsca dla nowych jednostek. Podobna sprawa co u kolegi samolot SKORPION. W Polsce już złomiarze liczą kapuche i oblizują sie na myśl o najstarszych ORP. W Australii dużo ważniejsze od tych "groszy" jest stworzenie np nowej, podwodnej skarpy z koralowym rajem dla tysięcy gatunków żyjących w morzu. A nie ma nic bardziej przyciągającego koral niż stary sprzęt wojskowy. Pomijam atrakcję turystyczną dla doświadczonych nurków. Co do naszych warunków, ten "złom" byłby jedyną wartością bojową jaką mielibyśmy na Bałtyku. Mamy zamiast tego dziady z lat 60tych, jeden okręt patrolowy - bez uzbrojenia, oraz pół korwety. Wystawcie jeszcze ogromny baner z "Zapraszamy". Po rosyjsku najlepiej. Na materacu można u nas lądować i zająć polskie plaże.

  2. Sęp

    Do serii antypolskich zachowań Maciarewicza w zakresie zakupu nic nie wartych holowników, ratownika i serii czapli na szczęście nie dojdą Adelajdy. Jeśli to miały być okręty pierwszej linii, potrzebne polskiej armii jak powietrze do życia, to dlaczego wartość tych okrętów dla Australii jest wyłącznie na poziomie ... dna morskiego, jako jedna z wielu podmorskich atrakcji dla nurków? Wracając do Maciarewicza zakupy jakie poczynił on dla Marynarki Wojennej za parę miliardów można określić zdradą. W ich miejsce należało jak najszybciej zamówić licencję i budować okręty obrony wybrzeża.

  3. BUBA

    Skorpionie posiadanych przez Polskę OHP nie trzeba remontować? Zdajesz sobie sprawę że ORP Puławski i ORP Kościuszko to w zasadzie wiecznie zepsute jednostki o zerowej wartości bojowej na nowoczesnym polu walki?

  4. samolot SKORPION

    Tu Gliwice: można by było kupić te Adelajdy?chyba tak! wyobrażmy sobie że już stacjonują w Gdańsku!,dalej trzeba je oddać do stoczni!,a dlaczego???? a dlatego iż jest to sprżet używany,może mieć ukryte usterki,defekty,takie jak: -parciejące izolacje kabli w ilosci tysiąca sztuk -śniedzejące połączenia elektroniczne! (na statku cale tysiące sztuk!) -zawilgocone gniazda,wtyczki -ponaciągane kable elektryczne -zuzyte styki w włącznikach -powypalane,lub nadpalone styki we włącznikach! terza dalej: zużycie częsci mechanicznych choćby zawiasów drzwi -nieszczelnośc drzwi/włazów,otworów zewnetrznych -nieszczelnosci przewodów olejowych -nieszczelnosci przewodów paliwowych -zużycie przekładni silnikowych -zużycie systemów chłodniczych silnika napędu okrętu -zużycie stabilizacji poziomej okrętu -zużycie filtrów i spręzarek powietrza -zużycie pomp ratowniczych,lub ich części w wypadku dostawania sie sporej ilosci wody do statku -zużycie powłok ochronnych przed wodą morską (części zanurzeniowej) ITD.! (i tka dalej) Pytanie: czy chcecie aby taka maszyna? po wypadku! podtrzymywała wam życie w szpitalu twojego dziecka!??? czy choćby wolicie jakiś nowy,aczkolwiek kupiony ze rzutki,(charytatywnej na cel dobroczynny rodem Owsiaka \"TO SIE MA\"wielkiej orkiestry swiatecznej pomocy) nowoczesny i nowy sprzęt! i przeszkoloną obsługe?, ale nie na takiej zasadzie iż ,sprzet kupili rok temu ,a obsługa po przeszkoleniu ,poł roku nic nie robiła na tym sprzęcie,(bo wtedy ta obsługa to kpiny,a to dlatego ,iż możliwe jest ,że ponad połowy ,nabytego szkolenia już nie pamiętają) Z powazaniem : Gorący zwolennik:Dudy,Macierewicza,Szydło i Morawieckiego!

  5. BUBA

    b72, średnioweczny to jest żuraw w Gdańsku........................................................................................................... Dzięki bardzo silnej akcji ośmieszającej ten zakup Marynarka Wojenna nie będzie miała pomostowego rozwiązania pomiędzy dzisiejszymi OHP przeznaczonymi do złomowania w 2000 roku przez USA a 10 lat temu zmodernizowanymi Adelajdami młodszymi o 15 lat od naszych OHP......................................................... ......................................................................................................................................................................................... Właśnie dzięki takim ludziom pozostaliśmy z prawie 40 letnimi okrętami OHP z niesprawnym systemem dowodzenia uzbrojeniem z początku lat 80. gratuluje Wasz wybór jest doskonały. Za Kobeny nie ma zastępstwa, za przestarzałe OHP też nie będzie, a nowych okrętów nie wybuduje się i nie wdroży w 5 lat w tej ilości. Świetna decyzja jak z Caracalami ZOP.

  6. BUBA

    Niestety dziś Polacy nie zasługują na nowoczesną marynarkę wojenną gdyż lekceważą to co w większości zatapiało w czasie II Wojny Światowej polskie statki i okręty. Pogrom polskiej floty 1939 wykonały samoloty. Pogrom amerykańskiej floty 1941 wykonały samoloty, pogrom japońskiej floty 1941/1944 również wykonały samoloty................................................................................................................................................... .................................................................................................................................................................................... Aby marzyć o budowie floty najpierw trzeba ją osłonic z powietrza. Obecnie Polska dysponuje 60 samolotami bojowymi F-16 i MiG-29. Więc jak to chcecie zrobić?..................................................................... Australijskie okręty OHP umożliwiały przede wszystkim po w miarę niedrogiej modernizacji wzmocnienie OPL Marynarki Wojennej. Ponadto hangar można było wykorzystać jako miejsce zabudowy dodatkowych systemów bojowych np OPL rezygnując z śmigłowców ZOP które na Bałtyku mogą bazować na lądzie. ........................................................................................................................................................................................ Po rezygnacji z OHP klasy Adelaida zostaliśmy z amerykańskimi OHP skierowanymi na złomowanie przed 2000 rokiem. Mam nadzieją że przeciwnicy australijskich okrętów są z tego zadowoleni.

  7. Ulther

    Nie bedzie ani zmodernizowanych starszych fregat z Australii - ani nowych, bo nowe moglyby byc tylko z polskich stoczni, a polskie stocznie nie buduja fregat. Jak wiadomo mozna byloby sie dogadac z jakas duza europejska stocznia - ale casusy Gawrona i Caracali dowiodly jak Polsce i PiS-owi idzie wspolpraca miedzynarodowa i realizacja skomplikowanych, wymagajacych refleksji i planowania projektow. Zatem bye bye Marynarko Wojenna - bedziesz muzeum:/.

  8. Tarnica

    Błagam, powrót na tarczy był traktowany jako honorowy. Delegacja z Australii wróciła bez tarczy i to było przez Greków uważane za niehonorowe, godne potępienia.

  9. b72

    Na tym etapie przeciek mial za zdanie osmieszyc Siemoniaka i reszte specow powiazanych z PO. Poczatkowo uslyszelismy o kupowaniu sredniowiecznych fregat od bylego szefa MON, aby po kilku dniach zaczac narzekania, ze Polska stracila szanse na nowoczesne okrety.

  10. Marek

    @mat W dzisiejszych czasach i na Atlantyku nawodne okręty wojenne nie bardzo mogę się kryć. Zresztą nie taka jest ich rola. Poza tym ciekaw jestem, na jakiej podstawie opierasz przekonanie, że okręty wojenne, obojętnie czy podwodne, czy nawodne potrzebne są jedynie w przypadku wojny? No i w razie W jak wyobrażasz choćby tylko działania trałowców, które posiadają jedynie szczątkowy OPL? A przecież bez nich nie ma co nawet myśleć o tym by okręty podwodne mogły w sposób bezpieczny korzystać z własnych baz. I jeszcze jedno. Skoro możesz załatwić zakup atomowych okrętów podwodnych w USA, to załatw przy okazji Tomki z głowicami jądrowymi. Albo jeszcze lepiej prócz myśliwskich okrętów podwodnych boomera z Tridentami.

  11. Lejek

    A po co nam nowe okręty, a szczególnie te stare Adelajdy? Przecież mamy już dwa takie i do tego ostatnio ORP \"Pulaski\" wystrzelił po raz pierwszy od osiemnastu lat dwie rakiety SM-1. Polska potęgą jest i basta!

  12. mat

    Do @ Boczek : A gdzie ja napisałem, że OP nie jest w ogóle potrzebna w czasie pokoju ? Po drugie sam sobie odpowiedziałeś i innym na forum, co jest bardziej przydatne i mniej zatapialne, czy okręty nawodne, czy podwodne ?

  13. raf

    co mamy hamować 18lat robia czy można bardziej hamować o hamowaniu czego mowa ciekaw jestem zanim zbudujemy to te adelajdy by były złomowane chociaż rakiety plot maja w miarę nowoczesne sm2 i harpoon na bałtyk w zupełności wystarczy

  14. Boczek

    mat, poniedziałek, 27 sierpnia 2018, 13:05 ### \"Okręty wojenne potrzebne są Polsce WYŁĄCZNIE W CZASIE WOJNY, a nie w czasie pokoju..\" - to wskazuje na to, że rola OP w czasie pokoju jest Ci nieznana i niezrozumiała, ba kompletnie obca. Niestety, ale mają one w czasie pokoju pełne ręce roboty - dużo dużo więcej niż okręty nawodne i są to funkcje dużo, dużo ważniejsze.

  15. mat

    Amerykańska flota zamówiła dziesięć nowych atomowych okrętów podwodnych typu Virginia. Jak poinformowano, to największy pojedynczy kontrakt w historii US Navy. Jego wartość to 17,8 miliarda dolarów. Okręty z nowej serii, oznaczone Block IV, mają trafiać do służby od 2018 roku. Obecnie w służbie są już cztery okręty Block I, sześć Block II i trwa budowa lub przygotowania do budowy ośmiu jednostek Block III. Podwodne zbrojenia US Navy zakłada, że do końca drugiej dekady będzie posiadać łącznie 35 okrętów typu Virginia, czyli mniej więcej tyle samo, ile obecnie okrętów podobnej klasy posiadają wszystkie kraje świata razem wzięte. Na dodatek Amerykanie nadal mają 40 starszych atomowych okrętów podwodnych typu Los Angeles, które będą stopniowo wycofywane przez kolejne 20 lat i uzupełniały nowsze Virginie. Pojedynczy okręt serii Block IV ma kosztować 1,78 miliarda dolarów. Oznacza to znaczący spadek kosztów względem wcześniejszych serii. Jednostki Block III kosztują po 2,6 miliarda. Jednym z głównych celów podczas opracowywania czwartej serii było zmniejszenie kosztów zakupu i obsługi. Amerykanie posiadają obecnie wielką przewagę nad wszelkimi potencjalnymi adwersarzami w potencjale broni podwodnej. Pomimo zakończenia zimnej wojny ciągle rozwijają to uzbrojenie i produkują je w znacznych ilościach. Mający wielkie osiągnięcia w budowie okrętów podwodnych Rosjanie przez ostanie dwie dekady są praktycznie w zastoju, a Chińczycy dopiero stawiają pierwsze kroki w tej dziedzinie. ednostki typu Virginia są szturmowymi atomowymi okrętami podwodnymi. Ich głównym zadaniem jest poszukiwanie i zwalczanie wrogich okrętów podwodnych, zwłaszcza tych uzbrojonych w rakiety balistyczne. Mogą też atakować okręty nawodne. Dodatkowo mogą przeprowadzać z ukrycia ataki na cele lądowe. Głównym uzbrojeniem są torpedy i rakiety manewrujące Tomahawk. Pod wodą Virginie mogą się rozpędzać do co najmniej 50 km/h i zanurzać na głębokość do 240 metrów. Są to jednak dane oficjalne, które w przypadku okrętów podwodnych zawsze są zaniżane, aby przeciwnik nie wiedział dokładnie czego się po nich spodziewać. Spekuluje się, że maksymalne zanurzenie jest kilka razy większe. Dzięki źródle energii w postaci reaktora atomowego Virginie mają teoretycznie nieograniczony zasięg. Same zapewniają wodę i powietrze dla załogi. Jedynym ograniczeniem są zapasy żywności i odporność psychiczna marynarzy. Zazwyczaj pojedynczy patrol trwa około trzech miesięcy, podczas których okręt jedynie okazjonalnie wypływa na powierzchnię.

  16. ADAM

    skończono z \"adelajdami\" po ataku troli z Rosji. Pewnie się bali , że takie zacumowane w Gdyni i na Helu 2 sztuki całkowicie zablokują Kaliningrad ( ich siły morskie i powietrzne/rakietowe).

  17. oskarm

    @mat - a co ochroni tralowce w czasie woiny przed seaskimmerami? Ochrona wojsk ladowych przy pomocy okretow podwodnych to fantawtyczna koncepcja!

  18. miejscowy

    Racja mat! Z wyjątkiem tego że Polski na coś tam nie stać, owszem stać, bo to kwestie egzystencjalne!

  19. deMONter

    I tak punkt po punkcie, z miesiąca na miesiąc, od 3 lat dochodzi do rozbrojenia WP i MW...przez \"dobrą zmianę\"! Nie jestem wstanie zrozumieć tych, którzy jeszcze bezkrytycznie twierdzą, że \"dobra zmiana\" jest dobra! Przypominam, że przed wyborami i po wygranych wyborach PiS twierdziło, że od pierwszego dnia rządów będzie zupełnie inna Polska, zupełnie inne Siły Zbrojne....! Macierewicz wraz z Szydło wielokrotnie stawali przed załogami \"polskich\" zakładów zbrojeniowych z obietnicami miliardowych kontraktów zbrojeniowych! PiS zapewniała, że wie jak szybko zmodernizować i naprawić wszystko to co przez 8 lat rządów PO zostało \"zrujnowane\". W mojej opinii ludzie obecnej władzy powinni ponieść odpowiedzialność karną - bo to co się dzieje od 3 lat jest wynikiem tylko i wyłącznie zajadłości ideologicznej / politycznej opartej na twierdzeniu, że wszystko co było pod rządami PO należy zaorać bezpowrotnie! Mamy tego \"owoce\". W przypadku MW jest już \"po zawodach\" - zakup Adelaide jest tylko pudrowaniem faktu upadku MW. Brak zakupu Adelaide jest również gwoździem do trumny MW...budowa jednostek przez polskie stocznie jest fikcją, a zakup nowych jednostek \"z półki\" wiąże się z terminem realizacji kilku/nasto letnim! Aktualnie jest już po MW...chłopaków można rozpuścić po świecie - w Polsce nie mają przyszłości niech szukają jej poza granicami kraju!

  20. miejscowy

    Głupota i stare myślenie, czy do kontrolowania Bałtyku potrzebne są jakieś mocno podstarzałe fregaty? Przecież mamy już 2 tego typu okręty, w sumie nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić, do szkolenia trochę nadają się. Biorąc pod uwagę że AMW i w ogóle Marynarka była silnym ośrodkiem rusyfikacyjnym, trzeba by zbudować obronę morza od nowa, ale z sensem.

  21. mat

    Okręty wojenne potrzebne są Polsce WYŁĄCZNIE W CZASIE WOJNY, a nie w czasie pokoju. W związku z powyższym Polsce nie są potrzebne w ogóle okręty wojenne nawodne. Potrzebujemy WYŁĄCZNIE TRZECH ATOMOWYCH OKRĘTÓW PODWODNYCH zakupionych w USA, które będą nam służyły do ochrony własnych wojsk lądowych wyłącznie w czasie działań wojennych i do odstraszania ewentualnych agresorów. Taki okręt może sobie pływać w każdym miejscu oceanu, morza (może chronić konwoje morskie w czasie pokoju) i NIE DA SIĘ GO TAK SZYBKO ZNISZCZYĆ JAK OKRĘT NAWODNY (na Bałtyku żaden okręt się nie ukryje jakby komuś coś przyszło do głowy odpisując mi na post). Do ochrony morskiej, polskiej strefy wód terytorialnych zarówno w czasie pokoju (do patrolowania), jak i w czasie wojny (do zaminowywania, rozminowania) potrzebujemy wyłącznie trałowców. Do ochrony całego brzegu morskiego (plaż +teren) i wód brzegowych potrzebujemy (pojazdów zaminowania) typu Platformę Minowania Narzutowego Baobab-K na podwoziu kołowym. Do tego wojsk rakietowych obrony wybrzeża chroniących wody morskie przed okrętami nawodnymi, podwodnymi i desantowymi. Żadne inne okręty nie są Polsce w ogóle potrzebne, szkoda pieniędzy i lepiej przeznaczyć kasę na ochronę Polski poprzez zakup p.lot. dalekiego, średniego i krótkiego zasięgu, czołgi, KTO, śmigłowce, F 16. Na więcej Polski nie stać to po pierwsze, a po drugie jeżeli kupimy to o czym napisałem, to żaden kraj nie odważy się zaatakować Polski (chyba, że chory psychicznie)

  22. Skoczek224

    Kupując te okręty musielibyśmy dokupić do nich uzbrojenie i przede wszystkim ŚMIGŁOWCE ZOP. Problem w tym że do posiadanych już śmigłowców Kaman SH-2 Seasprite firma Kaman zakończyła w tym roku wsparcie techniczne, co oznacza brak dostępu do części zamiennych. Pozostaje więc Sikorsky SH-60 Seahawk. Na całej transakcji najbardziej skorzysta firma Lockheed Martin omijając przetarg na śmigłowce dla Marynarki Wojennej i (co jest prawdopodobne) dla Wojsk Lądowych.

  23. Gościu

    Nie będzie okrętów - będzie spokój i zaoszczędzone pieniądze.

  24. Hmmm

    Ciekawe, że australijskie komentarze dotyczące fregat, od dawna wskazywały na stronę filipińską, jako na tych, którzy kupią te okręty. Czy tu po prostu nie chodziło o gonienie jakiegoś króliczka, i zorganizowanie kilku wycieczek na antypody?

  25. K.

    [email protected] Tu nie chodzi o obronę PO tylko o przypisywanie sobie zasług poprzedników przez obecnie rządzących i ich sympatyków . Sentyment mam do Siemoniaka bo nie bał się niepopularnych decyzji w imię modernizacji . Tak jak napisałeś gdyby nie podwozie z Korei to Krab by nie powstał , gdyby nie zakup drugiej partii Leo AM nie mógł by \"wzmacniać\" wschodniej flanki , przed zakupem to dla niego był niemiecki złom . Tak oczywiście , zasługą SLD są F-16 i Rosomaki . Pamiętam jak AM chciał uwalić przetarg na transportery , lata mijają ale niektórzy się nie zmienili .