- WIADOMOŚCI
Rój dronów przeciwko Chinom? Nowa strategia USA
Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych planuje znacząco zwiększyć obecność bezzałogowych jednostek nawodnych w regionie Indo-Pacyfiku. Według zapowiedzi przedstawicieli sił morskich, do 2030 roku na tym obszarze ma operować ponad 30 średnich bezzałogowych okrętów nawodnych oraz tysiące mniejszych jednostek autonomicznych.
Informacje te przekazał kapitan Garrett Miller, dowódca Pierwszej Grupy Rozwoju Sił Nawodnych USA, podczas konferencji Ligi Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych „Morze–Powietrze–Kosmos” (Sea-Air-Space Symposium). Jak zaznaczył, liczby te wynikają z prognozowanych potrzeb operacyjnych na Indo-Pacyfiku aż do 2045 r.
Plany te są ściśle powiązane ze strategią Dowództwa Indo-Pacyfiku Stanów Zjednoczonych, które od kilku lat podkreśla konieczność wykorzystania systemów bezzałogowych do odstraszania przeciwników. Szczególną uwagę zwraca się na dynamiczny rozwój Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, która coraz śmielej operuje na wodach oceanicznych, wykraczając poza działania przybrzeżne. W amerykańskiej strategii pojawia się koncepcja tzw. „piekielnego środowiska” – czyli wykorzystania dużej liczby autonomicznych systemów, które w razie konfliktu mogłyby utrudnić działania przeciwnika, na przykład w scenariuszu potencjalnej inwazji na Tajwan.
Rozwój tej koncepcji jest częściowo inspirowany doświadczeniami z wojny na Ukrainie, gdzie bezzałogowe jednostki nawodne odegrały istotną rolę w osłabieniu rosyjskiej floty na Morzu Czarnym. Podobne rozwiązania były wykorzystywane również na Bliskim Wschodzie, między innymi w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Czerwonego. Jednak jak zauważa kontradmirał Douglas Sasse z Biura Szefa Operacji Morskich Stanów Zjednoczonych, warunki operacyjne na Indo-Pacyfiku są znacznie trudniejsze. Ogromne odległości między wyspami oraz otwarty charakter oceanu sprawiają, że bezzałogowe jednostki muszą być bardziej zaawansowane i zdolne do długotrwałych działań.
Marynarka Wojenna USA prowadzi już intensywne testy nowych rozwiązań. Jednym z ważnych osiągnięć było niedawne udane tankowanie średniego bezzałogowego okrętu nawodnego „Seahawk” przez tankowiec USNS „Guadalupe” u wybrzeży Kalifornii. To wydarzenie uznano za kluczowy krok w kierunku integracji dronów z załogowymi jednostkami, w tym grupami uderzeniowymi lotniskowców. W najbliższym czasie planowane jest również wykorzystanie bezzałogowych systemów w działaniach z udziałem grupy lotniskowca „Theodore Roosevelt”.
Stany Zjednoczone rozwijają swoje zdolności bezzałogowe także we współpracy z sojusznikami w regionie Indo-Pacyfiku. Programy takie jak Replicator mają na celu szybkie wdrażanie różnorodnych systemów: od dronów nawodnych, przez powietrzne, po podwodne, które mogą zwiększyć zdolności odstraszania. Rozwój floty bezzałogowej może w najbliższych dekadach zasadniczo zmienić sposób prowadzenia działań morskich. Większa liczba autonomicznych jednostek oznacza nie tylko większą elastyczność operacyjną, ale także możliwość ograniczenia ryzyka dla załóg okrętów.




WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156