Siły zbrojne

Rakiety NSM problemem dla Floty Bałtyckiej. Rosjanie odpowiadają na artykuł Defence24.pl [ANALIZA]

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Artykuł „Wpływ Marynarki Wojennej RP na rosyjską Flotę Bałtycką” spotkał się z ogromnym zainteresowaniem w Rosji. Większość działających tam agencji i portali nie krytykowała jednak opinii opublikowanej na stronie Defence24.pl, ale powtarzało najczęściej tezę, że polskie Nadbrzeżne Dywizjony Rakietowe mogą utrudnić, lub nawet przerwać morskie linie komunikacyjne na Bałtyku.

Rzadko która publikacja w polskiej prasie wywołuje taki odzew w Rosji, jak artykuł „Wpływ Marynarki Wojennej RP na rosyjską Flotę Bałtycką” opublikowany na portalu Defence24.pl 6 lutego 2019 r. W sumie wspomniano o nim w kilkudziesięciu różnych rosyjskich i rosyjskojęzycznych agencjach, portalach i kanałach telewizyjnych, w tym tak znanych jak: Izwiestija (iz.ru), Ria Novosti (ria.ru), Komsomolskaja Prawda (www.kp.ru), Sputnik (ee.sputniknews.ru), Prawda.ru (www.pravda.ru), Lenta.ru (lenta.ru), ukraina.ru, Wojennoje Obozrienije (topwar.ru), Fiederalnoje Agentstwo Nowostiej (riafan.ru), NTS TV (nts-tv.com), Gazieta.Ru (www.gazeta.ru), TVC (www.tvc.ru), Nation News (nation-news.ru), EuroAsia Daily (eadaily.com/ru), Wiesti Ru (vesti.ru), URA.ru (ura.new), News Front (news-front.info), Inosmi.ru (inosmi.ru), Wersija info (versiya.info), Reportior (topcor.ru), L!fe Ru (life.ru), Wierstow.info (www.verstov.info), Russkaja płanieta (rusplt.ru), Ramblier.ru (news.rambler.ru), InżieskInfo.ru (izhevskinfo.ru), „360º” (360tv.ru/), Jandieks Nowosti (news.yandex.ru), Wieciernaja Moskwa (vm.ru), Rubalitic.ru (www.rubaltic.ru), Ruposters (ruposters.ru), Expert ru (expert.ru). Było nawet jedno dosłowne tłumaczenie na język rosyjski całego artykułu (Inosmi.ru).

W większości publikacji nie dokonywano jednak oceny tez opublikowanych w Defence24.pl, wskazując jedynie na najważniejsze wnioski z nich wynikające. Były oczywiście artykuły, w których Rosjanie z ironią wyrażali się na temat opinii, że rakiety NSM wystrzelone z polskich baterii nadbrzeżnych mogą przerwać linie komunikacyjne na Morzu Bałtyckim („Polska grozi, że pokrzyżuje plany rosyjskiej floty” – Ramblier.ru, „W Polsce ogłoszono "pogrzeb" rosyjskich planów na Bałtyku” – Sputnik). Jednak rosyjscy politycy proszeni o komentarz w tej sprawie wydawali się zaskoczeni tym, że w Polsce w ogóle istnieje jakieś uzbrojenie zagrażające ich interesom, reagując agresywnie i podkreślając siłę armii Rosji.

Na co zwrócili uwagę Rosjanie?

Szczególnie interesujące były oczywiście te publikacje, które zamieszczono na stronach specjalistycznych, zajmujących się na co dzień szeroko pojętymi problemami bezpieczeństwa. Co ciekawe, najczęściej nie było w nich ocen krytycznych, a jedynie główne tezy polskiego artykułu. Przykładem może być znany portal „Wojennej Obozrienije” (topwar.ru) z artykułem „Polski ekspert "zakopał" plany Federacji Rosyjskiej kontrolowania szlaków morskich”. Powtórzono w nim opinie, że:

  • rakiety przeciwokrętowe NSM mające zasięg 220 km pozwalają blokować ruch cywilnych statków płynących do wybrzeży Rosji lub z powrotem przez Morze Bałtyckie;
  • polskie kompleksy komplikują również realizację zadań okrętów rosyjskiej marynarki wojennej;
  • pojawienie się w polskiej Marynarce Wojennej nowych fregat przyniesie korzyści Rosji, ponieważ te okręty nie będą w stanie skutecznie się obronić na morzu przed atakiem z powietrza;
  • zniszczenie wprowadzonych do MW RP fregat nie będzie trudnym zadaniem dla Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. „Co więcej, Rosjanie będą w stanie to zrobić tanio i szybko”.

Rosjanie bez korekty zwrócili także uwagę na te fragmenty artykułu wskazujące, że „fregaty w przeciwieństwie do kompleksów przybrzeżnych, są punktowymi celami, które są łatwe do wykrycia i nie będą trudne do zniszczenia - wystarczy, że Rosjanie przeniosą kilka pocisków przeciwokrętowych do Obwodu Kaliningradzkiego” oraz, że „Rosjanie będą w stanie zrekompensować pojawienie się jednej nowej fregaty w polskiej marynarce wojennej, nie wydając na nią setek milionów dolarów”.  W innych publikacjach zauważono jeszcze, że „polskie fregaty nadal mogą stanowić zagrożenie dla Floty Bałtyckiej Federacji Rosyjskiej, jeśli Stany Zjednoczone zgodzą się wyposażyć je w rakiety samosterujące Tomahawk”.

W podobny sposób na temat publikacji w Defence24.pl wypowiadali się eksperci gazety Izwiestija w artykule „W Polsce chwalili się „zakłócaniem” rosyjskich planów utrzymania morskich szlaków”. Zwrócono w nim jednak uwagę na możliwość rozmieszczenia polskich wyrzutni nadbrzeżnych również w krajach bałtyckich (Litwie, Łotwie i Estonii).

Jak zareagowali rosyjscy politycy?

Tak naprawdę negatywnie na temat artykułu w Defence24.pl wypowiadali się głównie rosyjscy politycy. Widać to było m.in. na portalu Wierstow.info („Wrzut i prowokacja. W Polsce chwalili się nową bronią, która uniemożliwiłaby Rosji kontrolowanie morza”). Zamieszczono tam m.in. opinię pierwszego zastępcy przewodniczącego Komitetu Obrony Rosyjskiej Dumy Alieksandra Szerina, który uznał, że to „tylko kolejna prowokacja, kolejny zastrzyk, którego celem jest jedynie wywołanie w Federacji Rosyjskiej jakiejś reakcji, komentarza”. Wskazał on też, że „rozważanie, by jakiś wyrzutnie rakiet blokowały przejście statków cywilnych, jest kompletnym nonsensem”.

image
Fot. M.Dura

Szerin nie wyjaśnił jednak skąd taka opinia, podkreślając jedynie (zupełnie odchodząc od tematu), iż „Obecność w Rosji cicho poruszających się, zbudowanych w technologii stealth atomowych okrętów podwodnych, w zasadzie zapewnia absolutną supremację Federacji Rosyjskiej na Oceanie Światowym”.

Równie ostro na artykuł z Defence24.pl zareagował inny rosyjski reprezentant rosyjskiej Dumy – senator Franc Klincewicz (w wywiadzie dla Nation News). Nie polemizował jednak z samym tekstem, a jedynie określił, że jest on „umotywowany politycznie, nieuzasadniony zawodowo i zabarwiony emocjonalnie. Artykuł demonstruje całkowity brak zrozumienia zarówno stanu techniczno-wojskowego, jak i taktyczno-technicznych cech naszego uzbrojenia. Jeżeli będziemy musieli odpowiedzieć na atak, to żaden kraj nie będzie w stanie przechwycić naszej broni”.

Jak zareagowali rosyjscy eksperci?

Pomimo tak buńczucznych opinii polityków większość publikacji miała inny charakter - dobrze określony przez artykuł na portalu Russkaja płanieta „Polska stała się kością w gardle Rosji na Bałtyku”. Rosjanie zwracali w nich uwagę na możliwości polskich baterii nadbrzeżnych jednocześnie potwierdzając, że w większości przypadków nie wiedzą o zakupie przez Marynarkę Wojenną RP nie jednej, a dwóch baterii. Według rosyjskich publicystów w Polsce nadal więc może być rozstawionych tylko 12 wyrzutni z 48 rakietami NSM (o zakupie drugiej baterii, ale nie o jej wprowadzeniu, wspomniały tylko Fiederalnoje Agentstwo Nowostiej i Ria Novosti).

Nie skorygowano tej informacji nawet w opinii znanego rosyjskiego eksperta Dmitrija Boltienkowa na portalu Izwiestija (artykuł „Polskie kompleksy”). On również potwierdził, że Polska kupiła tylko 50 takich rakiet NSM. Jednak interesująca jest sama jego opinia na temat polskich sił morskich w ogóle. Wskazał on bowiem, że utworzenie 1 stycznia 2015 r. jednostki rakietowej Marynarki Wojennej, składającej się z dwóch dywizjonów było najważniejszym wydarzeniem w historii polskiej Marynarki Wojennej w ciągu ostatnich dwóch dekad.

image
Fot. mil.ru

„Czy jest to zagrożenie dla rosyjskiej floty bałtyckiej? Oczywiście. Polacy uważają, że ta jednostka wojskowa będzie w stanie zablokować rozmieszczenie sił morskich z Bałtijska. Ogólnie rzecz biorąc, rakietowe wojska brzegowe są do tego celu przeznaczone. Uczciwie trzeba powiedzieć, że nic więcej z polskiej Marynarki Wojennej nie stanowi zagrożenia dla Floty Bałtyckiej”.

Boltienkow wskazał przy tym na znaczny wzrost możliwości ofensywnych Floty Bałtyckiej. Potwierdził jednak pośrednio tezy zawarte w artykule Defence24.pl, ponieważ nie opisywał przy tym sił okrętowych, ale to co zostało rozmieszczone w Obwodzie Kaliningradzkim na lądzie. Na obszarze tym Rosjanie mieli bowiem stworzyć tzw. „region ograniczonego dostępu”.

Strefa taka według Boltienkowa jest w rzeczywistości zintegrowanym systemem ochrony, w którym wykorzystuje się różne systemy obrony przeciwlotniczej dalekiego i krótkiego zasięgu (S-400, S-300W4, Pancyr-S), samoloty myśliwskie (Su-30SM), systemy rakietowe („Bastion”, „Bał” i „Iskander-M”) oraz systemy walki radioelektronicznej. Ma to tworzyć „wiarygodny wielowarstwowy parasol nad siłami i obiektami Floty Bałtyckiej, zdolny do odparcia bez żadnych problemów ataku rakiet NSM”. O tym, jak bronić jednostek pływających na morzu, Rosjanin jednak nie napisał.

Boltienkow przypomniał za to, że Flota Bałtycka ma jeszcze jedną broń - 561. punkt rozpoznania morskiego. „Jest to elitarna jednostka morskich sił specjalnych, przeznaczona do sabotażu na terytorium wroga. Należy pamiętać, że w przypadku wybuchu działań wojennych naziemne wyrzutnie pocisków stają się głównymi celami niszczenia. Takie systemy są stale monitorowane. Ich lokalizacje i ruchy są ściśle nadzorowane przez różne rodzaje systemy wywiadowcze. Tak więc czas obliczeń programu uruchamiającego będzie mierzony nie w dniach, ale w godzinach i minutach. I (...) rakieta Iskander-M lub wybuchowa bomba lotnicza może być środkiem ich zniszczenia”.

Widać więc wyraźnie, że rosyjski Specnaz ma już w swoich zadaniach niszczenie elementów Morskiej Jednostki Rakietowej. I na takie zagrożenie trzeba się poważnie przygotować.  

Komentarze