Siły zbrojne

Nosiciel atomowych Posejdonów ujrzał światło dzienne

Okręt podwodny typu 949 (zdjęcie ilustracyjne). Fot. US Navy.
Okręt podwodny typu 949 (zdjęcie ilustracyjne). Fot. US Navy.

W stoczni Siewmasz w Siewierodwińsku, odbyła się uroczystość chrztu i „wodowania” a dokładnie wytoczenia z hali produkcyjnej na pokład doku pływającego Suchona, atomowego okrętu podwodnego specjalnego przeznaczenia Biełgorod projektu 09852. O randze tego wydarzenia świadczy fakt nadzorowania jej, dzięki telemostowi, przez prezydenta Putina, który w tym czasie znajdował się w Sankt Petersburgu.

Dowodzona przez komandora Antona Ałechina jednostka będzie pierwszym nosicielem torped dalekiego zasięgu o napędzie atomowym Posejdon. Prawdopodobnie będzie ona też okrętem-matką dla miniaturowych atomowych okrętów podwodnych specjalnego przeznaczenia projektu 18511 Pałtus i głębokowodnych bezzałogowych aparatów podwodnych typu Kławiesin-2R-PM. Ze względu na przeznaczenie jednostki nie zostały ujawnione jej dane techniczne, zaś w czasie uroczystości dziennikarze mogli fotografować jedynie rufę okrętu.

Biełgorod powstał na bazie nieukończonego atomowego okrętu podwodnego K-329, który miał być pierwszą jednostką projektu 949A Antiej, czyli zmodyfikowanym nosicielem pocisków przeciwokrętowych systemu P-700 Granit. Jego budowę rozpoczęto 24 lipca 1992 r., ale przerwano z powodów finansowych w roku 1997, kiedy poziom zaawansowania budowy wynosił ok 75 proc. W 2000 r. po katastrofie okrętu podwodnego Kursk planowano ponownie ją wznowić według zmodyfikowanego projektu 949AM. Pomysł ten szybko zarzucono ze względu na brak finansowania.

26 lipca 2009 r. ówczesny dowódca rosyjskiej marynarki wojennej poinformował o dokończeniu okrętu według zmienionych wymagań, jako jednostka specjalnego przeznaczenia projektu 09852, który to został opracowany przez CKB MT Rubin z Sankt Petersburga. Oficjalna uroczystość rozpoczęcia budowy tego okrętu odbyła się 20 grudnia 2012 r.

Obecnie Biełgorod czekają jeszcze ostatnie prace wykończeniowe realizowane oraz proces uruchomienia siłowni jądrowej oraz próby stoczniowe, które mają się zakończyć do końca roku. Na przyszły rok zaplanowano morskie próby stoczniowe oraz próby państwowe. Według obecnych planów ma on wejść do służby do końca 2020 r. 

Komentarze (14)

  1. Dalej patrzący

    Panie anda - tezę "Żadna eksplozja atomowa nawet wszystkich bomb świata nie wywoła tsunami. " proszę przesłać [z uzasadnieniem - najlepiej z modelem matematyczno- fizycznym] do US GS i innych agend w USA, ale i w Chinach. jestem bardzo ciekaw odpowiedzi. Bańka wybuchu atomowego jest jak uderzenie młota - propaguje TRANSMISJĘ - przenoszenie energii promieniowo od centrum [a potem fale odbite] - przenoszenie od cząstek do cząstek wody. Jak bańka zostanie wypełnione wodą [kolokwialnie "zalana" - to nie jest efekt który w jakikolwiek sposób wpływa na propagację JUŻ WYSŁANEJ fali energii przenoszonej z cząstek na cząstki wody - z prędkością ok 900 km/h w strefie oceanicznej. Odrobina fizyki nt zjawisk propagacji fal w płynach [ciekłe i gazowe] na poziomie liceum z kierunkiem mat-fiz, a tu takie bajdurzenia na poziomie tłumaczeń dla naiwnych lemingów-laikow... Jak widzę, temat ASYMETRYCZNEJ, GEOSTRATEGICZNIE ULTYMATYWNEJ broni jaką jest Posejdon - i skutki na poziomie geostrategicznej zasadniczej odpowiedzi państw Rimlandu światowego względem heartlandowej Rosji - bardzo dotknęły na tym forum wielu ajentów wpływu [czy tzw. "pożytecznych idiotów], czyli, jak to mówią: uderz w stół, a nożyce się odezwą. Rosja, a dokładniej Kreml, zamiast spasować, idzie w zaparte na grę konfrontacyjna i wyścig zbrojeń - na który nie ma odpowiedniego potencjału. Po prostu - Kreml kopie grób Rosji - i Rosjanom. Po przeskoczeniu USA w technice wojskowej przez Chiny [ca 2035 wg planu długofalowego Xi], gdy Chiny wdrożą systemy nowej generacji RMA - w TAKIEJ sytuacji - czyli gry na podnoszenie poprzeczki przez Kreml - Chiny postąpią jak z szerszeniem, który tłucze się w pokoju - po prostu błyskawicznie zneutralizują Rosję - w sposób pokazowy jako lekcję dla reszty świata [zwłaszcza dla USA] - i jednocześnie biorąc bonus podwójnego bufora [i bogactw - i komunikacji] Syberii i Arktyki - i uzyskania dominacji w Strefie Severskyego. Zwykła kolej rzeczy we wzroście supermocarstwa - najpierw staje się niekwestionowanym hegemonem na swoim kontynencie, a dopiero potem, po uporządkowaniu swojego podwórka - bierze się za hegemonię globalną. Taka kolej rzeczy. Gdyby Kreml patrzył na dobro Rosji i Rosjan - to zrezygnowałby za sowite wynagrodzenie w BILIONACH z Syberii i Arktyki na rzecz Chin - wtedy by wyszedł z tej obecnej tragicznej sytuacji, gdy jest [dosłownie] między młotem i kowadłem głównej osi projekcji siły konfrontacji między USA a Chinami. Jasne - Rosja straciłaby w dużej części bogactwa naturalne - ale zyskałaby fundusze do skoku rozwojowego i do transformacji w nowoczesne państwo XXI w. - przy okazji dokonałaby korzystnego długofalowo skrócenia frontu obrony państwa - i to w granicach etnicznych, rdzeniowych. Ale tego na Kremlu nikt nawet przez chwilę by nie wziął pod uwagę, że czas mocarstw kolonialnych [a takim obecnie jest Rosja - największym na świecie - i ostatnim] się skończył - i właśnie dlatego Rosja, która w zaparte gra ponad swoje siły i ponad potencjał ekonomiczny - zakończy grę najpierw wielkim bankructwem, [dużo większym, niż ZSRR pod koniec lat 80-tych], a potem wielką przegraną geostrategiczną, która ją przeskaluje do poziomu wyjściowego na początku XVI w - czyli stanu tuż po upadku Złotej Ordy. To nastąpi wtedy, gdy Chiny przeskoczą technologicznie USA i gdy atomowy rakietowo-hipersoniczny młot uderzeniowy Rosji okaże się nieskuteczny wobec szczelnej obrony megawatowych laserów i emiterów wiązek skierowanych broni nowej generacji RMA. Te dwa warunki - jako triggery-wyzwalcze zadecydują o losie Rosji.

  2. Dalej patrzący

    Jak widzę, wzburzenie i okwiki trolli, zwłaszcza rosyjskich, trwają dalej. I oczywiście sypanie dezinformacją na gwałt wyciąganą z kapelusza przez besserwisserów. Połączone z "jedynie słusznym" kolportażem propagandy, a właściwie zaklinania rzeczywistości gorącymi wyznaniami typu: "Rosja musi posiadać na tyle skuteczną broń jądrową, żeby przeciwnik był pewien,że w razie zakusów na Rosję, Rosja go zniszczy. " Można być tylko jednego pewnym - jeżeli Rosja będzie dalej szła w zaparte i podbijała stawkę, to same tylko Chiny wyprodukują z milion AUV z sonarami do wykrycia Posejdonów PRZED przed odpaleniem i z efektorami do zniszczenia tego niebezpieczeństwa , byle zapewnić sobie bezpieczeństwo swojej strefy brzegowej. Takie podbijanie stawki przez Kreml i brak spasowania w działce militarnej [zwłaszcza strategicznej] wywoła także drastyczny skutek dla Rosji - podjęcie strategicznej decyzji w Pekinie o zniszczeniu Rosji do poziomu państwa średniej wielkości. Długotrwały i kosztowny [na BILIONY DOLARÓW ] wyścig zbrojeń prawdziwych supermocarstw wykończy i zbankrutuje Rosję. A moment, w którym Chiny prześcigną technologicznie USA [i przestaną się obawiać USA - więc będą działać już z rozwiązanymi rekami w Azji - na swoim podwórku - działać swobodnie], a jednocześnie stworzą pełną szczelną obronę przeciwrakietową i przeciwhipersoniczną na atak saturacyjny Rosji - obronę opartą o lasery megawatowe i emitery energetyczne - w środowisku C4ISR opartym na AI działajacym naprawdę real-time w skali globalnej - na klastrach kubitowych z łącznością natychmiastową - TEN moment będzie wyzwalaczem dla dania sygnału TAK z Pekinu dla uderzenia na Rosję. Sami tylko dowodzicie, kochane trolle, że INACZEJ nie sposób postępować z Rosją z perspektywy Pekinu - gdzie Chiny NAJPIERW muszą stać się hegemonem Azji - a dopiero potem mogą osiągnąć hegemonie globalną. Kreml zwyczajnie nie daje innego wyjścia Pekinowi w rozgrywce długofalowej. To oznacza, że po ok. 2035 [umowny rok prześcignięcia technologicznie USA przez Chiny - naznaczony wg planu Xi] każdy dzień będzie rokiem odliczania dla Rosji. Taka jest nieubłagana logika geostrategii. Tym bardziej, że połknięcie Syberii to zyskanie trwałej podstawy operacyjnej dla chińskiej floty - zwłaszcza dla podwodnych atomowców szturmowych - "boomerów" rakietowych i za dekadę hipersonicznych. Wygrana rywalizacja chińskiej floty w Arktyce to opanowanie Strefy Severskyego - i postawienie USA w asymetrycznie niekorzystnej sytuacji geostrategicznej. A co do Rosji - z pustego i Salomon na dłuższą metę nie naleje. Lifting systemów rodem z zimnej wojny już kończy swój potencjał modernizacyjny i operacyjno-bojowy w rozwoju - dochodzi do granicy - więc, gdy w latach 30-tych na całego wejdzie pełen pakiet RMA całkowicie nowych systemów bojowych i C4ISR - Rosja stanie się wielkim przestarzałym militarnie mamutem. Rozważania nt dotrzymania strategicznie DŁUGOFALOWO pola wobec przeciwnika już teraz o rząd wielkości silniejszego w potencjale, ekonomicznym i finansowym - co DECYDUJE długofalowo o wytworzeniu odpowiedniego potencjału militarnego - to jak bajki Dziadka Mroza dla dziatwy i lemingów - ale nikt dorosły, mający nieco pojęcia o motorach funkcjonowania gospodarki i technologii, na pewno tego nie łyknie. Jeszcze taka uwaga - dla ataków na powierzchni ziemi i dla odpaleń na pułapie to maksymalizacja mocy głowic [na MT, nawet GT] nie ma sensu. Decyduje fizyka - większość energii wybuchu jest "zmarnowana" [jeżeli można użyć takiego słowa] - czyli "overkill" blisko - zaś 20 km dalej wystarczy ukryć się w głębokim rowie, by przetrwać. Większość energii idzie tak naprawdę w atmosferę, a nie w powierzchnię. Jak chce się zwiększyć zasięg zniszczenia np. 10 krotnie - to trzeba użyć 1000 krotnie większą głowicę - bo zasięg zniszczenia jest proporcjonalny do pierwiastka 3 stopnia z tzw. "mocy wybuchu głowicy. Inna bajka jest przy wybuchu głębinowym - umownie w połowie głębokości do dna. CAŁA energia jest "zużyta" na wytworzenie bańki ciśnienia [najpierw przez doprowadzone do stanu monoatomowego cząsteczek wody - rozłożonych termolizą do postaci zjonizowanego tlenu i wodoru]. Woda jest nieściśliwa - więc powstanie takiej "rozpychającej "banki ciśnieniowej" - która wtórnie jest wsparta procesem łączenia tlenu i wodoru - i ciśnienia wytworzonej pary wodnej - to powoduje BEZ PORÓWNANIA większy skutek ukierunkowanej fali tsunami - idącej do wybrzeży i spiętrzającej się gwałtownie w strefie szelf-wybrzeże. Ważna jest szybkość i skumulowanie wybuchu jądrowego - no i to, że odpalony na dużej głębokości [ale nie przy samym dnie, ani przy powierzchni] - wywołuje efekt o rzędy wielkości większy w porównaniu ze wstrząsami dna czy wybuchami podmorskich wulkanów - przy tej samej nominalnej energii wybuchu. Ale to sprawa na wykład - zainteresowanym radze trochę postudiować, bo temat jest złożony. Tak generalnie - najskuteczniejszy jest wybuch jądrowy na takiej głębokości - gdzie energia wybuchu w obie strony [w górę i w dół - musi pokonać dla "przepchanej" wody taki sam scałkowany "opór" całkowity wydatkowanej energii transportu mas wody w pionie]. Wtedy praktycznie całość energii wybuchu idzie na boki - i tworzy sumarycznie najsilniejszą falę tsunami na brzegu. Czyli [bo dochodzi efekt nakładania fal cząstkowych] odpalenie miedzy 1/2 a 2/3 głębokości powierzchnia-dno. To kolejna zmyłka Kremla z Posejdonem, żeby przeciwnik w obronie skoncentrował się na strefie szelfowo-przybrzeżnej. Tymczasem Posejdona należy niszczyć tuż po jego odpaleniu - co może być [jak ktoś zauważył] zrobione wprost z brzegu - nawet bez nosiciela w postaci OP. A to w sumie oznacza SZCZELNĄ i zapewne WSPÓLNĄ blokadę podwodną wybrzeża Rosji [na pewno Arktyki i Dalekiego Wschodu] po 2025. I bardzo dokładne i asertywne bliskie "obwąchiwanie" wszelkich rosyjskich atomowych OP idących na patrole.

  3. Sejsmologus

    Cóż uderzenie takich 3- 4 torped po 100 MT w wybrzeże Kalifornii spowoduje wtórne ruchy sejsmiczne i prawdopodobnie znaczne przesunięcie części USA wzdłuż uskoku Św. Andrzeja z wszelkimi tego następstwami.

    1. teść

      Podczas zimnej wojny ruscy planowali uderzenie poprzez uskok, by względnie małym ładunkiem wyrządzić maksymalnie dużo szkód.

    2. Davien

      A odpowiedż jak tylko Rosja wystrzeli te torpedy w postaci tak ze 100 Tridentów raczej sie wybitnie Putinowi nie spodoba, bo kto w końcu chce rządzić radioaktywnym parkingiem.

  4. Też sobie czasem popiszę

    Pewien niezwykle rozpisany pod spodem pan z lornetką, rozmawiał na ten temat z "ludźmi z US Geological Survey".. A to ciekawe, za moich czasów podobni ludzie przedstawiali się raczej jako Napoleonowie i inne słynne postaci historyczne. Cóż, jak to mawiali starożytni Rzymianie - tempora mutantur et nos mutamur in illis. Poszukałem sam w necie, choć żaden tam ze mnie "badacz netu" i w trzy sekundy znalazłem artykuł na ten temat, w którym cytowany jest doktor fizyki jądrowej, specjalista od broni nuklearnych, Greg Spriggs z Lawrence Livermore National Laboratory. Żeby od razu było jasne, czym jest ta instytucja: Lawrence Livermore National Laboratory – jeden z czołowych amerykańskich instytutów naukowo badawczych w zakresie nauk stosowanych. Znajduje się w Livermore w stanie Kalifornia. Jest częścią National Nuclear Security Administration, istniejącej w ramach Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych. Otóż ten konkretny i wymieniony z nazwiska i tytułu naukowego człowiek, nie jakiś tam hipotetyczny i wyautowany z realu "ludź", zacytowany przez pewne znane pismo, wypowiedział się tak: "It would be a stupid waste of a perfectly good nuclear weapon," Greg Spriggs, a nuclear-weapons physicist at Lawrence Livermore National Laboratory, told (tu pada nazwa pisma) in an email. Yet Spriggs says it's unlikely that even the most powerful nuclear bombs could come close to unleashing a significant tsunami. "[T]he energy in a large nuclear weapon is but a drop in the bucket compared to the energy of a [naturally]-occurring tsunami," he said. "So, any tsunami created by a nuclear weapon couldn't be very large." Kto nie zna mowy Szekspira, proszony jest o skorzystanie z tłumacza pewnej znanej firmy sieciowej. To tyle, w tytule odpowiedzi na wypowiedź pana, który chwali się tutaj wszem i wobec, że jest właścicielem silnej lornetki. Cytując klasyka, powiem temu panu tak - nie bój, nie bój, zabiorą ci.

  5. gnago

    Ech dywaganci z koziej wólki. piszecie o broni ostatniej szansy . A dziś liczy się gospodarka. Spójrzcie na sieć autostrad W Polsce i porównajcie z siecia planowaną na tych terenach przez Hitlera i jego dysponentów. A była wojna toczona w tym celu nasz margines w całości i z radością realizuje redukcję przemysłu zbrojeniowego i nowych technologii

  6. Dalej patrzący [dla nieogarniętych geostrategicznie - i w fizyce i teorii gier]

    Do wszystkich ciężko wzburzonych moim postem geostrategicznym nt Posejdona i jego skutków na światowym stoliku: 1. Skalowanie Posejdona i użycie głowicy nawet 200 + MT [jak brzmiały zapowiedzi z Rosji] to nie jest żaden problem techniczny. 2. Tsunami powstanie NAJEFEKTYWNIEJ przy odpaleniu w głębi oceanicznej, z dala od wybrzeża. CAŁA energia wybuchu zostanie przekształcona w "bańkę uderzeniową", która na oceanie da dość małą falę powierzchniową, natomiast skumuluje się przy podnoszeniu się dna w strefie szelf-wybrzeże. 3. TAK - przy "dobrych" układach hydrologicznych, fala tsunami osiągnie [np. rejonach zatokowych] nawet 500 m wysokości. 100 m wysokości fali tsunami to "uśrednienie". Dla jasności - rozmawiałem na te tematy z ludźmi z US Geological Survey. Woda jest mało ściśliwa i bardzo dobrze "transmituje" energię wybuchu - która przez podniesienie dna skumuluje się w strefie przybrzeżnej. Doradzam choćby minimalną lekturę tych zjawisk - zwłaszcza od strony fizycznej. Zwłaszcza dla laików-besserwisserów. 4. TAK - nie potrzeba wcale nosiciela. Moim zdaniem Biełgorod i inne nosiciele to swoista "maskirowka" i zmyłka. Ale to jest jasne dla wszystkich i w Waszyngtonie i w Pekinie i w Londynie, New Delhi - WSZYSTKICH miejsc decydentów wielkich graczy Rimlandu z licząca się flotą. Odpalenie może być wprost z bazy - np. Siewierodwińska. Co pewnie będzie oznaczało totalną blokadę podwodną tych bastionów Rosji - i wszystkich podejrzanych punktów wybrzeża - przez floty WSZYSTKICH państw Rimlandu - USA, UK - ale i Chin. I to nastąpi, formalnie, czy nie [raczej wg umowy pod stołem] ale na pewno REALNIE zacznie funkcjonować pewnie przed 2025 - by mieć zapas czas, nim Posejdon dojdzie do sprawności operacyjnej. Tu już żartów nie będzie - wszystkie twarde scenariusze przeciwdziałania będą na stole. Nie żeby USA i Chiny się "lubiły" [bo BARDZO się nie "lubią"] - ale jako państwa Rimlandu zostały przez Posejdona W TEJ KWESTII załadowane na jeden wózek przez Kreml - czy im to się podoba, czy nie [na pewno NIE] - i są ZMUSZONE współpracować, żeby przynajmniej wyjściowy status quo dla uniknięcia katastrofy geostrategicznej - i dla rozegrania konfrontacji tylko między sobą. To kwestia działań przymusowych z nożem na gardle - taka jest realna polityka. 5. Sumując - Rosja "przedobrzyła" - stworzyła broń idealnie asymetryczną geostrategicznie - ZBYT korzystną w użyciu dla heartlandowej Rosji - ultymatywnie zbyt niszczycielską wobec wszystkich państw Rimlandu - i żadne wycofywanie się rakiem i gołosłowne deklaracje, że "już jesteśmy grzeczni" i "damy tylko" 2 MT zamiast 200 czy 100 MT - niczego już nie zmienią - bo Rosja jest znana [jak to powiedział Mao Nixonowi na pierwszej rozmowie w Pekinie w 1972], że "Rosjanie zawsze kłamią". I nie jest to przejaw rusofobii - tylko zwyczajny realizm polityczny, dokładnie w analizie i wnioskach podparty całościowo NIEZMIENNĄ polityką Rosji od zarania, przez carat, przez ZSRR aż po czasy obecne. Przedobrzyli i przechytrzyli - i nikt nie uwierzy Kremlowi, nawet gdyby przygotowali "wioskę potiomkinowską" i dopuścili speców do spreparowanych Posejdonów z odpowiednią głowicą "tylko" 2 MT - i tak wszyscy będą pewni, że Kreml ma w zanadrzu WŁAŚCIWE BOJOWE Posejdony z głowicami 100-200 czy więcej MT. To wynika z prostej zasady ostrożności i z teorii gier w warunkach "zakrytego pola" i tzw. dylematu zaufania - tu żadne zaklinania nie pomogą.

    1. madox

      Maksymalna sensowna technicznie teoretyczna moc głowicy w technologii budzik/przekładaniec to 250MT. Car bomba miała obniżoną moc wybuchu. Posejdona będzie można pewnie odpalić także z dowolnego statku po przeróbce albo lodołamacza czy okrętu desantowego / dokera . W blokadę morską Rosji nie wierzę, bo to oznacza wojnę

    2. BadaczNetu

      Do wytworzenia fali o wysokości 100m, na całej długości zachodniego wybrzeża USA, potrzebna jest energia równoważna ~3GT. Sądzę że potrzebna do tego by była bomba od 15 do 30GT.

    3. las

      Kończ waść, bo tylko upewniasz czytelników że używasz mądrych zwrotów, których nie do końca rozumiesz. Z tych powodów o których wszyscy tutaj z lubością piszą (bieda i zacofanie Rosji) broń jądrowa jest jej jedyną gwarancją bezpieczeństwa. Rosja musi posiadać na tyle skuteczną broń jądrową, żeby przeciwnik był pewien,że w razie zakusów na Rosję, Rosja go zniszczy. Dlatego właśnie opracowano Posejdona. Po to, żeby zawsze być krok z przodu jeśli Amerykanie rozbudują GMD na tyle, że kontruderzenie rakietami balistycznymi mogłoby się okazać niewystarczająco skuteczne. Rosjanie dbają by doktryna MAD nadal była we mocy. Z tych samych przyczyn w Rosji nie będzie prawdziwej demokracji - mając taki arsenał atomowy nikt jak na razie nie odważy się zaatakować Rosji, ale myślę, że przy rozluźnieniu wewnętrznego ucisku, próbowanoby wesprzeć opozycję paroma dolarami, know how, prowokacjami itp.Putin wie, że rozluźnienie dyscypliny skończyłoby się dla niego tym czym Majdan dla Janukowycza. Dlatego w Rosji jest jak jest. ##########Powtarzam. 100 czy 200MT w głębinach skończy się kilkoma ciepłymi bąkami na powierzchni i skażeniem radioaktywnym. Nie zdajesz sobie chyba sprawy ile jest wody w oceanie, ile energii trzeba zużyć, żeby zamienić w parę kilometry sześcienne wody, jakie ciśnienie panuje w głębinach i ile energii potrzeba żeby wytworzyć falę w postaci okręgu o promieniu 5 tys km z falą o wysokości 100 m. To są tak abstrakcyjne wartości, że jedyne co sobie wyobrażam,co mogłoby wywołać takie skutki to Gwiazda Śmierci. ####### Odpalanie Posejdona z okrętów nie musi być jedynym sposobem odpalania, ale wyrzutnie stałe mają to do siebie, że prędzej czy później zostaną odkryte i nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby wystrzelić znad Arktyki kilkadziesiąt ALCM i w jednej sekundzie wszystkie te wyrzutnie obrócić w perzynę. I USA i Chiny i Rosja grają swoją grę i zapewniam cię panie Dalej Patrzący, że na Kremlu wiedzą co robią. Karty mają słabe, ale starają się je wykorzystać najlepiej jak mogą. Nikt niczego nie przelicytował, nie bój się.

  7. Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają CAŁOŚCI geostrategicznej]

    W sumie dla Polski budowa Biełgorodu i wdrażanie kolejnych nosicieli Posejdonów to dobra wiadomość. To kolejny ważki sygnał polityczny na poziomie gry globalnej, że Rosja idzie w zaparte i nie chce być junior-partnerem USA, tylko parterem na równych prawach. A tego USA nie zaakceptuje - bo chcą wykorzystać Rosję jako posłuszne mięso armatnie do wzajemnego wyniszczenia Rosji z Chinami - sami będąc za oceanami i tylko angażując zdalną projekcję siły. Rosja zaś chce działać dokładnie inaczej - chce zwarcia USA z Chinami - i wejścia jako siła decydująca po stronie wygranego - za sowite bonusy. Kreml uważa, że jego pozycja geostrategiczna wymusi na jednym z supermocarstw pakt na warunkach Kremla. Pekin tymczasowo akceptuje "przyjaźń" z Kremlem, ponieważ w optyce Chin to Rosja robi za harcownika i "darmowego idiotę" [to nie wyzwisko tylko ścisły termin politologiczny, zresztą, o ironio, autorstwa Lenina] przeciw USA, czyli kupuje czas Chinom - czas, który w wyścigu technologicznym jest najważniejszy dla Pekinu, zaś podkopywanie UE przez Rosję ułatwia [podkreślam - w optyce Pekinu] zwiększenie wpływów Chin w UE - co dość wyraźnie widać po zbliżeniu UE-Chiny. Kreml juz przedtem dawał sygnały USA nt swej skrajnej determinacji utrzymania statusu w pełni suwerennego partnera na równych zasadach z USA - stąd były np "przecieki" z wpływowego think-tanku rosyjskiego planu "odpalenia" odpowiednio zainstalowaną megatonówką superwulkanu Yellowstone, czy w zeszłym roku nader cnotliwe i nawet jakby religijne rozważania Putina, jak to są zdecydowani do ostatecznej walki, i nic to że zgina wszyscy, bo oni [znaczy Rosjanie] są po dobrej stronie i wszyscy pójdą do nieba - a oponenci wręcz przeciwnie... Takie deklaracje determinacji i podejście "ostateczne" [dość trudne do zaakceptowania dla reszty świata - z czego propaganda rosyjska słabo zdaje sobie sprawę - albo zdaje sobie sprawę aż za dobrze - i tematu nie rozwija] typu: "albo ma być po naszemu - albo niech się wszystko zawali i po nas choćby potop". Ta sytuacja była w zasadzie symetryczna w groźbach i skutkach - nieco podobnie jak MAD za zimnej wojny [no i wcale nie wystawiała dobrego PR Rosji, która w istocie stosowała taktykę "wściekłego psa" - zapewne skopiowaną na poziomie strategicznym od Wielkich Braci z południa]- ale sprawa się zmieniła ZASADNICZO po wprowadzeniu tak ultymatywnej broni - SKRAJNIE ASYMETRYCZNEJ GEOSTRATEGICZNIE - jak Posejdon. Bo jest jasne, że Posejdon może przenosić głowicę 100 MT [nawet większą] jak to pierwotnie deklarował Kreml w kontrolowanych przeciekach [począwszy od Status-6 - nawet 200 MT - jako to chwaliła się rosyjska TV]. To broń idealnie asymetrycznie korzystna geostrategicznie dla Rosji - umożliwia 3 Posejdonami odpalonymi w głębi każdego z oceanów, zniszczenie strefy Rimlandu państw świata - gdy Rosja zajmuje Heartland, jej obszar rdzeniowy jest w dorzeczu Wołgi z ujściem do Morza Kaspijskiego - a Bałtyk, Morze Czarne i wymarzone Morze Śródziemne to morza śródlądowe - osłonięte od oceanów. Ani USA anu Chiny w TAKIEJ sytuacji nie zawrą i nie będą realizowały sojuszu z Rosją przeciw temu trzeciemu. Powód prosty - po zwycięskiej rozprawie Rosja by obróciła końcową rozgrywkę przeciw zwycięzcy odpalając Posejdona na Pacyfiku i Atlantyku [a pewnie także na Oceanie Indyjskim - choćby dla złamania groźnego świata islamu - i konkurencji w ropie i gazie]. Czyli gwóźdź do trumny i dla przegranego supermocarstwa i zniszczenie świeżo zwycięskiego supermocarstwa Rimlandowego. Bo i USA i Chiny są mocarstwami Rimlandu - ich główne ośrodki są nad brzegami oceanu, ich siła idzie z handlu morskiego [dla USA z kontroli przez US Navy]. Zresztą to oczywiste dla USA [i US Navy] - ale proszę popatrzeć na mapę Chin i umiejscowienie przemysłu i handlu i najbardziej rozbudowanej infrastruktury - wszystko w strefie przybrzeżnej i w ujściach wielkich rzek. I właśnie dlatego ani USA ani Chiny w momencie konfrontacji z supermocarstwem zza oceanu - nie pójdą na tę rozprawę z Rosją. Obecne DEKLAROWANIE przez Kreml, że Posejdon będzie miał ni z tego ni z owego [niby bez powodu - tak niby z "dobrego serca" Kremla...] głowicę zmniejszoną do 2 MT - w to NIKT ABSOLUTNIE nie wierzy, kto trochę zna geostrategie - a na pewno ani w Waszyngtonie, ani w Pekinie. Stąd jest pewne, że Waszyngton będzie szedł w zaparte, by Rosja tak zesłabła, że przyczołga się na kolanach do Waszyngtonu - w optyce Waszyngtonu już jako posłuszny junior-partner - tylko za to, że dołączając do USA PRZETRWA z wielkimi stratami konfrontację USA-Chiny. Zaś Chiny grają na wykorzystanie Rosji jako darmowego tarana przeciw USA, dzięki czemu zyskują czas na wyścig technologiczny i rewolucję systemów RMA. Czyli Pekin gra na to, że najpierw wykorzysta Rosję [także jako alternatywę w dostawach surowców - po dogodnych cenach i warunkach], a potem, gdy Rosja zesłabnie, odpadnie i zbankrutuje w wyścigu zbrojeń USA-Chiny - wtedy, po wprowadzeniu szczelnego obronnego Wielkiego Muru opartego o megawatowe lasery i emitery energetyczne - Chiny połkną Syberię - zyskując strategiczny podwójny bufor Syberii i Arktyki - gdzie dzięki temu ruchowi wygrają rywalizację z USA o Strefę Severskyego - stawiając USA w beznadziejnej i technicznie i geostrategicznie sytuacji - i dając końcowe ultimatum zniszczenia lub dobrowolnej abdykacji USA i zajęcia miejsca w szeregu junior-partnerów Pekinu. Momentem "startowym" dla zagarnięcia Syberii będzie ca 2035 - tzn. czas prześcignięcia technologicznie USA przez Chiny - bo wtedy Chiny nie będą się obawiały USA - i mając wolne ręce uporządkują azjatyckie podwórko, likwidując białego konkurenta - likwidując tę aberrację z punktu widzenia "długiego trwania" Chin. A co na to Kreml? - no cóż, tam kalkulują do przodu - dla Rosji optymalnym, najtańszym, najłatwiejszym, a jednocześnie dającym największą możliwą wygraną jest zbudowanie supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - SILNIEJSZEGO od USA i od Chin. Co Kreml po raz pierwszy montował od 2011 z Merkel [jako "nowa lepszą Unię Euroazjatycką"]. Przy czym najpierw chcą etapu sojuszu z Berlinem [dla pozyskania technologii i wyrwania Europy z orbity USA lub Chin], a zapewne chcą też zaognić i doprowadzić do konfrontacji [choćby wielkiej wojny handlowej i walutowej] i wzajemnego osłabienia i USA i Chin [bo gdzie dwóch się bije - tam trzeci korzysta...]. To oznacza DWIE SPAWY FUNDAMENTALNE DLA POLSKI - do dealu USA-Rosja nie dojdzie, nie zostaniemy sprzedani w nowej Jałcie - wiec możemy twardo postawić się np. Wielkim Braciom i całkowicie oficjalnie żądać bezwarunkowo anulowania 447 - i USA to przełkną i całkowicie zaakceptują wg żywotnego egoistycznego interesu i racji stanu USA. Bo brak dealu USA-Rosja jest jednocześnie "wyzwalaczem" dla Kremla planu stworzenia supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - powtarzam: SILNIEJSZEGO i od USA i od Chin. A Polska jako strefa buforowa na lądowym przesmyku bałtycko-karpackim - jako kluczowy styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji -stoi centralnie na drodze tym planom Kremla. Czyli pozycja Polski - ale tylko i wyłącznie jako WYŁĄCZNEGO DYSPONENTA tego kluczowego terytorium geostrategicznego - daje nam dźwignie geostrategiczną względem USA i Izraela. Po prostu możemy pojechać do Waszyngtonu i wylać tam kubeł zimnej wojny - w otwarte karty - ale w cztery oczy - powiedzieć skrajnie asertywnie, że jak USA nie zaczną nosić na rekach i wspierać Polski DUŻO BARDZIEJ od Izraela - oczywiście z natychmiastowym anulowaniem 447 wobec Polski - to Polska obróci się na Chiny tytułem rozwinięcia strategicznego, a dokładniej GEOSTRATEGICZNEGO w swej istocie, paktu z 20 grudnia 2011. Bez owijania w bawełnę - Polska ma alternatywę [katastrofalną dla USA] obrotu na Chiny, które dokładnie od 2011 rozumieją wagę skaptowania i wspierania Polski - jako GWARANTA, że nie zajdzie katastrofa geostrategiczna - czyli nie powstanie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku - SILNIEJSZE od Chin. A USA nie maja alternatywy dla Polski - oczywiście pod warunkiem, że twardo utrzymamy kluczowy geostrategicznie teren styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji w obce ręce - do czego Wielki Brat ze wszystkich sił dąży - bo 447 i bandycka hucpa zrabowania 300 mld dolarów to nie jest cel - tylko etap pośredni - środek do zbankrutowania i takiego osłabienia Polski, by Wielcy Bracia zainstalowali się tutaj - dokonując wrogiego przejęcia kluczowego geostrategicznie terytorium - wraz z potencjałem rakietowo-atomowym. Nie mamy już nic w TAKIEJ sytuacji do stracenia - a wszystko do zyskania - wybór jest jasny. Oczywiście - wizyta w Waszyngtonie i asertywne rozmowy muszą być wpierw poprzedzone wizytą w Pekinie - dla ZBALANSOWANIA docelowego obu supermocarstw - i dla brania wsparcia od OBU NARAZ. Taka jest polityka realna. Jej realizacja - to kwestia cierpliwej i nieustannej propagacji tej prawdy na szeroką skalę - wtedy czy Warszawa chce, czy nie - oddolny nacisk obywateli zmieni kurs nawy państwowej.

    1. Dalej patrzący

      Errata: nie "twardo utrzymamy kluczowy geostrategicznie teren styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji w obce ręce - do czego Wielki Brat ze wszystkich sił dąży" a powinno być "twardo utrzymamy kluczowy geostrategicznie teren styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - I NIE ODDAMY GO ZA NIC w obce ręce - do czego Wielki Brat ze wszystkich sił dąży"

    2. Voodoo

      Boshee co to za brednie...sorry nie wiem skąd Szanowny Przedmówca wziął te teorie ale tezy i dalsze wnioski z tych tez są kompletnie błędne. Rosjanie czy jankesi kompletnie nie są zainteresowani zajmowaniem jakiegoś wyimaginowanego "bufora" w postaci Polski. Po pierwsze z p-tu widzenia Białego Domu Polska i tak robi co sobie zażyczą nie ma potrzeby naciskać politycznie czy gospodarczo , a Rosjanie?...mają najlepszą dyplomację świata ( N.Harris " Rosyjska dyplomacja od Piotra I do czasów współczesnych") dogadają się z Niemcami i Polska "spokojnie" zgodzi się na wszystko ( 2/3 małych i średnich firm w Polsce zależna jest od Niemiec a te firmy właśnie tworzą rdzeń polskiego PKB....tak samo czeskich, węgierskich....rumuńskich ( na pół z Francją) i powoli bułgarskich.....Ukraina i tak robi co im Merkel powie więc jakie "Międzymorze") .Chiny nigdy nie pójdą na zwarcie z Rosją to jakieś mrzonki bo po prostu nie mają w tym żadnego interesu każde zwarcie kończyło by się " pustynią atomową" a biorąc pod uwagę że Hindusom bliżej do Rosji jak do Chin to wynik dla Chińczyków byłby katastrofalny i dlatego "ruscy" grają Hindusami....co innego USA z tymi Chińczycy idą wyraźnie na starcie....ale nie militarne (na szczęście) gospodarczo....wystarczy że ich firmy w UE (których coraz więcej). plus Rosja plus Indie w rozliczeniach handlowych wezmą Euro lub Renminbi i jankesi leżą..tak tak leżą ...ale...ale każdy z w/w chce coś na tym ugrać i tu jest cały "zwannzig"

  8. Hg

    A na prowincji bieda piszczy ale wiadomo okręt atomowy ważniejszy .

    1. Olo

      Co po bogatej prowincji kiedy wróg ją zagarnie? F35 będziesz miał, olej biedną polską prowincję....

    2. lex

      A jaki to wróg czyha na rosyjską prowincję?

    3. Davien

      Olo a co ci ten okręt pomoże w razie walki z przeciwnikiem ktyóry ci to prowincje jest w stanie zagarnac??

  9. Stirlitz

    27 lat budowania okrętu. Dłużej już nie dało się udawać budowania, więc obwieścili, że jest gotowy. Tymczasem przez 27 lat ludzie putina wyssali z budżetu kolejne miliardy dolarów. Teraz na złomie będą się dorabiać zwykli rosjanie, którzy tradycyjnie rozbierają sprzęt na którym służą i sprzedają na złom - patrz przykład Kuzniecowa.

  10. Dalej patrzący

    Nosiciele Posejdonów będą "wrogiem i celem nr 1" dla WSZYSTKICH szturmowców innych silnych flot świata [i sił ZOP]. Bo nikt nie uwierzy w "nagłe i niespodziewane" zmniejszenie ładunku głowicy Posejdona ze 100 MT do 2 MT. To jest wyraźnie "broń ultymatywna" przeciw państwom Rimlandu oceanów światowych - oczywiście prócz Arktyki. No - ale tam państwa nierosyjskie i tak nie mają infrastruktury do zniszczenia. Na pozostałych oceanach wybrzeża są gęsto obstawione przez infrastrukturę, która daje bogactwo i siłę państwom Rimlandu. Czyli eksplozja głębinowa na środku oceanu 100 MT - w strefie brzegowej spowodowałaby powszechne tsunami fal na ponad 100 m wysoko - w tym na Pacyfiku - czyli TAKŻE przeciw "sojuszniczym" Chinom. Rosja jest jedynym wielkim państwem [zresztą największym na świecie - terytorialnie] okupującym Heartland - więc zniszczenie konkurencji państw Rimlandu - i to na TAKĄ skalę - za jednym zamachem 3 Posejdony na 3 oceanach - i Rosja górą. Co prawda na Pacyfiku jest Władywostok - ale ten łatwo można [z perspektyw Kremla] dość wygodnie i "tanio" spisać na straty w ramach "maskirowki" - wpierając innym, że "to nie my - popatrzcie sami oberwaliśmy i wyrażamy wielkie oburzenie na ten akt terroryzmu nieznanego pochodzenia, a jeszcze większe oburzenie na całkowicie bezsensowne próby obarczenia Rosji winą za tę katastrofę" , tym bardziej Kreml może poświęcić Władywostok, że baza atomowców [i floty nawodnej] na Pacyfiku jest coraz trudniejsza do utrzymania i są plany przeniesienia atomowców do bastionu Siewierodwińska - zresztą perspektywicznie pod przyszłą rywalizację w Arktyce - do której wejdą z siłami podwodnych atomowców USA, UK i...Chiny. W sumie - jeżeli wywiady obcych mocarstw uznają, że Posejdon jest operacyjny, to nie będę zdziwiony, jeżeli ich nosiciele będą atakowane prewencyjnie przez "niezidentyfikowane" okręty podwodne czy inne siły ZOP [aczkolwiek opcja podwodna jest najbardziej prawdopodobna - bo zapewnia największą anonimowość... Niewykluczona, a moim zdaniem nawet prawdopodobna jest nawet WSPÓLNA blokada "na twardo" Siewierodwińska przez atomowce USA, UK i...Chin. Brzmi paradoksalnie - ale taka jest polityka. Tym bardziej, że Rosja wymyśliła broń idealnie skierowana przeciw państwom Rimlandu - gdy sama jest państwem Heartlandu [w zasadzie państwem "spiętym" z morzami śródlądowymi - Bałtykiem, Morzem Czarnym, Kaspijskim [zwłaszcza Kaspijskie - bo dorzecze Wołgi to obszar rdzeniowy dla Rosji] , z ambicjami na wyjście przez Bosfor na...Morze Śródziemne. W sumie - pod względem sprofilowania asymetrycznego ze względu na państwa Rimlandu i Heartland [Rosję] - Rosja wymyśliła broń zbyt silną i zbyt asymetryczną - która załadowała wszystkie państwa Rimlandu na jeden wózek przeciw heartlandowej Rosji. Oczywiście Rosja z "niezrozumialych powodów" nader "łaskawie" i "wstrzemięźliwie" zmniejszyła DEKLARATYWNIE [wbrew swej tradycyjnej manii do car-bomb] ładunek Posejdona ze 100 MT do 2 MT - ale w to nawet najlepsi spece rosyjscy od PR nie wierzą, że reszta państw Rimlandu da się na te DEKLARACJE nabrać.... A już na pewno nie dowództwo flot i dowódcy atomowców na patrolach - zawsze przecież odbywanych w trybie bojowym....w pełnej gotowości do odpalenia torped...czy rakiet. Dla Polski plus jest jeden - na Bałtyku Rosja Posejdona nie odpali - sama by sobie zrobiła większe szkody...

    1. las

      Panie Dalej Patrzący. Czytuję Pana posty czasami, ale tutaj popisał się Pan ignorancją. Odpalenie największego choćby ładunku na środku oceanu nie wywoła żadnych skutków dla wybrzeży. Płytka detonacja spowoduje podobne skutki jak eksplozja atmosferyczna, a eksplozja głęboka znacznie mniejsze gdyż prawie całą energia zostanie pochłonięta przez wodę. Żeby wywołać jakiekolwiek skutki należy odpalić Posejdona na szelfie, w pobliżu wielkich skupisk. Jeśli chodzi o ewentualne operacje fałszywej flagi, to czas ewidentnie kończy się Amerykanom, maja jeszcze kilka- kilkanaście lat przewagi militarnej i technologicznej, jeśli do tego czasu nie będzie dużej wojny, w której cofną Chiny do kamienia łupanego, to przegrają w dłuższym okresie. Cały potencjał antyrakietowy USA nie starczy na arsenał rosyjski, ale znacznie zmniejszy możliwości arsenału chińskiego. Ja raczej się spodziewam jakiejś rakiety niewiadomego pochodzenia wystrzelonej z morza południowochińskiego w stronę USA i zmasowanego kontruderzenia po którym zapanuje nowy ład. Amerykanom potrzebna jest do tego jeszcze zgoda Rosji, którą uzyskają, bo Chiny to ich wspólny wróg, choć obecnie jeszcze tego nie widać.

    2. Davien

      Panie dlaej patzrący, znowu... To może napisze mi pan jak sobie wyobraża w broni o masie ok 24ton wciśnięcie głowicy wazacej wiecej( głowica 57MT wazyła ponad 20 ton) do teg reaktora turbiny i cąłego osprzetu, :)) A co do uzycia tego potworka przeciwko komus mającemu broń jądrową to szybki koniec dla Rosji bo uderzenie odwetowe zamieni ja w radioaktywny parking a sama torpeda nawet moze nie dopłynąc:)

    3. Hanys

      Ten "prewencyjny atak" na rosyjski okręt skończyłby się wojną na całego no i to by było tyle nt twojego wywodu, bo raczej bardzo wątpliwe że Biełgorod nie miałby towarzysza, czyli jakiegoś myśliwskiego okrętu podwodnego, np. typu Jasień, albo starszego. Może Rosja dziś nie ma duzo atomowych okrętów, ale jednemu Biełgorodowi zwłaszcza tak ważnemu obstawę bez problemu zapewni.

  11. Tornado

    Czyli w sumie chwalą się trzydziestoletnim okrętem podwodnym który będzie miał drony na wyposażeniu. Trochę słabo jak na takie mocarstwo.

    1. biały

      jak na tak biedne mocarstwo to stanowczo na wyrost

    2. Maciek

      20 lat trwała budowa. Szkoda, że nie wspomniales o naszym Gawronie - to jest dopiero obraz dumy i możliwości. Tak czy inaczej równowaga sił została zaburzona, nie są to dobre informacje.

    3. Hanys

      Ten 30-letni okręt nigdy nie pływał i tyle to ma tylko skorupa która przecież zła nie jest bo z proj 949, natomiast wyposażenie jest za pewne nowe, a te drony to mogą zlikwidować całe wschodnie wybrzeże USA w razie czego.

  12. Dalej patrzący

    Swoją drogą pytanie o sygnaturę akustyczną okrętu rozpoczętego w 1982. Jeżeli nie zmieniono zasadniczo układu napędowego i wyciszenia - może stać się celem relatywnie łatwym do namierzenia - szczególnie z Posejdonem jako dodatkowym "generatorem" szumów [zwiększony opór czołowy, ciągniony, kawitacja itd]. Tak czy inaczej - powstał nowy rodzaj atomowca - dołączając do istniejących dwóch podstawowych rodzajów - "boomerów" i szturmowców. I pewnie będzie "numerem 1" na liście atomowców jako cel do zniszczenia przez floty wszystkich pozostałych państw. Z Chinami - może ZWŁASZCZA z Chinami - włącznie.

  13. VanKuwer

    Chyba będzie można mówić o pobiciu rekordu świata: okręt w chwili wejścia do służby będzie miał niemal 30 lat. Rosja potrafi..

  14. As

    Już za dwadzieścia lat Chińczycy zrobią podobną konstrukcję, a Amerykanie za 20 dni wydrukują folder marketingowy o sprzęcie o podobnych parametrach.