Reklama

Siły zbrojne

Merkawy pod ogniem. Broń pancerna Cahalu w „czarna sobotę”

W czołgach Merkawa Mk4B na stropie wieży, dodano właz dla ładowniczego.
Autor. Israel Defense Forces Spokesperson unit/CC BY-SA 2.5

W związku z wydarzeniami z tzw. „czarnej soboty”, czy też „czarnego sabatu”, czyli napadu bojowników Hamasu z 7 października 2023 r., pojawiały się pytania o rolę czołgów Merkawa w pierwszy dzień konfliktu. Można było odnieść wrażenie, że Merkawy wtedy nie odegrały większej roli, były nieefektywne i łatwo niszczone. Tymczasem pojawiające się coraz większe ilości materiałów pokazują rzecz odwrotną – Merkawy, nawet działając w warunkach całkowitego zaskoczenia, chaosu i w pojedynkę, były niezwykle groźne i zadawały bojownikom Hamasu duże straty, pełniąc rolę swoistej straży pożarnej, która była kierowana w krytyczne miejsca. Jeden z oficerów wojsk pancernych, dowódca kompanii czołgów 77 batalionu, powiedział o „czarnej sobocie” i roli Merkaw następująco: „Tam, gdzie stał czołg, zapobiegaliśmy rzeźni.”

Reklama

Siły obrony rozlokowane wokół bariery ze Strefą Gazy wzmocnione były bronią pancerną, bowiem zakładano, że czołgi Merkawa skierowane zostaną natychmiast w rejon ewentualnego wyłomu, z zadaniem jego zamknięcia. Zakładano, że najgorszy scenariusz to dwa równoległe wyłomy „w murze”. Nigdy nie przygotowywano się na taką katastrofę, jak 7 października, gdy przełamano barierę jednocześnie w wielu miejscach. Czołgi miały za zadanie wjechać na nasypy (rampy), skąd ponad barierą miałyby doskonały wgląd w głąb strefy i mogłyby prowadzić obserwację lub ogień z armaty i kaemów.

Reklama

Czytaj też

Reklama

W składzie 143 Dywizji „Gaza” był batalion czołgów Merkawa Mk4M z osłoną aktywną Trophy (Me’il Ruach). Były to dwie regularne kompanie pancerne 77 batalionu 7 Brygady Pancernej, łącznie 20 czołgów Merkawa oraz trzy czołgi w dowództwie batalionu - w sumie 23 Merkawy Mk4M. Kompanie 77 batalionu przydzielono do każdej z brygad 143 Dywizji, czyli po 10 czołgów na każdą z dwóch brygad.

Atak z całkowitego zaskoczenia

7 października załogi czołgów zostały całkowicie zaskoczone rozwojem sytuacji, tak jak cała 143 Dywizja, co gorsze załogi nie były pełne, co związane było z brakiem ogłoszenia podwyższenia stopnia gotowości bojowej. Tak więc dywizja „Gaza” była rankiem w sobotę w zwykłym (niższym) stopniu gotowości bojowej. Ponieważ był szabat i jednocześnie święto Simchat Tora część żołnierzy wyjechało do domów, przypuszczalnie w normalnych warunkach byłoby to około 1/8 składu osobowego oddziału, czyli można założyć, że obecnych powinno być szacunkowo 20 załóg z 23 etatowych, jednakże tym razem na urlopy puszczono więcej żołnierzy. Oleg Granowsky, rosyjskojęzyczny analityk zajmujący się wojskowością Izraela, który w swoim blogu poświęcił wiele miejsca operacji „Żelazne Miecze”, w tym też obszerne teksty o Merkawach, przytacza konkretne liczby - dowódca 77 batalionu stwierdził w wywiadzie, że miał do dyspozycji 18 czołgów Merkawa z załogami, a 10 Merkaw zostało porażonych na polu boju.

Czytaj też

Nieco trudniej określić jest straty w ludziach, ale jeśli chodzi o samych czołgistów to zginęło ich w batalionie 7-8. W ani jednym przypadku nie poległa cała załoga, co świadczy o ogromnej żywotności Merkawy, gdzie zazwyczaj ginie 1-2 członków załogi, jeśli nie dojdzie do eksplozji amunicji lub jakiś niespodziewanych okoliczności. Czołgi Merkawa pełniły rolę dosłownie straży pożarnej, jadąc to tu, to tam, atakując napotkanych terrorystów.

Do boju w „czarny szabat” ruszyły rankiem także czołgi Merkawa Mk4 z batalionu „Caracal”, stacjonujące na granicy izraelsko-egipskiej. Batalion „Caracal” nie był w żaden sposób związany ze Strefą Gazy, po prostu, gdy okazało się, że infiltracja ma charakter masowy (również na południu Strefy Gazy, przy granicy egipskiej) ściągano wszystkie dostępne siły, w tym 3 Merkawy z żeńskimi załogami z kompani „Perz” batalionu „Caracal” Brygady „Parah”. Dowódca brygady „Parah” stwierdził potem, że standardowo miał dwie Merkawy w gotowości bojowej na granicy egipskiej i te natychmiast wysłał na północ, w rejon południowy Strefy Gazy jako wsparcie.

Czytaj też

Trzy czołgi batalionu „Caracal”, przybyły w rejon bariery ok. 11.00, toczyły potem wielogodzinne boje w rejonie kibuców Sufa i Holit, wspierając własne siły specjalne i otrzymując rozkazy bezpośrednio od dowódcy Brygady Paran” płk.Shemera Raviva, który miał potem nawet stwierdzić, że dzięki 3 czołgom kompanii „Perz” udało się zapobiec „wlaniu się” terrorystów dalej na południe, w dalsze miejscowości regionu Hevel Shalom.

Skala zaskoczenia pancerniaków 77 batalionu, jak całej reszty oficerów i żołnierzy Cahalu, była ogromna. Czołgi nie były przygotowane do walki. Przy święcie do dowódcy 77 batalionu przybyła rodzina w odwiedziny - żona i dwoje dzieci. Co najmniej jedna z Merkaw miała zdemontowane kaemy na wieży. Niektóre czołgi nie miały kompletnych załóg, o przejmowanych Merkawach w miejscu postoju w bazach nie wspominając.

Dowódca 77 batalionu był na pozycji bojowej (tzw. strefie obrony). Jak zawsze o 5.30 miała miejsce odprawa z dowódcami wszystkich podległych mu w sektorze dowódców kompanii (nie tylko czołgów), przy czym w momencie rozpoczęcia ostrzału ok. 6.30 rano dowódca batalionu znajdował się w rejonie Nir-Am, ale na przykład nieświadomy wydarzeń dowódca kompanii czołgów, mjr Dov Lang, przebywał w domu i został poinformowany ok. 7.00 o ataku.

Czytaj też

Symbolem zaskoczenia może być atak na odległy mniej niż 1 km od bariery posterunek niedaleko kibuca Nachal Oz. Dużą bazę bronił ledwie pluton żołnierzy, terroryści szybko ją zajęli i przejęli tam wiele sprzętu, w tym m.in. 5 czołgów Merkawa Mk 4 i Mk 2.

Kluczowe znaczenie Merkaw w obronie

Czołgi działały w pojedynkę, zadając terrorystom Hamasu przez cały dzień duże straty, zarówno bronią maszynową, jak i armatą główną, a także miażdżąc bojowników gąsienicami (sic!). Początkowo, zgodnie z doktryną działania, skierowały się do bariery, aby wjechać na nasyp (rampę) i prowadzić ogień wgłąb strefy Gazy. Dopiero wtedy czołgiści uświadomili sobie skalę ataku, widząc tłumy bojowników Hamasu. Czołgi zniszczyły m.in. dwa traktory niszczące elementy bariery i zabiły/zraniły wielu terrorystów z armaty i kaemów.

Na rampach poniesiono pierwsze straty w czołgach. Na przykład jedna Merkawa trafiona została granatem zrzuconym z wielowirnikowca, a druga porażona czołowo z RPG, ale granat odpalony został z niższego położenia, bowiem czołg stał na nasypie. W obu przypadkach system Trophy nie miał nawet szans zadziałać. Jeśli chodzi o granat przeciwpancerny do RPG-7 zrzucony z wielowirnikowca, to trafił on w silnik unieruchamiając czołg, ale załoga wciąż jeszcze prowadziła z niego ogień zabijając wielu bojowników. Notabene filmiki propagandowe Hamasu przedstawiają co najmniej dwa ataki na nieosłonięte kratownicami antydronowymi czołgi, z tym, że jeden to znany i opisany wyżej przypadek z 7 października (trafienie w silnik), natomiast kolejny jest z 19 października.

Czytaj też

Kiedy przebywanie czołgów w rejonie zinfiltrowanej bariery stało się nazbyt niebezpieczne, a z taktycznego punktu widzenia niecelowe, czołgi wzywano w różne części pola walki, żeby swoją obecnością ratowały żołnierzy w zasadzkach, umożliwiały ewakuację rannych, czy wspierały obronę kibuców lub baz. Przykładowo przejeżdżający obok kibuca Saad czołg wziął udział w odpieraniu ataku eliminując wielu bojowników Hamasu. Merkawy brały też udział w walkach o bazę Kissufim, gdzie rażone były jakoby z ppk Kornet.

W rejon Kissufim i Nachal Oz przybyła też, pokonując ok. 70 km na gąsienicach, kompania czołgów z 410 Brygady, przyczyniając się do wzmocnienia obrony na tym obszarze i przejścia do kontrataku.

Czołgi w ruchu były groźnym przeciwnikiem, niszczyły i rozpraszały ogniem armaty oraz kaemów wiele grup bojowników. Ci próbowali nawet wejść na czołgi lub przyczepić do nich granaty, więc liczne stwierdzenia, że rozjeżdżano ich gąsienicami mogą być po części prawdziwe. Kierowcy korzystali przy tym z kamer tylnych, a same czołgi były w ruchu, żeby mieć jak najlepszą świadomość sytuacyjną i pozycję taktyczną. Niektóre z Merkaw otrzymywały liczne trafienia z RPG, które po kolei niszczyły przyrządy i systemy, ale były w stanie zachować zdolność ruchu i walki nawet przez kilka godzin. Na drogach albo na poszczególnych punktach oporu, gdzie przybywały, Merkawy niszczyły też pikapy czy motocyklistów. Załoga jednego z czołgów zniszczyła cztery pikapy i wielu bojowników, ale po wielu trafieniach i po dziesięciu godzinach walki (ok. 15.00), czołg znieruchomiał, kiedy wreszcie przestał pracować silnik.

Czytaj też

Załogi nie porzucały wozów z byle powodu, ale walczyły w nich aż do wyczerpania amunicji do armaty lub kaemu MAG, albo odniesienia tak poważnych uszkodzeń, że czołg nie nadawał się do walki, np. w wyniku zniszczenia/zatarcia silnika. Pancerniacy brali udział w walkach jak zwykła piechota. Do walki, jako załoganci czołgów, weszli nawet wyżsi oficerowie. Przykładowo płk. Benny Aharon, dowódca 401 Brygady, zmierzając rankiem 7 października w rejon bazy Nachal Oz, objął dowodzenie w napotkanym po drodze czołgu i walczył w nim w rejonie kibuca Reim. Po uszkodzeniu czołgu płk. Aharon przesiadł się na inną Merkawę i pojechał w rejon kibuca Beeri. Wyważając wrota do kibuca, czołg prowadził w nim ogień z armaty po domach zajętych przez terrorystów.

Gdzie system Trophy?

We wszystkich materiałach nie ma ani słowa o systemie obrony aktywnej Trophy - Me’il Ruach. Możliwe, że czołgistom zabroniono o tym mówić, bo też w wywiadach nie pada o to nawet pytanie. I tak, gdy w jednym z wywiadów pada pytanie do czołgisty o to, czy może Merkawa wytrzymać trafienie z RPG, ten odpowiada że czołg może wytrzymać trafienia z RPG, ale to zależy od tego jaki pocisk zastosowano oraz gdzie konkretnie jest trafienie. Czołgista stwierdził, że wiele pocisków przeszło nad czołgiem, ale były też trafienia bezpośrednie. O systemie Me’il Ruach nie wspomniał ani słowa.

Czytaj też

Obecność Merkaw na polu boju w pierwszy dzień konfliktu bez wątpienia przyczyniła się do zadania dużych strat bojownikom Hamasu. Czołgi nie było łatwo wyeliminować, a tam gdzie wspierały obronę, zdeterminowane załogi zabijały wielu terrorystów. W opowieściach pancerniaków mowa jest o dziesiątkach zabitych przeciwnikach, przez pojedyncze załogi Merkaw, ale nie ulega wątpliwości, że czołg w ruchu był groźną bronią, skupiającą też na sobie uwagę przeciwnika.

Już wstępne wnioski Cahalu płynące z operacji „Żelazne Miecze” wskazywały, że czołgi nadal stanowią jeden z kluczowych narzędzi ataku. Dlatego jednymi z pierwszych decyzji jest odtwarzanie nowych batalionów pancernych i przywracanie do służby wozów Merkawa Mk3.

Na zakończenie warto dodać, że wg oficjalnej informacji z 25 października, część czołgów 77 batalionu uszkodzonych 7.X.2023 r., zostało już odremontowanych i przywróconych do służby.

Reklama

Komentarze (3)

  1. młodygrzyb

    Im dalej od wydarzeń tym efekty przy żydowskiego aparatu propagandowego coraz widoczniejsze. Znikają filmy ukazujące porażki a narasta przekaz że nic takiego nie miało miejsca. Tak było po każdym wcześniejszym konflikcie z udziałem żydów.Tak i teraz się dzieje. Za jakiś czas okaże się że zginęło tylko parę dzieci żydowskich i nie stracili jednego sprzętu. A oni zabijali samych terrorystów. Najgroźniejsi byli ci w wieku 1-10 dni.

  2. Hmmm.

    Nie znalazłem informacji "materiał sponsorowany:.

  3. Zam Bruder

    Zdekompletowane załogi i ich "niedzielna" (a raczej szabesowa) służba, czyli brak jakiegokolwiek stopnia alarmowego pod nosem Hamasu musiały zaimplikować kompletnym zaskoczeniem posterunków a co za tym idzie - prawdopodobnie w żadnej Merkawie system Trophy nie był aktywny. Warto też zauważyć, że sam w sobie w warunkach bojowego użycia stanowi zagrożenie dla ludzi znajdujących się obok czołgu w jego polu rażenia. Jednym słowem, co by z tekstu tego artykułu nie wynikało dobrego dla załogantów Merkaw w dalszym ich udziale w odparciu ataku bojowników Hamasu - to niestety wraz z pozostałymi elementami IDF strzegącymi granicy z Gazą przespały zagrożenie i po prostu dały ciała.

Reklama