Zapomniane okręty podwodne Jugosławii

1 maja 2021, 12:53
Naval_Heritage_Collection_04
Jugosławiański okręt podwodny Heroj (P-821) Fot: Stolbovsky/wikipedia.com/CC BY-SA 4.0
Reklama

Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławi przez niemal cały okres swego istnienia opierała swój potenciał militarny na koncepcji tzw. Narodowej Obrony Totalnej. To jej założeniom podporządkowany był rozwój całych Sił Zbrojnych, w tym i Marynarki Wojennej (Ratna Mornarica). Patrząc z perspektywy jugosłowiańskiej floty szczególną rolę odgrywać miały okręty podwodne (podmornice), które stanowiły pierwszą rubież obrony kraju oraz miały wykonywać zadania specjalne, ukierunkowane na bazy oraz okręty potencjalnego agresora.

Głównym zadaniem okrętów podwodnych Jugosławii była m.in. efektywna walka z siłami desantowymi przeciwnika, forsującymi cieśninę Otranto. Agresorem. w początkowym okresie histroii Jugosławii po II wojnie światowej, miały być państwa zachodnie, a potem już ZSRR. Ponadto z czasem również małe okręty podwodne miały wykonywać misje o charakterze dywersyjno-sabotażowym. Innym argumentem przemawiającym za budową własnych okrętów podwodnych (OP) był stawiany przez przywódcę Jugosławii - Josipa Broz Tito, plan "samowystarczalności obronnej" kraju". Zakładał on oparcie własnego bezpieczeństwa na armii, jednostkach paramilitarnych i wsparcia oraz odpowiednio zorganizowanym przemyśle zbrojeniowym. Trzeba wskazać, że technologią budowy OP nie chciał się z Jugosławią podzielić nikt na świecie, a więc jedynym rozwiązaniem było umiejętne korzystanie z włoskich nabytków oraz pozyskiwanie z zewnątrz wszystkiego, co było użyteczne do samodzielnej budowy.

Obiecujące początki

Zaraz po zakończeniu II wojny światowej, jugosławiańska Marynarka Wojenna przyjęła na swój stan dwa włoskie, zdobyczne OP. Nadając im nazwy Mališan (901) i Sava (P 802). Ten pierwszy, typu CB20, dokończony został już pod nadzorem Niemców w marcu 1944 roku. Operował w ramach słynnej X Flottiglia MAS, a w dniu 3 maja został zdobyty przez jugosławiańskich partyzantów w Puli. Po remoncie, w 1948 roku wcielono go do służby w charakterze okrętu szkolnego załóg OP. Eksploatację zakończono w połowie lat pięćdziesiątych, a od 1959 roku stał się on eksponatem Muzeum Techniki w Zagrzebiu. Savę zwodowano jako Nautilo (typu Flutto) w marcu 1943 roku. Następnie Włosi ją zatopili, a ponownie wcieli ją do służby Niemcy jako UIT 19. Po kolejnym zatopieniu w Puli, z czasem Jugosławianie zdecydowali jednak, na wydobycie i remont. W trakcie służby okręt ten przechodził wiele poważnych modernizacji. Całkowicie przeprojektowano chociażby kiosk, zdjęto uzbrojenie artyleryjskie czy dodano nowe wyposażenie specjalistyczne i zadaniowe. Tak naprawdę nie wiadomo na ile doświadczenia z tymi dwoma powojennymi OP przyczyniły się do podjęcia wysiłku skonstruowania i budowy własnych jednostek w Jugosławii. Na pewno miały one jednak spory wpływ na podejmowane już później decyzje.

Pierwsze doświadczenia

Za najważniejsze ówczesne organy, w pracach związanych z rozwojem jugosławiańskich OP, uważa się Instytut Techniczny Marynarki Wojennej i Instytut Broni Morskich i Elektroniki, później połączone w Instytut Okrętowy. Prace nadzorował adm. Josip Černy, wcześniej podwodniak i dowódca floty jugosławiańskiej. Ostatecznie w latach 1957-1961 powstały dwa OP projektu B-81 – Sutjeska (P 811) i Nereva (P 812) w stoczni Uljanik Brodogradilište z Puli. Nie były to zbyt nowoczesne jednostki, co więcej ciągle prototypy, ale za to w pełni operacyjne. Miały wyporność nawodną 820 ton (podwodną 945 ton), długość 60 metrów, szerokość 6.6 metra i zanurzenie 4.8 metra. Maksymalna prędkość nawodna wynosiła 14, a podwodna 9 węzłów, zasięg nawodny 4800 Mm/8 w, a podwodny 70/3 w. Uzbrojenie stanowiły cztery dziobowe i dwie rufowe wyrzutnie torped kalibru 533 mm (zapas 8 sztuk) oraz 16 min. Załoga każdego liczyła 38 marynarzy. Oba okręty pełniły służbę do początków lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku i pozwoliły na zebranie cennych doświadczeń do zaprojektowania kolejnych, już zdecydowanie nowszych okrętów.

Kolejna generacja

W znacznie zreformowanym Instytucie Okrętowym z Zagrzebia przystąpiono do prac nad nowymi OP. Powstałe w ramach projektu B-71 jednostki otrzymały nazwy Heroj (P 821), Junak (P 822) i Uskok (P 823). W latach 1964-1970 zbudowała je stocznia Brodogradilište Specijalnih Objekata ze Splitu. Były to już znacznie nowocześniejsze okręty, ale nadal "składaki". Bowiem charakteryzowały się różnym wysposażeniem, zarówno krajowym jak i pochodzącym z Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii czy nawet ZSRR. Nowe okręty miały wyporność nawodną 614 ton (podwodną 705 ton), długość 50.4 metra, szerokość 6.28 metra i zanurzenie 3.6 metra. Maksymalna prędkość nawodna wynosiła 15, a podwodna 9.5 węzłów, zasięg nawodny 4100 Mm/10 w, a podwodny 80 Mm/3 w. Uzbrojenie to cztery dziobowe wyrzutnie torped kalibru 533 mm (zapas 10 sztuk lub 20 min). Załoga każdego liczyła 55 marynarzy. Okręty eksploatowano do początków XXI wieku. Heroj stał się eksponatem muzeum w Tivacie.

Projekt B-72

Nowy cel jaki postawili przed sobą konstruktorzy to zmniejszenie generowanych przez okręt pól fizycznych oraz zwiększenie procesu automatyzacji dowodzenia i kierowania taką jednostką. Powstały dwa nowe okręty – Sava (P 831) i Drava (P832), oczywiście w stoczni Brodogradilište Specijalnih Objekata (w latach 1975-1981). Miały one być m.in. wyposażone w system kierowania strzelaniem Orca-2000, będący krajowym, oryginalnym rozwiązaniem. Wyporność nawodna tych okretów wynosiła 834 tony (podwodna 964 tony), długość 55.9 metra, szerokość 5.05 metra i zanurzenie 4.6 metra. Maksymalna prędkość nawodna to 10, a podwodna 16.5 węzłów, zasięg nawodny 3500 Mm/8 w, a podwodny 120 Mm/3 w. Głębokość robocza wynosiła 250 metrów, a krytyczna 300 metrów. Uzbrojenie to sześć dziobowych wyrzutni torped kalibru 533 mm (zapas 10 sztuk lub 20 min). Załoga każdego składała się z 33 marynarzy, a autonomiczność jednostki to 32 dni. Okręty „oficjalnie“ eksploatowano do 2004 roku.

Reklama
Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/kategoria-produktu/ksiegarnia/atlasy/
Reklama 

W październiku 1983 roku na Dravie, operującej wówczas na Adriatyku, zdarzył się poważny incydent. Będący na głębokości 30 metrów okręt, w wyniku przebicia kadłuba, zaczął nabierać wody. Najgorsze było to, że dostała się ona również do przedziału akumulatorów. W związku z czym padło zasilanie okrętu. Ręczne odblokowanie zaworów balastowych na głębokości 130 metrów pozwoliło wyszasować zbiorniki balstowe i wynurzyć jednostkę. Jednak, w tym samym czasie wybuchł pożar w przedziale akumulatorów, co spowodowało, że wezwano pomoc z zewnątrz. Ostatecznie pożar samodzielnie opanowano i okręt dopłynął do bazy Lora koło Splitu. Przyczyną awarii był źle wykonany i zabezpieczony spaw kadłuba.

Koniec marzeń o podmornicach

Rozpad Jugosławii sprawił, że wszystkie okręty projektu B-71 i B-72 skierowano do bazy Tivat. Nie brały one udziału w działaniach wojennych, a brak środków finansowych sprawił, że powoli stawały się wrakami. Oczywiście również prace nad nowym projektem B-73 z czasem przerwano. Miały to być kolejnej generacji OP o wyporności podwodnej rzędu 1500 ton i uzbrojeniu w postaci czterech wyrzutni torped kalibru 533 mm. Ostatecznie jednostki wycofywano ze służby począwszy od 1996 roku. 1 kwietnia 2005 roku rozformowano 88 Flotyllę Okrętów Podwodnych – to był już definitywny koniec, a same okręty zostały sprzedane na złom. Będący już w Chorwacji Brodski Instytut z Zagrzebia nadal zajmował się projektowaniem miniaturowych OP. Ich efektem miał by być projekt określany jako Dragon 220, podobno byli nawet chętni na jego pozyskanie, ale z planów raczej nic nie wyszło.

Miniaturowe doświadczenia

Miniaturowe OP miały pełnić rolę jednostek sabotażowych lub dywersyjnych, głównie wobec włoskich portów położonych na północnym Adriatyku. Pierwsze przymiarki do nowego projektu podjęto w 1974 roku w Brodarskim Institutie pracując nad projektem OP M-100 i jednostki transportowej płetwonurków bojowych M-40. Ostatecznie w ramach projektu B-911 wybudowano w latach 1985-1989 sześć jednostek – Tisa (P 911), Una (P 912), Zeta (P 913), Soča (P 914), Kupa (P 915) i Vardar (P914). Jeden z okrętów tego typu, P-912 Una, służył w marynarce chorwackiej jako P-01 Velebit.

I tak wyporność nawodna tych okrętów wynosiła 71.6 (79.58) ton (podwodna 87.6 (90.27) ton), długość 18.82 metrów a szerokość 3.64 metra. Maksymalna prędkość nawodna wynosiła 5.9 a podwodna 7.8 węzłów, zasięg podwodny maksymalny 250-270 Mm/3 w. Były to okręty napędzane wyłącznie przez dwa silniki elektryczne.

Głębokość robocza to 105 metrów, a krytyczna 180 metrów. Załoga każdego liczyła do 6 marynarzy, autonomiczność wynosiła do 160 godzin. Okręty zabierały po 2 pojazdy R-1 w komorze dziobowej i rufowej, miny dywersyjne M 66, M71 lub dwie ciężkie M 70. Były to bardzo udane jednostki, ciche i trudnowykrywalne, o czym miałyby świadczyć nieoficjalne przekazy o prowadzonych przez nie działaniach w pobliżu włoskich baz i okrętów państw zachodnich. Wszystkie wycofano ze służby do 2005 roku. 

Z kolei R-1 był jednosoobowym pojazdem mokrym o masie 145 kg, prędkości 3 węzłów i zasięgu do 8 Mm. Większy R-2 Mala był również mokrym pojazdem, ale dwuosobowym o prędkości maksymalnej 4.3 węzła i zasięgu do 32 Mm. Mógł też zabrać ładunek o masie do 50 kg. I na koniec warto wspomnieć, że Soča została już w Chorwacji zmodernizowana. Wydłużono jej kadłub co pozwoliło na zabudowę wewnątrz wysokoprężnego generatora prądotwórczego i zbiornika paliwa dla niego. Dzięki temu możliwe teraz było ładowanie baterii akumulatorów co spowodowało wzrost autonomiczności do 7 dób (zasieg nawodny 240 Mm/4 w.). Już jako Velebit okręt ten pełnił służbę do 2005 roku.

image
odrestaurowany miniaturowy okręt podwodny Zeta, eksponowany w Pivka Military History Park w Słowenii, fot: D.R./wikipedia.com/CC BY 2.0
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
KAZ
poniedziałek, 3 maja 2021, 01:27

Świetny artykuł tylko brak informacji co dziś się dzieje na tym polu w krajach byłej Jugosławii. O tym że projekty wyciekły do Korei Północnej oraz że obecnie w chorwackiej stoczni firma Drass buduje podwodne okręty kompaktowe.

Andrettoni
niedziela, 2 maja 2021, 16:09

Inni budują to co umieją, a my mamy ambicje... skutek jest taki, że nie robimy tego co możemy tylko kupujemy pomosty mające nas zaprowadzić do imperium.

Ecco
poniedziałek, 3 maja 2021, 10:27

My mamy... MON, który ma obok zmieniającyc się co 2 lata planów, także nadzwyczaj skuteczne metody sabotowania krytycznie ważnych programów modernizacyjnych w WP.

Herr Wolf
niedziela, 2 maja 2021, 20:44

Tylko my nic nie kupujemy

Piękne rumuniatko
niedziela, 2 maja 2021, 13:22

Przypominam że Polska jeszcze nie zwodowała w własnej stoczni okrętu podwodnego.

lsd
niedziela, 2 maja 2021, 18:10

I co z tego? Wiele wspaniałych narodów Europy też nie zwodowało własnych okrętów podwodnych, np. Czesi, Węgrzy, a zwłaszcza Szwajcarzy. My jesteśmy wspaniałym odbiciem innych krajów, taką Europą w pigułce. Jak czegoś w jakimś brakuje, to w naszym tym bardziej. Ale my mamy za to WOT, a oni na pewno obronią nas przed sktytym włynięciem obcego okrętu do siedziby Stoczni Marynarki Wojennej w Radomiu.

Monkey
niedziela, 2 maja 2021, 15:09

@Piękne rumuniatko: Niestety...

Piotr
niedziela, 2 maja 2021, 11:05

Bardzo ciekawy artykuł, wspaniały portal,pozdrawiam Redakcję i Komentujących.

Dario
niedziela, 2 maja 2021, 07:07

Ciekawostka:w trakcie urlopu w Czarnogórze(w Boce Kotorskiej okolice miejscowsci Kumbor) miałem okazje przepływac w pobliżu wykutych w skałach schronów dla OP.

Komentator
niedziela, 2 maja 2021, 06:53

Panie Marku, jaką trasą miałaby przypłynąć flota inwazyjna ZSRR by wylądować na jugosłowiańskim wybrzeżu?

Jo
niedziela, 2 maja 2021, 11:13

Przez Dardanele od strony Morza Czarnego, dziękuję że mogłem pomóc

Komentator
niedziela, 2 maja 2021, 14:40

i później wzdłuż wybrzeży kontrolowanych przez NATO, które przyglądałoby się bezczynnie nawet nie wiedząc gdzie ta flota inwazyjna płynie? Równie dobrze ta flota mogłaby płynąć z Pitra wzdłuż wybrzeży Niemiec, WB, Francji, Hiszpani, Portugalii, i przez kontrolowany przez WB Gibraltar. Można też z Władywostoku przez Kanał Sueski, tylko po co? Z byłą Jugosławią graniczyły trzy państwa które należały do UW. Mógłbyś wytłumaczyć po co ładować czołgi na okręty desantowe i płynąć wzdłuż brzegów kontrolowanych przez przeciwnika który musiałby jakoś zareagować, gdyż nie wiadomo by było gdzie ta flota naprawdę zmierza, skoro można by było tymi czołgami po prostu przejechać przez granicę? Z terytorium państw będących pod całkowitą kontrolą ZSRR?

Davien
niedziela, 2 maja 2021, 22:25

Po pierwsze wypływały jednostki rosyjskie wielokrotnie z M. Czarnego i jakoś nie strzelali do nich juz w Bosforze( to wody NATO) Podobnie jak piszesz mogli wypłynac z Leningradu ale podczas całej drogi mieliby takie towarzystwo że .... A co do ataku czołgami na Jugosławię to polecam obejrzec sobie mapę Jugosławii i jej ukształtowanie terenu.

Komentator
środa, 5 maja 2021, 13:22

Polecam obejrzeć mapę Europy i zobaczyć jak duża jest Wielka Nizina Węgierska i dokąd ona sięga. Później polecam zobaczyć jak wyglądają wybrzeża byłej Jugosławii i szczerze odpowiedzieć, czy łatwiej było wjechać czołgami do byłej Jugosławii od strony Rumuni i Węgier, czy od strony wybrzeża. Oczywistym jest w przypadku rejsu floty inwazyjnej z Pitra ta flota miałaby towarzystwo. W przypadku rejsu z Morza Czarnego nie?

Davien
sobota, 8 maja 2021, 19:07

Po pierwsze o wiele łatwiej czołgami zdobywac wybrzerze od morza a nie pchac sie przez łańcuchy górskie.Po drugie obejrzyj sobie mapę Jugosławii zanim cos napiszesz Po trzece Flota z M.Czarnego raczej nie płynełaby na Niemcy, Francję czy Benelux a Jugosławia nie była w NATO

Komentator
niedziela, 9 maja 2021, 15:16

Davienku, Jakie to góry leżą na granicach Węgier i Rumunii z byłą Jugosławią? Czołgami oczywiście trudno pchać się przez góry. Wylądować na wybrzeżu gdzie góry zaczynają się zaraz za plażami lub gdzie nawet nie ma tych plaż jest o wiele łatwiej? Ty coś mówisz o mapie byłej Jugosławii? Widziałeś kiedykolwiek fizyczną mapę Europy? Wiesz co oznaczają na niej kolory? W prawym dolnym rogu znajdziesz legendę. W jakich górach leży Belgrad? Jest położony wyżej niż Budapeszt? Czy Dunaj płynie "pod górkę"?

Księgowy
niedziela, 2 maja 2021, 21:47

Ale Jugosławia nie należała do NATO. Poza tym to także przeciw Natowskim sił im było, np przeciw Włochom z którymi się lubili jak my z Niemcami.

ret
niedziela, 2 maja 2021, 16:13

Jedynym przeciwnikiem floty jugosłowiańskiej była flota włoska. Reszta to dorabianie ideologii. Jaki cel miałaby flota radziecka w Jugosławii? We Włoszech zapewne do dziś istnieją silne resentymenty odnośnie Istrii i Dalmacji a nawet Kotoru. Poza tym powojenna Jugosławia miała konflikt z Włochami o Triest. Inna rzecz, że w Pashalimani w Albanii znajdowała się radziecka baza okrętów podwodnych . Ale Albańczycy w 1961 roku wypowiedzieli umowę i nawet zagarnęli 4 radzieckie okręty podwodne.

kibic
niedziela, 2 maja 2021, 14:17

Paleta technicznych możliwości nie kończyła się na kierunku od strony Morza Czarnego. Do wyboru były jeszcze Gibraltar i Kanał Sueski.

spawacz
niedziela, 2 maja 2021, 04:11

Zanurzyli okręt i szczelił spaw.U nas jak by się wzieli za spawanie okretow podwodnych to byloby to samo.Trzyma na poczatku a pod wode peka.Trzeba kłaść spaw na automacie , tak jak np. Francuzi to robia,tam wszystko spawa maszyna.

Cat
niedziela, 2 maja 2021, 15:43

Jeśli jesteś spawaczem to wiesz że najważniejsze jest to co kładą,by połączyć spoinę która ma być bardziej wytrzymała od litego materiału.Pozdrawiam.

kibic
niedziela, 2 maja 2021, 14:33

Nie wiem, co znaczy twoje "u nas". Polacy dysponują umiejętnościami kładzenia różnych spawów. Automaty spawalnicze też mamy. Mamy również urządzenia do badania poprawności wykonania spawów. Nasze krajowe kompetencje nie kończą się na umiejętności "przysmarkania" kawałka kątownika do starego płotu. Niestety budowa okrętu podwodnego nie ogranicza się jedynie do opanowania technik spawalniczych. Taki okręt stanowi bardzo duże wyzwanie inżynierskie i finansowe.

GringoM
niedziela, 2 maja 2021, 23:34

Tak jak napisałeś Polacy dysponują umiejętnościami problem, że Ci którzy naprawdę nimi dysponują są już w stoczniach i fabrykach poza granicami. Lub są w wieku emerytalnym.

Olender
sobota, 1 maja 2021, 18:11

Fajne... my nawet tego nie mamy

Tomasz34
sobota, 1 maja 2021, 21:33

Jak nie mamy? Mamy lepsze, choć i tak bardzo stare i do wymiany.

Rekons
niedziela, 2 maja 2021, 09:31

Kobbeny to juz u nas na wymarciu są.

Tomasz34
niedziela, 2 maja 2021, 12:23

Dlatego ma być rozwiązanie pomostowe i umowa ze Szwedami, a kiedyś w przyszłości nowe. OP, to nie jest coś, co decyduje w przypadku Polski o być albo nie być. Polska leży na nizinie.

Ot co
poniedziałek, 3 maja 2021, 10:30

Powinieneś użyć czasu przeszłego. Miało być rozwiązanie pomostowe. Ale go juz nie będzie. Fregaty załatwily wszelkie okrety podwodne.

Tomasz34
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:12

Zakup pomostowych okrętów podwodnych jest uzależniony od oferty szwedzkiej. Niezbędne są korekty w kwestii ceny i czasu realizacji. Ale priorytetem wojska( i zgodnie z jego rekomendacjami) są faktycznie okręty obrony wybrzeża Miecznik.

Herr Wolf
niedziela, 2 maja 2021, 20:48

Kobeny to były pomosty!!!

Tomasz34
poniedziałek, 3 maja 2021, 09:29

A ten artykuł jest o Kobbenach lub innych rozwiązaniach pomostowych? Czy o starych okrętach Jugosławii?

Słoń Trąbalski
niedziela, 2 maja 2021, 14:28

Przecież wiadomo ze nie będzie nic takiego dającej się przewidzieć przyszłości.

Tomasz34
niedziela, 2 maja 2021, 16:27

Zgodnie z rekomendacjami wojska pierwszym zakupem dla marynarzy będzie okręt obrony wybrzeża Miecznik. Zakup pomostowych okrętów podwodnych jest uzależniony od oferty szwedzkiej. Niezbędne są korekty w kwestii ceny i czasu realizacj.

zeneq
sobota, 1 maja 2021, 17:04

Pomostówka do zakupu?

Tomasz34
sobota, 1 maja 2021, 21:34

Słaby żart, tym bardziej że były rozmowy ze Szwedami.

teh
sobota, 1 maja 2021, 22:16

Pogadać zawsze można. Nic z tego oczywiście nie wyszło ale kto pożył ten pożył.

Tomasz34
niedziela, 2 maja 2021, 12:25

Wyszło, nie wyszło. Jedni narzekają żeby nie kupować używanych, więc może to i dobrze. Ale nie wiadomo co z tego wyniknie ostatecznie.

Słoń Trąbalski
niedziela, 2 maja 2021, 14:29

Lepsze używane niż żadne.

poniedziałek, 10 maja 2021, 11:43

polimeryzowałbym

SMK
sobota, 1 maja 2021, 15:55

A może by tak wydzierżawić te pływające pomniki do naszej MW? W końcu mielibyśmy coś do pływało i być może będzie mogło dalej pływać ( chyba)

Tomasz34
sobota, 1 maja 2021, 21:33

A może postaw sobie w domu, bo Polska ich nie potrzebuje.

optymista
niedziela, 2 maja 2021, 12:21

Ale oczywiście tylko jako rozwiązanie pomostowe, dla podtrzymania nawyków? Aż do czasu wybudowania nowych op przez stocznię PGZ, co niewątpliwie niedługo już nastąpi?

Tomasz34
niedziela, 2 maja 2021, 12:55

Niedługo napewno nie, i oczywistym jest że PGZ sama ich nie wybuduje, tylko z pomocą zagranicznych technologii. Tak robią Hindusi, Turcy itp. OP to nie jest żaden priorytet dla MW, no chyba że z pociskami manerwującymi. Obecnie na tapecie jest program Miecznik.

Vvv
niedziela, 2 maja 2021, 11:58

Nie potrzebuje bo już taki złom ma.

Tomasz34
niedziela, 2 maja 2021, 13:31

A skąd wiesz? I pewnie trzyma go na podwórku?

Dalej patrzący
sobota, 1 maja 2021, 15:22

Na dzień dzisiejszy miniaturowe OP [najlepiej - opcjonalnie załogowe] to najlepsza droga dla Polski. Zacząłbym od zapoznania się z konstrukcjami właśnie podobnymi tym jugosłowiańskim, południowokoreańskim itd. Tu CTM i stocznie krajowe z PG i PSz winny dać sobie radę. Moduły o neutralnej wyporności [bojowe, sensory itd] winny być przede wszystkim montowane zewnętrznie. Czyli maksymalna uniwersalność i elastyczność modernizacyjna. I oczywiście - współpraca z innymi dronami podwodnymi. A właściwie - z rojami dronów.

Prof. Gazmajster
sobota, 1 maja 2021, 21:03

Najlepiej od razu w wersji "mokrej". Żeby nie było później siary, że coś przecieka.

Tweets Defence24