Siły zbrojne

Kto się boi bazy przeciwrakietowej w Redzikowie?

Rozpoczęcie budowy bazy w Rumunii, która właśńie otrzymała certyfikację. Fot. Vince Little, USACE
Rozpoczęcie budowy bazy w Rumunii, która właśńie otrzymała certyfikację. Fot. Vince Little, USACE

Władze Rosji wyrażają obawy w związku z otwarciem bazy systemu przeciwrakietowego w Redzikowie. To z kolei przekłada się na niepokój części mieszkańców regionu, w którym będzie rozlokowany garnizon. Jednakże, deklaracje Moskwy są celowo oparte na nieprawdziwych informacjach, a sama instalacja przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa całego terytorium Polski.

Czego obawiają się Rosjanie?

Stacjonarny system antyrakietowy w Europie ma się składać z trzech elementów: z radaru wczesnego ostrzegania zbudowanego w Turcji, z systemu rakietowego (z radarem i urządzeniami kierowania ogniem) zbudowanego w Deveselu w Rumunii oraz podobnego zestawu, którego budowa rozpoczęła się dzisiaj w Redzikowie w Polsce. Jest to więc sieć instalacji, którą wyraźnie nakierowano na rakiety lecące z Bliskiego Wschodu – w tym przede wszystkim z Iranu.

Rosjanie twierdzą jednak, że narusza ona równowagę w regionie i stanowi dla nich zagrożenie. Pociski przeciwrakietowe z Rumunii i Polski mogą bowiem według nich zniszczyć pociski międzykontynentalne, które ewentualnie mogłyby zostać wystrzelone z ich terytorium w kierunku Stanów Zjednoczonych lub Europy. W Moskwie mówi się nawet o łamaniu umów międzynarodowych (zasięg rakiet SM-3 Block IB określa się jako 700 km) i o rozpoczęciu nowej „Zimnej Wojny”.

Takie protesty są typowym działaniem propagandowym, które ma odwrócić uwagę od rosyjskich przypadków łamania umów – w tym przede wszystkim paktu INF (Intermediate Forces Treaty, INF Treaty) o rezygnacji z pocisków manewrujących i balistycznych startujących z wyrzutni lądowych o zasięgu od 500 do 5500 km. Do złamania tej umowy doszło już, gdy na kołowych wyrzutniach baterii Iskander zainstalowano rakiety podobne do pocisków 3M14 systemu Kalibr o zasięgu ponad 2000 km. Porozumienie jest nadal przestrzegane przez USA, gdyż Amerykanie w ogóle nie dysponują podobnym systemem bazowania lądowego.

Rosjanie obawiają się, że instalacje w Rumunii i Polsce mogłyby posłużyć do niszczenia ich rakiet balistycznych, jednak przedstawiciele NATO wskazują, że nie będą one w ogóle zdolne do zwalczania pocisków strategicznych (międzykontynentalnych). Ponadto, liczba pocisków jest ograniczona. W przypadku Rumunii są to maksymalnie 24 antyrakiety Standard SM-3 Block IB - taka liczba pocisków (niezależnie od typu) nie jest w stanie zatrzymać zmasowanego ataku nuklearnego. Podobnego „niebezpieczeństwa” nie ma również z strony Polski, bo i tu mówi się jak na razie jedynie o rozmieszczeniu wyrzutni pionowego startu dla 24 antyrakiet Standard SM-3 Block IB i Block IIA.

Ani Rumunia, ani Polska nie mają własnych systemów o takich możliwościach i nie planują ich kupienia w możliwej do przewidzenia przyszłości. Trzeba również pamiętać, że w ramach programu Wisła, Polska dopiero planuje kupno baterii antyrakietowych,a ich wymagany zasięg określano na około 100 km. Tymczasem Rosjanie bez ograniczeń wprowadzają mobilne dywizjony antyrakietowe S-400 Triumf o zasięgu ponad 400 km (docelowo, ok. 250 km ze starszymi pociskami) oraz zamierzają jeszcze w tym roku wprowadzić dywizjony S-500 z antyrakietami o zasięgu ponad 600 km. I najprawdopodobniej rozmieszczą je w Obwodzie Kaliningradzkim.

Rumuńskie i polskie instalacje a zwalczanie statków powietrznych

Pociski Standard SM-3 Block IB i Block IIA nie są przeznaczone do zwalczania celów aerodynamicznych (jak rakiety cruise czy samoloty), podobnie jak system Aegis Ashore. W celu przystosowania "tarczy" do zestrzeliwania takich obiektów, konieczne byłoby wprowadzenie modyfikacji w systemach kierowania ogniem oraz użycie np. pocisków Standard SM-6, które na chwilę obecną nie są wykorzystywane w tym systemie. Aegis Ashore, w przeciwieństwie np. do rosyjskich baterii S-400, nie ma możliwości przerzutu, nie jest mobilny i nie może atakować celów powietrznych z zaskoczenia.

Dla porównania cztery niszczyciele typu Arleigh Burke, które stacjonują obecnie w hiszpańskiej bazie morskiej Rota, mogą używać zarówno rakiet przeciwlotniczych, jak i pocisków antybalistycznych, a także pocisków woda-ziemia Tomahawk. Są to bowiem mobilne instalacje antyrakietowe, które mogą oczywiście działać w systemie, ale mogą również operować samodzielnie. Daje im to możliwość atakowania celów naziemnych, obrony przed atakami samolotów i zestrzeliwania rakiet balistycznych.

Na chwilę obecną zdolności do obrony przeciwko statkom powietrznym (aerodynamicznym) nie mają ani instalacja w Rumunii, ani ta w Redzikowie. Pentagon otrzymał jednak od Kongresu zalecenia w zakresie ustanowienia zdolności osłony przeciwlotniczej tych instalacji, zawarte w zatwierdzonym budżecie na rok fiskalny 2016. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy i w jaki sposób wskazania parlamentarzystów zostaną zrealizowane, gdyż w grę może wchodzić zarówno modyfikacja samego systemu Aegis Ashore, jak i rozlokowanie innych zestawów przeciwlotniczych należących do sił zbrojnych USA bądź państw sojuszniczych.

Decyzje w tym zakresie podejmie być może już następna administracja. Dążenie do ustanowienia osłony przeciwlotniczej baz przeciwrakietowych jest prawdopodobnie związane z większym napięciem na linii USA-Rosja po wybuchu kryzysu na Ukrainie. Kolejne zalecenia zawiera projekt budżetu na rok fiskalny 2017, procedowany w Kongresie, ale na razie jeszcze nie przyjęty - nie mówiąc już o podpisaniu przez prezydenta.

Czego mogą się obawiać mieszkańcy okolic Redzikowa?

Przeciwnicy budowy instalacji antyrakietowych w Redzikowie usiłują wywołać obawy mieszkańców, że staną się oni automatycznie pierwszoplanowym celem w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego. Jednakże, w przypadku konfliktu „lokalnego” i asymetrycznego Rosjanie będą raczej omijali obszar Redzikowa dużym łukiem, starając się nie dać żadnych powodów do natychmiastowej reakcji ze strony Amerykanów. Przynajmniej dopóki nie zostanie podjęta decyzja o włączeniu się Stanów Zjednoczonych do działań zbrojnych lub dążenia Rosjan do zaatakowania bezpośrednio instalacji USA (co wiąże się ze zdecydowaną odpowiedzią sił zbrojnych tego państwa). 

Znacznie bardziej prawdopodobny jest scenariusz w którym Moskwa chciałaby "podzielić" NATO tak, aby Sojusz nie zareagował na agresję na terytorium Polski. W takiej sytuacji obecność stałej instalacji sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w oczywisty sposób utrudnia działanie Rosjanom i jest to korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju. Potencjalnie dodatkową korzyścią może być przekazywanie z systemu radarowego informacji do polskiej obrony powietrznej, o ile takie rozwiązanie będzie wdrożone.

Rosyjskie władze twierdzą ponadto, że rzekoma możliwość rozmieszczenia w Redzikowie pocisków manewrujących świadczy o złamaniu traktatu INF przez USA. Amerykańskie instalacje nie mają jednak takich możliwości, dlatego - jak wskazano wcześniej - działania Moskwy należy odczytać jako próbę zatuszowania własnego rozwoju pocisków zakazanych tą umową. Do Redzikowa trafią bowiem pionowe wyrzutnie rakiet, podobne do tych używanych na okrętach US Navy. Jednostki nawodne typu Arleigh Burke czy Ticonderoga zostały dostosowane do wyrzutni pocisków manewrujących. Natomiast system Aegis Ashore jest zdolny wyłącznie do zwalczania celów balistycznych (już samo dostosowanie do obrony przeciwlotniczej wymagałoby zmian) i nie ma możliwości użycia Tomahawków.

Korzyści czy trudności ekonomiczne?

W dyskusji o budowie bazy przewijają się wątki dotyczące ograniczeń i korzyści dla mieszkańców i samorządów. Te pierwsze dotyczyć będą głównie zakazu budowy budynków i instalacji wyższych niż 10 metrów w odległości 1,5 kilometra od bazy oraz wyższych niż 50 metrów w odległości do 4 kilometrów od bazy (nie będzie można również stawiać na tym obszarze elektrowni wiatrowych). Dodatkowo wymagana będzie zgoda władz wojskowych na budowanie nowych budynków większych niż sześć tysięcy metrów kwadratowych w odległości 35 kilometrów od Redzikowa.

Korzystna może się natomiast okazać obecność polskiego garnizonu zajmującego się ochroną bazy oraz Amerykanów, którzy będą korzystali ze sklepów, restauracji czy instytucji kultury oraz innych usług świadczonych przez lokalnych przedsiębiorców. 

Najważniejszą zaletą "tarczy" jest jednak potwierdzenie, że Polacy chcą i uczestniczą w budowie systemu bezpieczeństwa europejskiego.

Komentarze (36)

  1. wojtas

    Jak nie jestem przeciwnikiem tarczy, tak wiem, z jakich to "instytucji kultury oraz innych usług świadczonych przez lokalnych przedsiębiorców" lubią korzystać amerykańscy żołnierze. Te "instytucje kultury" to w dużej mierze agencje towarzyskie, w tym zatrudniające nieletnich (w innych podstawową barierą jest język), zaś "lokalni przedsiębiorcy" to np. mafie dilerów narkotykowych. Niestety, bazy amerykańskie stają się rozsadnikiem przestępczości, co spowodowało np. ich likwidację na Filipinach, ale zapoczątkowany przez nie seksbiznes poszukał sobie nowych dróg, jak np. seksturystyka.

  2. marcin

    Na pewno nie boją się Rosjanie. A baza będzie pierwszym celem jądrowego uderzenia odwetowego i nie zostanie po niej i okolicy nawet popiół, jeżeli Polska rozpęta wojnę z Rosją.

    1. ecik

      Wyjaśniłeś bardzo dokładnie co będzie, gdy Polska zaatakuje Rosję, a może teraz bądź łaskaw wyjaśnić co będzie gdy Rosja zaatakuje Polskę?

  3. gl

    Baza eksterytorialna, Polska nie będzie decydentem mogącym inicjować proces odpalania rakiet czy też wstrzymania ich startu. Więc jaka poprawa bezpieczeństwa, przecież to niej jest nasza instalacja, która ma chronić nasze niebo. Cytując słowa byłego ambasadora USA w Polsce "chcecie być bezpieczni to kupcie sobie system Patriot". To niestety obrazuje nasze miejsce w szeregu...

  4. Marek

    Ta baza będzie przekleństwem Polski na długie lata. Do klubu atomowego będą dołączać kolejne państwa, więc będziemy na ich celowniku. W razie konfliktu USA z Chinami, Rosją czy przyszłościowo innym państwem okolice Słupska będą atomową pustynią. A co z tego Polska mieć będzie ? Poklepanie po ramieniu i dobre słowo ... dziękuje. Zarówno komuniści jak i obecni politycy pro-zachodni są wasalem USA. Jedyne na co nas stać to zrobić z siebie magazyn broni atomowej dla ZSRR jak to miało miejsce od lat 60-tych, a teraz zrobić siebie tarczę do strzelania w nas pociskami z bronią jądrową. Gratuluje politykom głupoty.

    1. Także Marek

      Nie zgadzam się z tobą zupełnie. Obojętnie, czy jest, czy też nie ma tutaj takiej bazy, w razie wybuchu wojny pełnogłoskowej i tak bylibyśmy dla rosyjskich atomówek celem. Zwłaszcza jakby zaczęli tu obrywać od NATO w skórę.

  5. Dmi3

    Narysować na sobie cel - dobra troska o bezpieczeństwo.

  6. Anatoly

    Baza wojskowa jest tworzony w przypadku konfliktu zbrojnego. W przypadku wystąpienia takich konfliktów między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, nie będzie chronić bazę i przyjąć cios. Polacy działać jak tarcza.

  7. endras1

    Ale biedni nie będą mogli nikomu dowalić z atomu.

  8. Lewkon

    Polska to nie Ukraina. Jasne ze Amerykanie złamali swoje obowiązana wobec Ukrainy jak ta oddała Rosji broń jądrowa. Ale,ale. Francja i UK też. Inaczej wyglada to z sojusznikiem. Wiem ze w historii naszego kraju już raz doświadczyliśmy złamanie układów przez naszych sojuszników ale to jednak cos innego. Dla Ameryki było by fatalne zupełnie stracić w świecie wiarygodność to miało by katastfofalne skutki dla ich roli i statusu jako dominująca potęga światowa ktora jednak jest skazana na sojusze. Jednak w przypadku Ukrainy można sie jeszcze tłumaczyć ze nie są w NATO no i oczywiście tym razem Ameryka nie stoi tutaj sama. W przypadku Polski nie rzadko podkreślali przed światem jak bardzo istotny jest dla nich nasz wspólny sojusz i wzajemne stosunki pomiędzy Polska i USA. Oczywiście jest w tym więcej pokazu i gadania jak prawdy ale jezeli w naszym przypadku wyciągnęli by biała flagę po tylu deklaracjach i zapewnień ogłaszanych przed całym światem byli by moralnym bankrutem w oczach świata poprostu nikim i zwykłym narodem który ma dużo czołgów. Tracąc zupełnie wiarygodność wszystkie dotychczasowe sojusze by sie posypały i powstały by nowe jak n.p z chinami a może by nawet z FR. Już nikt nie brał by ich na serjo.

    1. meh

      Proszę nie zakłamywać historii, wspomniane zobowiązanie to Memorandum budapeszteńskie, dotyczyło ono "respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej" Jedynym krajem który podpisał i złamał to zobowiązanie jest Rosja.

  9. Krzysiek

    Rosja nie boi się bazy w Redzikowie wykorzystuje ją tylko dla własnych celów (interesów), tylko idiota może myśleć że jedna baza przestraszyła FR. Poza tym odnoszę wrażenie że te bazy są bardziej do straszenia Chin niż FR. Naszym problemem jest to że USA i tak się dogada z FR pytanie na jakich warunkach.

    1. Kiks

      Oni nie boją się jej w znaczeniu militarnym. Ale już geopolitycznym tak.

  10. miki89

    przecież to oczywiste, raketa startująca pionowo na trasie wschód zachód ma do pokonania najkótszą trasę, czyli jest w stanie strącić- mając uprzednio dane z syst. radarowego- każdą rakietę balistyczną wystrzelona z terytorium Rosji...nie trzeba tu żadnych wyliczeń

    1. Extern

      Tyle że akurat baza w Polsce jest idealnie na trasie przelotu hipotetycznych pocisków z Iranu na wschodnie wybrzeże USA. Pociski z Rosji do Stanów to akurat mają najbliżej przez Arktykę.

  11. Lewy

    Reytan masz racje ta baza bedzie w czasie ataku pierwszym celem. A wiec żaden powód aby sie goronczkowac dla Rosjan. A jednak. Wiec tu musi chodzić o cos innego czego oficjalnie sie nie chce wymówić:) może jakieś zamiary lub skryte intencje które są teraz przez ta budowę zagrożone??? Teraz trzeba postawić sobie nastepujące pytanie. Jakie to mogą być intencje????

    1. Extern

      No chyba że pierwszy będzie atakował właściciel bazy to baza wtedy pierwszy atak przetrwa, potem pomoże zminimalizować mocno osłabioną odpowiedź zza grobu. I to jest chyba główna przyczyna dlaczego taka baza może zachwiać równowagę strachu przed wzajemnym gwarantowanym zniszczeniem.

  12. Edmund

    Po pierwsze Polska bez Nato i USA podzieliłaby los Ukrainy. Po drugie w chwili wymiany uderzeń nuklearnych USA kontra Rosja nie ma na Ziemii a szczególnie w Europie bezpiecznych miejsc. Po trzecie budowa bazy wyklucza zastosowanie ataku hybrydowego i lokalnego. W takiej sytuacji natychmiast następuje przybycie oddziałów amerykańskich szybciej niż zrobiłoby to NATO. Podsumowując Polska przestała być łatwym celem i to realnie zwiększa bezpieczeństwo.

    1. maruda

      Edmundzie to USA sfinansowało pucz na Ukrainie (kara za wmieszanie sie Rosjan w Syrii) i od tego się zaczęło.

    2. red

      Kompletne bzdury. Powiedz mi, dlaczego Rosja miałaby atakować Polskę ? CO miałaby osiągnąć tym dla siebie ?

    3. Marek

      100/100

  13. tak tylko...

    Gdyby słuchać głosu rosyjskiej propagandy, to w Polsce nie powinno być żadnych wojsk NATO, nasz kraj powinien być osamotniona i bez wsparcia sojuszników. Nasza armia nie powinna posiadać żadnego uzbrojenia stanowiącego zagrożenie dla Rosji, czyli np. pocisków JASSM-ER. W Polsce nie powinny być przeprowadzane żadne większe ćwiczenia z udziałem wojsk NATO. A tak w ogóle to jesteśmy beznadziejnym krajem z bezmyślnymi mieszkańcami. Co innego Rosja, kraj dobrobytu, genialnych mieszkańców. ze wspaniałą armią. Pomyliłem się?

    1. Marek

      Pomyliłeś się. Zapominałeś dodać jeszcze to, że polski premier zanim zostanie premierem, czy prezydent zanim zostanie prezydentem, powinien otrzymać od rosyjskiego samowładcy, który "wyzwala narody i słońce z Kremla wypuszcza" poddańczy jarłyk.

  14. Reytan

    Amerykańska propaganda pełną parą. Ta baza to nie tylko naruszenie traktatu ale też co ważniejsze krok w kierunku zachwiania równowagi strategicznej. A twierdzenie że amerykanie nie mają pocisków lądowych takich jak "podobny do systemu Kalibr" to wręcz obraza czytelników. Jak rozumiem środek przenoszenia wszystko wyjaśnia i nie liczymy Tomahawków (zasięg do 2500km) czy JASSM (zasięg do 1000km). A takie zakłócenie równowagi to krok w kierunku wojny. Warto dodać że ta baza będzie poza Polską kontrolą. Będzie też pierwsza na liście celów. Nie będzie ona służyć obronie terytorium Polski. Ani Europy. Więc jakie z niej korzyści? Żadne. Ale to dla amerykanofili nieważne. Liczy się tylko interes Waszyngtonu.

    1. 1andrzej

      Tomahawki czy JASSM nie są wycelowane w nas. A wasze Kalibry tak,.

    2. Moon

      Przyznaję, że zastanawiałem się, po co pojedyncza instalacja, która w żaden sposób nie zabezpieczy nas przed zmasowanym atakiem. Niewiele osób zwraca uwagę na scenariusze, w których mamy do czynienia z atakiem punktowym. W tym wypadku, pojawiają się wątpliwości, czy NATO powinno odpowiedzieć z całą mocą, czy również punktowo. Jedno i drugie rozwiązanie grozi wybuchem wojny światowej i na pewno znajdą się ludzie, którzy będą nawoływać do tego, by kosztem centralnej Europy powstrzymać globalną katastrofę. System, który byłby w stanie zapobiec przynajmniej w części takim atakom, komplikuje Rosjanom rozgrywanie różnic między członkami NATO.

    3. Davien

      Traktat INF dotyczy tylko rakiet bazowania lądowego, przestań wypisywać bzdury. USA wbrew twoim twierdzeniom nie ma pocisków bazowania lądowego o zasięgu większym niż 500 km, ani Tomahawki ani JASSM-y nie są przystosowane do odpalania z lądu. Jedynym kto narusza traktat INF jest tu Rosja.

  15. Demaskownik

    Powinien się bać każdy z IQ większym od szympansa: to pierwszy cel dla ataku nuklearnego w każdym konflikcie. Tym bardziej prawdopodobny, że bardzo wątpliwe, by przy rosyjskim prewencyjnym ataku nuklearnym na Redzikowo USA były gotowe na atak na terytorium Rosji i raczej ograniczyłyby się do ataku nuklearnego na zagraniczną bazę Rosji (lub np. zgrupowanie jej okrętów). Powinni się bać też okoliczni mieszkańcy: Amerykanie mają immunitet i mogą bezkarnie popełniać przestępstwa, a żołnierze USA są z tego znani. Okolicznym mieszkańcom ograniczono też prawo własności: istnieją ograniczenia inwestycyjne, w ruchu lotniczym itp. i nawet chodnika w sąsiednich gminach nie będzie wolno zmienić bez zgody komendanta amerykańskiej bazy!

    1. 1andrzej

      Wasi żołnierze którzy stacjonowali w Legnicy to byli aniołki.

    2. Zenio

      Rosja nie posiada zadnych baz zagranicznych godnych zaatakowania bronia nuklearną ani zgrupowan okretów. Nie odważy sie tez na atak na wazną strukture obronna USA ani na zabicie żołnierzy USA. Spowodowalo by to z całą pewnoscia odwet i wywołało wojne ktorej Rosja nie była by w stanie wygrać.

  16. KubaG

    Może jestem głupi ale zrozumiałem, że obiekt w Redzikowie ma nas chronić przed atakiem nuklearnym z Iranu. Wynika z tego, że jesteśmy ważnym celem strategucxnym dla "ajatollachów" (ciekawe, bo nigdy bym nie wpadł na to, że to właśnie Iran jest dla nas zagrożeniem). Pociągnijmy dalej te bzdurne tłumachenie. Jeżeli tarcza ma kogokolwiek chronić przed atakiem z Bliskiego Wschodu w Europie to na pewno nie nas lecz kraje zachodniej Europy. Instalując zatem element infrastruktury wojskowej z względnie bezpiecznego kraju stajemy się właśnie celem ataku, ergo nasze bezpieczeństwo maleje a nie rośnie. Mogliby chociaż nie "ściemniać" i wprost powiedzieć, że chodzi o Putina...

    1. 1andrzej

      Obiekt ma bronić całą Europę zach.

  17. Olo

    Rosja co chce to robi, napada na kogo chce, narusza przestrzeń powietrzną gdzie chce, umieszcza swoje rakiety gdzie jej wygodnie i cały czas bredzi jak to inni jej zagrażają. Rosja uznaje tylko jeden argument , argument siły i tylko z tej pozycji można z nią rozmawiać. Poczekajmy parę lat, Rosja gnije od środka jeszcze kilka lat i doszczętnie przegnije , bądźmy dobrej myśli i dajmy temu średniowiecznemu tworowi jeszcze trochę czasu.

    1. Luck

      A Amerykanie nie lepsi, napadli i zniszczyli Irak , posłużyli sie jak zawsze fałszywa flaga : broń masowego rażenia . I ty uważasz ,ze to jest ok.

  18. AS

    Jeśli Rosjanie chcą podzielić UE i NATO to podzielą. Europa egoizmów nie zatrzyma tego procesu.

  19. Mietek

    Jak przyjdzie do wojny, to w Redzikowie nie będzie żadnych rakiet, tylko baza i żołnierze będą. Rakiety będą koło Wrocławia. Dlatego na tych terenach prowadzą prace po cichutku.

  20. jajco

    Ja czegoś nie rozumiem. Jak gram jakiegoś RTS-a (polecam na przykład warzone 2100) i mam postawić jakąś super drogą wyrzutnię, to równocześnie, albo nawet szybciej buduję mocną OPL...i lotnisko w miarę blisko. A do tego zestaw bunkrów z innymi cudami. Inaczej taka wyrzutnia to na 1 strzał, albo wcale... Ale się nie znam, bo to tylko gierki....

  21. Edek

    A kogo obchodzi co Rosja ma w tej sprawie do powiedzenia, oni łamią wszystkie traktaty jak leci , zbroją się po zęby, są największym zagrożeniem w naszym regionie, po niemcach.

  22. pat

    skąd mamy wiedzieć co tak naprawdę tam będzie ? oficjalnie nie ma tam być środków ofensywnych, ale jak jest naprawdę ? mam nadzieję ze będzie tam coś więcej niż w oficjalnej wersji

  23. red

    NATO uparcie pcha nas w kierunku wojny z Rosją. Media oczywiście przedstawiają to zupełnie odwrotnie, ale kto ma mózg, widzi co się dzieje. "przechwytywanie" rosyjskich samolotów w ... strefie lotów międzynarodowych (WTF?!?!) , wysyłanie samolotów szpiegowskich tuż na granicę z Rosją, manewry amerykańskich okrętów w pobliżu jej granic, budowanie baz wszędzie naokoło Rosji. Ale według mediów "Rosja prowokuje" .... taaa..... niestety ja posiadam mózg.

    1. Lord Godar

      O jakie biedne i pokrzywdzona ta Rosja ... amerykanie prowokują , wywołują niepokój , a Rosja nie ... Rosja tylko bez skrupułów i w bezpardonowy sposób napada zbrojnie inne kraje czy zakręca im kurki z ropą i gazem ... Rosyjskie samoloty nie naruszają żadnych zasad ... Śmiech na sali ... Może w ogóle powinniśmy zlikwidować naszą armię aby Putin mógł spokojnie spać ...

    2. AMRAAM

      Więc sądzisz, że rosja nie przechwytuje samolotów NATO w pobliżu swojej granicy ?

    3. Pani Dubito

      Tak, Rosji lepiej nie prowokować zbrojeniem się, bo jak pokazuje historia, słabe i bezbronne kraje zostawia ona w spokoju, a napada tylko te silne, które jej mogą przywalić.

  24. WARS

    powinni tam tez zainstalowac THAAD...to i dla nas potezna korzysc by byla...

  25. Darek S.

    Te 24 antyrakiet, to mam nadzieję na dobry początek. No bo póki Ruscy się z Krmu nie wyniosą, to wypada co chwilę zwiększać zagrożenie dla Rosjan

    1. wojo

      Taaak 24 antyrakiet.Kto ci da pewność ,że to nie będą rakiety pierwszego uderzenia?