Reklama

Siły zbrojne

Jaki będzie nowy, amerykański niszczyciel?

Szkic koncepcyjny przyszłego niszczyciela amerykańskiej marynarki wojennej DDG(X)
Autor. PEO Ships/NAVSEA

Amerykanie rozpoczęli prace koncepcyjne nad nowym okrętem, który zastąpiłby obecnie produkowane niszczyciele typu Arleigh Burke oraz byłby namiastką tego, co chciano osiągnąć z pomocą futurystycznych niszczycieli typu Zumwalt. Pierwsze wizje pokazują jednak, że wykorzystywane obecnie okręty będą miały niewątpliwie wielki wpływ na to, co będzie za kilkanaście lat wprowadzane do US Navy. Bo są po prostu dobre i sprawdzone.

Reklama

Nikt już w Stanach Zjednoczonych się nie kryje, że pierwsza próba zastąpienia niszczycieli typu Arleigh Burke oraz krążowników typu Ticonderoga zakończyła się niepowodzeniem. Niszczyciele typu Zumwalt okazały się bowiem zbyt drogie i zbyt skomplikowane, by je produkować seryjnie. Problem jednak pozostał, ponieważ kolejne modernizacje okrętów typu Arleigh Burke zaczynają być coraz bardziej trudne. Amerykanie przyznają się, że przy zmodernizowaniu tych jednostek do wersji Flight III, wykorzystano cały limit, jeżeli chodzi o przestrzeń i zasilanie. „Na tych okrętach nie ma wystarczająco dużo miejsca, by dodać im nowe zdolności bojowe, które dodatkowo wymagają większej mocy niż jest dostępna".

Reklama

Czytaj też

Reklama

Dodatkowo Amerykanie wiedzą, że nowe generacje systemów uzbrojenia i obserwacji mogą być już montowane na o wiele prostszych konstrukcyjnie jednostkach pływających (choć równie odpornych np. na uderzenia), za to zbudowanych w technologii stealth, z większym kadłubem, zintegrowanym systemem zasilania oraz bardziej ekonomicznymi rozwiązaniami. Nie zmienia to faktu, że stałym wymaganiem stała się podatność modernizacyjna nowych okrętów, tak by ich kolejne wersje mogły być budowane przez kilkadziesiąt lat – podobnie zresztą jak się stało (chociaż niezamierzenie) z niszczycielami typu Arleigh Burke.

Czytaj też

Czynnik ten jest bardzo ważny, ponieważ od tego, jak nowe okręty będą podatne na zmiany, zależeć będzie docelowa liczba wyprodukowanych jednostek. W przypadku amerykańskiej marynarki wojennej może więc to być około 30 (jak w przypadku krążowników typu Ticonderoga) lub nawet około 90 (jak w przypadku niszczycieli typu Arleigh Burke).

O tym, że projekt koncepcyjny nowego okrętu bojowego US Navy, oznaczonego wstępnie jako DDG(X), jest opracowywany przez amerykańskie Dowództwo Systemów Morskich NAVSEA (Naval Sea Systems Command), wiadomo od połowy 2022 roku. Jego ostateczna wizja nie została opublikowana i znany jest jedynie wstępny szkic koncepcyjny wykonany przez Biuro wykonawcze okrętu PEO Schips (Program Executive Office Ships).

Czytaj też

Na bazie tych wizualizacji już rozpoczęła się jego ocena przez zewnętrznych specjalistów, co ma pomóc wyznaczonemu zespołowi z NAVSEA w dalszych pracach nad projektem koncepcyjnym. Największa dyskusja dotyczy oczywiście ilości zabieranego uzbrojenia. Jest prawie pewne, że niszczyciele typu DDG(X) otrzymają wyrzutnie pionowego startu typu Mk41. Dyskusja dotyczy jednak ilości stanowisk startowych, która ja się przypuszcza na pewno nie będzie mniejsza niż na niszczycielach typu Arleigh Burke. W wersji Flight IIA I Flight III są to dwa bloki wyrzutni: jeden czteromodułowy z 32 silosami oraz jeden ośmiomodułowy z 64 silosami.

Dodatkowo należy pamiętać, że ośmiostanowiskowe moduły wyrzutni pionowego startu Mk41 różnią się długością w zależności od przeznaczenia. Moduł „samoobrony" (głównie dla rakiet przeciwlotniczych ESSM) o długości 5,2 m i wadze 12,2 tony, moduł „taktyczny" (dla rakiet ESSM, SM-2 i rakietotorped ASROC) o długości 6,8 m i wadze 13,5 tony oraz moduł „uderzeniowy" (mieszczący dodatkowo rakiety Tomahawk, LRASM, SM-3 i SM-6) o długości 7,7 m i wadze 15 ton. Odpowiednio projektując okręt można więc zabezpieczyć wszędzie miejsce dla najbardziej wszechstronnych modułów („uderzeniowych"), dając pełną swobodę w doborze konfiguracji zabieranego uzbrojenia.

Czytaj też

Dzięki temu jednym okrętem będzie można wykonywać różnorodne zadania jedynie przez wymianę kontenerów w wyrzutniach, dokładając np. większą ilość antyrakiet SM-3 i SM-6, by zwiększyć zdolność do zwalczania rakiet balistycznych w ramach misji BMD (Balistic Missile Defence) lub większą ilość rakiet Tomahawk dla wsparcia działań lądowych.

Z wstępnych szkiców wynika, że rozważa się zastosowanie na okrętach DDG(X) dwóch bloków wyrzutni MK41: jeden na pokładzie dziobowym (za armatą) oraz jeden na śródokręciu. Co ważne, silosy te nie trzeba będzie zajmować dużą ilością rakiet przeciwlotniczych ESSM, ponieważ do samoobrony tych jednostek pływających mają być przeznaczone inne systemy. Początkowo miały to być wyrzutnie rakietowe RIM-116 RAM, jednak obecnie wskazuje się bardziej na „działka" laserowe. Na prezentacjach wskazuje się nawet na zamontowanie aż trzech takich systemów, które zabezpieczą dookólną obronę okręty np. przed atakującymi dronami – kamikaze.

Czytaj też

Cechami wyróżniającymi niszczyciele DDG(X) od swoich poprzedników mają być dodatkowo: większa zdolność do działania sieciowego (związana np. z przekazywaniem kierowania uzbrojeniem innym obiektom, a więc atakowanie celów pozahoryzontalnych, niewidocznych własnymi systemami obserwacji technicznej), bardziej skuteczne systemy zakłóceń i wabików – mylące układy kierowania nadlatujących rakiet przeciwokrętowych oraz przygotowanie okrętu do uzupełniania wyrzutni pionowego startu Mk41 nie tylko w porcie, ale również na morzu.

Reklama

Komentarze (3)

  1. kowalsky

    Raczej "szybciej" niż "szybko". Może się okazać że zwodują w pełni sprawną jednostkę przed Amerykanami.

    1. Monkey

      @kowalsky: Zależy, jak u nich z poziomem technologicznym. Niewiele wiemy, bo Chińczycy ujawniają tylko tyle, ile chcą ujawnić. Moim zdaniem jednak są jeszcze w tyle za USA, bo jak już coś osiągają, to zwykle to pokazują.

  2. Monkey

    Na pewno będą lepsze niż w sumie nieudane okręty typu Zumwalt. Pytanie jest jedno: jak i kiedy odpowiedzą Chińczycy?

    1. Al.S.

      Jak? Wykradając plany okrętów amerykańskich. Kiedy? Kiedy te plany pojawią się w wersjach dla wykonawców i wtedy, korzystając z chińskiej diaspory oraz talentów chińskich hakerów, można będzie je przekierować do Chin. Chińczycy to naród wybitnie inteligentny, ale bez talentu do innowacji. Stąd skazani są na chińskie kopie. W dodatku oni sami to o sobie wiedzą,

    2. Monkey

      @Al.S.: Hehehe, wyśmienita odpowiedź, 100/100. Talent do innowacji zagubili gdzieś tak od czasów średniowiecza chyba, kiedy zdecydowali się na izolacjonizm. Zdaje się, że uczynili to jakoś w XV w. za czasów dynastii Ming. Odtąd cywilizacja łacińska zaczęła ich doganiać, a wkrótce przegoniła w rozwoju. Tak jest do dziś, tak jak piszesz.

  3. GB

    Ja zakładam że to będą wyrzutnie Mk 57, a nie Mk 41. Po prostu mają większe wymiary i prawdopodobnie da się z nich strzelać nowymi rakietami hipersonicznymi, co pewnie będzie wymogiem dla nowych okrętów.

Reklama