Siły zbrojne

Rdza na okrętach: symbol zaniedbania czy powód do dumy? [KOMENTARZ]

Niszczyciel USS „Stout” podczas misji na Morzu Arabskim w lipcu 2020 roku
Fot. US Navy

Zdjęcia amerykańskich okrętów z widocznymi śladami rdzy są systematycznie wykorzystywane do kreowania niesłusznej opinii, że US Navy jest w złym stanie. Jednak to, co dla jednych jest symbolem zaniedbania, może w rzeczywistości być dowodem intensywnego działania operacyjnego. A do tego przecież powinny służyć okręty.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Ostatnia „awantura o rdzę" w Stanach Zjednoczonych miała miejsce w grudniu 2021 roku, kiedy w amerykańskich mediach pokazano serię zdjęć powracającego do San Diego z demagnetyzacji niszczyciela USS „Zumwalt". Fotoreportaż okraszono od razu tytułem „warty 9 miliardów super niszczyciel stealth pokryty rdzą". I rzeczywiście, na kadłubie okrętu USS „Zumwalt" z daleka było widać rdzawe zacieki biegnące szczególnie od miejsc, gdzie pokład łączy się z burtami.

Zaniepokojenie wzbudziły również odbarwienia płytek pokrywających nadbudówki, które w założeniu mają pochłaniać sygnały radiolokacyjne dochodzące do niszczyciela. Pojawiło się bowiem podejrzenie, ze zmiana koloru związana jest również z osłabieniem zdolności absorpcyjnych, a więc ze zwiększeniem skutecznej powierzchni odbicia radarowego okrętu przedstawianego jako stealth, czyli zbudowany zgodnie z wymogami technologii obniżonej wykrywalności.

USS „Zumwalt” doraźnie odmalowany po rejsie przez Pacyfik w czasie wizyty w Japonii. Widoczne różne odcienie farby na burtach
Fot. US Navy

Cała ta krytyka nałożyła się na wcześniejsze, negatywne opinie, jakie są formułowane w odniesieniu do Zumwaltów. Wskazuje się w nich nie tylko na to, że są to niszczyciele zbyt drogie, ale również na to, że nie osiągnęły takich zdolności bojowych, jakie zakładano rozpoczynając ich budowę (chociażby w przypadku systemów artyleryjskich). Krytykuje się także wydłużający się w nieskończoność czas doprowadzania Zumwaltów do pełnej gotowości operacyjnej.

Dlatego z planowanych 32 okrętów zamówiono jedynie trzy, z których tylko pierwszy - USS „Zumwalt" (DDG-1000) wprowadzono „do linii" 24 kwietnia 2020 roku, a więc cztery lata po przejęciu przez US Navy (15 października 2016 roku). Drugi okręt w serii USS „Michael Monsroor" (DDG-1001) również został wprowadzony do amerykańskiej marynarki wojennej w bazie morskiej w San Diego, ale nadal jest w trakcie prób i szkolenia załogi. Ostatni niszczyciel typu Zumwalt USS „Lyndon B. Johnson" (DDG-1002) jest jeszcze w trakcie budowy. Dojście tych okrętów do pełnej gotowości bojowej ma nie nastąpić wcześniej niż w 2025 roku.

Nakładając tego rodzaju problemy na rdzę widoczną na niektórych okrętach, okresowo próbuje się sprowokować dyskusję dotyczącą rzeczywistego stanu US Navy. Jej celem nie jest jedynie walka o poprawienie sytuacji, ale bardzo często próba podważenia zaufania do amerykańskiej marynarki wojennej i jej możliwości operacyjnych. I część dziennikarzy szukających sensacji daje się w tego rodzaju działania niezamierzenie wmanewrować.

Czytaj też

Tymczasem samo to, że powracające z długich rejsów okręty są pokryte w niektórych miejscach śladami rdzy nie powinno nikogo dziwić. Podczas pobytu w morzu trudno jest bowiem przeprowadzić kompleksową konserwację kadłuba, chociażby z powody obecnej wszędzie wilgotności. Dlatego jeżeli już się maluje, to tylko te miejsca, których zły stan rzeczywiście wymaga interwencji. Ponieważ jednak odcienie farby dostarczanej z magazynu nie zawsze są takie same, okręt wygląda wtedy jakby był pokryty łatami. To również jest krytykowane, choć jest częstym zjawiskiem w każdych siłach morskich.

Ślady rdzy na kadłubie USS „Zumwalt" są więc czymś zupełnie naturalnym dla okrętów, które nie stoją w porcie a rzeczywiście działają operacyjnie i to w długich misjach. Paradoksalnie zardzewiałe okręty są więc często symbolem nowoczesnych i dobrze działających sił morskich. Natomiast stojące w porcie, wymalowane jednostki pływające potwierdzają że jest to tzw. „flota paradno-bankietowa" (ros. "paradno-bankietnyj fłot").

Pokryty rdzawymi zaciekami okręt wsparcia logistycznego USNS “Washington Chambers” we wrześniu 2022 roku
Fot. US Navy

Oczywiście istnieją państwa z problemami finansowymi, w których tnie się wydatki na utrzymanie własnych sił morskich, w tym na konserwację okrętów. Problem ten jednak zasadniczo nie dotyczy Stanów Zjednoczonych, tak więc ślady rdzy na amerykańskich okrętach wynikają najczęściej po prostu z ich intensywnej eksploatacji. Dodatkowo należy pamiętać, że najnowsze okręty US Navy są projektowane w taki sposób, by maksymalnie ograniczyć liczebność ich załogi.

Z tego powodu o ile niszczyciele typu Arleigh Burke o wyporności około 10000 ton mają załogę liczącą pomad 300 osób to niszczyciele typu Zumwalt o wyporności około 16000 ton są „obsługiwane" tylko przez 150 ludzi. Nie ma więc możliwości, by tak ograniczona liczna osób była zdolna do zabezpieczenia wacht i jednocześnie prowadzenia stałych prac konserwacyjnych na niszczycielu o długości 190 m i szerokości 24,6 m. Prace te odkłada się więc na okres pobytu w porcie, gdy załoga ma więcej czasu i może być wspomagana przez zewnętrzne służby logistyczne oraz specjalistyczny sprzęt do kładzenia powłok malarskich.

Czytaj też

Ta pomoc jest konieczna nie tylko ze względu na dużą powierzchnię burt, które trzeba odmalować, ale również masowe wykorzystywanie na niszczycielach typu Zumwalt specjalnych powłok pochłaniających promieniowanie radarowe. Ich konserwacja jest trudniejsza, a dodatkowo wymaga specjalnych farb. Problem pogłębi się na trzecim w serii niszczycielu USS „Lyndon B. Johnson". W odróżnieniu od dwóch pierwszych Zumwaltów ma on bowiem nadbudówkę nie z materiałów kompozytowych, ale ze stali.

Ale atakowane są nie tylko okręty nowej generacji. Za brązowe zacieki dostało się wcześniej również niszczycielom typu Arleigh Burke oraz okrętom wsparcia logistycznego. Wszystko to przypomina niekiedy specjalnie prowadzoną operację propagandową, która ma pokazać Amerykanom jak marnotrawione są ich podatki. Dlatego sprawa rdzy na amerykańskich okrętach będzie systematycznie wracać i trzeba być na to przygotowanym.

Wymalowany na defiladę rosyjski krążownik „Moskwa” został bez problemu zatopiony przez Ukraińców i to nie mających tak naprawdę ofensywnej marynarki wojennej
Fot. mil.ru

Przykładowo artykuł o rdzy na USS Zumwalt pokazał się na portalu „The War Zone" w grudniu 2021 roku. Dokładnie rok wcześniej, w grudniu 2020 roku, krytykowano w ten sam sposób powrót pokrytego rdzawymi zaciekami okrętu wsparcia logistycznego USNS Washington Chambers" (T-AKE-11) typu Lewis and Clark. Z kolei w listopadzie „The War Zone" dostrzegł rdzę na niszczycielu typu Arleigh Burke USS „Stout", który przebywał poza bazą w misji przez 215 dni z rzędu.

Można oczywiście pokazywać przy tej okazji, że wszystkie rosyjskie okręty uczestniczące w paradzie morskiej w Sankt Petersburgu były odmalowane jak nowe. Amerykanie powinni jednak sobie odpowiedzieć, czy wolą taką flotę, jaką w czasie świąt pokazują władze na Kremlu, czy też intensywnie działające na świecie okręty US Navy.

Czytaj też

Komentarze (10)

  1. rwd

    Na chińskich okrętach to nie do pomyślenia.

    1. StaryGrzyb

      NA Polskich na szczescie jest tak dobrze jak na Amerykanskich. Sporo rdzy - czyli nikt nam nie podskoczy.

  2. RotaBase

    Jesteśmy zardzewiali a co problem ?

  3. Bingo

    Rdza czy zacieki red algae? Podobne możecie zobaczyć na brudnych łódkach które są z PVC?

  4. Valdi

    Przypomnijmy 4 mld USD za pierwszego zumwalta🇺🇲🇺🇲🇺🇲 ale 1,5 mld USD za trzeciego🇺🇲🇺🇲🇺🇲 Wszystkie są budowane w Kalifornii w stanie demokratów. Lobby zbrojeniowe innej opcji politycznej robi wszystko żeby zdyskredytować. Opłacając think tank😱😱😱😱 czyli lobbystów 🍄🍄🍄🍄

    1. bubab1983

      Valduś, jakie lobby zbrojeniowe.? Te krytyczne artykuły zostały napisane zapewne przez takiego laika jak ty, który nie ma pojęcia o temacie, a chce błyszczeć w Internecie.

  5. Byrrbyć

    Od usuwania zacieków rdzy są stoczniowcy, Marynarze powinni zając się obsługą maszynerii na okręcie, a nie pucować burty. Ograniczenie liczebności załogi na okrętach, czyli wyeliminowanie majtków czyszczących pokłady, jest prawidłowym działaniem.

    1. DIM1

      @Byrrbyć. Tak i nie, to zależy od kosztów. Młodzi zawsze rwą się do podróży morskich, a źle im to na wychowanie nie zrobi. Pieniądz nie wszystko, a to raczej państwo polskie nie ma polityki morskiej (ma tę zupełnie najgorszą ze wszystkich). Zależy od typu jednostki. Wojenne oczywiście nie mają wiele miejsca.

  6. DIM1

    Dla każdego, kto pracował na morzu, sprawa jest zupełnie oczywista. "Dowód z obecności rdzy na kadłubie' przeprowadzać mogą tylko nie-marynarze.

    1. bubab1983

      Ważne żeby anty-fouling dobrze działał, żeby kadłub i śruba nie były muszelkami obrośnięte. Bo jak obrośnięte to opór większy i zużycie paliwa większe. A ślady rdzy to widać tam gdzie kluza czy szpilgaty. Każdy kto ma pojęcie to wie, że przychodzi czas i statek czy okręt musi iść na dok, żeby towarzystwo klasyfikacyjne przedłużyło klasę. Byłem w Norfolk i widziałem ich flotę, robi wrażenie. Na doku też kilka okrętów stało, między innymi Ticonderoga "Philippine Sea". Tak że jest dobrze.

    2. DIM1

      Europa-Japonia..., za Gibraltarem ruszają młotki penumatyczne marynarzy, stukanie do żywej stali, potem szczota, chromian na podkład, na to najlepsza farba, dwie warstwy (rok 1983), dwie warstwy... Powrót z Japonii w ciągu 2,5 miesiąca i... - wszystko to znów rude od rdzy. Standard. Nie wiem, czy farby bardzo zmieniły się od tamtej pory ?

  7. kowalsky

    Pod warunkiem że podatnik nie płaci 100% czy 200% więcej za okręt wszystko -mający, wszystko-umiejący i na wszystko-odporny ( w tym na rdzę). A później jak już pieniądze "przetrawione" to pretensje do "fundatora" że się "czepia i się nie zna". Owszem, nie zna się ale to nie znaczy że nie ma prawa do pytań za co zapłacił.

  8. turpin

    Rosyjskie okręty też ostatnio trochę rdzewieją. Na dnie Morza Czarnego.

  9. DBA

    Przecież to nie rdza ale zacieki z odpływników. Gdyby te okręty pływały po Wielkich Jeziorach to rdzy by nie było, ale tak sie składa, że woda z oceanów jest dość słona

  10. zegrz69

    Czy ma z tym związek to, że amerykańskie Strykery zawsze wyglądają na używane/zakurzone, a nasze Rosomaki zawsze są paradno/lśnace?