Dlaczego Ukraińcy utracili lotnisko w Doniecku? Analiza taktycznego poziomu działań bojowych

26 stycznia 2015, 08:19
Fot. mil.gov.ua.
Reklama

Koniec epopei tzw. cyborgów odbija się niewiele mniejszym echem, niż klęska pod Iłowajskiem. Tym bardziej, że heroiczna obrona lotniska w Doniecku (właściwie zdewastowanych ruin, głównie tzw. nowego terminalu) miała znaczenie nie tyle strategiczne, czy nawet taktyczne, ile przede wszystkim symboliczne. Dlatego stronie rządowej trudno było przyznać się do faktu, że po 242 dniach obrony lotnisko w Doniecku (dokładnie rzecz ujmując tzw. nowy terminal) zostało utracone. 

Stało się tak m.in. dlatego, że nie sprostało zadaniu wyższe dowództwo, a sama operacja odblokowania lotniska podjęta w dniu 17 stycznia zakończyła się porażką. Co więcej już wstępne analizy (niezastąpiony w tym względzie jest Jurij Butusow z Censor.net) wykazują, że lista popełnionych błędów jest długa i w znacznej mierze kompromitująca.

Poniżej wskażemy na te kluczowe, które z jednej strony determinowały wydarzenia wokół lotniska w styczniu, a z drugiej wskazują na niskie zdolności taktyczne sił operacji antyterrorystycznej (ATO - przynajmniej w tym konkretnym przypadku), wynikające m.in. z nieefektywnego dowodzenia.

- porozumienia mińskie, de facto oddanie inicjatywy przeciwnikowi

Postawa prezydenta Poroszenki zmierzająca do deeskalacji konfliktu bez wątpienia ma wpływ na zachowanie sił ATO. Mówiąc ogólnie, efektem bierności sił ATO, jest swobodny manewr przeciwnika siłami i środkami oraz dowolny wybór czasu i miejsca działań bojowych. W przypadku walk o lotnisko efekt „nieprowadzenia działań bojowych” wykluczał jakiekolwiek ofensywne akcje, także na poziomie taktycznym, co pozwoliło przeciwnikowi bez przeszkód przeskrzydlić, a w efekcie okrążyć nowy terminal (część grup szturmowych już w budynku, podejścia do terminala pod ogniem itd.)

- obrona lotniska spoczywała na artylerii, którą wzywano za każdym razem, gdy była taka potrzeba, oraz pancernych grupach bojowych, które wychodziły na pozycje i unieszkodliwiały ogniowe punkty przeciwnika. Siła ognia samych tzw. cyborgów była znikoma. Nigdy nie było to więcej niż 100-120 ludzi rozrzuconych na izolowanych punktach obrony (właściwie posterunkach obserwacyjnych) budynków infrastruktury lotniskowej, zwłaszcza tzw. nowego terminalu (stary terminal był w rękach tzw. separatystów). Zniszczenie i zawalenie się wieży lotniska skutkowało utratą najlepszych w okolicy stanowisk obserwacyjnych, skąd można było naprowadzać ogień własnej artylerii – od tego momentu przewagę w tym względzie mieli tzw. separatyści. Widać tu wyraźnie, że ukraińska artyleria nie ma żadnych możliwości „samodzielnego” prowadzenia i korygowania ognia w strefie taktycznej, np. za pomocą systemów bezzałogowych. Narastanie u przeciwnika sił obrony przeciwpancernej (czołgi, armaty ppanc oraz ppk) także znacząco ograniczały działanie niewielkich grup pancernych (w odległej o 2 km dzielnicy Doniecka Piaski stale do akcji gotowa była grupa bojowa 3-4 czołgów)

- chaos kompetencyjny w dowództwie

Niejednokrotnie za błędy odpowiadali konkretni ludzie z najwyższych szczebli. Tym razem znaczna część winy spada na szefa Sztabu Generalnego gen. Wiktora Mużenkę, który odsunął od dowodzenia kompetentnych oficerów i sam przejął bezpośrednio dowodzenie. Jak zauważył Jurij Butusow w swojej analizie w momencie kontruderzenia z 17 stycznia szef sztabu Mużenko mając pod dowództwem 230-tysięczną armię dowodził zgrupowaniem uderzeniowym o liczebności ok. 500 ludzi. Mużenko przejął zdaniem dziennikarza pełne dowodzenie w rejonie lotniska w dniu 16 stycznia!

Odsunięcie od dowodzenia doświadczonych i zaznajomionych z terenem i siłami oficerów i przejęcie dowodzenia na siebie okazało się katastrofalnym błędem. Notabene rozkazy (właściwie wypadaloby powiedzieć raczej wskazówki) wydawane były w mało sprecyzowany sposób, tylko ustnie, bez uzgodnień z oficerami jednostek.

Warto wspomnieć, że podobnie chciał dowodzić Donald Rumsfeld w pierwszej fazie operacji w Afganistanie. Mimo, że armia USA miała nieporównywalne możliwości techniczne w zakresie dowodzenia i łączności próba dowodzenia z odległości tysięcy kilometrów poszczególnymi plutonami zakończyła się katastrofą.

- pasywność taktyczna

Inicjatywa taktyczna leżała całkowicie w rękach tzw. separatystów – powoli, systematycznie zaciskali oni pierścień wokół nowego terminala, w końcu zupełnie izolując tą placówkę. Wszystko to działo się przy zupełnej bierności sił ATO, które skoncentrowane zostały w Piaskach, ledwo 2 km od lotniska. Sytuacja ta przypominała tragedię z błok-postem nr 32, który został okrążony i zniszczony.

Sił do kontrataku i roszerzenia korytarza Piaski-lotnisko było dość – zabrakło woli. Przy biernej postawie sił ATO tzw. separatyści uchwycili flanki, w efekcie nie tylko zbliżyli się do pozycji cyborgów, ale także mieli pod obserwacją i ostrzałem ewentualne drogi podejścia odsieczy.

Mimo, iż sytuacja taka trwała od wielu dni podjęty 17 stycznia kontratak był totalną improwizacją, źle zaplanowaną i przeprowadzoną akcją, przy nieznajomości sił i środków przeciwnika.

Kontratak na pozycje tzw. separatystów na flankach lotniska wykazał kolejne problemy szczebla taktycznego:

- brak rozpoznania

Mimo, że teoretycznie Siły Zbrojne Ukrainy mają oddziały specjalne oraz rozpoznawcze w strukturze brygad, rozpoznanie jest piętą achillesową ukraińskiej armii. W omawianym tutaj przypadku rozpoznanie spadło na ochotników Prawego Sektora, których pododdziały aktywnie uczestniczyły od dawna w działaniach bojowych w rejonie lotniska (m.in. lekko ranny został Jarosz).

Ciekawa i trudna do zweryfikowania jest informacja, że w rejonie lotniska prowadził rozpoznanie niewielki bezzałogowiec wolontariackiej grupy „Armia SOS”, jednakże dane uzyskane z niego nie były przez sztab generalny brane pod uwagę. Jak pisze Butusow dlatego, że „wolontariusze krytykują Sztab Generalny za niekompetentość”...

- zbyt małe siły uderzeniowe

Pokłosiem przejęcia dowodzenia przez Mużenkę w dzień przed atakiem była nieznajmość sił własnych i przeciwnika, co skutkowało złym doborem sił i środków na poszczególnych odcinkach uderzenia. Jurij Butusow uważa, że nie wybrano pododdziałów do tego predystynowanych (mających duże doświadczenie w walkach w rejonie, a więc znających teren i będących ostrzelanymi na danym odcinku frontu), ale dość przypadkowe pododdziały, wcześniej ze sobą nie współpracujace i nie będące organicznie częścią większych związków taktycznych (dużą ilością niezgranych, nie znających się pododdziałów trudniej się dowodzi). Zadanie przydzielone zostało bez konsultacji z oficerami liniowymi, bez wariantów alternatywnych, bez ustalenia elementarnego współdziałania pomiędzy pododdziałami i ewentualnego zachowania komunikacji w sytuacji zagłuszania łączności środkami WRE. Nie wdając się w szczegóły, warto odnotować, że trudne z punktu widzenia taktycznego zadanie - uderzenie na przyległy do terenu lotniska klasztor – wykonywały nikłe siły – grupa bojowa (kompanijna grupa taktyczna) oparta na 6 kompanii 93 Brygady, ze wsparciem wozów pancernych (8 czołgów i 8 BMP). Pododdziały te nigdy ze sobą nie współdziałały...

- brak współdziałania

Nie zgrywanie ze sobą pododdziałów, ale rzucanie ich do wykonywania trudnych zadań taktycznych w ataku często grozi zupełnym chaosem i brakiem elementarnego współdziałania na polu walki, zwłaszcza w odniesieniu do różnych rodzajów broni (klasycznym przykładem jest współdziałanie czołgów i piechoty, które nie przynosi oczekiwanych skutków jeśli jest improwizowane). To zaowocowało tym, że na kierunku klasztoru ostrzelane przez czołgi i ppk przeciwnika czołgi wycofały się z pola walki pozostawiając osamotnioną piechotę.

- brak rezerw

Brak rezerw, czy odwodów jest problemem na wszystkich szczeblach, jednakże na poziomie taktycznym wynika nie tyle z braku sił i środków, ile raczej z niekompetencji struktur dowodzenia lub po prostu braku elementranej orientacji w sytuacji (brak świadomości sytuacyjnej, orientacji w zmieniajacej się dynamice pola walki, szybkich i celnych decyzji etc.)

- problemy z dowodzeniem na szczeblu taktycznym

Wiele elementów wpływa także na podstawowe problemy jakie maja ukraińskie pododdziały na szczeblu taktycznym. Atak na flankowe pozycje tzw. separatystów – klasztor i przysiółek Spartak - przeprowadzony został chaotycznie, a sukcesy taktyczne nie zostały rozwinięte przez kolejne rzuty (jak wspomniano nie było ani świadomości sytuacyjnej, ani drugiego rzutu, ani rezerw ogólnych). Ze wstępnych analiz wynika, że sukcesem mogły zakończyć się uderzenia zarówno na klasztor, jak i na Spartak, gdyby grupy uderzeniowe nie zostały pozostawione samym sobie – bez jakiegokolwiek wsparcia 6 kompania walczyła o klasztor przez kilka godzin i ostatecznie musiała się wycofać (straty: 3 zabitych, ok. 20 rannych).

Mimo, że klasztor był mocno umocniony i znajdował się na otwartej przestrzeni atak podjęto za dnia, zamiast próbować zająć go w nocy (np. w wyniku operacji o charakterze specjalnym), bądź prowadzić atak za dnia, ale w oparciu o zasłony dymne. Zabrakło wsparcia artylerii – wynikało to z powodów politycznych (generalnie w bitwie znacznie aktywniejsza była artyleria tzw. separatystów, także rakietowa). W efekcie z klasztoru mogli oni bez większych utrudnień prowadzić obserwację i korygować ostrzał np. moździerzy i wyrzutni BM-21 Grad.

Zasadniczym błędem taktycznym było rozproszenie i tak słabych sił i atak na kilku kierunkach – w efekcie nigdzie nie uzyskano sukcesu, mimo że siły przeciwnika na niektórych odcinkach były stosunkowo słabe (brak rozpoznania sił i środków npla)

- słabe wyposażenie (brak termowizorów, nawigacji, łączności)

W tym konkretnym przypadku brak termowizorów i środków nawigacji skutkował zagubieniem się w gęstej, zimowej mgle jednego z pododdziałów na terenie lotniska (płaska przestrzeń, brak środków orientacji, brak nawigacji, niejasne wyznaczenie punktu docelowewgo). Wedle doniesień błąd wyniósł kilkaset metrów (800?) i w efekcie pododdział, który miał za zadanie dotrzeć do „jakieś” tam farmy, „wjechał” na pozycje zajmowane przez separatystów (efekt: wymiana ognia i duże straty). Oficerowie, włącznie z dowódcą batalionu, nie wiedzieli właściwie, gdzie jadą, nawet walczący na terenie lotniska nie mieli pojęcia gdzie znajduje się cel.

Przy okazji warto wspomnieć, że nie prowadzono odpowiedniej „pracy” z mapą, a rozkazy wydawano ustnie, a nie pisemnie (istotne z punktu widzenia np. późniejszego śledztwa). Rozkaz dla kolumny 90 batalionu, żeby jechała do jakieś bliżej niesprecyzowanej farmy, jakoby z własnymi oddziałami, wydał osobiście gen. Mużenko. Skutki wspomnianej akcji z 20 stycznia były opłakane, „zagubiona” kolumna trafiła wprost pod ogień strzelecki i RPG (kilku zabitych, kilku w niewoli  [w tym dowódca batalionu], cel nieosiągnięty).

Jedyne czego Ukraińcom nie zabrakło to woli walki oficerów liniowych i żołnierzy. Wraz z nieudanym kontratakiem z 17 stycznia los cyborgów był już przesądzony – izolacja, wysadzenie części terminala i wreszcie atak z wykorzystaniem mgły doprowadził do utraty nowego terminala – zakończyła się epopeja cyborgów, część została zlikwidowana, część zasypana przez zwały wysadzonego terminalu, reszta poddała się tzw. separatystom.

Rejon donieckiego lotniska nadal jest jednak linią frontu...

Marcin Gawęda


Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 87
Reklama
Raa
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 14:40

Ciekawe informacje, ale tekst ma taką liczbę powtórzeń, że mógłby zostać równie dobrze skrócony o połowę.

pio
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 14:39

Za chwilę całe te 8000 ukraińskiej armii znajdzie się w kotle. Właśnie się zamyka, będą się dalej chwalić tym "że trzymają koniec pasa startowego (zniszczonego w lipcu)" i bohatersko trzymać do końca.... Brawo !!!! Podobnie pod Ługańskiem - "Kocioł Debalcewo" - zamknięcie w Światłodarsku. A potem ataki z zapleczem kilkudziesięciu km stepu na umocnione pozycje opołczenia - powodzenia.

BRZDĄC
wtorek, 27 stycznia 2015, 00:42

Artykuł świetny wspaniały syntetyczny ...gratuluje autorowi i więcej o takie proszę Porównując artykuł do naszych reali ...TAKI SAM chaos panuje w naszej armii zarządzanej przez technokratów -teoretyków z przerośniętym ego opierających dowodzenie o instytucje jemioły-(pasożyty wyciskające zdrową tkankę armii) gdzie tworzy się iluzoryczne zarządzenia bzdurne notatki uzgodnień, rozkazy, prezentacje paint -pointowe ( dziadki już nie jarzą inaczej niż w obrazku) gry wojenne w których mamy tyle wojska jakbyśmy byli 500 tyś armią no i te słynne ucieczki z pola walki zwane wycofanie się na uzgodnione pozycje w celu odtworzenia zdolności bojowej ..a naprawdę w podtekście oznaczające "ratuj się kto może "...uff co za szczęście że nie mamy wojny

ja
środa, 28 stycznia 2015, 14:41

Miałeś okazję być w tym wojsku czy tylko tak sobie głupoty piszesz. po Iraku i Afganistanie, współpracy z NATO polskie wojsko to jednak nie ukraińskie

Marcin
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 14:13

W tym momencie piłka jest po stronie Ukraińców. Widzą jak wygląda sytuacja, nie dostaną żadnego poważnego wsparcia militarnego, po tylu miesiącach nawet nie ma się co łudzić. I teraz albo w ramach swoich możliwości powinni sformować przynajmniej parę solidnych brygad i spróbować się rozprawić z Rosjanami (oczywiście przy odpowiednim dowodzeniu tymi siłami) albo ten Donieck odpuścić. Czytam czasami korespondencje redaktora Andrusieczki, chyba najlepiej poinformowanego dziennikarza w PL odnośnie tego konfliktu i on już parokrotnie pisał, że Donieck jest w ogromnym stopniu zrujnowanym miastem, nie mówiąc o wcześniejszym zacofaniu w infrastrukturze tego miejsca, bo nowe lotnisko na Euro 2012 i stadion Szachtara to taki kwiatek do kożucha. Odbudowa Donbasu to miliardy Euro, których Ukraina zwyczajnie nie ma, a pożyczki szczególnie z MFW trzeba oddać. Rosji w to graj, mają na Ukrainie miejsce, które można co jakiś czas rozdrapywać oby nie skończyło się tak, że wśród samych Ukraińców nastąpi zmęczenie materiału i uznają, że lepszy święty spokój niż to co jest teraz.

chris
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 14:13

I to jest ciekawy, rzetelny tekst na podstawie sensownych źródeł. Brawo. Chłodna analiza, a nie łzawa "bajka o cyborgach z Termopilów". Szkoda, że brak dostatecznych i wiarygodnych informacji, jak to było z drugiej strony (bo wyglądało na jeszcze większy bardak i przypadkowość w działaniu)

zen
wtorek, 27 stycznia 2015, 13:55

Dobry artykuł i zakładam, że oparty na autentycznych informacjach. Chciałbym się jednak skupić na polityce. Bo wbrew pozorom to ona decyduje często o sukcesach i klęskach na polu walki. Gołym okiem było widać, że Poroszenko za wszelką cenę stara się utrzymywać wizerunek strony pasywnej. Dotrzymującej porozumień mińskich. Można się na to obruszać ale tak naprawdę jedyną szansą Ukrainy jest wsparcie tzw. opinii publicznej. Politycy na zachodzie tylko czekają, naciskani przez biznes, żeby odpuścić Rosji pod byle pretekstem. Z kolei Rosja tylko czeka by móc zarzucić łamanie porozumień Ukraińcom. I tak zajmując lotnisko, czy zabijając cywili w Mariupolu bezczelnie oskarżają Kijów. Na współczesnym polu walki bezruch to śmierć i naprawdę trwanie na wysuniętych posterunkach ukraińskich żołnierzy to kawał takiego codziennego bohaterstwa. Jestem przekonany, że Ukraińcy obecnie mają potencjał wojskowy żeby pokonać te siły, które są obecnie na wschodniej Ukrainie. Problem tylko w tym, ze przy granicy stoją rosyjskie odwody, które w każdej chwili mogą być rzucone do walki.

ja
środa, 28 stycznia 2015, 14:38

Racja. To niestety wpływa również na morale żołnierzy. Ile można siedzieć w norze pod ostrzałem i każdego dnia składać trupy na samochód? Licznik ofiar bije. Tylko co może zrobić Ukraina? Dziś będąc mądrym można by w ogóle nie wysyłać tam wojska. Podejść pod Słowiańsk, odgrodzić drutem kolczastym. Wstrzymać wypłaty socjalne. Pilnować reszty terytorium (Charków, Dniepropietrowsk, Odessa) i niechby Rosja wzięła ich na garnuszek. już się kozacy pod Ługańskiem buntują, że Duma nie przyjęła żadnej ustawy i nie ma co żreć. Ewakuować lojalnych. I niech ich Putin ich utrzymuje.Ten region i tak był stracony dla Kijowa. Teraz jeszcze dali się złapać w tę pułapkę. Mają wizerunek atakujących, najeźdźców. Tak ich ich Donieck postrzega. Bo to oni przyszli i bombardowali. Wpisali się idealnie w propagandę kremla jako "faszyści" , którzy przyjdą na ich ziemię mordować. No tak to wyszło. Przeciętny mieszkaniec Donbasu utwierdził się w tym co mu w ruskim telewizorze ciągle do łba tłoczą. Nic nie robić? To by się samo posypało jak domino....Niewiem, niewiem sytuacja beznadziejna i wszystkie reguły, tempo gry wyznacza Rosja.

Mokotów
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:33

Nie rozumiem. Rosyjskie dowództwo jest kompetentne, a ukraińskie nie. Przecież to jest ta sama sowiecka szkoła, do niedawna współpracująca. To o co chodzi?

Geoffrey
czwartek, 29 stycznia 2015, 09:44

Tajemnica polega na tym, że uczniowie moskiewskich szkół pracują na korzyść Moskwy. Zarówno ci zatrudnieni w Rosji, jak i na Ukrainie. Ukraina nie przeszła etapu desowietyzacji i nie wykształciła własnych elit. Duża część ukraińskiej kadry to byli i obecni pracownicy rosyjskich służb.

Kapik
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:16

Rosja przeprowadziła reformy strukturalne po fiasku Gruzińskim w 2008.

pio
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 15:29

Ogromna większość podoficerów i oficerów dawnej armii sowieckiej mieszkających na Ukrainie przeszła na stronę "opołczenia". Dodatkowo przyjechali na gościnne występy z Rosji, o często korzeniach z terytorium Ukrainy również po tych samych szkołach. Kadrę mają. To była co nie mówić niezła szkoła a w każdym razie lepsza od skorumpowanej i nieudolnej U.A. Na pomysł żeby atakując "jedną szosą" odciąć Donbass od Rosji jak to było latem oni by nie wpadli. Wiedzieli że to nie atak na Bagdad i np. w powietrzu dużo luźniej...

Obserwator
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 22:33

Propaganda wojenna Kijowa stworzyła mit tzw. cyborgów z donieckiego lotniska. Bezpośrednią przyczyną była klęska wojsk rządowych w Donbasie, szczególnie pod Iłowajskiem. W rzeczywistości siły ukraińskie w tym rejonie składały się z jednostek regularnych, tzw. ochotniczych batalionów, grup dywersyjno-sabotażowych SBU i zachodnich "kontraktorów". Ponadto zgodnie z porozumieniem o przerwaniu ognia podpisanym w Mińsku, prowadzona była rotacja sił ukraińskich w tym rejonie. Ostatnia ofensywa rozpoczęta na rozkaz prezydenta Poroszenki, zakończyła się ostatecznie porażką i nie uchroniła tzw. cyborgów przed likwidacją. Jedynie część z nich zawczasu się wycofała, a niedobitki dostały się do niewoli. W wyniku kontrofensywy powstańcy zajęli miejscowość Piaski i obecnie toczą walkę o Awdijewkę. Ma to na celu oddalenie zagrożenia dla Doniecka, ostrzeliwanego ogniem ukraińskiej artylerii. Paradoksalnie więc mit o tzw. cyborgach może obrócić się przeciwko obecnym władzom w Kijowie

borelowski
wtorek, 27 stycznia 2015, 14:06

bzdurą jest używanie pojęcia powstańcy. Tam są tylko miejscowi terroryści wymieszani z NAPASTNIKAMI z armii rosyjskiej i dowodzeni przez zawodowych oficerów armii rosyjskiej. roń ciężka dociera wraz z operatorami rosyjskimi i rosyjskie jest tez całe zaopatrzenie i jego logistyka.

tercet
wtorek, 27 stycznia 2015, 09:37

Ta ta ta srutu drutu peczek drutu .. to juz wole propagande Kijowska jak ruska . Tyle , ze kacapstwo o "cyborgach" same stworzylo ten mit , a teraz trolownia beczy po forach.

mp
wtorek, 27 stycznia 2015, 01:19

Jacy powstańcy? To ruscy i zdrajcy.

syn_emerytowanego_oficera
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 22:31

przegrywa ta strona która popełnia wiecej błedów...

Aquiller
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:28

To pokazuje jakże ogromną rolę odgrywa doświadczenie bojowe zarówno wśród jednostek bojowych jak i dowództwa. Uważam, że pal licho intratne kontrakty z Iraku i Afganistanu, które przeszły nam koło nosa. Te 10 lat rotacji naszych wojsk i podnoszenia ich zdolności bojowej nie da się wycenić.

pio
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:01

Ukraińcy też jeździli do Iraku i Afganistanu i co z ich doświadczeniem bojowym? Widać?

wawer
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 15:52

fajnie by było, ale obawiam się, że to pobożne życzenia... przecież ogromna większość "bojowego" wojska jest już dawno w cywilu, zostały leśne dziadki, zasiedziałe co najwyżej w bazach...

wqq
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:18

Czy Szef Sztabu Generalnego gen. Wiktor Mużenka nie kończył sowieckich akademii wojskowych . Pytam z czystej ciekawości bo opisany styl dowodzenia bardzo mi przypomina niekompetencje oficerów radzieckich i rosyjskich .Niestety walki w terenie zurbanizowanym to zupełnie inna jakość działań. Rosjanie przekonali się o tym w trakcie zdobywania GROZNEGO.Zupełnie innym problemem jest zasadność utrzymywania samego lotniska w sytuacji gdy jest problem z dostarczeniem zaopatrzenia .Lotnisko było bardziej celem politycznym niż strategicznym dla Ukraińców.

Piotr Szelągowski
środa, 28 stycznia 2015, 14:14

Ujmę to tak: to co tam się dzieje powinno zostać przerwane przez międzynarodowe siły. Może się to odbyć tylko na jeden sposób za zgodą Rady Bezpieczeństwa ONZ a ta zgoda jest podejmowana przez międzynarodowe gremium. Oznacza to wypowiedzenie się w temacie Rosji i USA. Aby powstrzymać walki wojska ONZ (jakie by nie były sformowane i z jakich sił) weszłyby na linię demarkacyjną a tym samym byłoby to przyznanie się do porażki ze strony Ukrainy. Takie rozdzielenie walczących stron byłoby zatwierdzeniem tymczasowej granicy. Ale to jedyny sposób na powstrzymanie rozlewu krwi. Nie ma innego. Ponieważ jedni będą cały czas twierdzić że ci drudzy to terroryści na usługach Moskwy, a drudzy że to bandyci na usługach USA (dobrze zę nie ogólnie zachodu - chociaż zaczynamy mieć coraz gorszą prasę).

Krzysztof Pyka
piątek, 30 stycznia 2015, 12:30

Proszę Pana, rezolucja Rady bezpieczeństwa może zostać zawetowana przez jej stałego członka Rosję, dlatego uzyskanie legalnego mandatu ONZ do misji nie jest możliwe, takie jest prawo międzynarodowe. Raz jeden w Wietnamie ZSRR zrobił błąd i to była jedyna legalna prawnie duża wojna interwencyjna. Rosja zapewne po jakimś czasie niskich cen ropy (pytanie tylko czy Arabia Saudyjska nie będzie musiała odpuścić przez Iran) zgodzi się na misję ONZ o ile połowę żołnierzy będą Rosjanie :)

Aster
piątek, 30 stycznia 2015, 11:27

Ukraina nie zgadza sie na oddanie tego terytorium. A ONZ nie wejdzie w pelnoskalowa wojne ani z Ukraina ani z Rosja.

Mort
środa, 28 stycznia 2015, 21:01

Tylko, żeby to się stało, to tzw. ONZ musi mieć jakieś wojsko.. Ostatnia wojna, w jakiej te siły brały czynnie udział, to o ile się orientuję Korea.. Czy tak? (pomijam lajtowe patrole na wzgórzach Golan czy mistrzowską akcję pod Srebrenicą..) Tzw. ONZ jest martwą strukturą, jeszcze bardziej przeżartą korupcją i układami niż Unia Europejska, więc zapomnijmy o wojskach tzw. ONZ na wschodzie Ukrainy...

Romek
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:06

Aktualne informacje ukraińskiej agencji Unian.net 26.01.2015 | 13:19. Cyborgi chyba jeszcze walczą na części lotniska? «Киборги» в Донецком аэропорту контролируют пожарную часть, диспетчерскую башню и взлетно-посадочную полосу, вся другая территория аэродрома находится под огневым контролем. Как передает корреспондент УНИАН, об этом сообщил на пресс-конференции в Киеве заместитель руководителя Информационно-аналитического центра Совета национальной безопасности и обороны Украины Владимир Полевой. «Донецкий аэропорт находится под частичным контролем наших военных», - отметил он. «Линия фронта проходит непосредственно через Донецкий аэропорт, новый и старый терминалы полностью разрушены, и наши военные держат оборону в районе пожарной части и диспетчерской башни, а также взлетно-посадочной полосы», - сказал Полевой. По его словам, вся остальная территория Донецкого аэропорта находится под огневым контролем. Подробности читайте на УНИАН: http://www.unian.net/war/1036290-kiborgi-kontroliruyut-pojarnuyu-chast-dispetcherskuyu-bashnyu-i-vzletnuyu-polosu-aeroporta.html

Poirytowany
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:55

Żal mi Ukraińców, ale w dużej mierze sami są winni takiej sytuacji, ze względu na fatalne dowodzenie na najwyższych szczeblach, tak wojskowych jak politycznych. Chyba na tym portalu był kiedyś tekst o wysłaniu morskiego Specnazu na pierwszą linięwalk (sic!), gdzie ponosili ogromne straty. Jeżeli w zaistniałych uwarunkowaniach prawnych Ukraina nie może wykorzystać sił zbrojnych na pełną skalę (brak wprowadzenia stanu wojennego), powinni w trybie ekspresowym część wojska włączyć do struktur wojsk wewnętrznych. Muszą kombinować, bo nikt za nich tego nie zrobi. Pomijam fakt, że są zostawieni sami sobie, bo Zachód zamiast ich dozbrajać na potęgę wysyła kamizelki i suchary. Do dziś nie rozumiem, dlaczego tak panicznie boją się wysyłać na Ukrainę sprzętu typowo wojskowego. Boją sięRosji? Jak tak dalej będą postępować, to Rosjanie nam wszystkim na łeb wejdą. Cała ta sytuacja nie wróży nic dobrego, ani dla Ukrainy ani dla całego Zachodu, który jest tak słaby jak nigdy dotąd

były
wtorek, 27 stycznia 2015, 13:04

W kontekście różnych porad od domorosłych taktyków: Miast nie można zdobyć. Można je wraz z mieszkańcami co najwyżej zrównać z ziemią i eksterminować. Drugą opcją jest oblężenie, blokada, zastraszanie i doprowadzenie do poddania. Na dłuższą metę kończy się tym pierwszym. Wszystkim tworzącym genialne spiskowe (np. o Mariupolu czy Doniecku) gratuluję fantazji. Widać nic nie zrozumieliście z analiz tego co się stało z Krymem albo pamięć krótka.

Gawrobryk
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 21:25

Ciekaw jestem jak na tym tle wyglądają umiejętności polskich generałów lub pułkowników.

echo
wtorek, 27 stycznia 2015, 07:51

Jak to jak? Zgodnie z procedurami uzyskanymi w dialogu technicznym!

Wołyniak
wtorek, 27 stycznia 2015, 00:44

Generałowie Koziej i Pacek to wysoce wykształceni dowódcy wojskowi, tak oceniają Siemoniak i Kopacz. Generała Janickiego z BOR-u też wysoko oceniano; prezydent go odznaczał za męstwo. Dowódców rodzajów wojsk nie oceniamy, oni dopiero się wdrażają po nieoczekiwanych awansach gdy musieli zastąpić kadrę armii utraconą w całości w Smoleńsku.

Parabellis TV
wtorek, 27 stycznia 2015, 12:56

Wartość artykułu jest taka sama jak stwierdzenia "Niemcy przegrali kampanię w Rosji przez straszną zimę". Weźmy za przykład opisany tutaj szturm na klasztor. Przyjmując szerokość całego punktu oporu wynosi nieco ponad 400 m (kościół i przyległy cmentarz), to zgrupowanie uderzeniowe uzyskało na linii ataku średnią gęstość pojazdów 1 co 25 m. Z czego połowa to czołgi. Albo inaczej. Do ataku użyto kompanię piechoty zmechanizowanej na BWP, wspartą dwoma plutonami czołgów. Co musieli mieć obrońcy, że atak tak potężnej grupy nie doprowadził do opanowania i utrzymania pozycji? Aha...mieli czołgi i ppk. I pozycję do której czołgi się nie zbliżyły, zdobyła osamotniona piechota? Wszak czołgi wycofały się po ostrzelaniu. I to uderzając po otwartej przestrzeni. Tak... To się trzyma kupy. A Niemcy przegrali przez zimę. I jeszcze sprawa artylerii i dronów. Mieli w rękach najlepszy punkt obserwacyjny na wieży i nie potrafili go wykorzystać. Ale jakby mieli drony dla artylerii to hohoho... wtedy już pokazaliby wszystkim. Najlepszy dowód na to, że bezzałogowców nie należy dawać do jednostek artylerii ani zmechanizowanych.

maario36
środa, 28 stycznia 2015, 01:24

Widzę, że kolega delikatnie mówiąc nie przeczytał artykułu. Jak się coś komentuje to trzeba wiedzieć co, a tu lenistwo w czytaniu się pokazało. 1. Klasztor- a gdzie jest napisane, że "pozycję do której czołgi się nie zbliżyły, zdobyła osamotniona piechota"??? Zaatakowali, zostali ostrzelani, czołgi się wycofały, została piechota która próbowała atakować, ale też ostatecznie się wycofała. 2. sprawa artylerii i dronów- autor wyraźnie pisze: "Zniszczenie i zawalenie się wieży lotniska skutkowało utratą najlepszych w okolicy stanowisk obserwacyjnych, skąd można było naprowadzać ogień własnej artylerii – od tego momentu przewagę w tym względzie mieli tzw. separatyści." Wieża stała- Ukraińcy ją wykorzystywali, dopiero jak się zawaliła to mieli problem. Prośba do kolegi i do innych, nie róbcie z tego forum onetu czy innego pupilka. Czytajcie ze zrozumieniem i komentujcie merytorycznie!!!

echo
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:12

Tak w kwestii formalnej: Termowizor fajna rzecz tylko nie w kategoriach długotrwałych i nie przy walce w pomieszczeniach zwłaszcza z duża ilością źródeł ciepła. W pomieszczeniach praktyczniejsze jest użycie noktowizorów a i to w ograniczonym zakresie. Ja rozumiem że termowizory temat modny i naprawdę w otwartym terenie, w lesie, na łące, nawet na ulicach miasta to nieocenione narzędzie. Ja mam szczere wątpliwości co do wiarygodności niektórych analiz bo trącą one amatorką i nie chodzi tu już tylko o to że analizy piszą cywile, ale to że piszą ludzie którzy nie tyle nie byli w wojsku ale w życiu nie strzelali a często nawet nie mieli w dłoni broni. ASG i Paintball się nie liczy.

BS
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 15:05

W artykule wyraźnie jest mowa o termowizorach w kontekście działań na otwartym, zamglonym terenie - nie w budynkach.

Raa
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 14:43

Twój wpis trąci amatorką. Kto powiedział, że potrzebowali termowizji dla walk w pomieszczeniach? Przecież podejście do lotniska, jak i sama jego obrona to w zasadzie szerokie, płaskie przestrzenie, gdzie taki sprzet przy rozpoznaniu byłby na wagę złota.

spil
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:59

spoko, szkoda tylko, ze ciezko u Ciebie z czytaniem i nie znasz topografii Lotniska. Noktowizory ta byly by bezcenne poniewaz walki nie sa toczone w budynkach... sa tam duze polacie terenu buforowego i pozycje zajete przez sily. Troche szkoda, ze czyta i komentuje to ktos kto myśli, że to lotnisko to tak jak mapa z counter strike lub innej gry.

jang
wtorek, 27 stycznia 2015, 12:48

dobre Panie Marcinie.Pewnej drażliwej kwestii jakim jest fatalny poziom dowodzenia na szczeblu państwa chyba przez delikatność Pan nie uwidocznił wyraźniej Czy ten podpoziom dowodzenia jest wynikiem stylu sowieckiego kierowania armia/im wyżej tym mniej kompetentni przy braku samodzielności szczebli taktycznych/ czy też rezultatem głębokiej,wszechstronnej penetracji GRU pewnie nie jesteśmy w 100% ocenić.Ale wspominać o tym pewnie warto ku przestrodze.

adr
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:08

Wszystko pewnie prawda Głównym błędem było jednak trzymanie lotniska dla samego trzymania go. Jeśli nie było ono punktem wyjścia do ataku na Donieck(czołowe zdobywanie miasta) to należało go opuścić gdy spełniło już swoją propagandową role. Bo jak trzymać kilka obiektów na skraju wielkiej metropolii. Zdobycie Piesków, Spartaka klasztoru i cmentarza to by było za mało. zbyt płytkie pozycje nie pozwalając na stworzenie głębokiej, elastycznej obrony. Przechodziłyby i tak z rąk do rąk. Oparcie o miasto dawało separatystom handicap. Przy względnej równowadze sił, i chociaż odrobinie oleju w głowie musieli w końcu odbić lotnisko jeśli Ukraińcy nie weszliby głębiej w miasto wokół lotniska i nie stworzyli głęboko urzutowanej obrony. A na to nie mieli ani sił, ani przede wszystkim woli politycznej. IMHO nawet największa biegłość taktyczna mogła co najwyżej przedłożyć opór o kilka dni/tygodni i spowodować droższe sprzedanie skóry. Błędy generałów nie ulegają dyskusji, ale dostali tez zadania w dłuższym terminie nie do wykonania przy narzuconym im już nie taktycznych ale taktyczno-operacyjnych ograniczeniach.

Sky
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:32

"Głównym błędem było jednak trzymanie lotniska dla samego trzymania go." - lotnisko było trzymane z dwóch względów - po pierwsze był to świetny punkt obserwacyjny (zniszczenie wieży już go wyeliminowało z tej roli) a po drugie był to ważny punkt ze względu na morale całej armii i sytuację w państwie. Obrano go na sztandary jako symbol heroicznej walki i (przynajmniej częściowej) kontroli Ukrainy nad miastem. Tylko jak wspomniałeś - przy braku inicjatywy ze strony Ukraińskiej to nie mogło się skończyć dobrze.

Kris
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:53

Te potyczki są komiczne, a przynajmniej byłyby gdyby nie ginęli tam ludzie. Separatyści walczą wszelkimi dostępnymi siłami, wszelkimi dostępnymi metodami przy dodatkowym wsparciu regularnych sił rosyjskich. Z drugiej strony mamy jakąś dziwną, ukraińska masę, która została zbita z ... ochotników, którym trzeba dowozić jedzenie i wyposażenie z publicznych pieniędzy. Nie chce mi się wierzyć, że armia ukraińska nie potrafi wystawić kilku solidnych brygad, które zrobiłyby porządek z tymi przebierańcami, tym bardziej, że wtedy Rosja musiałaby wypowiedzieć regularną wojnę, a nie sądzę, że by się na to zdecydowała.

wqq
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:24

Wysłanie regularnych sił byłoby logicznym posunięciem ze strony Ukraińców, tylko skąd pewność że owe siły nie przejdą na "drugą stronę" .Wydaje mi się że mamy permanentny kryzys zaufania obecnych władz do starych struktur wojskowych.

Sky
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:27

Armia Ukraińska jest w mniejszej części złożona z ochotników, w większej części to normalni żołnierze z poboru, tylko przez brak kompetencji w dowództwie - efekty są takie jakby walczyli niczego nie świadomi ochotnicy. Zresztą tam sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana- ochotnicy (lub jak to mówią separatyści: "faszyści") są właśnie tą grupą która przejawia najwięcej inicjatywy i świadomości na poziomie taktycznym, głównie "dzięki" brakowi subordynacji, co pozwala im na wykonywanie zadań które mają sens, a nie koniecznie rozkazów mikro-dowodzącego Mużenki który wybitnie nie daje sobie rady (i nie ma prawa sobie dawać rady - dowodzenie na tym poziomie nie powinno należeć do niego).

Sebastian600
niedziela, 1 lutego 2015, 06:56

Mnóstwo czytelników w komentarzach sugeruje Ukrainie jak najszybsze rozpoczęcie rozmów pokojowych i liczenie się z możliwością utraty części terytorium. Ludzie, co Putinowi po Doniecku? Satysfakcjonującą propozycją byłaby dopiero kapitulacja i wasalizacja całego kraju. Póki to nie nastąpi, Rosja zawsze wybierze kontynuowanie konfliktu, bo to oznacza zachowanie jakiegoś wpływu na Ukrainę. Ewentualne uznanie DRL oznaczałoby jedynie zamknięcie tamtego frontu, po czym przypuszczalnie wybuchłaby kolejna "rebelia" w jakiejś innej części kraju.

pragmatyk
niedziela, 1 lutego 2015, 20:12

Model Krymski mozna zastosować w krajach nadbałtyckich , o ile kraje te nie będą nasycone wojskami NATO.Na razie Rosjanie grają na "czynnik psychologiczny "i już jest problem np. dla Litwy.

mariusz
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:51

niezależnie jaki jest poziom wyszkolenia dowodzących SZU to nie można zapomnieć że każda zdecydowana ofensywa Ukrainy i zadanie dużych strat i odzyskania terenów spotka się z natychmiastową reakcją armii rosyjskiej której niby tam nie ma. Jednym słowem pat. I tak Ukraińcy siedzą okopani i pozwalają się ostrzeliwać i czekają na ataki robiąc niewiele.

ja
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:10

Dokładnie tak się skończyła próba zdobycia kontroli nad granicą w celu odcięcia zaopatrzenia w lipcu. Kiedy zaczynało się udawać. Rosja zaczęła ostrzał ze swego terytorium. Ukraińcy siedzieli okopani i ostrzeliwani bez możliwości odpowiedzi. Morale żołnierzy zerowe. Dopiero by Ławrow narobił rabanu, że Ukraina zaatakował Rosję. Moskwa ma dobrze w tym konflikcie. Zasłaniają sie za bandytami, nie muszą przestrzegać , żadnych porozumień i dokładają regularnie do pieca śląc tony amunicji i nowoczesną broń.

ap
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:49

"Wraz z nieudanym kontratakiem z 17 stycznia los cyborgów był już policzony... " Panie Marcinie, losu nie da się chyba policzyć. Los może być przesądzony, a dni - policzone. Warto dbać nie tylko o merytoryczny poziom materiałów.

tatakaza
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 14:44

Ten ciekawy tekst, wymaga bez wątpienia korekty.

mariusz
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:44

niezależnie jaki jest poziom wyszkolenia dowodzących SZU to nie można zapomnieć że każda zdecydowana ofensywa Ukrainy i zadanie dużych strat i odzyskania terenów spotka się z natychmiastową reakcją armii rosyjskiej której niby tam nie ma. Jednym słowem pat. I tak Ukraińcy siedzą okopani i pozwalają się ostrzeliwać i czekają na ataki robiąc niewiele.

Sky
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:36

Owszem, tylko problem polega na tym, że ta filozofia na nic się nie zdała. Teraz armia Rosyjska przeszła w ofensywę i bez żadnego prowokowania przez Ukraińców. Więc wszelka nadzieja jaką mieli Ukraińcy skończyła się tylko i wyłącznie na prezencie dla separatystów - dostali czas na przegrupowanie się, podszkolenie swoich sił i przeprowadzenie kilku bezkarnych ataków powoli niszcząc morale strony Ukraińskiej.

Sajmon
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 19:20

Jako laik nie do końca rozumiem czemu liczniejsza, przynajmniej wg Wiki armia Ukraińska nie może sobie poradzić z terrorystami Rosyjskimi? W początkach 2014 roku Siły Zbrojne Ukrainy faktycznie liczyły 106 tys. osób (gdyż część etatów pozostawała nieobsadzonych). Zdaniem niektórych obserwatorów, po odliczeniu innych, niezbędnych rodzajów służby i strat osobowych na Krymie, latem 2014 r. Ukraina posiadała możliwość skierowania do walki, teoretycznie 38-39 tysięcy, a praktycznie 32-35 tysięcy żołnierzy. [2]. Wobec konfliktu z Rosją, do grudnia 2014 liczebność sił Zbrojnych Ukrainy wzrosła do 232 tys. osób, z planem dalszego wzrostu do 250 tys. w roku 2015 http://pl.wikipedia.org/wiki/Si%C5%82y_Zbrojne_Ukrainy

echo
wtorek, 27 stycznia 2015, 11:36

Większość Armii Ukraińskiej jest w opozycji do rządu stworzonego poprzez zamach stanu i oficjalnie określiła się na piśmie że zgodnie z obowiązującym prawem nie może i nie wystąpi przeciwko własnym obywatelom (co mogą zrobić jedynie służby wewnętrzne). Wywiad Wojskowy również nie do dziś potwierdził obecności agresora zewnętrznego na terytorium Ukrainy co w harcerski sposób próbuje wmówić obywatelom SBU. Przypadki rozwiązania jednostek oraz dymisji oficerów są medialnie blokowane jak również akcje przeciwko oficerom organizowane przez ekstremistów prawego sektora. Część byłej regularnej armii funkcjonuje w strukturach tych których określa się jako separatystów czego przyczynkiem były rozkazy wydane przez dawnych dowódców obrony obywateli przed wrogiem wewnętrznym. Obecnie to jest nazywane armią to głównie rekruci po krótkim przeszkoleniu dowodzone w większości prze kontraktorów i przez nich również szkolone. Niewielu oficerów z armii służy w obecnych strukturach. To że wielcy sceny politycznej próbują na wojnie domowej na Ukrainie ugrać swoje to odrębny problem. W obecnej chili teraz zachodniej Ukrainy to przede wszystkich przedednie katastrofy humanitarnej.

Vladimir
wtorek, 27 stycznia 2015, 07:36

Dlatego ze te liczby sa rozlokowane na całym obszarze Ukrainy i znaczna ich koncentracja jest pod Mołdawia i krymem. 20-30tyz zostało przesyconych z północy z granica z Rosja. Inna sprawa jest to ze w romansie jest koncentracja w kilku miejscach a Rosja dostarcza separatystom setki czolgow wyrzutni i bardzo duzo sprzętu przeciw lotniczego. ATO nie chacialo i nie mogła atakować aby nie byc posadzonym o zerwanie porozumień i dlatego ruskie były w stanie dokonać lokalnych koncentracji wojsk i nagłych uderzeń. Działania separatystów i rosyjskiej armii sa koordynowane przez Moskwę i Rosja ma znacznie lepsze rozpoznanie terenu i na Ukrainie walczą elitarne jednostki spadochroniarzy i piechoty morskiej. Inna sprawa jest kiepskie wyszkolenie wojsk rosyjskich oraz mierne dowodzenie ukraińskich dowódców którzy sa bardzo bierni i panuje ogólny chaos.

wojak
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 21:31

Czego nie rozumiesz ? Artykuł w zasadzie wyjaśnia prawie wszystko. Fatalne dowodzenie, brak umiejętności(chęci?) współdziałania jednostek, beznadziejna łączność i rozpoznanie, kompletna bierność dowództwa ATO. Dodatkowo problemy z uzupełnieniami jednostek liniowych - coraz mniej chętnych do walki po kolejnych klęskach z winy dowódców ATO. W takich warunkach każda bitwa będzie przegrana, a liczebność oddziałów ma znikome znaczeni. Zwłaszcza w warunkach konieczności obsadzenia wojskiem ogromnych obszarów kraju z powodu całkowitego przejęcia inicjatywy przez przeciwnika. Niedługo chyba usłyszymy o zagładzie kilku tys. wojsk ATO w prawdopodobnym coraz bardziej kotle debalcewskim na północy. Ręce opadają ...

HerbataFighter
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 19:06

Porządny artykuł na ten temat. Pełen profesjonalizm, w cieniu papki nadawanej w mediach

Jan Warszawski
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 19:02

Do służby wraca Генерал-полковник Геннадий Воробьев,odsunięty przez Janukowycza, były I Zca Szefa Sztabu Generalnego i były Dca Wojsk Lądowych UA, zaproponowano Szefa Sztabu Generalnego, nieoficjalnie wraca zrobić prządek po Mużence i Puszniakowie ocenianych jako marni taktycy i dowódcy (Mużenko od jakiegoś czasu uchyla się od przyjazdów na narady z Prezydentem, tłumacząc się nawałem pracy w ATO, ale tam od dłuższego czasu także go nikt nie widział). Przepraszam wczoraj podałem niedokładne dane o Worobiewie, już sprostowałam. Z poważaniem Jan

bellial
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:23

W takim konflikcie "miejskim" dowodzenie musi tylko wskazywac okreslone cele a wykonanie powinno w 100% znajdowac sie w rekach oficerow liniowych , majacych duza swobode i autonomie dowodzenia np. wynikajace z dynamiki wydarzen zmiany w okreslaniu bierzacych celow. Niezbedna jest tez doskonala komunikacja pomiedzy wszystkimi jednostkami biaracymi udzial w takiej operacji np dow komp. - dow. bat itd.

Andrzej
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:22

Nie "farma", tylko "gospodarstwo".

Romek
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:17

Jeszcze w trakcie walk (ukraińscy cywilni wolontariusze?) zrobili dobrej jakości film z nad samego lotniska i jego okolic. Zdjęcia robione były z drona lecącego na niewielkiej wysokości (w zasięgu strzału z broni ręcznej). Były też inne możliwości naprowadzania i korygowania artylerii. Wydaje mi się ,że ten artykuł nie oddaje nawet w połowie chaosu w oddziałach ukraińskich o ich dowodzeniu nie wspominając. Film można zobaczyć na yt.

Piotrek
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 10:59

Byłoby fajnie, jakby Autor napisał prawdę o Ukrainie, mam na myśli różnice między wschodem i zachodem Ukrainy, i co z tego wynika. A nie tylko cytowane były komunikaty Ukraińskie (nie dotyczy Autora powyższego tekstu). Jedno jest pewne, Armia nie chce walczyć, walczą tylko jednostki gwardii i prawy sektor. Z bloga Adnovum zacytuje tylko wpis "w Mariupolu piją za zdrowie Putina, a w Charkowie czekają na rosyjskie czołgi".

vladimir
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:03

dodaj ruski trolu ze i w Warszawie czekaja i wołają "ZSRR wróć i wieszają lenina, stalina i puitna w chonorowym miejscu nad telewizorem". Ruskie napadły sąsiedni kraj i powinni ponieść surowe kary.

dość ruskich trolli
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:47

Przestań bredzić. Za zdrowie Putina piją szczególnie rodziny 130 ofiar ostatniego ostrzału w Mariupolu.

vmkw
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:45

Widać, że sam nie znasz całej prawdy a nawet kawałeczka prawdy. Armia od początku pełni funkcję pomocniczą wobec działań Wojsk Wewnętrznych, Gwardii Narodowej i batalionów ochotniczych ale nie dlatego, ze nie chce walczyć ale dlatego, że z formalno-prawnego punktu jest to trudne. Ukraina oficjalnie realizuje operację antyterrorystyczną. Do pełnego wykorzystania armii potrzebne jest wprowadzenie stanu wojennego. Co wobec coraz bardziej agresywnej postawy Moskwy jest coraz bardziej realne. Po drugiej stronie żołnierze rosyjscy również nie palą się do wyjazdu na urlopy. Są kuszeni obietnicami mieszkań bądź szantażowani nieprzedłużaniem kontraktów. Niskie morale wojsk ukraińskich wynika także z faktu, że muszą przestrzegać porozumień i stoją w miejscu ostrzeliwani jak kołki. Przeciwnik robi ruchy przód-tył a oni stoją i zbierają trupy.

Gość
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:45

Czekaja na rosyjskie czołgi? Przecież Rosja to bieda, a że Ukraina jeszcze biedniejsza? A widział ty kogoś bogatego, którego Rosja skubie...?

MNM
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:41

Jak przyjdzie ten Ruski mir to zmienią zdanie. Pijaństwo, bezprawie, kradzieże, bieda (przykład Donieck i Ługańsk) teraz w Mariupolu tego chcą? w Charkowie?

aglas
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:27

ta ta ..u nas tez niektorzy pija za zdrowie puterka i czekaja na czolgi .

Vigg
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 10:55

Proszę podać źródło, że utracono lotnisko? http://cyborgs.uatoday.tv/

ndk
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 10:33

Czy można wierzyć, że poziom kompetencji i wyszkolenia dowódców naszych wojsk stoi na wyższym poziomie? Nie pytam tu o wybrane, elitarne jednostki tylko - chodzi mi o bardziej "standardowe" oddziały.

_
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:21

Bardzo dobre pytanie, zwłaszcza że zapewne do niedawna również ukraińska armia na ćwiczeniach zdobywała oceny celujące (sama sobie przyznawała)...

ja
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:02

Można i jest on coraz lepszy. Rozpoznanie mamy całkiem na poziomie. Drony, radary artyleryjskie systemy kierowania ogniem. Polska armia poczyniła duży postęp po operacjach w Iraku i Afganistanie. Współpraca z NATO. Oficerowie wracający z tych misji to byli zupełnie inni ludzie....Było wiele krytyki, że wysyłamy tam żołnierzy. Korzyści szkoleniowe są niezaprzeczalne. Przed Irakiem polskie wojsko wyglądało jak obecne ukraińskie

qwert
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:01

myślę że nie jest lepiej. Nie mamy doświadczeń z prowadzenia operacji wojskowych nawet na średnią skalę. Nasze GROMy JWK i AGATy to raptem mikro skala często oparta o dowództwo USA :(. Widziałem kila "ćwiczeń" z natarcia i szczerze mówiąc często przypomina to sceny z 4 pancernych i psa :( Hura naprzód ! ( Oczywiście mówię tu o "zwykłych jednostkach"

Myśliciel
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 11:24

myślę, że stan naszej armii jest niewiele lepszy ... tam też jak w całym kraju rządzą układziki, znajomości, korupcja czego efektem jest ogromna skala niekompetencji ... pomijając fakt, że wielkość naszej armii to połowa tego, co Ukrainy przed wojną ...

gosc
środa, 28 stycznia 2015, 09:33

Mnie tylko w głowie się nie mieści jak można było zostawic chłopaków w tych ruinach. Każdy szanujący się dowódca nie dopuścił by do tego. Potem, lincze i poniżanie od ruskich za walkę o swój kraj...

Margherita
piątek, 30 stycznia 2015, 22:55

Nie popłacz się;)

Polak
czwartek, 29 stycznia 2015, 14:23

Jak armia ukrainska nie moze spobie poradzic z garstka bandytów ?

DSA
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:54

W końcu rzeczowy artykuł na temat tego konfliktu.

user1
czwartek, 29 stycznia 2015, 13:39

Ukraińcy jakoś się nie palą do odbijania Donbasu , czego przykładem jest ów słynne lotnisko lub raczej to co z niego pozostało . Działają bardzo chaotycznie , nie potrafią wykorzystać atutów jakimi jest znajomość terenu , infrastruktury , informatorzy . Nie stosują żadnej wyszukanej strategii ani taktyki - pomimo tego ,że brali przecież udział w misji np. w Iraku , gdzie napewno widzieli i nauczyli się metod walki z uzbrojonymi grupami paramilitarnymi opartymi o zawodowych żołnierzy Saddama . Najbardziej bulwersujące jest to ,że przed ostrzałem Mariupola Rosjanie przemieszczali spod Doniecka w biały dzień głównymi drogami zgrupowanie conajmniej w sile brygady , które nie było wogóle w jakikolwiek sposób atakowane z powietrza lub lądu - co samo w sobie rodzi pytanie czy dopuścili do tego specjalnie czy też jest tam taki burdel w dowodzeniu i łączności ,że nie wiedzą , gdzie i jakimi siłami dysponują . Do tego dochodzi zapewne też morale wojska , które w materiałach telewizyjnych jest wysokie , a naprawdę może być na poziomie miernym lub zerowym . Brak jest potwierdzonych i rzetelnych informacji o tym co się tam naprawdę dzieje i można snuć tylko przypuszczenia i spekulacje na temat - jak skończy Ukraina

sda
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:35

Panie Marcinie nie ma już nieprzyjaciela, jest przeciwnik.

adr
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:29

Być może wyciągnięto jakieś wnioski według Ukrinformu Ukraińcy przechodzą do ,,obrony ofensywnej" (aktywnej obrony ?)

sas
wtorek, 27 stycznia 2015, 18:54

Taaa ta obrona ofensywna to chyba w kierunku Kijowa szczegolnie w kociolku delbaczewskim . Ciekawe jak nasza propaganda sprzeda info o prawie 8000 Ukraincow zanknietych w kotle . Na bank pojawia sie rosyjskie dywizje pancerne i desantowe (w sile 100 000 tyle poda SBU ) .

Willgraf
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:26

problem tzw. Sztabów Generalnych to nie tylko problem Ukrainy taki sam problem jest w większości krajów , system bizantyjskiej władzy nie działa dobrze na struktury sztabu za bardzo błyszczą a za mało są zabłoceni -Ukraina powinna uczyć się od Rokossowskiego jak w trudnych sytuacjach wprowadzać porządki w sztabach ,a czas jest trudny wojenny i nie ma mowy o sentymentach

war is coming
wtorek, 27 stycznia 2015, 10:03

Jakoś mnie to nie dziwi że armia zarządzana przez urzędasów dostaje w upe. Urzędasy przyzwyczaiły się że za nic nie odpowiadają a chaos to nie wróg a przyjaciel który tuszuje wpadki i wałki. A tu wojna się pojawiła a ta pani głupoty,chaosu nie akceptuje i każe sobie słono płacić za zaniedbania. Patrząc na sytuacje od kilku mc ATO jest w odwrocie idiotyczne decyzje, braki w wyposażeniu i wyszkoleniu i katastrofalne dowodzenie na wszystkich szczeblach zrobiły już swoje a mimo to ciągle kolejne wpadki się pojawiają. Z lotniska już dawno należało się wycofać np w ramach rozejmu i odtrąbić sukces a tak zamiast sukcesu jest porażka. Lada chwila może dojść do zamknięcia kolejnego kotła i kolejnej tragedii sił ATO jasno widać że dowództwo jest totalnie niekompetentne a nawet jeśli po kolejnej klęsce się zmieni to może nie być czym już walczyć.

Geoffrey
czwartek, 29 stycznia 2015, 08:42

Z lotniska nie można było się wycofać, bo Poroszenko zostałby posądzony o zdradę. Już i tak ma ciężkie życie, z trudem panując nad państwem zbudowanym na byłych i obecnych pracownikach rosyjskich służb.

33
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 15:12

Im dłużej Ukraińcy będą wstrzymywali się od zmasowanego ataku, tym ich sytuacja będzie trudniejsza. Putin wyprzedza ich każdy ruch. Gdyby nie bawili się rok temu np. w czekanie, aż Poroszenko oficjalnie zostanie wybrany prezydentem to niewykluczone, że rebelia zostałaby szybciej stłumiona, a tak każdy kolejny dzień to nowy sprzęt przerzucany z Rosji lub odremontowane czołgi w donieckich fabrykach. Na co oni czekają? 10% kraju chcą im odebrać, a oni bawią się w rozejmy? Dziwna nacja.

z prawej flanki
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 16:53

im szybciej Ukraińcy zdecydują się na trójstronne negocjacje ,których oczekują już bez ogródek ich "przyjaciele" - tym mają większą szansę ,że poza Krymem i wschodem nie utracą ostatniej możliwości istnienia ich suwerennego państwa. Im szybciej wstrzymają przelewanie krwi - tym więcej zachowają sił ,bo wtedy czeka na nich już tylko obietnica potu i łez nieuniknionych reform. Niejeden kark zegnie się wtedy do samej ziemi ,bo nasza "transformacja ustrojowa" w porównaniu z tym ,co ich czeka - to były jeno niewinne igraszki międzynarodowego kapitału. Zatrzymaj wujaszku podobnie "dobre rady" dla siebie.

terwagant
piątek, 30 stycznia 2015, 12:08

Autor lubi przeczyć sam sobie. Pisze że gdzieś prawie nie było obrońców, a potem że to miejsce zostało "stracone". Pasywność taktyczna... tak trudno pojąć że Ukraina na ten moment walczy po prostu racjonalnie. Tam nie ma pasywnej obrony jak w I Wojnie, są punkty umocnione i strefy gdzie przeciwnik jest "zapraszany". Tak jak wczoraj pod Ugliegorskiem... całkiem udana maszynka do mięsa.

Tweets Defence24