Siły zbrojne

Czechy: Zmiany ambitnych planów modernizacji. Redukcja, czy urealnienie?

Czechy, podobnie jak Polska, prowadzą obecnie kosztowne programy modernizacyjne i borykają się z podobnymi problemami. Kosztowne programy, takie jak obrona powietrzna, bojowe wozy piechoty czy działa samobieżne, wymagają nakładów większych niż planowane. Czy uda się dopiąć budżet pomimo oszczędności i opóźnień?

Wieloletnie utrzymywanie budżetu ministerstwa obrony na poziomie około jednego procenta odbiło się poważnie na możliwościach sił zbrojnych Republiki Czeskiej, podobnie jak wielkie afery łapówkarskie związane z kosztownymi kontraktami. Program podnoszenia wydatków, który w latach 2015-2025 zakłada sukcesywny wzrost wydatków do wymaganych przez NATO 2% PKB (1,4% PKB w 2020 roku) jest dla rządu wymagający. Dla przykładu, w 2017 roku budżet czeskiego ministerstwa obrony wyniesie 52,53 mld koron (2,07 mld dolarów), czyli około 10% więcej niż w roku poprzednim. W roku 2020 planowany jest poziom 71,4 mld koron (2,82 mld dolarów). Nadal jednak prawdopodobnie nie pozwoli to na sfinansowanie w planowanym czasie wszystkich zakupów.

Czytaj też: Czechy podwoją wydatki obronne. "Modernizacja, zwiększenie liczebności armii, nowe jednostki".

Same koszty pozyskania systemu obrony powietrznej oraz nowych wozów bojowych i transporterów opancerzonych to - zdaniem wiceministra obrony Daniela Kostovala - około 20 mld koron rocznie w latach 2019-2023. Kolejne półtora miliarda rocznie ma kosztować dalsza modernizacja samolotów Gripen, które mają osiągnąć zdolność do rażenia celów naziemnych pociskami kierowanymi. Są to jedne z kluczowych, ale nie jedyne programy modernizacyjne. Stąd poszukiwanie oszczędności i dobrze znane z polskiego Programu Modernizacji Technicznej odkładanie „mniej ważnych programów” na lata w przód.

Niezbędne ograniczenia kosztów?

Taki los prawdopodobnie spotka zakup 50 dział samobieżnych 155mm na podwoziu kołowym. Na ten kontrakt od lat ostrzy sobie zęby koncern Nexter, który intensywnie współpracuje z czeską Tatrą. Opracowano nawet wariant działa Caesar na ośmiokołowym podwoziu Tatra. Obecnie mówi się o zakupie jedynie pierwszej partii 10 dział w zachodnim standardzie i modernizacji za sumę 1,7 mld koron 33 dział samobieżnych vz. 77 DANA kalibru 152 mm. Oficjalnym powodem tej decyzji podanym przez czeski Sztab Generalny są liczące 61 tys. sztuk zapasy amunicji w posowieckim standardzie. Program modernizacji zrealizują firmy STV Group i Czechoslovak Group we współpracy z Tatrą.

Dana M-1 CZ
Zmodernizowane działo samobieżne Dana - fot. Excalibur Arms

Czytaj też: Czesi kupią najtańsze z oferowanych śmigłowców wielozadaniowych?

Niezbędne są nie tylko przesunięcia w terminach ale również oszczędności w niezbędnych, już realizowanych działaniach, takich jak pozyskanie śmigłowców wielozadaniowych. Fundusze na ten cel miały wynosić około 10 mld koron, ale od kilku miesięcy  mówi się o około sześciu. Powyżej tej kwoty Ministerstwo Obrony będzie potrzebowało porozumieć się z resortem finansów. Dlatego Czechy najprawdopodobniej wybiorą najtańszą ofertę koncernu Airbus Helicopters, dotycząca 12 maszyn H145M za sumę 5,712 mld koron.

Mają one zastąpić obecnie wykorzystywane śmigłowce szturmowe Mi-24/35, łącząc silne uzbrojenie i możliwość działania w każdych warunkach pogodowych z możliwością transportu niewielkiej grupy żołnierzy. W dalszej perspektywie możliwości uderzeniowe mają zostać zapewnione siłami dedykowanych śmigłowców, jednak obecna konfiguracja jest dostosowana do potrzeb i możliwości czeskiej armii. W postępowaniu brano też pod uwagę maszyny Leonardo AW139M, Bell UH-1Y Venom i Sikorsky Black Hawk, jednak ich oferty były znacznie droższe. Najbardziej kosztowna z ofert była ponad trzykrotnie wyższa od propozycji Airbus Helicopters, ale też obejmowała maszyny zupełnie innej klasy pod względem masy, udźwigu i możliwości operacyjnych.  

Czytaj też: Czeska odpowiedź na zagrożenie ze wschodu. Więcej transporterów Pandur.

Priorytety: Obrona powietrzna i wojska zmechanizowane

Bardzo ważny jest dla czeskich sił zbrojnych proces wprowadzania do służby transporterów kołowych Pandur II. Maja one stanowić podstawowe wyposażenie 4. Brygady Szybkiego Reagowania, która jest przypisana do udziału w Siłach Szybkiego Reagowania NATO. Dotąd pozyskano około połowę z ponad 200 planowanych do zakupu pojazdów. W ostatnich dniach stycznia zakontraktowano kolejną partię tych KTO za sumę ponad 2 mld koron.

CV90
Fot. J.Sabak

W bieżącym roku ma zapaść inna istotna dla przyszłości czeskich sił zbrojnych decyzja. Należy wybrać następcę wozów bojowych BVP-2 (licencyjna wersja BMP-2) znajdujących się na uzbrojeniu drugiej z czeskich brygad, która w dalszej perspektywie ma otrzymać też nowe czołgi. Zgodnie z planem kontrakt miał kosztować około 50 mld, ale minister Kostoval mówi dziś o wydatkach około 20 mld rocznie w czasie 4 lat realizacji kontraktu. Mimo to jeszcze w tym roku maja odbyć się testy i negocjacje ofert przemysłowych, które wyłonią zwycięzcę.

Czesi są zwolennikiem wyboru podwozia „z półki” z lokalnymi modyfikacjami, dlatego za faworyta uważany jest BAE Systems Hägglunds z ofertą wozów CV90, która zakłada szybki transfer technologii i szerokie zaangażowanie przemysłu czeskiego. W walce o kontrakt wezmą udział jednak równie silne propozycje: ASCOT firmy General Dynamics, Dardo włoskiego Iveco, niemiecka Puma a nawet izraelski Namer. Wszystko ma się rozstrzygnąć w tym roku, aby możliwe było podpisanie umowy  w roku 2018 i realizacja w latach 2019-2023.

Czytaj też: Czesi ujawniają oferentów przeciwlotniczej tarczy.

Kolejny bardzo kosztowny punkt programu to system obrony powietrznej, który zastąpi cztery posowieckie zestawy 2K12 Kub. Wstępne szacowane koszty to około 50 mld koron, plus koszt zakupu i utrzymania zapasów pocisków kierowanych, który oszacowano ostrożnie na „setki milionów rocznie”. Wszystko zależy od wyboru konkretnego rozwiązania.  Zgodnie z uzyskanymi przez nas informacjami zapytania ofertowe rozesłano m. in. w kwestii systemu MEADS oferowanego przez Lockheed Martin i MBDA, izraelskiego systemu Spyder firmy Rafael, NASAMS produkcji Kongsberga oraz IRIS-T SLM niemieckiej firmy Diehl. 

Nowy system nie tylko musi spełniać wymagania dotyczące zasięgu i skuteczności, ale również powinien być zdolny do współpracy ze stacjami 3D Mobile Air Defence Radar, które zostaną zakupione przez Czechy w odrębnym postępowaniu, którego wartość szacuje się na 3,5 mld koron. Proces zakupu nowych radarów jest już w toku i uczestniczą w nim: francuski koncern Thales, izraelski producent Elta oraz szwedzki SAAB. Za faworyta uznawana jest oferta izraelskiej Elty. Decyzja o zakupie nowych radarów zapadła w wyniku fiaska prac nad wspólnym radarem 3D, który miał powstać przy współpracy państw Grupy Wyszehradzkiej. Nowy system ma obejmować swoim działaniem wyższe piętro obrony, której najniższy poziom stanowią niedawno zakupione zestawy Saab RBS-70 o zasięgu do 8 km.

Czech Gripen squadron winners at NATO Tiger Meet
Samolot JAS 39 Gripen E ma mieć wersje bezzałogową – SAAB

Czytaj też: Czesi modernizują Gripeny.

Równolegle z zakupem systemów przeciwlotniczych Czesi modernizują posiadane samoloty JAS39 Gripen, przede wszystkim w zakresie działania w każdych warunkach i precyzyjnego zwalczania celów naziemnych. Planowane jest też zwiększenie skuteczności w roli myśliwców poprzez dostosowanie do przenoszenia rakiet powietrze-powietrze typu AIM-9X i AIM-120 C7 AMRAM, zwiększenie możliwości i zasięgu wykrywania przez radar (radiolokator PS-05/A w nowej wersji  MK4), czy poprawa możliwości systemów wykrywania i wskazywania celów. Modernizacja ma kosztować około 20,4 mld koron a warunki są obecnie negocjowane ze stroną szwedzką.

Powyższe przykłady to tylko najbardziej kosztowne wyjątki z szerokiej gamy zakupów, jakie musi w najbliższych latach zrealizować czeski rząd. Stały wzrost wydatków na obronność stanowi znaczne obciążenie dla budżetu, jednak osiągniecie wydatków na poziomie 2% PKB jest oczekiwane zarówno przez sojuszników z NATO, jak też czujące zagrożenie ze wschodu czeskie społeczeństwo. Dlatego w przyszłym roku wydatki mają wzrosnąć z tegorocznych 52,5 mld koron do 57,7 mld koron, a w 2019 roku przekroczą 62,6 mld.

Czeskie ministerstwo obrony stara się przy tym zrównoważyć dopływ nowoczesnych technologii i wykorzystanie potencjału krajowego przemysłu. Jednym z istotnych celów jest uzyskanie nie tylko kontraktów krajowych, ale też możliwości eksportowych i ekspansja na rynki zagraniczne, o czym od wielu lat zapomina się w Polsce, koncentrując działania przemysłu państwowego na zaspokojeniu potrzeb PMT - często kosztem ceny, poziomu technicznego i perspektywiczności. „Czeska droga”, pomimo problemów i ograniczeń, zdaje się być nie tylko bardziej przemyślana, ale też skuteczniej realizowana. 

Komentarze