- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Baobaby wreszcie w wojsku. Nie obyło się bez problemów [ANALIZA]
Autor. 16psap / 16 Dywizja Zmechanizowana / Facebook
Dostawa pierwszych Baobabów-K do wojska to kolejny krok w budowaniu zdolności inżynieryjnych w Wojsku Polskim. Proces opracowania i nabycia tych pojazdów jednak swoje potrwał i miał po drodze pewne problemy.
Zrealizowana 21 czerwca dostawa dwóch pierwszych Baobabów-K do 16. Pułku Saperów jest kolejnym krokiem postawionym w trwającym już kilka lat procesie pozyskiwania na rzecz Wojska Polskiego systemów minowania narzutowego. Kluczowe w tym było zawarcie umowy w czerwcu 2023 roku na zakupienie ich w liczbie 24 sztuk z terminem dostaw w latach 2026-28.
Lata prac, badań ale też problemów
Zakończyło to wiele lat prac, badań, rozwoju i prób mających na celu stworzenie następcy pojazdów ISM Kroton i przekazanie wojsku nowoczesnego rozwiązania do zadań związanych z kontrmobilnością. Jednak jeżeli chcemy lepiej przyjrzeć się, jak wyglądało dojście do tego momentu, musimy cofnąć się do końcówki roku 2018, kiedy to ówczesny Inspektorat Uzbrojenia podpisał umowę na realizację kolejnej fazy pracy rozwojowej w zakresie Pojazdu Minowania Narzutowego pod kryptonimem Baobab-K.
Jej celem było stworzenie i dostarczenie prototypu, który następnie zostałby zbadany przez wojsko i wdrożony na stan Sił Zbrojnych jako sukcesor mających wtedy kilkanaście lat na karku Krotonów (dziś już wiemy, że ich naturalnym następcą będzie jednak Baobab-G). Za dostawę odpowiadało konsorcjum kierowane przez Hutę Stalowa Wola, w skład którego wchodziła także Belma, Jelcz oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej.
Było to już czwarte podejście do pozyskania systemu minowania narzutowego, a pierwsze z nich miało miejsce w sierpniu 2015 roku. Kolejne to odpowiednio listopad 2015 oraz marzec 2017, które także zakończyły się fiaskiem. Wśród powodów można wymienić np. przekroczenie budżetu. Ostatnie zakończone po latach sukcesem postępowanie zakładało dostarczenie prototypu na bazie Jelcza 8x8 w terminie 3 lat od podpisania kontraktu.
Samo HSW prezentowało wcześniej Baobaba na nośniku w postaci Jelcza 662D.43, co można było zobaczyć np. na MSPO 2016. Zmiana nośnika na większy podyktowana była m.in. chęcią umieszczenia na pojeździe większej liczby miotaczy min narzutowych MN-123 (6 zamiast 4). Zwiększyło to zapas środków bojowych możliwych do umieszczenia w terenie z 400 do 600 sztuk. Jednak wydłużyło to także czas niezbędny do badań oraz certyfikacji.
Autor. Defence24.pl
Pozytywne zakończenie wieloletniej historii
Prace trwały kilka lat i zakończyły się zaliczeniem badań kwalifikacyjnych jesienią 2022 roku, co otworzyło drogę do rozpoczęcia negocjacji z Agencją Uzbrojenia (sukcesorką Inspektoratu Uzbrojenia). Tym samym wracamy do czerwca 2023 roku i podpisania kontraktu na pojazdy, wobec których wymagania przez te lata prac i badań stale się zmieniały (efektem czego Baobab-K nie ma np. zdalnie sterowanego modułu uzbrojenia w celu uproszczenia konstrukcji).
W ramach szerszego zapoznania się z długą (idącą w dekady) historią opracowania systemu minowania narzutowego dla Wojska Polskiego odsyłam do naprawdę zacnego tekstu Jerzego Reszczyńskiego (poniżej).
Zobacz też

Teraz pozostaje nam oczekiwać na stopniowe i sukcesywne przekazywanie do wojska kolejnych Baobabów-K, które pozwolą na znaczące zwiększenie zdolności wojska w zakresie minowania terenu. To jednak nie koniec procesu budowania tych zdolności, ponieważ od 2029 roku do wojska trafiać ma także wspomniana odmiana gąsienicowa Baobab-G na bazie podwozia armatohaubicy Krab.
To powinno jednak zostać uzupełnione przez znacznie mniejsze bezzałogowe platformy powietrzne i lądowe działające na bardziej niebezpiecznych odcinkach frontu, często wręcz zabójczego dla Baobabów. Przykładem niech będzie tutaj mniejszy „kuzyn” w postaci systemu Bluszcz opracowanego przez Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej oraz firmy STEKOP i Belma.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Co dalej? Stworzyć systemowe rozwiązania
Co więcej, wojsko potrzebuje artyleryjskich środków minowania narzutowego w postaci odpowiednich pocisków kal. 155 mm do Krabów/K9A1/K9PL oraz tych rakietowych stosowanych w Langustach, Homarach i HIMARS-ach. To jednak już temat na inny tekst dotyczący zwiększenia możliwości wspomnianych rodzajów artylerii.
Podsumowując, wszystkie wymienione elementy powinny stanowić dla naszych saperów (i nie tylko) komplementarną skrzynkę narzędziową, która oferuje środki adekwatne do potrzeb miejsca i chwili. Odbiory pierwszych Baobabów-K są ważnym elementem w tym procesie, jednak nie jedynym, o czym warto pamiętać. Tylko systemowe podejście pozwoli na sprawne i sukcesywne utrudnianie przemieszczania się wrogich wojsk.
Autor. 1 Mazurska Brygada Artylerii im gen. J. Bema

