Siły zbrojne

Armia rosyjska - armia agresora: Rosyjska armia większa od przyszłego roku

Fot. Ministerstwo Obrony Rosji

W związku z wojną na Ukrainie i jej niepomyślnym dla Rosji przebiegiem prezydent Władimir Putin zdecydował się na dawno nie praktykowany tam krok. Swoim ukazem z dniem 1 stycznia 2023 roku zwiększył liczbę etatów przewidzianą dla żołnierzy w czasie pokoju o 137 tysięcy. Ukaz nr 575 został podpisany przez Putina 25 sierpnia i tego samego dnia opublikowany.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Rosyjskie Siły Zbrojne mają swoją precyzyjnie określoną strukturę etatową na czas pokoju i czas wojny. W etatach poszczególnych jednostek i instytucji wymienione są stanowiska etatowe dla żołnierzy i pracowników cywilnych. Niektóre grupy instytucji mają etaty zbiorcze, a jeszcze inne limity zatrudnienia pracowników cywilnych.

W ostatnich latach liczebność stanowisk etatowych wynosiła:

  • od 8 lipca 2016 roku łączny stan etatowy 1.885.371 w tym 1.000.000 stanowisk dla żołnierzy i 885.371 stanowisk dla cywilów;
  • od 1 stycznia 2017 roku łączny stan etatowy 1.897.694 w tym 1.013.628 stanowisk dla żołnierzy i 884.066 stanowisk dla cywilów;
  • od 1 lipca 2017 roku łączny stan etatowy 1.903.051 w tym 1.013.628 stanowisk dla żołnierzy i 889.423 stanowisk dla cywilów;
  • od 1 stycznia 2018 roku łączny stan etatowy 1.902.758 w tym 1.013.628 stanowisk dla żołnierzy i 889.130 stanowisk dla cywilów;
  • od 1 stycznia 2023 roku łączny stan etatowy 2.039.758 w tym 1.150.628 stanowisk dla żołnierzy i 889.130 stanowisk dla cywilów.

Liczba stanowisk etatowych, a liczebność ewidencyjna sił zbrojnych to w większości armii na świecie dwie różne liczby. Praktycznie stan ewidencyjny zawsze jest mniejszy od etatowego. Przyczyny są tego różne. Najważniejsze to brak środków finansowych na utrzymanie żołnierzy oraz problemy z rekrutacją. Problemy z nią dosięgają zarówno armie oparte o służbę zawodową (przeważnie jest za mało kandydatów spełniających warunki) jak i armie z poborem (przeważnie za mało liczebne roczniki poborowych z określonym stanem zdrowia umożliwiającym służbę wojskową).

Ukaz nr 757 z dnia 25 sierpnia 2022 roku
Fot. Kancelaria Prezydenta Rosji

W przypadku współczesnej Rosji spadek liczby ewidencyjnej żołnierzy spowodowany jest również ogromnymi startami bezpowrotnymi w czasie wojny na Ukrainie. Dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy zginęło na tej wojnie, albo zostało rannych w takim stopniu, iż nie będą mogli wrócić do służby wojskowej.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony ma cztery miesiące na wypełnienie prezydenckiego ukazu. Ukaz dotyczy stanu etatowego więc na pewno ministerstwu, a przede wszystkim Głównemu Zarządowi Organizacyjno-Mobilizacyjnemu Sztabu Generalnemu uda się go wypełnić na papierze. Zostaną opracowane etaty dla nowych jednostek, wykazy zmian do etatów jednostek już istniejących oraz rozkazy szefa Sztabu Generalnego wprowadzające te zmiany w życie do końca 2022 roku. Nowy 2023 rok armia rosyjska rozpocznie z 1.150.628 etatowymi stanowiskami żołnierskimi.

Ale jaki wtedy będzie stan ewidencyjny rosyjskiej armii ? Przed lutym 2022 roku oceniano, iż w rosyjskiej armii realnie jest dziewięćset kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Jeśli straty rosyjskie na Ukrainie wyniosły już kilkadziesiąt tysięcy zabitych i ciężko rannych to teoretycznie stan ten mógł zmniejszyć się do poziomu około 900 tys. żołnierzy. Aby choć zbliżyć się do stanu etatowego 1,15 mln żołnierzy należałoby w kolejnych miesiącach przyjąć do wojska przynajmniej z 200 tys. żołnierzy. Rosja w licznych akademiach, szkołach oficerskich i ośrodkach szkoleń uczy wielu kandydatów na żołnierzy zawodowych, ale ten proces jest długotrwały. Drugim źródłem zwiększenia liczebności są terminowe kontrakty podpisywane z wojskiem. Jednak nie cieszą się one ostatnio wielką popularnością w Rosji ponieważ w dużym stopniu wiążą się one z prawdopodobieństwem wyjazdu na Ukrainę. Z drugiej strony w biedniejszych rejonach Rosji gdzie jest duże bezrobocie i niskie płace kontrakt wojskowy jest jedyną szansą zdobycia wystarczających pieniędzy na utrzymanie rodziny. No i oczywiście pozostaje pobór, ale z nim od lat jest duży, skrzętnie ukrywany przez władze, problem. Liczne doniesienia lokalnych informatorów wskazują, iż większość młodzieży z Moskwy, Petersburga, Nowosybirska, Jekaterynburga, Kazania czy innych dużych miast udaje się wybronić od poboru. Sprzyja temu nadal wielka plaga rosyjskiej korupcji, która nie omija również administracji wojskowej. Informacje te potwierdzają ukraińskie informacje dotyczące tożsamości zidentyfikowanych poległych rosyjskich żołnierzy. Tylko wręcz pojedyncze przypadki dotyczą młodych ludzi mieszkających w Moskwie czy Petersburga, większość pochodziła z prowincji i to często bardzo odległej od większych skupisk ludzkich.

Fot. Ministerstwo Obrony Rosji

Szybkim rozwiązaniem byłoby wydłużenie zasadniczej służby wojskowej z 12 miesięcy np. do 18 lub 24. Z punktu widzenia wojska byłoby to na pewno wygodne rozwiązanie, ale na pewno spotkałoby się z nieprzychylną reakcją młodzieży i rodziców. Nasiliłoby to na pewno wspomnianą korupcję ponieważ jeszcze więcej osób chciałoby uniknąć wydłużonej służby.

Obecnie pozostaje otwartym pytanie na ile ukaz prezydenta Putina przełoży się na zwiększenie poboru, zwiększenie podpisywanych kontraktów oraz zintensyfikowanie zawodowego szkolnictwa wojskowego. Jedno natomiast jest już pewne. Rosyjskie Siły Zbrojne pokazały, że są niewydolne i wymagają zwiększenia do stanu, który mógłby pozwolić  na wypełnianie zadań, które są na nie nakładane.

Oczywiście zwiększenie liczby żołnierzy będzie skutkowało potrzebą zwiększenia wydatków wojskowych na ich utrzymanie i szkolenie. Większe siły zbrojne to i większe potrzeby dotyczące liczby potrzebnego sprzętu wojskowego co generuje kolejne potrzeby finansowe. Z kolei więcej sprzętu to więcej potrzebnego paliwa, prac obsługowych, części zapasowych czyli kolejnych wydatków. Można mieć tylko nadzieję, iż państwo rosyjskie nie tylko nie znajdzie na to wszystko ludzi, ale również nie znajdzie wystarczających pieniędzy.

Komentarze (5)

  1. DIM1

    Mnie nie tyle martwi, czy będzie większa, ile że (mam wrażenie) kompletnie nie doceniacie rosyjskiej broni termobarycznej. Której wkrótce mogą mieć bardzo wiele i której zasięg wyniesie już 10 km (o czym piszę Wam od wielu lat, a nikt nie wierzył). A my nie mamy na poważnie potraktowanej techniki walki z nią - satelitarnie plus masa tanich dronów w powietrzu, wykrywających w porę zagrożenie, połączonych z artylerią. Oraz konieczność wprowadzania dronów stealth. To jest śmiech i góra płaczu razem, jak mało dronów w ogóle ma i jak zacofane jest wobec potrzeb rozpoznania Wojsko Polskie. Może wojna ta zaczęła się jako "wojna połowy XX wieku", ale wkrótce stać się może zaawansowaną wojną, połowy 21 wieku - wobec naszych za bardzo konwencjonalnych planów uzbrojenia.

    1. kaczkodan

      To na razie problem Ukraińców, przy czym docenianie niczego nie zmienia. Broń termobaryczna nie jest silniejsza od kasetowej, tylko lepiej radzi sobie z lekkimi umocnieniami. Przy obronie ruchomej nie daje żadnej przewagi.

  2. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Czyli nawet totalna propaganda i pranie mózgów nie jest w stanie wykrzesać w Rosji mas ochotników do "wyzwalania Ukrainy z faszystów" - pozostają administracyjne ukazy. Niestety - u nas też metodami administracyjnymi chce się zwiększać ekstensywnie WP - maksymalizując koszty osobowe - zamiast zwiększać nasycenie i stopień usprzętowienia i nowoczesności na żołnierza - i likwidując przerosty biurokracji i cywilnej administracji na rzecz żołnierzy i wyspecjalizowanych sfer pola walki. Najpierw powinno się osiągnąć nowoczesną strukturę z pełnym RMA - a dopiero potem stopniowo rozszerzać ilościowo - na ile da radę ekonomia. A programowe zadłużanie na rzecz WP - winno być zastąpione rozwojem ekonomicznym - większymi nakładami na B+R - inwestycjami w Przemysł 4.0 podwójnego zastosowania - w tym produkcji na eksport.

    1. kaczkodan

      Jesteśmy w sytuacji że musimy odrobić "stare" braki jednocześnie nie zapominając o broniach przyszłości i transformacji pola walki. Niestety nie mamy gwarancji posiadania czasu. Można to interpretować jako marnotrawstwo, ale to zwykle ubezpieczenie. Na szerszenie, trzmiele, osy i meszki przyjdzie jeszcze czas ;)

  3. rwd

    Robi się ciekawie. Ale to jeszcze nie wszystko czym Władymir Władymirowicz nas zaskoczy w tym roku.

    1. DIM1

      @RWD. Faktycznie zaskakujące, ponieważ na tę długość lini frontu potrzebują z pół miliona nowego wojska CO NAJMNIEJ. By marzyć o przełamaniu obrony. Muszą o tym świetnie wiedzieć, czyli że planują jakieś zmiany w uzbrojeniu - sposobie walki. Lub samobójstwo na kremlu.

  4. ck_dezerter

    Dlaczego mnie nie dziwi, że robimy dokładnie to samo, "zwiększając" stan wojska ustawą. Rosyjska degrengolada jest nieobca w WP.

    1. szczebelek

      Nie martw się jak będzie trzeba to znajdą rekruta siłą i nikt tego nie zablokuje, bo nie przeszkadza im fakt mobilizacji Ukraińców na pierwszą linię ognia...

  5. Luunapark7Marek

    Ciekawie, lepiej szykuj się w kamasze!