Rosyjski program Armata na zakręcie. Opóźnienia pancernej "rewolucji"

4 lipca 2014, 11:50
Nowy rosyjski czołg podstawowy ma się charakteryzować wyższymi parametrami niż czołg T-90SM. Nie wiadomo jednak, kiedy zostaną zakończone prace rozwojowe. Fot. Witalij Kuźmin/vitalykuzmin.net/CC-BY-SA 3.0.
Model czołgu/bojowego wozu artyleryjskiego (sic!) na platformie Armata przedstawiony rosyjskim decydentom latem 2012 r. Trudno powiedzieć w jakim stopniu oddaje on wizję rzeczywistego następcy T-90. Fot. militaryrussia.ru.
Reklama

Informacji na temat postępów prac dotyczących projektu uniwersalnej gąsienicowej platformy bojowej Armata jest niewiele. Oficjalne, które się pojawiają, są dość ogólnikowe, nieoficjalne trudno zweryfikować i określić ich wiarygodność. Wiadomo na pewno, że program notuje spore opóźnienia. Nieoficjalnie mówi się o problemach z silnikiem, czy systemem kierowania ogniem (SKO).

Pod określeniem projekt Armata kryje się seria ciężkich wozów bojowych, między innymi czołg podstawowy i ciężki bojowy wóz piechoty – w sumie kilkanaście (?) wozów bojowych na jednej uniwersalnej platformie. Główną zaletą nowej generacji wozów (w tym czołgu), ma być – jak się obecnie wydaje - unifikacja, a nie tylko wyjątkowe, optymalne (awangardowe) rozwiązania taktyczno-techniczne.

Ponieważ prace są utajnione utrudniona jest merytoryczna krytyka, ale i taka się już pojawia – przykładowo gen. Siergiej Majew, „ojciec” Obiektu 195 (czołgu T-95) uważa, że rezygnacja z armaty większego kalibru niż 125 mm (np. testowanej armaty 152 mm) jest krokiem wstecz a nie w przód, z kolei główny konstruktor wydziału budowy maszyn z uniwersytetu technicznego (MGTU) im. Baumana uważa, że czołg nie będzie futurystyczny, ani perspektywiczny i tylko nieznacznie poprawi osiągi taktyczno-techniczne najnowszych wersji T-90. 

Armata - czołg podstawowy... i nie tylko

Pierwsze informacje o pracach nad uniwersalną, ciężką, gąsienicową platformą bojową Armata pojawiły się w 2010 r. Wkrótce okazało się, że Armata to nie tylko czołg, ale platforma dla całej serii zunifikowanych gąsienicowych wozów bojowych, podobnie jak w przypadku projektów Kurganiec (wozy gąsienicowe) i Bumierang (wozy kołowe). Prace nad projektem Armata koordynuje UrałWagonZawod (UWZ). Wiele elementów miało zostać przejętych z Obiektu 195 (czołgu T-95), którego program zakończono z nie do końca jasnych powodów (przypuszcza się, że mogło to być związane z nazbyt wysokimi kosztami oraz problemami technicznymi na jakie napotkano).

Naturalnym wydaje się oczekiwanie, że czołg podstawowy (ang. MBT, ros. OBT) nowej generacji będzie się charakteryzował awangardowymi rozwiązaniami i będzie istotnie przewyższał efektywnością bojową nie tylko T-90 w najnowszych wariantach, ale i odrzucony kilka lat temu projekt czołgu T-95. Tymczasem awangardowe/nowatorskie w Rosji postrzegane jest opracowanie za jednym razem (w ciągu kilku lat) całej serii zunifikowanych wozów, co ułatwi logistykę, zmniejszy koszty eksploatacji itp.

Jeszcze w 2013 r. dyrektor UWZ Oleg Sijenko stwierdzał, że pojedyncze parametry techniczno-taktyczne schodzą na dalszy plan, a czołg będzie po prostu jednym z wielu elementów współczesnego pola boju. Sijenko stwierdza wprost: „myślę, że wszystko inne - rozmowy o prędkości, możliwościach trakcyjnych, zasięgu, odległości strzału, wykrywaniu celu -  dzisiaj [na polu boju broni połączonych: bezpilotowców, artylerii etc.] odchodzi na drugi plan”. Wraz z pojawiającymi się nowymi informacjami dotyczącymi programu Armata ciężar znaczenia projektu powoli przesuwany jest więc z czołgu podstawowego na rodzinę zunifikowanych wozów jako całości.

Pancerna rewolucja?

To może być zły prognostyk dla następcy czołgu T-90 – może okazać się, że za kilka lat do linii wejdzie czołg o niezadowalających, a już na pewno nie rewolucyjnych, już wówczas osiągach. Ewentualna marginalizacja znaczenia i osiągów czołgu podstawowego musi dziwić tym bardziej, że planuje się, iż będzie to jedyna maszyna tego typu w wojskach pancernych – obecnie mówi się o ok. 2300 czołgach.

Poza więc hurraoptymistycznym podejściem do harmonogramu prac oraz samej platformy (najlepsza, nie mająca analogów na świecie itd.) wydaje się, że ciężar znaczeniowy koncepcji przesuwa się w kierunku rozwiązań systemowych. Pytanie czy nie jest to grunt do tego, żeby opracowywać koncepcyjnie wozy o relatywnie słabych parametrach taktyczno-technicznych, niekoniecznie plasujących się w światowej czołówce? Wprowadzenie nowego pokolenia wozów, np. na bazie platformy Armata, będzie postrzegane jako sukces sam w sobie (biorąc pod uwagę średnią wieku starzejącego się parku pancernego nie będzie to dziwić), tymczasem osiągi poszczególnych konstrukcji nie będą już wcale tak mocno awangardowe/perspektywiczne.

Obiekt 148 - czołg podstawowy nowej generacji

Czołg podstawowy programu Armata – Obiekt 148 (T-14) - ma ważyć nieco ponad 50 ton w bazowym wariancie (cała seria wozów ma się mieścić podobno w przedziale wagowym 42-59 t). Załoga składać się będzie z 3 ludzi siedzących obok siebie w opancerzonej, izolowanej kapsule, oddzielonej od pozostałych przedziałów czołgu – bojowego i silnikowego. Ostatnio pojawiła się informacja, że czołg będzie mieć najprawdopodobniej siedem par kół jezdnych, zapożyczonych od T-80.

Wieża czołgu ma być bezzałogowa co będzie rzeczywiście novum. W razie wybuchu amunicji konstrukcja wieży ma ukierunkować falę wybuchu na zewnątrz tak, by kapsuła z załogą pozostała bezpieczna. Czy przykładowo można o takim rozwiązaniu konstrukcyjnym mówić jako nowatorskim/rewolucyjnym? Na gruncie światowym nie, na gruncie rosyjskim, gdzie życie załogi do niedawna nie miało większego znaczenia (w sensie koncepcyjnym), a detonacja amunicji odrywała wieżę od kadłuba – tak.

Model czołgu/bojowego wozu artyleryjskiego (sic!) na platformie Armata przedstawiony rosyjskim decydentom latem 2012 r. Trudno powiedzieć w jakim stopniu oddaje on wizję rzeczywistego następcy T-90. Fot. militaryrussia.ru.

Kombinowany pancerz pasywny ma być wielowarstwowy z wykorzystaniem nowej generacji stali pancernych i elementów ceramicznych. Pancerz warstwowy uzupełniać ma pancerz reaktywny nowego pokolenia. Dla czołgu przewiduje się system obrony aktywnej Afganit, który ma przechwytywać nie tylko pociski kumulacyjne, czy rakiety, ale także przeciwpancerne pociski podkalibrowe (sic!). Biorąc pod uwagę, że Afganit ma razić cele lecące w kierunku czołgu z prędkością 1700 m/s, będzie to niezwykle trudne do osiągnięcia (dla przykładu Arena razi cele o szybkości 70-700 m/s). Niedawno w prasie rosyjskiej pojawiła się informacja o strzelaniu do nadlatujących pocisków z integralnego karabinu maszynowego, jako elementu osłony aktywnej. To naszym zdaniem raczej fantazja dziennikarzy niż bliska czasowo rzeczywistość.

Podstawowym uzbrojeniem czołgu będzie armata gładkolufowa 2A82 kalibru 125 mm w bezzałogowej wieży. Gen. Majew wspomina o trudnościach z „oswojeniem” armaty kalibru 152 mm (lufę rozerwało po 86 strzałach, po jej „podrasowaniu” udało się oddać 280) i w efekcie sugeruje, że po prostu przyjęto znany kaliber idąc niejako „na łatwiznę”. Oczywiście przedstawiciele UWZ podkreślają zalety armaty 2A82 w stosunku do rodziny 2A46 (na najnowszej modyfikacji T-90 zamontowano wersję 2A46M-5) i sugerują, że w razie czego można przyjąć armatę większego kalibru, ale na pewno nie jest - i nie będzie - to takie proste.

Armata, tak jak wcześniej T-95, wyposażona będzie w czołgowy system informacyjno-dowódczy (TIUS – tankowaja informacjonno-uprawliajuszczia sistiema), który ma kontrolować działanie agregatów, prowadzić diagnostykę niesprawności, zarządzać systemami pokładowymi i być zintegrowanym z systemem dowodzenia ASU. Dla armaty mają zostać opracowane nowe pociski – przeciwpancerne podkalibrowe, kumulacyjne, rakiety kierowane itp. Nieznany jest natomiast system kierowania ogniem (SKO) – możliwe, że będzie to pochodna SKO z T-95 i systemu Kalina z czołgu T-90SM/AM).

Jeśli chodzi o silnik to jest to wysokoprężny silnik A-85-3A – podobno taki sam jak w T-95. Mówi się nieoficjalnie o tym, że są z nim pewne problemy (mówiąc ogólnie silnik nie został dostatecznie przetestowany), z drugiej strony przedstawiciele UWZ twierdzą, że próby i testy idą obecnie zgodnie z planem. Silnik ma być montowany na platformie zarówno z przodu, jak i z tyłu – w zależności od konkretnego wozu bojowego.

Pojawiły się informacje o zamiarach instalacji na platformie Armata (w wersji czołgowej?) modułowej stacji radiolokacyjnej. Jeśli wierzyć gen. Majewowi stacja radiolokacyjna (o zasięgu 10 km) istniała już na czołgu T-95, ale potwierdzenia nie ma (projekt skrywa cień i jego promotorzy mogą mówić o nim co im się żywnie podoba, a że – jak to w Rosji – mówią w samych superlatywach nie może dziwić). Instalacja modułowego radaru „takiego jak na T-50” - czyli z aktywną anteną ścianową AESA/AFAR - jest ogromnym wyzwaniem naukowo-technicznym samym w sobie, a z szumnych zapowiedzi o czołgu Armata wynika, że jest to jeden z kilku skomplikowanych elementów jaki zamierza się wdrożyć. Harmonogram prac nie daje zbyt wielkiego komfortu przy tak zaawansowanych technicznie przedsięwzięciach.

Ujawniono niedawno, że rodzina wozów bojowych programu Armata będzie zawierać między innymi bojowy wóz piechoty, wóz wsparcia czołgów (już istnieje Terminator i rozwojowy Terminator-2, koncepcyjnie przedsięwzięcie wątpliwe, raczej bez szans na zamówienia ze strony MO FR), platformę artyleryjską, platformę przeciwlotniczą, wozy inżynieryjne itp.

Co dalej?

Modernizacja sił pancernych, czy właściwie przezbrojenie na wozy bojowe nowego pokolenia, bez wątpienia jest przedsięwzięciem koniecznym. Plany są bardzo ambitne – seria wozów na uniwersalnej platformie Armata (ciężkie, gąsienicowe), seria na platformie Kurganiec (średnia, gąsienicowa) i na platformie Bumierang (kołowa) – łącznie kilkanaście-kilkadziesiąt nowych wozów pancernych. Pytanie czy przezbrojenie tak szerokim frontem nie jest programem nazbyt ambitnym? Wydaje się, że nawet przy stabilnym finansowaniu, może on przerastać możliwości rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego (WPK) – nawet pełna realizacja jednego programu, np. Armaty, jest trudna w stosunkowo krótkim czasie, a co dopiero trzech!

Wydaje się, że niewielkie są szanse na zakończenie w ciągu kilku lat wszystkich zaprojektowanych wozów podstawowych i specjalistycznych (pochodnych) – zadowalających  zamawiającego (czyli MO FR) oraz jednocześnie względnie nowoczesnych i mieszczących się w harmonogramach. Mamy tu na myśli pokonanie problemów naukowo-technicznych na etapie projektowania i prób oraz technologicznych na etapie wdrożenia do produkcji. Kłopotem okazać się może także sama produkcja seryjna (czy raczej wielkoseryjna) - wszak już teraz WPK okazuje się niewydolny nawet w krótkich seriach „oswojonego” w produkcji sprzętu, np. pancernego, lotniczego, przeciwlotniczego etc.

Biorąc pod rozwagę powyższe uwagi i problemy wydaje się, że przynajmniej niektóre rodzaje wozów bojowych w większych partiach znajdą się na uzbrojeniu jednostek liniowych dopiero ok. 2020 r. Niektórzy analitycy wskazują, że być może lepiej byłoby się skupić na projektach i produkcji wozów podstawowych (Armata – czołg podstawowy, Kurganiec – bojowy wóz piechoty, Bumierang - tranporter kołowy), a nie rozpraszać zasoby finansowe, intelektualne i materiałowe na całą rodzinę wozów. Postawienie na unifikację w skali globalnej może się po prostu okazać niewykonalne w stosunkowo krótkim reżimie czasowym lub odbić się negatywnie na właściwościach taktyczno-technicznych poszczególnych wozów bojowych.

Śmiałe deklaracje nic nie kosztują, gorzej w Rosji z ich realizacją – niedotrzymywanie terminów jest tam wciąż normą.

 

Lista (niepełna?) planowanych wozów bojowych programu Armata:

- czołg podstawowy (Obiekt 148, T-14)

- ciężki bojowy wóz piechoty BMP-T (Obiekt 149, T-15)

- wóz ewakuacyjny BREM (Obiekt-152, T-16)

- uniwersalny system dalekosiężnego minowania narzutowego USM-A1

- bojowy wóz pododdziału miotaczy ognia (ciężki transporter – TBTR) BMO-2

- bojowy wóz ciężkiego systemu rakietowego (miotacza ognia) TOS BM-2

- wóz transportowo-załadowczy do TOS-a TZM-2

- uniwersalna maszyna inżynieryjna MIM-A

- most towarzyszący MT-A

- uniwersalny system minujący/rozminowujący UMZ-A

- transporter pływający PTS-A

- samobieżny zestaw artyleryjski Koalicja-SW

 

Marcin Gawęda


Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
laki
wtorek, 8 lipca 2014, 17:37

ARMATA będzie najlepszym czołgiem na świecie kiedy ruszy jego produkcja seryjna ,czołgi państw zachodnich będą odstawać od ARMATY bynaimiej około 5lat , najwarzniejsze atuty ARMATY to przerzywalnośc zołogi w kapsule od izolowanej od amunicji systemy awioniczne,armata ,nowa amunicja ,i silny opancerzony pancerz nowej generacji wtym reaktywny,oraz nowy system APS afgan.

Klaustrofob
sobota, 27 stycznia 2018, 17:15

\"systemy awioniczne\" - ta armata będzie latać?

hok
czwartek, 24 lipca 2014, 13:56

tak wygląda wpis rosyjskiego agenta "przerzywalnośc" - cytat w orginale

Elf
środa, 9 lipca 2014, 23:03

acha.. więc to jest "najwarzniejsze" czyli "przerzywalność" załogi ty analfabeto tak? albo ruski agencie bo kto robi takie byki ort? albo kompletny idiota, albo cudzoziemiec..

podbipięta
środa, 9 lipca 2014, 10:59

Jak dadzą dobrą puszke / armatę / do tej Armaty to i może owszem .Ale nawet z poprawioną Rapirą to już nie.

czarnomorskie samotopy
wtorek, 8 lipca 2014, 22:53

będzie najlepszym czołgiem na świecie ; pod tym jedynym warunkiem ,że pozostanie na etapie sklejanego modelika Matchboxa - najlepiej w skali 1/72... W Rosji dostępny tylko w plastelinie.

gerwazy
sobota, 5 lipca 2014, 14:34

Wróżenie z fusów po kawie, i nie wiadomo po co ten jakiś antyrosyjski klimacik. W przypadku rosyjskich prac nad nowymi typami uzbrojenia trzeba brać wielką poprawkę na różnego typu manipulacje przeciekającymi informacjami. Gdyby to były towary na sprzedaż- zachwalaliby, a nie- generują świadomie różne bzdury, a dopóki czołg nie zjedzie z taśmy i nie jest choćby próbnie ostrzelany to jest tyle wart ile nośnik (kiedyś papier), na którym go opisano. :)

rabarbarus
niedziela, 6 lipca 2014, 20:04

Antyrosyjskimi bzdurami nazywasz powszechnie znaną i obserwowaną na przykładzie licznych programów praktykę trwonienia pieniędzy i opóźniania realizacji?

laki
sobota, 5 lipca 2014, 12:07

Armata jest niewypałem którego będą klepać jeszcze z pięć lat i wreszcie wrócą do sprawdzonego i zmodernizowanego T-90SM .

Dier
sobota, 5 lipca 2014, 10:02

Typowa ruska gigantomania. Żeby jeszcze było gdzie ukraść technologię.

antyosioł
niedziela, 6 lipca 2014, 00:43

Tak, szczególnie w czołgach Rosjanie kradli technologię, osiołku. Pewnie od Marsjan, bo o generację wyprzedzali resztę świata. Ślepa rusofobia otumania. Nie wiedziałeś o tym?

były_kanonier
poniedziałek, 7 lipca 2014, 11:33

Jeżeli owe doniesienia są prawdziwe, to powinny zostać poddane pod rozwagę polskim decydentom od obronności. Bo koro taki potentat w projektowaniu i produkowaniu pancernych wozów bojowych ma tak duże problemy, to polskie plany budowy jednej platformy pancernej do zastąpienia T-72, BWP-1 i czegoś tam jeszcze są z góry skazane na niepowodzenie.

rabarbarus
poniedziałek, 7 lipca 2014, 18:53

Niekoniecznie. Polskie plany nie zakładają już tworzenia nowego MBT, a raczej lżejszej platformy - podstawy pod BWP, samobieżne moździerze, pojazdy wsparcia etc. Stopień komplikacji jest tutaj niższy, niż przy tworzeniu równolegle trzech platform do wszystkiego. Po drugie korupcja w Rosji jest znacznie większa niż w Polsce. I to ona jest przyczyną wszelkich, wieloletnich zwałek programów wojskowych w tym kraju.

Elf
poniedziałek, 7 lipca 2014, 09:48

To ich problem.. jak powstanie i będzie jeździł musimy się dowiedzieć o nim jak najwięcej aby wiedzieć jak go niszczyć... podnieta przy tym niewskazana..

tank_buster
poniedziałek, 7 lipca 2014, 12:15

To już wiadomo. Przez to, że będzie to czołg, Armata będzie posiadała słabe punkty tego rodzaju pojazdów bojowych, mniej lub więcej ich. A one są powszechnie znane zainteresowanym. Dzięki nim wcale nie trzeba się martwić jak wyeliminować z walki ten rosyjski "super" czołg.

Miłosz G
piątek, 11 lipca 2014, 14:40

Jestem ciekaw jak w Rosji wyjdzie tem program Armata, bo od czasu świetnego po dziś dzień zawieszenia Christiego zastosowanego w czołgach bt, a następnie w słynnym t-34/76/85, inżynierowie rosyjscy nie byli w stanie wynaleść czegoś, co by poważnie poprawiło parametry tego podwozia. Jednakże postawili sobie takie wyzwanie w tym momęcie, że zrobią coś lepszego.

jaan
piątek, 4 lipca 2014, 19:46

Niemcy pomogą

z prawej flanki
piątek, 4 lipca 2014, 18:06

o calości samego projektu trudno sie wypowiadać ,bo jak rozumiem nadal jest to etap "kreślarskiej deski" ; natomiast ,co do zwiekszania kalibru czolgowej armaty ,to juź panzerwaffe podaźyla ślepa dróźka maniakalnych koncepcji malarza - pakujac do Jagdtigera "ladowa" wersje morskiej armaty kal.128mm ,czy nie wspominajac juź o 150mm monstrum kolejnego szaleństwa Hitlera - "myszy". Co do Rosjan ,to dziwne źe nie pomni kiepskich doświadczeń z "jotesami" i ich bezsensownym uzbrojeniem glównym ida ponownie w duźy kaliber - zamiast udoskonalać ten obecny ,chyba najbardziej dla czolgu optymalny. No ,ale u nich teź chyba wszystko musi być najwieksze ; chociaź juź nie najlepsze... . 150mm? Toź to dopiero bedzie kolos i oby urósl do...stu ton.

wróg
piątek, 4 lipca 2014, 23:12

Ta koncepcja jednego podwozia nie jest na desce, próbowali już tego przy T55 - T64. Przeszło im bo coś albo ma być średnie, albo pływające, albo podstawowe. Teraz starają się ograniczyć z zastosowaniami platformy i zestaw pływający mieć montowany zewnętrznie jak u Chińczyków. Proponuję zwrócić uwagę na najważniejszą cechę, to jest brak jakichkolwiek przełomowych rozwiązań. Zrobienie wszystkiego od nowa bez nowinek, jako scalenie wiedzy i technologi już istniejącej do poziomu kolejnego sprzętu niezużywalnego, prostego, modułowego. Czyli odpowiedniego dla użytkownika, bez szukania użytkowników, którzy spełnialiby wymogi sprzętu (obsługa niektórych nowoczesnych systemów kierowania ogniem jest tak przesycona informacją, że podzielność uwagi i koncentracji dla operatora jest taka sama jak dla pilota w trakcie akrobacji, a to nieco wysokie wymagania). Ten brak przełomowych rozwiązań i uproszczenie wymusili Amerykanie, którzy zaproponowali nowe rozwiązanie logistyczne - drukowanie czego się da w 3d na miejscu. A to oznacza masy taniej broni dla niewymagającego, słabo przeszkolonego operatora. Karabiny są tak uproszczone, że można drukować, budynki też, teraz czas uprościć wozy bojowe.

Militarysta
wtorek, 8 lipca 2014, 10:10

Program Armata był jednym z motorów ECP w USA gdzie bardzo serio postrzegają tego typu zmiany jako niebezpieczeństwo dla własnej dominacji. Oczywiście Armata nie będzie wunderwaffe - bo nie ma czegoś takiego na polu walki - ale jej układ konstrukcyjny zapewnia jej dużo wyższą przeżywalność podczas klasycznych starć niż poprzedniej generacji. Mimo, że sam czołg jest spóźniony o dwadzieścia lat z powodu upadku ZSRR i końca zimnej wojny, to jednak będzie niósł rewolucyjną zmianę w przeżywalności pojazdu na polu walki. Minimum dwa APSy (soft i hard kill), układ z wieżą bezzałogową, rekordowa osłona kadłuba, etc. W zasadzie ciężko lekceważyć ten pojazd. A co do samej "Armaty" to Rosjanie mają bazę związaną z Ob.195 oraz programem "Poprawa 88".

ito
wtorek, 8 lipca 2014, 06:15

Trochę przyszaleli. Samo stworzenie udanego podwozia to już wyzwanie- inna rzecz, że jeśli się powiedzie cała reszta może być stosunkowo prosta. Natomiast patrząc na listę- pchanie części z tych wozów na ciężkie podwozie typu czołgowego wydaje się całkowicie nieuzasadnione (wcale nie muszą mieć potężnego pancerza, natomiast podwozie dla nich powinno być obszerne i mieć dużą nośność- czyli być zupełnie inne niż czołgowe,

Ogór
piątek, 4 lipca 2014, 12:47

Czy rzeczywiście Rosjanie muszą wprowadzić całą rodzinę jednocześnie? Standardowo wozy wsparcia, mosty itp. buduje się na starszych podwoziach, co stoi na przeszkodzie, aby w przypadku Armaty i pozostałych programów było podobnie? Uniwersalność oznaczałaby wtedy głównie projektowanie z pełnym uwzględnieniem potrzeb przyszłej przebudowy pod wozy pomocnicze, a nie literalne tworzenie wszystkiego na raz. Czy taką nieco ekstremalną koncepcję rzeczywiście forsują miarodajne czynniki w Rosji, czy może jest ona wynikiem informacyjnego szumu, który zawsze towarzyszy nowym projektom, a w państwach postjedyniesłusznych jest tradycyjnie wyjątkowo silny?

wróg
piątek, 4 lipca 2014, 18:13

Ta koncepcja polega na stworzeniu wanny (podwozia) z modułem napędowym, modułem agregatów, modułem kokpitu. I niczym więcej. To co na tym zostanie postawione (wieża z działem, wieża radiolokacyjna, wieża techniczna/dźwig, moduł rakietowy, moduł transportowy, moduł artyleryjski, moduł ewakuacyjny, moduł inżynieryjny/most, moduł wsparcia piechoty i transportu piechoty), moduł dowodzenia, moduł telekomunikacyjny/serwerownia ma być niezależne. To nie jest koncepcja nowa. Wiadomo że rezultat logistyczny będzie dobry, uzbrojenie będzie zdecydowanie przeciętne. Nie wiadomo co będzie z obsługą techniczną, w teorii powinna być uproszczona, ale... te rodzaje uzbrojenia mają tak różne potrzeba ze zwartości konstrukcji i opancerzenia, że nie wiadomo czy da się uzyskać sensowny czołg w tym wariancie. A bez czołgu to cała koncepcja pojazdów gąsienicowych jest chybiona logistycznie. Bo co to niby wtedy będzie? Ciągnik? Amerykanie też kiedyś chcieli zaszaleć i zrobić uniwersalną platformę helikoptera. Zobaczyli kosztorys i im przeszło.

Tweets Defence24