- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Lądowe premiery PGZ. Prezes Adam Leszkiewicz dla Defence24: stawiamy na ciężkiego BWP
Autor. Defence24
„Centralnym punktem będzie demonstrator technologii ciężkiego bojowego wozu piechoty. To jest demonstrator, ale tak naprawdę jest to już prawie gotowy produkt, będący po dużej liczbie testów, między innymi balistycznych” – podkreśla w rozmowie z Defence24.pl Adam Leszkiewicz, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W pierwszej części wywiadu mówi też o programie czołgu K2, systemie Piorun 2 oraz planach porozumień dotyczących współpracy w ramach polskiego przemysłu.
Jędrzej Graf, Defence24.pl: Panie Prezesie, z czym PGZ przyjeżdża w tym roku na targi? Jaki jest dzisiaj główny przekaz PGZ do rynku i klientów? Co będzie główną osią produktową i jednocześnie dźwignią rozwojową dla Grupy?
Adam Leszkiewicz, prezes zarządu PGZ S.A.: Odpowiedź na to pytanie mogłaby zająć godziny. Ale po kolei i w największym skrócie. Dynamika wydarzeń i oczekiwań, także wobec przemysłu obronnego, jest dzisiaj tak duża, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy sporo się zmieniło i w 34. Edycję MSPO wchodzimy z wieloma nowymi rzeczami i propozycjami. Te targi będą szczególne, nie tylko ze względu na nowe miejsce stoiska PGZ, ale przede wszystkim ze względu na nasze propozycje produktowe, debaty i porozumienia towarzyszące naszym spotkaniom z partnerami z całego świata. Dość powiedzieć, że samych spotkań mamy ponad 200. Rośnie pozycja PGZ i znaczenie polskiego przemysłu obronnego.
PGZ jak co roku pełni rolę partnera strategicznego. Dodatkowo w tym roku, wspólnie z MON i WOT, z inicjatywy Pana Premiera Władysława Kosiniaka-Kamysza proponujemy pokazy praktyczne, dzień przed targami, na poligonie w Nowej Dębie. A po targach spore wydarzenie kulturalne w Kielcach kierowane do naszych żołnierzy. Będzie się działo.
Targi to jednak nie tylko pokazy sprzętu, ale też szerszy kontekst geopolityczny i europejski?
Wiemy, że mamy zupełnie nowe konteksty, a program SAFE jest na pewno jednym z nich, obok rosnącego zagrożenia, rozwoju technologii i zaangażowania wielu podmiotów przemysłowych w produkcję dla wojska. Jeżeli rok temu dużo mówiliśmy o przemyśle zbrojeniowym i obronnym oraz o tym, że jego obecność w przestrzeni publicznej jest duża, to przez ostatni rok jeszcze się ona zwiększyła. I nie chodzi tylko o SAFE. Są także inne programy europejskie, Chrobry, udział polskich podmiotów prywatnych w przemyśle obronnym, współpraca PGZ z partnerami strategicznymi – europejskimi i światowymi.
Myślę również o umowach, które podpisywaliśmy od ostatniej edycji MSPO np. w zakresie partnerstw strategicznych w obszarze amunicyjnym oraz o projektach realizowanych z naszymi partnerami. Wchodzimy więc w 34. edycję targów, podczas której nasza obecność będzie skupiała się na czterech wymiarach: prezentacjach produktowych, debatach, spotkaniach oraz porozumieniach, które będziemy podpisywać.
Zacznę od umów. Mamy tutaj pewną nową okoliczność, ponieważ dużą część umów zakupowych czy produkcyjnych podpisaliśmy pod koniec maja br. w ramach programu SAFE. W związku z tym ich obecność podczas targów będzie mniejsza. W ubiegłym roku podpisywaliśmy na MSPO duże kontrakty, chociażby dotyczące radarów pasywnej lokacji, a teraz takich umów będzie mniej.
Mogę natomiast wymienić kilka grup porozumień. Z jednej strony będą umowy z Agencją Uzbrojenia np. umowy wykonawcze dotyczące Piorunów w ramach common procurement instrumentu SAFE.
Czyli wcześniej mieliśmy preludium, a teraz będą już konkretne umowy wykonawcze?
Tak. Jeśli chodzi natomiast o umowy z partnerami zagranicznymi, zwróciłbym uwagę namemorandum of understanding z MKE, naszym partnerem tureckim. MKE oferuje doświadczenie i kompetencje m.in. w obszarze amunicji, technologii związanych z produkcją i surowcami do prochów wielobazowych czy niekinetycznych środków ochrony zagrożeń z powietrza. Są to obszary, w których chcemy rozwijać i uzupełniać własne kompetencje.
Czyli łańcuch partnerów w obszarze amunicji artyleryjskiej się powiększa?
Tak. Szukamy brakujących nam kompetencji. Potem mamy trzecią grupę – umowy polonizacyjne. Będzie kilka porozumień i umów, które będą dotyczyły między innymi polonizacji Jelcza. Chodzi o to, żeby zastępować zakupy dokonywane za granicą – na przykład określonych elementów – produkcją realizowaną przez polskich partnerów w polskim przemyśle.
Czwarta grupa to nowe porozumienia o współpracy, które wyznaczają pewne trendy rozwoju samego PGZ i polskiego przemysłu. Mam na myśli chociażby planowane porozumienie dotyczące współpracy w obszarze kosmosu. Współpracowaliśmy już przy jednym satelitarnym projekcie wojskowym, natomiast teraz chcemy współpracować w ramach budowy satelitów komunikacyjnych dla polskiego wojska.
Autor. J. Reszczyński
A jeżeli chodzi o produkty? Co będzie centralnym punktem ekspozycji PGZ?
Centralnym punktem będzie demonstrator technologii ciężkiego bojowego wozu piechoty. To jest demonstrator, ale tak naprawdę jest to już prawie gotowy produkt, będący po dużej liczbie testów, między innymi balistycznych.
Oczywiście przez najbliższe miesiące będziemy zarówno rozmawiać z Agencją Uzbrojenia i polskim wojskiem o tym pojeździe, jak i dalej go testować oraz wyposażać. Natomiast podczas targów podamy sporo szczegółów technicznych dotyczących pojazdu w pierwotnym zakresie.
Będziemy mieli także Raka oferowanego przez Hutę Stalowa Wola z modyfikacjami. Skupiamy się również trochę bardziej na eksporcie, w związku z czym zaproponujemy nowe wersje chociażby Baobaba i Rosomaka – zarówno jeśli chodzi o wieże, jak i podwozia. W przypadku Baobaba mówimy o podwoziu Tatry, a w przypadku Rosomaka o nowej konfiguracji wieży.
Pokażemy też po raz pierwszy produkt, który nazywamy Piorunem 2. Pokazujemy to przede wszystkim po to, żeby wskazać kierunek, w którym idą modyfikacje Pioruna, i udowodnić, że bardzo intensywnie nad tym pracujemy.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Wojsko nie stworzyło jeszcze ostatecznych wymagań, więc również PGZ nie wie jeszcze dokładnie, jaka będzie docelowa konfiguracja?
Tak, ale jednocześnie patrzymy na technologię i na to, co już dzisiaj moglibyśmy zmienić i ulepszyć w Piorunie – i w tym kierunku idziemy. Łucznik pokaże nowy lekki karabinek maszynowy, który również znajduje się w fazie testowej, oraz nowy wariant Grota, który został w maju certyfikowany.
Generalnie przyświeca nam taka teza, żeby szanować naszą przemysłową tradycję, opierać się na niej i pamiętać, że nasze kompetencje – zwłaszcza w obszarze pancernym – są bardzo duże. Jednocześnie chcemy pokazywać nowe projekty, dlatego będzie sporo nowości związanych z ochroną przeciwlotniczą, systemami antydronowymi i dronowymi.
Skoro jesteśmy przy systemach antydronowych – pojawiły się zdjęcia elementów programu SAN i wywołały pewną burzę w mediach społecznościowych. Padały głosy, że pokazane rozwiązania wyglądają jeszcze na niedopracowane. Czy to są rozwiązania docelowe, czy demonstratory? Co będziecie prezentować w ramach programu SAN?
Jeżeli chodzi o elementy systemu SAN, to są rzeczywiste produkty PGZ i elementy pierwszego plutonu, który będzie integrowany i wejdzie w skład pierwszej baterii będą prezentowane w Kielcach. Chcemy ją wyprodukować w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Pojazdy oraz elementy systemów zostały już przekazane i są integrowane w naszych zakładach w Czernicy i Tarnowie.
Wspomniał Pan o Jelczu i polonizacji kolejnych elementów. Rozumiem, że to również działanie służące zwiększeniu potencjału produkcyjnego. Jednocześnie Jelcz ma duże opóźnienia, jeszcze z ubiegłego roku. Czy widzi Pan perspektywę, że uda się je nadrobić w tym roku albo w przyszłym? Dużo się tam dzieje – nowa lokalizacja, współpraca z krajowymi partnerami. Jak z perspektywy całej Grupy ocenia Pan sytuację Jelcza?
Jelcz wdraża program naprawczy i cała spółka wspólnie z PGZ wykonała ogromną pracę by uruchomić procesy nadrabiania zaległości i wypełniania przyjętych zobowiązań. Wysiłek, o którym mówię, wyraża się chociażby w tym, że do końca sierpnia zrobiliśmy już ponad 90 proc. tego, co zrobiliśmy w całym 2025 roku. Wtedy wyprodukowano około 500 pojazdów; w tej chwili jesteśmy już blisko osiągnięcia tej liczby, a przed nami kolejne cztery miesiące intensywnej pracy. Nadrabiamy zaległości również dzięki współpracy z Agencją Uzbrojenia, za którą dziękujemy.
Kiedy zatem zakłady Jelcza wyjdą na prostą i dogonią harmonogramy?
Idziemy do przodu i stopniowo nadrabiamy zaległości. Prawdopodobnie jeszcze na koniec 2026 roku nie będziemy w stanie powiedzieć, że nadrobiliśmy wszystko, ale pozytywnych trendów i wyników nie da się już zatrzymać. Rok 2027 powinien być rokiem, w którym dogonimy zaległości i wyczyścimy tę sytuację – to mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością. Naprawdę prace idą do przodu, co widzę chociażby po wynikach sierpnia. Dochodzimy do momentu, w którym będziemy w stanie produkować około 100 pojazdów miesięcznie.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Pozostańmy w domenie lądowej. Pierwsza koncepcja dotycząca produkcji K2PL zakładała skoncentrowanie prac w Bumarze-Łabędy. Dzisiaj – także, jak słyszymy, na wniosek MON, MAP i PGZ – jest potrzeba ulokowania części prac w Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych w Poznaniu. Jak rozumiem, w rozmowach ze stroną koreańską jest już zgoda, żeby między innymi serwis silnika był wykonywany w WZM? Pojawiały się publikacje prasowe, ale wydaje się, że są już trochę nieaktualne, bo rozmowy poszły do przodu i WZM mają zostać włączone w cały projekt.
Jest tutaj kilka wątków. Jeżeli chodzi o te publikacje, to jedna rzecz jest dla mnie niezwykle ważna i wymaga sprostowania: pojawiło się wrażenie, że istnieje jakaś rywalizacja między zakładami i że ta rywalizacja opóźnia realizację całego projektu. To nie jest prawda.
W pełnym uzgodnieniu chcemy zrealizować scenariusz, w którym można wykorzystać kompetencje i infrastrukturę obu naszych zakładów, w Gliwicach i Poznaniu. Wszystkie działania są prowadzone w dialogu i w pełnym uzgodnieniu między spółkami oraz interesariuszami. PGZ odgrywa w tym procesie istotną rolę koordynacyjną, ponieważ dysponujemy pełną wiedzą o historii i uwarunkowaniach projektu.
Dzisiaj wydaje nam się, że włączenie WZM w proces produkcji K2 nie jest tylko kwestią pewnej sprawiedliwości. To również kwestia wykorzystania chociażby hamowni i infrastruktury w WZM, co jest naturalne i powinno znacząco obniżyć koszty realizacji całego projektu. O tym właśnie rozmawiamy.
Jak do tego pomysłu podchodzi strona koreańska oraz Agencja Uzbrojenia?
Bardzo ważne jest dla nas stanowisko Agencji Uzbrojenia i tutaj dziękujemy za życzliwość, co dobrze rokuje. Strona koreańska jest otwarta na ponowne przeanalizowanie tego tematu i przeprowadziła szczegółowe wizytacje na miejscu w WZM, których wyniki są pozytywne. Te analizy i prace będą kontynuowane.
W tej chwili coraz bardziej zbliżamy się do tej decyzji. Dla mnie jest to również osobiście niezwykle ważne, bo pilotuję ten projekt wspólnie z zarządem PGZ i Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych w Poznaniu. Bardzo zależy nam na tym, żeby Poznań i WZM wróciły do tego projektu i jesteśmy tego blisko.
Czyli dementuje Pan informacje o tym, że harmonogram programu jest zagrożony przez spory wewnątrz PGZ?
Tak. Jest oczywiście temat negocjacji z partnerem. Rozmawiamy ciągle o tym, ile polskiego przemysłu i naszych produktów ma być w czołgu K2. Cały ten proces sprowadza się do trudnych negocjacji i rozmów, i nie ukrywam, że nie są to łatwe rozmowy.
Szukamy dobrych rozwiązań i wierzymy, że proces polonizacji będzie postępował i pogłębiał się.
Dziękuję za rozmowę.
W drugiej części wywiadu z prezesem PGZ będzie mowa o planach inwestycji i współpracy z Kanadą.




Wybrane okazje dla Ciebie