Przemysł Zbrojeniowy

Indyjskie S-400 będą szybciej. Co zrobi USA?

Fot. Vitaly V. Kuzmin/CC BY-SA 4.0
Fot. Vitaly V. Kuzmin/CC BY-SA 4.0

Rosja ma przychylić się do prośby ze strony Indii o wręcz ekspresowe dostawy systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400. Strona indyjska miała poprosić o to Rosjan, w kontekście swojego zamówienia na pięć zestawów z 2018 r. Tym samym, tego rodzaju wzmocnienie indyjskiej obrony powietrznej i przeciwrakietowej może pojawić się do końca 2021 r.

Rosyjscy dyplomaci w Indiach podkreślają, że plany zamówień nie są w żadnym razie zagrożone i pierwszy indyjski S-400 ma pojawić się zgodnie z planem w tym państwie do końca właśnie 2021 r. Jednakże, jeśli władze Indii poprosiłyby o przyspieszenie transferu, tego rodzaju uzbrojenia, to Rosjanie są oczywiście gotowi wsłuchać się w taką sugestię. Tak przynajmniej miał zaznaczyć Roman Babuszkin, zastępca szefa misji dyplomatycznej Rosji w Indiach. Indie miały dokonać już zapłaty pierwszej transzy (850 milionów dolarów) kontraktu, opiewającego w sumie na 5.4 miliarda dolarów.

Sama umowa wywoływała wielkie kontrowersje względem oceny reakcji Stanów Zjednoczonych, które również zabiegają o współpracę wojskową z Indiami. Jednakże, zarówno New Delhi, jak i Moskwa miały zabezpieczyć się przed negatywnymi aspektami możliwych amerykańskich reperkusji, będących pochodną sankcji związanych z ustawą - Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act (CAATSA). I jak widać w żadnym razie przedstawiciele Indii nie zamierzają rezygnować ze sprowadzenia rosyjskich systemów S-400 do wyposażenia własnej obrony powietrznej i przeciwrakietowej.

Jednocześnie Moskwa i New Delhi mają być blisko finalizacji zamówienia na wielozdaniowe śmigłowce Ka-226. W sumie, ma powstać 200 Ka-226T na potrzeby indyjskich sił zbrojnych. Z czego, 140 maszyn ma powstać z najbardziej maksymalnym wkładem lokalnego przemysłu. Albowiem na bazie odpowiedniej umowy, znacząca część podzespołów do wspomnianych maszyn ma być produkowana przez indyjski przemysł. Wobec tego, kontrakt na Ka-226 spełniałby wymogi indyjskich koncepcji „made in India” oraz AatmaNirbhar Bharat (samowystarczalne Indie). Indie mają wyłożyć na nowe śmigłowce ze stajni Kamowa ok. 2 miliardów dolarów.

Strona rosyjska wskazuje również, że Indie mogą stać się w przyszłości odbiorcą ponad 700 000 sztuk karabinów szturmowych Kałasznikowa AK-203 na bazie współpracy joint venture. Przy czym, w tym przypadku, trzeba pamiętać, że jest większa liczba zagranicznych podmiotów chętnych na lukratywne kontrakty w zakresie uzbrojenia strzeleckiego indyjskiego wojska, chociażby ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.  Rosjan interesować ma również współpraca w obrębie samolotów Su-30MKI, czołgów podstawowych T-90, fregat, okrętów podwodnych i pocisków rakietowych, które mają wzmocnić indyjski arsenał. Co ciekawe już teraz Moskwa zapowiedziała, że jej obecność targach Aero India 2021 w Bengaluru ma być znacząca. Szczególnie, że Indie po konflikcie granicznym z Chinami zwiększyły swoje plany zakupowe i wojskowi otrzymali dodatkowe środki finansowe na pilne zakupy najpotrzebniejszego wyposażenia.

Zaznaczono przy tym, że oprócz partnerstwa Indii w dostarczaniu systemów wojskowych, takich jak pociski manewrujące BrahMos do krajów trzecich, Rosja pracuje nad umową o wzajemnym wsparciu logistycznym i nad wzmocnieniem współpracy morskiej, w tym na Oceanie Indyjskim. Miałoby być to niejako umożliwienie Indiom pozyskania alternatywy dla zbliżenia w formacie QUAD ze Stanami Zjednoczonymi, Japonią, Australią. Interesującym pytaniem będzie na ile współpracę wojskową Indii i Rosji na płaszczyźnie technologicznej można traktować, jako próbę oddalenia tego państwa od Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników, a na ile może to być nawet szersza próba wdrażania koncepcji okrążania Chin z pomysłem polegającym na próbie nawiązania bliższych relacji z Rosją. Wiele odpowiedzi pojawi się wraz z dostawami S-400 i skalą rzeczywistej reakcji Waszyngtonu.

Komentarze