Defence24 Day: Polskie F-16 przeciwko systemom antydostępowym [ANALIZA]

29 września 2020, 14:39
F-16_PL_1
Fot. foto. mjr Krzysztof Terzyk, mł. chor. Dariusz Kaczmarek

Choć priorytetem Sił Powietrznych pozostaje wprowadzenie na wyposażenie myśliwców 5. generacji Harpia w ramach programu F-35, to podstawą lotnictwa taktycznego pozostają F-16. Odpowiednie wykorzystanie tych myśliwców będzie również kluczowe dla funkcjonowania całego polskiego lotnictwa taktycznego, nawet po wdrożeniu F-35. Podczas konferencji Defence24 Day podkreślono, że F-16 mają swoją rolę do odegrania również w kontekście przełamywania systemów antydostępowych potencjalnego przeciwnika.

Zintegrowanie samolotu F-35 w połączonym systemie walki i jak najskuteczniejsze wykorzystanie cech tego myśliwca w połączeniu z posiadanymi już przez Polskę F-16 to jedno z największych wyzwań, przed jakimi stanie lotnictwo taktyczne polskich Sił Powietrznych – podkreślali uczestnicy panelu „Wyzwania lotnictwa wojskowego na wschodniej flance NATO” zorganizowanego podczas niedawnej konferencji Defence24 Day. Podpisanie umowy FMS na dostawę 32 myśliwców F-35A, co miało miejsce w styczniu br., jest dopiero pierwszym krokiem w kierunku osiągnięcia przez Polskę odpowiednich zdolności operacyjnych.

Paradoksalnie, ważną rolę – nie tylko teraz, ale także już po dostawie myśliwców F-35 – będzie odgrywać to, jak Polska wykorzysta swoją flotę posiadanych samolotów F-16. To one mają obecnie największe możliwości bojowe, a po wprowadzeniu na wyposażenie F-35 będą z nimi współdziałać, bo eskadry maszyn piątej generacji nie będą wystarczające do wykonywania wszystkich zadań. Odpowiednie wykorzystanie myśliwców F-16 może też przygotować załogi przyszłych polskich F-35A do wykonywania stawianych przed nimi zadań.

Jednym z takich zadań, związanym z położeniem geograficznym Polski w Europie Środkowo-Wschodniej, jest przełamywanie systemu antydostępowego (A2/AD), należącego do potencjalnego przeciwnika. W wypadku Polski oznacza to, że znaczna część terytorium kraju znajduje się w zasięgu rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej typu S-300 i S-400, które mogą utrudniać prowadzenie operacji lotniczych na wschodniej flance NATO.

Z drugiej strony, położenie Polski daje też pewne możliwości, związane choćby z prowadzeniem rozpoznania zagrożeń. Na tę kwestię zwrócił uwagę podczas dyskusji w trakcie Defence24 Day Jay Annis, przedstawiciel firmy Northrop Grumman. Stwierdził on, że właśnie maszyny F-16 mogą uczestniczyć w identyfikowaniu zagrożeń ze strony systemów obrony powietrznej - Trzeba wykorzystać pozycję Polski jako najbardziej wysuniętego na wschód kraju NATO i ważną rolę, jaką Warszawa odgrywa w obronności. Wykorzystać w pełni zdolności systemów, które teraz macie i planujecie pozyskać na przyszłość. A więc identyfikacja, jeśli chodzi o Kaliningrad czy Białoruś, może odbywać się na podstawie F-16. (...) Jesteście też w stanie zbudować doktrynę zdolności i również na bazie F-16 organizację - zdobywania danych, informacji wywiadowczych oraz działań taktycznych – stwierdził.

Wykonując loty w polskim środowisku operacyjnym, F-16 mogą jednocześnie pełnić funkcje rozpoznawcze. Jest to o tyle istotne, że polskie maszyny tego typu – co naturalne – są tutaj obecne na stałe, podczas gdy myśliwce sojusznicze – przynajmniej jak na razie – jedynie rotacyjnie.

F-16 jako „Dzika Łasica”

F-16 mogą również być wykorzystywane do zwalczania elementów systemów antydostępowych. W tym celu mogą wykorzystywać różnego rodzaju środki precyzyjnego rażenia, a w szczególności specjalistyczne, dedykowane pociski przeciwradiolokacyjne – naprowadzające się na źródło emisji promieniowania radiolokacyjnego. Do Planu Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035, podobnie jak do wcześniejszej edycji PMT do 2026 roku, wpisano pozyskanie pocisków przeciwradiolokacyjnych AARGM (Advanced Anti-Radiation Guided Missile) dla myśliwców F-16.

Odpalenie pocisku AGM-88E AARGM. Fot. US Navy.
Odpalenie pocisku AGM-88E AARGM. Fot. US Navy.

Pociski tego typu powstają poprzez konwersję istniejących AGM-88B/C HARM, otrzymują jednak nowe wielosensorowe systemy naprowadzania (z pasywną, cyfrową głowicą wykrywającą promieniowanie radiolokacyjne nowej generacji, aktywnym radarem milimetrowym oraz systemem INS/GPS). Jak na razie są one wykorzystywane na amerykańskich i australijskich maszynach Hornet, Super Hornet oraz Growler i włoskich Tornado ECR, zostały też pozyskane przez Niemcy dla samolotów tego ostatniego typu. AARGM są jednak również kompatybilne z myśliwcami F-16, wstępna integracja przebiegła bez problemów technicznych.

AARGM daje też możliwości zwalczania celów niebędących stacjami radiolokacyjnymi, dzięki zastosowaniu systemu INS/GPS, jeśli są znane ich koordynaty. Może również niszczyć elementy systemów obrony powietrznej, nawet po rozpoczęciu przemieszczenia, dzięki wykorzystywaniu radaru milimetrowego. Nowa pasywna głowica wykrywająca promieniowanie radiolokacyjne ma też możliwości identyfikacji i klasyfikacji zagrożeń ze strony systemów obrony powietrznej. Sam system stanowi więc narzędzie nie tylko do zwalczania zagrożeń, ale też ich rozpoznania.

Informacje zdobyte przez system AARGM mogą być przekazywane dalej, chociażby za pomocą protokołu Link 16. To z kolei otwiera drogę do wykorzystania tego systemu do skoordynowanych uderzeń, zarówno na cele naziemne, jak i nawodne. Można więc wyobrazić sobie przeprowadzenie uderzenia pociskami AARGM i poddźwiękowymi pociskami przeciwokrętowymi na zespół okrętów dysponujący systemem obrony powietrznej, a użycie efektorów o różnych charakterystykach zwiększa szanse powodzenia takiego działania.

Marynarka Wojenna USA pracuje też nad rozwojem AARGM-ER, wersji pocisku antyradiolokacyjnego o znacznie wyższych parametrach. Połączy ona bowiem system naprowadzania oparty na rozwiązaniach AARGM z nową konstrukcją i układem napędowym, zapewniającym możliwość zwalczania celów na dwukrotnie większych odległościach i z dwukrotnie większą szybkością, w porównaniu do istniejącego AARGM. Będzie też możliwa do przenoszenia w komorach wewnętrznych myśliwca F-35. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych zdecydowały już, że ich perspektywiczny program SiAW (Stand-in Attack Weapon), będzie się opierał właśnie o technologię pocisku AARGM-ER, przy czym otrzyma on nowe elementy, np. głowicy bojowej. AARGM-ER zainteresowana jest również Polska, bo wniosek o cenę i dostępność (LOR P&A) jaki złożono w tej sprawie w 2018 roku dotyczył zarówno standardowych AARGM, jak i AARGM-ER.

Pociski AARGM-ER i SiAW będą więc w zasadzie z założenia zintegrowane z myśliwcami F-35, choć jako pierwsze AARGM-ER mają otrzymać Super Hornety i Growlery amerykańskiej marynarki wojennej. Zgodnie z projektem budżetu Departamentu Obrony USA na rok 2021 pierwszy kontrakt dotyczący produkcji małoseryjnej AARGM-ER (LRIP) ma zostać przyznany w trzecim kwartale roku fiskalnego 2021 (w drugim kwartale roku kalendarzowego 2021), a wstępna gotowość operacyjna – uzyskana w roku 2023.

image
Demonstrator koncepcji AARGM w komorze wewnętrznej F-35. Fot. Northrop Grumman.

Jednocześnie jednak integracja wersji SiAW z wewnętrzną komorą uzbrojenia myśliwców F-35 ma zakończyć się – zgodnie z tym samym dokumentem – w czwartym kwartale roku fiskalnego 2025.

Biorąc pod uwagę czas potrzebny na certyfikację, uruchomienie produkcji i zaspokojenie priorytetowych potrzeb sił zbrojnych USA można spodziewać się, że dla użytkowników zagranicznych nowe pociski będą dostępne około 2030 roku lub później. Wykorzystanie pocisków przeciwradiolokacyjnych – niejako z założenia – należy do najtrudniejszych zadań, przed jakimi stają piloci. Często zajmują się nim specjalistyczne eskadry, na przykład w USA, gdzie noszą przydomek „Wild Weasels” (ang. Dzikich Łasic). Jedną z takich jednostek, odpowiedzialną za obszar europejski i afrykański jest 480. eskadra z niemieckiego Spangdahlem, która ma być przeniesiona z Niemiec do Włoch. Jednostka ta często uczestniczy w ćwiczeniach w Polsce, choć doniesienia o jej możliwym przeniesieniu na stałe z Niemiec do Polski, pojawiające się przed czerwcową wizytą prezydenta Dudy w Waszyngtonie, nie potwierdziły się. Tego rodzaju jednostki tworzą również specjalne bazy zagrożeń ze strony systemów obrony powietrznej, między innymi na bazie różnych źródeł i danych z rozpoznania lub wywiadowczych.

Podobna baza danych, przy okazji odtwarzania, a właściwie tworzenia od podstaw zdolności przeciwradiolokacyjnych będzie musiała powstać również w Polsce. Równocześnie prowadzone będzie, stopniowo, przygotowanie pilotów do działań oraz opracowanie i wdrożenie odpowiedniej taktyki do zastosowania środków przeciwradiolokacyjnych.

Pomocne może tutaj okazać się wyposażenie w tego rodzaju uzbrojenie – zgodnie z założeniem zapisanym w Planie Modernizacji Technicznej – również myśliwców F-16. To one będą stanowić podstawę potencjału polskiego lotnictwa taktycznego przez najbliższe lata, operując przez zdecydowaną większość czasu właśnie w rejonie wschodniej flanki NATO, a więc w obszarze potencjalnego zagrożenia. Pozyskanie środków przeciwradiolokacyjnych da możliwość użycia ich nie tylko jako platform do gromadzenia danych o zagrożeniach, ale też – w sytuacji ewentualnego kryzysu lub konfliktu – ich neutralizacji.

Pozyskanie zdolności obezwładniania (SEAD) oraz niszczenia (DEAD) systemów obrony powietrznej poprzez wprowadzenie pocisków przeciwradiolokacyjnych AARGM na F-16 dałoby również możliwość „płynnego” przejścia pilotów na myśliwce F-35A uzbrojone pociski nowej generacji, gdy osiągną one gotowość bojową, a także – co nie mniej istotne – wykorzystania wypracowanych już wcześniej procedur, taktyki prowadzenia działań i bazy danych o zagrożeniach.

Zgodnie z projektem budżetu Departamentu Obrony na rok 2021, produkcja pocisków AARGM w wersji AGM-88E (standardowej) ma zakończyć się w roku fiskalnym 2025. Odbywa się ona poprzez konwersję istniejących elementów AARGM AGM-88B/C i dodanie do nich nowych komponentów, związanych przede wszystkim z systemem naprowadzania. O ile państwa, które mają dziś na wyposażeniu pociski HARM, mogą korzystać z własnych zapasów (tak robią np. Niemcy czy Włosi), to nowi użytkownicy niejako automatycznie muszą pozyskiwać komponenty HARM do przygotowania nowych pocisków. Jeśli więc Polska zdecyduje się na pozyskanie tych rakiet, konieczne będzie zarówno zabezpieczenie zapasów pocisków HARM, jak i wejście w transze produkcyjne obecnych użytkowników. A to oznacza, że stosowne decyzje powinny być podjęte w horyzoncie uwzględniającym czas trwania procesu notyfikacji Kongresu, produkcji itd.

AARGM nie tylko w powietrzu?

Pociski AARGM (zarówno w wersji standardowej, jak i ER) są wciąż rozwijane. Nie chodzi tutaj jednak tylko o modyfikacje wprowadzane w związku z ewolucją zagrożeń, ale też o koncepcję ich użycia. W 2018 roku na wystawie AUSA zaprezentowano naziemną/nawodną wyrzutnię tych pocisków. Realizowany program AARGM-ER, ale też włączenie do niego Sił Powietrznych USA (SiAW) są kolejnymi krokami w kierunku rozszerzenia zastosowania tego typu uzbrojenia.

Od pewnego czasu wiadomo, że Siły Zbrojne USA rozważają również integrację pocisków AARGM z systemem zarządzania walką IBCS, jaki Polska pozyskała w pierwszej fazie programu Wisła (i rozważa również w projekcie Narew). Dzięki temu informacje z platform wyposażonych w te pociski, dotyczące zagrożeń ze strony systemów obrony powietrznej czy np. emisji elektromagnetycznych radarów artyleryjskich, mogłyby być przekazywane bezpośrednio do jednostek lądowych zajmujących się obroną powietrzną, zwiększając ich świadomość sytuacyjną.

Nota bene, w trakcie ubiegłorocznych testów IBCS sprawdzono też zdolność przekazywania przez myśliwiec F-35 – za pomocą eksperymentalnej stacji – danych o celach powietrznych do systemu IBCS w czasie rzeczywistym, w jakości pozwalającej na kierowanie ogniem pocisków przeciwlotniczych. Połączenie lotnictwa taktycznego i naziemnych jednostek obrony powietrznej, z uwzględnieniem IBCS, może więc doprowadzić do zwielokrotnienia zdolności całego systemu rażenia.

W Stanach Zjednoczonych trwają również prace koncepcyjne nad stworzeniem zdolności „połączonego ognia” – zacieśnienia współdziałania artylerii przeciwlotniczej i polowej, właśnie w oparciu o system IBCS. Jak pisze IHS Jane’s na ten temat przekazywał m.in. gen. Brian Gibson, szef zespołu Cross Functional Team odpowiedzialnego za obronę powietrzną i przeciwrakietową.

Gdyby udało się bezpośrednio połączyć jednostki artylerii rakietowej ziemia-ziemia dalekiego zasięgu, myśliwce i jednostki obrony powietrznej, zyskano by możliwość zwalczania wykrytych przez samoloty stacji radiolokacyjnych za pomocą artylerii rakietowej w ramach jednego systemu rażenia. A to znaczące ułatwienie przełamywania obrony powietrznej, choćby dlatego, że liczba amunicji przenoszonej przez samoloty jest zawsze ograniczona.

Wprowadzenie na wyposażenie polskich samolotów F-16 i F-35 pocisków przeciwradiolokacyjnych może więc być ważnym elementem, pozwalającym im operować w sposób skuteczny w warunkach zagrożenia. Mogą one stać się ważną częścią połączonego wielodomenowego systemu rażenia, jaki w oparciu o samoloty 4. i 5. generacji będą tworzyć Siły Powietrzne.

Budowa tego rodzaju zdolności z natury rzeczy będzie jednak musiała odbywać się w sposób stopniowy i być rozłożona w czasie. Jej pierwszym krokiem może być  wykorzystanie myśliwców F-16 do misji SEAD / DEAD, oraz wyposażenie i wyszkolenie personel Sił Powietrznych w sposób, który zapewni im możliwość rozpoznania, ale i zwalczania, elementów systemów antydostępowych potencjalnego przeciwnika. Takie rozwiązania może dać nie tylko zdolności bojowe, ale też pewien potencjał, który będzie mógł być dalej wykorzystany przy tworzeniu połączonego, interoperacyjnego systemu walki.

Artykuł przygotowany we współpracy z Northrop Grumman

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 108
Reklama
Karkses
wtorek, 13 października 2020, 14:56

Wszystko pięknie tylko po pierwsze należy ustalić kilka faktów. Polska jest krajem o raczej średnio-niskim potencjale gospodarczym, a tym bardziej militarnym (mówiąc kolokwialnie jesteśmy raczej biedniejsi niż bogatsi). To ma następujące konsekwencje: nie będziemy prowadzić wojen o charakterze ofensywnym oraz musimy stawiać na efektywność rozwiązań. Te dwie konsekwencje powinny być azymutem działania w kwestii modernizacji sił zbrojnych w tym sił powietrznych. Aktualne konflikty pokazały co się liczy - przede wszystkim drony i artyleria. Państwa boją się wysyłać do walki myśliwce bo są za drogie i ryzykuje się życie pilota. Teraz wracając do naszego podwórka. Polska posiada ok. 50 myśliwców f-16 i będzie posiadała ok. 35 myśliwców f-35. Łącznie wydaliśmy i wydajemy nadal na to kilkadziesiąt miliardów złotych - wydatek niezwykle wysoki. Przy założeniu optymistycznym, że 70% z nich będzie w gotowości bojowej mamy do wystawienia ok 55 myśliwców. Odpowiedzmy sobie na pytanie czy przy tak olbrzymim wydatku ta liczba cokolwiek zmieni i czy zachowano tu efektywność. Odpowiedzmy sobie na pytanie jak wiele za te pieniądze moglibyśmy kupić rakiet, dronów czy nawet jak bardzo moglibyśmy rozwinąć własne programy w tych dziedzinach. Odpowiedzmy sobie na pytanie biorąc pod uwagę prowadzoną przez nas wojnę defensywną, wielkość naszego kraju i ilość lotnisk oraz fatalny stan obrony przeciwrakietowej jak wiele z tych ultradrogich myśliwców będzie w stanie wystartować nie będąc wcześniej zniszczonym na pasie startowym. Nawet jeżeli wystartują to nie jest powiedziane, że wrócą albo będą miały skąd operować. Na myśliwce 5 generacji mogą sobie pozwolić państwa bogate, które stać na zakup odpowiedniej ich ilości, które będą w stanie je obronić i odpowiednio rozlokować. Służą one niewątpliwie także rozwojowi technologicznemu. My powinniśmy stawiać jednak na rozwiązania rozproszone, masowe, tanie i skuteczne czyli znowu drony i rakiety. Eliminujemy konieczność utrzymywania specjalistycznej drogiej infrastruktury, zyskujemy suwerenność, nie musimy wydawać tyle na szkolenie ludzi i ich poświęcać a zyskamy na pewno więcej. Drony pokazały już w Górskim Karabachu co potrafią - mogą atakować i wystawiać cele dla artylerii. Samoloty robią to samo tylko, że samolotów możemy mieć kilka a dronów setki. Reasumując, idziemy w rozwiązania mało efektywne, drogie oraz takie które nie zapewniają nam żadnej realnej możliwości obrony i warto aby ludzie o tym wiedzieli. To są zakupy czysto polityczne i z obronnością nie mają zbyt wiele wspólnego. Porównałbym to do wydania wszystkich pieniędzy na mur na zachodniej ścianie kiedy atak nastąpi ze wschodniej. Oczywiście taki mur jest piękny, daje pracę konstruktorom i strażnikom ale w momencie ataku jest nieprzydatny, a dużo kosztuje jego utrzymanie. Staje się więc zbędną fanaberią na koszt podatnika niestety.

Dalej patrzący
piątek, 9 października 2020, 21:27

Pomysły Northrop Grummana i Lockheed Martina Rayteyrona i innych korporacji - na działania a la Wietnam Wild Weasel - trącą myszką, nie mówiąc o braku realizmu w konkretnej sytuacji, gdy Obwód Kaliningradzki jest za miedzą [a nie z pokładu lotniskowca z Zatoki Tokijskiej], zaś dzisiaj [50 lat po Wietnamie i 30 lat po zimnej wojnie] do forsowania i likwidacji A2/AD najlepsze pod względem operacyjnym i pod względem kalkulacji koszt/efekt, są drony bojowe z amunicją precyzyjną. I to nie motoszybowce w stylu Reapera zaprojektowane na wojnę asymetryczną - ale szybkie, liczne, operujące w roju sieciocentrycznym. Zresztą sami Rosjanie uznają atak roju dronów [np. Staja-100] za niemożliwy do obrony przez systemy A2/AD. Dlaczego na Defence24 Day nie zaproszono firmy Kratos od bojowego odrzutowego drona stealth Valkyrie? Który nie potrzebuje lotnisk do startu i lądowania - nie mówiąc o zupełnie innych kosztach za 1 egzemplarz Valkyrie - o dwa rzędy wielkości mniejszy od F-16 czy F-35. No i można go - jako bezzałogowca - posłać na misję o dowolnym poziomie ryzyka straty - jeżeli tylko straty nieprzyjaciela będą znacznie większe. Bo cała ta namolna propaganda koncernów amerykańskich przypomina w obecnych realiach technologicznych propozycje strugania ołówka młyńskimi kamieniami. Im wszystko jedno - aby tylko sprzedać - nam zdecydowanie nie jest wszystko jedno - i to gardłowo. I to jest cała różnica.

Obserwator
poniedziałek, 5 października 2020, 22:11

Wielce znamiennym jest fakt, że na chwilę obecną jedynym (sic!) znanym odbiorcą zagranicznym pocisków manewrujących JASSM-ER jest Polska. Prawdopodobnie 40 pocisków AGM-158B znajduje się na uzbrojeniu samolotów wielozadaniowych F-16 C/D Jastrząb - kontrakt na ich zakup został podpisany w 2016 roku. Należy przy tym wspomnieć, że komunikat Departamentu Obrony US dotyczący rzeczonego kontraktu nie mówił wprost, kto jest ich odbiorcą. AGM-158B JASSM-ER posiada zasięg wydłużony do około 1000 km i tyle zapewne przypadkowo wynosi odległość od wschodniej granicy RP do stolicy FR. Warto przy tym zaznaczyć, że uzbrojenie tego typu przeznaczone jest do atakowania przeciwnika spoza zasięgu systemów obrony powietrznej...

czwartek, 8 października 2020, 11:40

Pytanie brzmi kto i jak otworzy korytarz dolotowy, którym JASSMy dolecą do wybranego celu, zwłaszcza w sytuacji, gdy północno - wschodnia część terytorium Polski, także obszar północnego Bałtyku znajdują się w zasięgu rażenia rosyjskich i białoruskich systemów S-300/400? Czym zabezpieczyć nosiciele JASSM (samoloty F-16) przed oddziaływaniem obrony powietrznej? To jest zadanie dla AARGM na F-16 i AARGM-ER na F-35 w przyszłości. Bez skutecznego systemu neutralizacji OP próby wykonania skutecznych uderzeń na "ważne" cele położone w głębi terytorium przeciwnika są iluzoryczne. JASSM i JASSM-ER zostały zakupione jako elementy systemu odstraszania. "Mamy młot, którym możemy wykonać uderzenie w dowolnym miejscu i klucze, którymi otworzymy wszystkie zamknięte drzwi na drodze do celu." Takie przesłanie powinno być jasno zrozumiane przez potencjalnego oponenta. I nie chodzi o to aby wykorzystać posiadane możliwości, tylko o to aby oponent miał świadomość, że możemy to zrobić. Tak rozumiem sens strategii odstraszania.

Info
czwartek, 15 października 2020, 16:27

S-300/400 są nieskuteczne. Amerykański nalot w Syrii to potwierdził.

rydwan
sobota, 10 października 2020, 10:08

zakupiliśmy ostatnio systemy antyradiolikacyjne :)

Etam
niedziela, 11 października 2020, 14:38

Które dostaniemy już za.. 8 lat.

Sprzedawca
czwartek, 15 października 2020, 20:15

Bo jak wiadomo takie systemy leżą na półce w sklepie i czekają na klienta. U mnie na przykład leży tak ze 450 gotowych do wzięcia.

gnago
czwartek, 8 października 2020, 10:27

A na ile sekund walki w czasie pełnoskalowej wojny zajmie zużycie tej ilości, przy założeniu mozliwości startu i uzbrojenia z polskich lotnisk? Raczej nie mamy w Krzesinach czy innej jakiejkolwiek bazy na terenie kraju teleportu z mozliwością dostawy z magazynów USA czy producenta. A całkowicie kuriozalne jest założenie że Moskwa jako mechcity zaatakuje Polskę. I wynikająca z tej przesłanki potrzeba ataku. Zaręczam te pociski będą miały cele znacznie ważniejsze i bliższe Polski. Zatem w sumie najmniej kilka setek i to systematycznie corocznie kupowanych aby uniknąć sytuacji że wszystkie stracą ważność. A naprowadzanie tych efektoró dalej leży to może kilka satelitów wojskowych UPS USA takiej możliwości nie widzi?

chateaux
wtorek, 6 października 2020, 14:00

Jakie wyciągasz wnioski z tego co każdy wie?

Motocykl lat 80-tych
poniedziałek, 5 października 2020, 07:22

Czytałem kiedyś, może było to w "Młodym Techniku", a może w "Motorze", artykuł jaki to będzie motocykl. Trwały lata 70-te. Autor wyjaśniał, że wszystkie elementy tego motocykla znane są już dziś, czyli przedstawić można już i całość.............. następnie lata mijały, ale "motocykla lat 80tych" nie było jakoś widać na ulicach. Aż raz, w Atenach, już w XXI wieku, podjeżdża i staje obok mnie, na światłach... dokładnie, dokładnie "motocykl lat 80-tych" - z 25 letnim opóźnieniem ! ! ! - Skoro wcześniej skutecznie wpływały różne lobby starszego sprzętu, bajer z myszką sprzedawał się dobrze, nie było powodów do kompletnej zmiany profilu produkcji masowej. Dopiero gdy starsze konstrukcje wyczerpały już swe możlwości marketingowe... Otóż dokładnie tak samo jest z przemysłem zbrojeniowym. W bananowo-kokosowych ministerstwach, z wielką pompą, relacjonować się jeszcze będzie 10-letni cykl dyskusji o przyszłym granatniku jednorazowym... Rozwiązania powszechnie stosowane dziś w cywilu (przykład sieciowej bankowości), w wojsku jeszcze przez dziesięciolecia będą dopiero "motocyklem lat 80-tych". A potem jedna, druga zdumiewająca dziadków mentalnych wojna i... przemysł Izraela jej faktycznym zwycięzcą. A czemu także nie nasz ? A czym zajmuje się dziś sejm/rząd/ MON ? A czy społeczeństwo w ogóle wie, jak tragiczna jest sytuacja "obronności" Polski ? - Więc jest jak jest i pilnie zacznijmy od informacji o tym wszędzie. A nie tylko wymiany zdań na specjalistycznym, bardzo wąskim forum /dim/ .

Ech
poniedziałek, 5 października 2020, 00:47

Typowy Korporacjonizm. - prezez korporacji przyjezdza i "radzi" jak kraj niepodelgly jak Polska ma bronic i atakowac.

rd
niedziela, 4 października 2020, 17:18

Konflikty ostatnich lat udowodniły że rosyjskie systemy plot są łatwe do zniszczenia nawet przez powolne drony (tureckie, izraelskie). A wprowadzenie F-35, które są stealth, powoduje już kompletną bezużyteczność tych wszystkich Pancyrów i S-400

Dudley
poniedziałek, 5 października 2020, 20:44

A możesz podać choć jeden przykład gdzie pokonano wielowarstwowa obronę plot rosyjskiej prominencji ( nie zabytki ) ?

RomeoTango
wtorek, 6 października 2020, 18:49

Jest jakikolwiek skuteczny system rosyjski? Jak dotąd bowiem każdy użyty bojowo system okazał się albo łatwy do zniszczenia, albo bezsilny wobec wrogich samolotów. Dlaczego S300, 400,i 500 miałyby być inne? Możesz podać choć jeden przykład, że wykazały jakąkolwiek skuteczność, pomijając strzelanie do samolotów pasażerskich, i zestrzeliwanie samolotów rosyjskich?

Bigos na kiełbasie
środa, 7 października 2020, 21:29

Zabytek S-125 zestrzelił F-117, pierwszy przykład z brzegu, w wojnie w zatoce 1991 OPL Iraku natłukła samolotów koalicji i tylko tak mało bo F-117 zaskoczyły Irackich dowódców i zniszczyły stanowiska dowodzenia OPL ale drugi raz to nie zadziała.

Boczek
poniedziałek, 12 października 2020, 11:22

Jeden na ile misji?

piątek, 9 października 2020, 14:59

Pierwszy z brzegu, czy raczej pierwszy z dwóch?

Bigos na kiełbasie
sobota, 10 października 2020, 23:34

Jak ci mało to się znajdzie więcej, wojna Jom Kipur SA-6 Kub natłukły 20 samolotów Izraelskich, Systemy SA-2 sprowadzały na ziemię lotnictwo USA w Wietnamie i odstraszały od latania wysoko dzięki czemu artyleria przeciwlotnicza kosiła kapitalistów. No i 2 zestrzelone U-2

Misza, Grisza i Anton ispartili patefon
czwartek, 15 października 2020, 20:20

Tamtejsze samoloty i systemy OPL do dzisiejszych mają się tak, jak samoróbka wyklepana w garażu do nowego modelu Porsche. O ile mi wiadomo Rosjanie do dziś nie nauczyli się takich aut robić.

poniedziałek, 12 października 2020, 08:20

Nadal jest to kropla w morzu. A w Wietnamie to pod koniec wojny stanowiska OPL częściej stawały się ofiarą niż ich rakiety trawiały.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 13 października 2020, 11:58

A co by się satysfakcjonowało Wojna totalna która by wykazała skuteczność OPL lub jej brak? Zachodnie systemy OPL też nie miały wiele okazji do pokazania swoich możliwości. Wojna Wietnamska została wygrana przez komunistyczny Wietnam mimo że ten walczył bezpośrednio z siłami USA i sojuszniczymi nie lekceważył bym tego faktu.

asdf
piątek, 9 października 2020, 08:12

raz im sie udalo co nie zmienia faktu ze lotnictwo NATO kompletnie zdominowalo wtedy pole walki a serbowie mogli sie temu tylko bezczynnie przygladac.

Bigos na kiełbasie
sobota, 10 października 2020, 23:15

Dziwne to że NATO spuściło lanie małej Serbii?

poniedziałek, 12 października 2020, 08:21

Nie odpuściło, tylko lało i latało nadal. Po pilota poleciały nawet śmigłowce.

Gnom
poniedziałek, 5 października 2020, 09:01

Obyś miła rację, ale jak na razie nie ma aż takich powodów do optymizmu. Pomimo głośnych relacji z bliskiego wschodu, bo jednocześnie stale i w trybach awaryjnych jankesi czy izraelici poprawiają ochronę własnych statków powietrznych. A wbrew pozorom niechętnie wydają pieniądze.

Bursztyn
sobota, 3 października 2020, 15:28

Z ciekawostek nie zanosi się na to żeby INSTALOWANO IRST LEONARDO NA F16 No. To KICHA

czytelnik D24
niedziela, 4 października 2020, 15:51

No i co z tego skoro nasze F-16 przenoszą Sniper XR.

Bursztyn
niedziela, 4 października 2020, 19:34

Sniper to ZUPEŁNIE COŚ INNEGO DOPIERO F16 block 60 posiada IRST POD z Northop

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 16:41

Przypominam że nasze f16 nie mają IFF MODE5 Czyli KICHA

Dawo
piątek, 2 października 2020, 08:46

Mają. Właśnie po to była modernizacja przy okazji zakupu AGM-158A.

Pingwin Skiper
sobota, 3 października 2020, 00:02

Modernizacja to słowo na wyrost, mam piękne dosadne określenia ale się pohamuję. choć szkoda bo słowa te to by była poezja klozetowa może nawet nawet śmieszna.

Gnom
poniedziałek, 5 października 2020, 13:36

Sięgnij do decyzji MON z definicją modernizacji.

Bursztyn
piątek, 2 października 2020, 15:07

To dlatego nie puszczają ich na ASTRAL Knight? No mogą oberwać od amerykanow Halooooo

Bursztyn
środa, 30 września 2020, 18:04

Polskie A2 A CO?

Na chłodno
środa, 30 września 2020, 15:42

Zawsze mnie bawi jak różni mądrzy mówią że nasz sprzęt ...może to czy tamto. A ja zapytam wprost czym? Jak dowodzą zakupy MoN to przez ostatnie 20 lat zaden zakup nie został właściwie przeprowadzony. Kupiliśmy NSM , ale bez rozpoznania pozahoryzontalnego. Identyczna sytuacja z JASSM. Zrobiliśmy Ślązaka, nie uzbroilismy go jak trzeba. Kupiliśmy Spike, i żadnego nie zainstalowaliśmy na żadnym nośniku. Kupiliśmy Kraby i Raki, ale bez amunicji. Kupiliśmy F16 , ale tylko z podstawowym uzbrojeniem i wyposażeniem. Kupiliśmy Mastery się bez jakichkolwiek zdolności bojowych. Kupujemy samoloty transportowe, nie kupujemy ZOP czy rozpoznania morskiego. Kupujemy drony, ale tylko te mikro i mini. Najmniej skuteczne. Robimy remont T72 bez poprawy jakichkolwiek ich zdolności bojowych. Wszystko co robimy ma zawsze jakiś kluczowy , osłabiający to działanie czy zakup feler. Zawsze!! MON zamówił WRE? Z realizacją za ...8 lat? To przecież będą już elektroniczne zabytki!! Horror to mało powiedziane! Aha. Generałów nam za to przybyło.

asdf
niedziela, 4 października 2020, 16:56

jeszcze by sie okazalo ze jestesmy w stanie sami sie obronic i co wtedy? jak uzasadnic obecnosc wojsk amerykanskich w PL?

Jakoś wątpię!
wtorek, 6 października 2020, 19:08

Nosensowny argument. Ktoś kto śni, że nasze 110 000 żołnierzy, z czego 50 tys to urzędnicy, miałoby obronić nas przed mocarstwem atomowym to naiwniak! Zawsze będą nam potrzebne wojska sojusznicze, w szczególności amerykańskie. Bo tam gdzie zagrożone są siły USArmy, ich reakcja siłowa jest bezwzględna - vide Syria i Kurdystan. Zatem chcąc zachować wolność musimy mieć w Polsce siły USA. Nasze zdolności obronne nic do tego nie mają. Ale ich brak zastanawia. Bo brak np. jakichokolwiek dronow uzbrojonych to zbrodnicze zaniedbanie. Brak jakichkolwiek Spike zintegrowanych na jakimkolwiek pojeździe (Rosomak!) to sabotaż! Brak rozpoznania morskiego czy dronami czy Bryzami (a MON zablokował modernizację ich radarów uniemożliwiając kierowanie NSM), to kolejny oczywisty sabotaz. A żadna z tych sabotażowych decyzji nie ma nic wspólnego z taką czy inną obecnością USArmy w Polsce. Podobnie jak wieloletnie już blokowanie przez MON wprowadzenia Topaza na wyższym szczeblu poprzez prymitywny, glupawy i naiwny "argument" o trudzie podjęcia decyzji co do typu... podwozia! Nie wyobrażam sobie, że to są decyzje przypadkowe, wynikające np. z nieudolności czy błędów. To są zbyt g r u b e tematy, by składać je na karb jakichś drobnych urzędasów nieudaczników!

gnago
czwartek, 8 października 2020, 10:30

Rozumiem to wytłumacz jak te w sumie 1000 prawie jankesów miałoby to zrobić lepiej

django
czwartek, 8 października 2020, 20:24

przecież wiesz, że nie chodzi o tych tysiąc tylko o ich kumpli w ilości mnogiej. Pytanie tylko, czy jak by co, to czy na czas zechce im się dojechać?

ja
poniedziałek, 5 października 2020, 00:49

dobre:)

Dalej patrzący
środa, 30 września 2020, 15:42

Cały ten temat forsowania A2/AD trąci myszką PRZESTARZAŁEGO instrumentarium rodem z zimnej wojny pod dyktando lobbystów z USA - zwłaszcza na tle działań bezzałogowców z efektorami precyzyjnymi. Syria, Libia, teraz, własnie teraz Karabach - niczego nie nauczyły? To zaczyna być tragikomiczne - rozważania zupełnie odklejone od realu. Ciekawe, jak niby sforsować [obojętnie przez F-16 czy F-35] np. w 2025 strefę A2/AD Kaliningradu, która będzie broniona przez S-500 o zasięgu EFEKTYWNYM [bez cieni radarowych - z racji sieciocentrycznego dostarczania danych real-time] ca 500 km? To są zwyczajnie rozważania odklejone od realu Polskiego Teatru Wojny. W takich warunkach - a jeszcze przy precyzyjnych atakach Iskanderów, Cyrkonów i Kalibrów - operowanie na lotniskach czy w powietrzu i F-16 i F-35 nie ma racji bytu.

Zdzichu Dyrman
środa, 30 września 2020, 19:32

Zasięg jakiejkolwiek artylerii przeciwlotniczej rzędu 500 km jest nierealny z powodu krzywizny ziemi i żadne "sieciocentryczne dostarczanie danych real-time" - cokolwiek ten frazes nie znaczy - tu nie pomoże. Jedyna możliwość przy której względnie możnaby było uzyskać tak absurdalny zasięg to stacja radarowa na orbicie, przesyłająca dane do baterii plot. na ziemi. To wszystko jest oczywiste tylko trzeba myśleć, a nie być "Dalej patrzącym".

czwartek, 8 października 2020, 10:32

Spojrzyj w niebo tam czają się satelity , czas przestać myśleć kategoriami lat 50-tych ubiegłego wieku. Strzelą gdy obszar poski będzie mapowany w trybie ciągłym i rakiety sterowane wg celu

Dalej patrzący
środa, 30 września 2020, 21:05

@ Zdzichu Dyrman - znowu kolejny "specjalista" od krzywizny ziemi i "absolutnej niemożności efektywności antyrakiet i plot na dystansach pozahoryzontalnych. Wyjaśniam od razu en bloc dla wszystkich takich kanapowych speców - na tym polega sieciocentrycne rozpoznanie i pozycjonowanie celów, że dane z satelitów, dronów rozpoznawczych HALE, samolotów rozpoznawczych [w Rosji A-50U/A-100], z radarów pozahoryzontalnych, z radarów pasywnych, metrowych - jednym słowem ze wszystkich sensorów na wszelkich nośnikach dozorujących rozległy obszar obserwacji - te dane trafiają real-time do rakiety/antyrakiety/pocisku artyleryjskiego/środka plot itd. Nie tylko S-500 będzie pierwszym systemem sieciocentrycznym - ale Kreml planuje wpiąć wszystkie systemy wszystkich domen w sieciocentryczność. Jak ktoś się zafiksował na poprzedniej epoce technologicznej w zbieraniu i przetwarzaniu danych - to opowiada takie przestarzałe "dogmaty" jak @Zdzichu... Zresztą rewolucja sieciocentrycznego pozahoryzontalnego operowania nie może dotrzeć do świadomości np. naszych pancerniaków, którzy nie rozumieją, że ich czołgi nie mają szans przeciw pozahoryzontalnym kppanc czy rojom dronów z efektorami precyzyjnymi. Tak samo zwolennicy załogowych opancerzonych śmigłowców szturmowych w rodzaju kultowego Apache [oblatanego w 1975 - dwie epoki technologiczne temu] za nic nie chcą zrozumieć, że najlepszy śmigłowiec NOWOCZESNEGO pola walki, to bsl wpięty sieciocentrycznie, który odpala z...zaplecza precyzyjne efektory typu "wystrzel i zapomnij" ewentualnie efektory z przekierowaniem celu w trakcie lotu - poprzez środowisko sieciocentryczne. Oraz tego, że NOWOCZESNY wiatrak czy płatowiec żadnego opancerzenia nie potrzebuje w takim układzie - ani broni lufowej. Bo NOWOCZESNY śmigłowiec [czy płatowiec] bojowy - operując pozahoryzontalnie ani nie będzie narażony na ogień broni lufowej - ani sam nie będzie miał celów do ognia bezpośredniego. Zaś załogowe płatowce czy wiatraki to od razu anulowanie misji o zbytnim ryzyku dla załogi. Tymczasem w kalkulacji koszt/efekt często warto poświęcić w danej misji dany sprzęt - aby zadać znacznie większe straty. A dronizacja to zapewnia - bez ograniczeń czynnika ludzkiego. Nie mówiąc o tym, że wyszkolenie załogi trwa lata [i kosztuje całą rozbudowana infrastrukturę szkoleniowo-treningową], zaś załadowanie najnowszej wersji oprogramowania do drona [obojętne - lotniczego, lądowego czy morskiego] - trwa minuty, jeżeli nie sekundy. Mam też ogólne wrażenie wg prowadzenia paneli, że większość uczestników Defence24 Day winna przejść choćby podstawowy kurs w zakresie AKTUALNEJ ale i nadchodzącej rewolucji RMA [Revolution in Military Affairs] - opartej o sieciocentryczność spinająca wszystkie domeny w jedną, dronizację, AI, efektory precyzyjne, łączność natychmiastową na splątaniu kwantowym oraz klastry komputerów kubitowych [co zupełnie zmienia czas reakcji i umożliwia kierowanie po raz pierwszy real-time - i to wszystkich domen naraz]. I to nie jest jakieś s-f, to już jest procedowana teraźniejszość - i nieuchronna coraz bardziej rozwijana bliższa i dalsza przyszłość - od poziomu strategicznego po operacyjno-taktyczny. A nasi "stratedzy" i "eksperci" epokę lub dwie do tyłu względem teraźniejszości - zapatrzeni w lobbystów przestarzałego sprzętu z zagranicy...

Davien
poniedziałek, 5 października 2020, 09:59

NO kapitalna fantastyka zwłaszcza w odniesieniu do Rosji. Bo na Zachodzie jest taki system, nazywa się IBCS i NIF-CA

dim
poniedziałek, 5 października 2020, 07:23

Wyrazy uznania za ten komentarz ! Szkoda, że tylko w wąziutkim gronie tego forum zrozumiany, a i to nie przez wszystkich.

dim
poniedziałek, 5 października 2020, 07:07

Kaliningrad to nie jest dobry przykład, ponieważ praktycznie cały znajduje się w strefie bezpośredniego rażenia "prymitywnych metod" artylerii konwencjonalnej. Zostanie nią "przykryty", a przynajmniej wszystko co ma anteny radiolokacyjne i szybkiej transmisji danych. Jeśli ktoś w ogóle myśli w NATO o obronie, a myślę że jednak tak. Przynajmniej w sprawie Kaliningradu.

Extern
wtorek, 6 października 2020, 10:24

To niestety nie takie proste, Kaliningrad nie będzie walczył sam. W razie W Rosjanie staną na głowie aby się do niego przebić najkrótszą drogą, a przy okazji zajmą Pribałtykę. Ponieważ mają tam bliżej niż siły trzonu NATO więc prawdopodobnie im się to uda.

bender
środa, 7 października 2020, 11:44

NATO zaś stanie na głowie, żeby zająć OK, bo to warunek obrony państw bałtyckich, więc mamy klasyczny Mexican standoff. I nie prawda, że Rosjanie mają bliżej. Amerykańska ABCT w Polsce oraz nasza 11 DKPanc mają wystarczająco blisko.

Lord Godar
sobota, 3 października 2020, 14:49

I z pewnością taki A50 /A100 będzie spokojnie i bezkarnie krążył nad kalinką ... Zanim Rosjanie zrobią to wszystko ( o ile zrobią) i zepną wszystko to minie sporo czasu i jeśli im się to uda to nadal cała strefa antydostępowa w kalince będzie bardziej na pokaz i dla odstraszania niż systemem trwałym i niezniszczalnym w razie wojny . A jednym z elementów umożliwiających jej zniszczenie może byc właśnie F-16 czy F-35 z różnymi efektorami w tym przeciw systemom radarowym i dowodzenia .

Davien
poniedziałek, 5 października 2020, 10:01

A-100 jeszczce nawet nie powstał, A-50/50U ma stary radar szczelinowy a sieciocentrycznośc w Rosji to laptopy z Windowsem:)) Ale dalej patrzący jak zwykle fantazjuje;)

dim
wtorek, 6 października 2020, 06:31

Także w wypadku, jeśli masz rację co do "sieciocentryczności w Rosji", to po pierwsze oni gotowi są do odłączenia swej sieci od zagranicy. A w takim razie gotowi są także do natychmiastowego podziału swego odłączonego internetu, na mniejsze, wirtualnie całkowicie rozdzielne. A na "laptopie z Windowsem" dodam, że także takim sprzed 8 wielu lat i wtedy też najtańszym, przyłączanym do cywilnych systemów security, przez zwykłą, komercyjną najtańszą kartę data SIM, można wystarczająco wiele. Z opóźnieniem sekundy do dwóch, odpowiedzi pojawiają mi się spowrotem na ekranie i to przy transmisji o tysiące km w każdą stronę. Co widzę codziennie w swojej pracy. Czasem się to korkuje, ale ja nie mam w sieci priorytetu, jaki mają urządzenia wojskowe, a jeszcze przy tym radiolokacyjne (! ! !). My używamy tej najtańszej wersji usług, dosłownie za grosze/centy i to małe, comiesięcznie.

Także... maszyny
wtorek, 6 października 2020, 19:17

Gdyby jeszcze gdziekolwiek istniały dowody na te genialne rosyjskie zdolności, oraz dowody na brak podobnych kontrzdolnosci na Zachodzie, to może wtedy twoj post był istotny. Mnóstwo czasu poświęcasz od miesięcy na straszenie nas czym to Rosja zrobi to, czy tamto. Podoba mi się np. ten twój pomysł (bo wszak jest twój, nie rosyjski) oddzielonego internetu, zestawiony z decyzją, samego Putina o przywróceniu w wojsku... maszyn do pisania, gdyż nie da się ich "zhakować"! To tyle nt. rosyjskiego odcinania Internetu i kart SIM z Windowsem.

Cukier Drożdze Destylacja
czwartek, 1 października 2020, 21:48

Za dużo bajek się naoglądałeś.

wert
środa, 30 września 2020, 23:06

amerykanie bujają się z IBCS 10 lat a tu masz sowieci szast prast i gotowe. Su-57 wiecznie żywy

prawdziwy I tak dalej(....)
środa, 30 września 2020, 22:32

Lubicie powoływać się na Kampanię 39' a doczytał W Historii Wielkiej Wojny Ojczyznianej(wyd.1995),że 1 Korpus Pancerny ,działający na kierunku białostockim,utracił w ciągu pierwszych 48 godzin zdolności bojowe a straty nie bojowe w sprzęcie, do grudnia 41'wynosiły w czolgach 80%?I 360 tyś.karabinow?

Faktor
środa, 30 września 2020, 13:51

Polska powinna kupić więcej f16 powinno ich być ok. 100 a f35 ok. 40

...
poniedziałek, 5 października 2020, 00:50

Puki co zaplacilmy za f35 w ratach juz teraz ( 1 rata poszla) a samolty beda za 10 lat

Dalej patrzący
środa, 30 września 2020, 13:00

Potrzebujemy licznych przełamujących rojów dronów wpiętych sieciocentrycznie - i przeciw A2/AD i przeciw siłom pancerno-zmechanizowanym i artylerii lufowej i rakietowej. A w roju dronów [o zróznicowanym zasięgu w zależności od typów misji] amunicji krążącej i nosicieli efektorów precyzyjnych - i dronów rozpoznawczo-pozycjonujących cele i łącznościowych. A tu jedynie widzę lobbowanie przez obcy kapitał środków PRZESTARZAŁYCH na wymagania Polskiego Teatru Wojny.

Lord Godar
sobota, 3 października 2020, 14:56

No dobrze ... a czy bez nabycia nowoczesnych technologii to my sobie poradzimy z tym A2/AD ? Przecież sam piszesz , że należy zainwestować W Brimstone , Spiki czy inne cudeńka ...

AK
środa, 30 września 2020, 12:05

Mamy już F16, czyli dobry samolot wielozadaniowy. Będziemy mieli F35, czyli jeszcze lepszy samolot wielozadaniowy. Jasne, że potrzeba więcej. Ale, z punktu widzenia ograniczenia środków budżetu MON, to "więcej", to, w pierwszej kolejności powinny być samoloty przewagi powietrznej, np Eurofightery w najnowszej konfiguracji, a nie kolejne samoloty wielozadaniowe, które świetnie by bombardowały rosyjskie systemy antydostępowe, ale nie będą, bo pospadają w konfrontacji z Su 35 i Su 57.

Sternik
środa, 30 września 2020, 11:37

Czy polscy generałowie mogliby się w końcu zastanowić CZYM się będą bronić przed rojami dronów bojowych w rodzaju Warmate i podobnych oraz wspierającymi je samolotami myśliwskimi? Jak wiadomo śliczne amerykańskie F-35 są wspaniałe do przełamywania obrony przeciwlotniczej kiedy to my atakujemy ale zupełnie nie nadają się do obrony nieba kiedy to NAS atakują. Szczególnie kiedy atakują roje małowartościowych dronów za którymi będą się czaić pełnokrwiste myśliwce przewagi powietrznej wspierające atak dronów. Kupiliśmy sobie flotę pięknych włoskich Masterów które byłyby idealne do niszczenia dronów bojowych tyle, że niestety nie posiadają ŻADNEGO uzbrojenia. Będą je taranować czy zabiją je śmiechem?

Extern
wtorek, 6 października 2020, 10:34

Na szczęście wzorem pozostałych krajów NATO nie pozbyliśmy się zupełnie własnej przeciwlotniczej artylerii lufowej, Zostało sporo zestawów 23 mm, trochę Szyłek, mamy też spore nasycenie ręcznymi wyrzutniami przeciwlotniczymi. Akurat na małe drony coś mamy, gorzej z tymi większymi które blisko nie będą podlatywały.

Na chłodno
środa, 7 października 2020, 18:30

Dzyłki tudzież Białe zostaną wkrótce wycofane, gdyż MON rozpoczął... analizy dotyczące systemu SONA! Zatem zgodnie z tradycją MON, potwierdzoną wieloma takimi decyzjami MON, najpierw stare systemy zostaną bez opóźnień wycofane, wojsko zostanie pozbawione tych środków, a potem będziemy czekać 10-15 lat, bo "MON zastrzega sobie możliwość przedłużenia, terminu postępowania, o ile zajdą takie okoliczności"! A jak już dobrze wiemy , takie okoliczności w MON z a w s z e zachodzą, są wręcz gwarantowane przez Inspektorat Uzbrojenia. NIGDY, w historii WP, żaden nowy system nie został wprowadzony zgodnie z pierwotnym harmonogramem. ZAWSZE, było za to opóźnienie, za które nikt nigdy nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Więc wciąż mamy 10-o letnie fazy analityczne i żadnego nowego sprzętu!

środa, 30 września 2020, 08:41

Polinskie F16 to se może służyć co najwyżej jako wykrywacz stanowisk plot i osłona ariergarda uciekającego rządu ich super boingami za jedyne 2.5 mld złotych. Bez Narwi homara i Wisły f16 to wyczerpywacz ruskich rakiet

czwartek, 1 października 2020, 03:00

Straty w wziętych do niewoli i dezerterach w RChAC od czerwca 41'do grudnia 41' wyniosły 1.6 mln ludzi(milionow)to jest 5x tyle co stan 3 Armii w początku czerwca

piątek, 2 października 2020, 10:06

No i 4 lata później byli w Berlinie i decydowali o podziale powojennego świata. Polska ma tą samą pozycje czyli chłopca do bicia i popychania

Wkurzony
piątek, 9 października 2020, 15:02

Byli w Berlinie tylko dzięki amerykańskiej pomocy i ofiarności ich marynarzy, którzy wozili im całymi latami dosłownie wszystko- od konserw do lokomotywy.

loled
środa, 30 września 2020, 00:31

fajnie bybylo juz robic MLU razem ze zmiana radaru na aesa. i zakup dodatkowych 48 f16 w nowym wariancje. patrzac na to ile wydajemy na socja to by byly grosze, a wzrost jakosciowy duzy.

cv90
wtorek, 29 września 2020, 23:39

Polska powinna rozwijać własną silną artylerię rakietową i rozpoznanie radiolokacyjne na bazie radarów pasywnych i radrów SAR na dronach. Przełamanie AD2D za pomocą artylerii rakietowej a nie lotnictwa działającego w bańce antydostępowej. Rakiety ziemia ziemia naprowadzanie INS na koordynaty z dronów + pasywnie na źródło emisji to priorytet. AARGM jest ważny w 2giej fazie konfliktu po przełamaniu bańki gdyż dopiero po uzyskaniu zdolności operowania w przestrzeni AD2D misja SEAD kończy dzieło likwidując resztki systemów OPL przeciwnika. Samoloty 4 generacji nie polatają w AD2D a F35 będą za wiele lat i nie wiadomo z jaką amunicją

Fak sejk
środa, 30 września 2020, 15:55

Dziwne teorie rozpowszechniasz, kolego, robić misje SEAD po przełamaniu opl przeciwnika? Co to za dowcipy?;))))

cv
środa, 30 września 2020, 20:33

skoro można artylerią po co HAARM-y ? jako opcja gdyż nie można polegać na 1 sposobie SEAD. Co więcej sensory AARGM mogą dostarczać dane dla artylerii lub być użyte do zwalczania mobilnych systemów. O ile S400 tak szybko się nie zwinie o tyle Tory i Pancyry trzeba likwidować AARGM. Czyli artyleria robi swoje a potem wlatują F16 i spoza krótkiego zasięgu OPL wymiatają drobnicę lub to czego nie zniszczyła artyleria.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 1 października 2020, 23:42

HARMy są przede wszystkim do obrony samolotu czy samolotów grupy uderzeniowej przed uaktywnionymi SAM które wcześniej były zamaskowane i nie aktywne, HARMy czy AARGM to odpowiedz na zasadzkę która zmusza SAM do wyłączenia albo do bronienia się przed kontratakiem, do przełamywania OPL są przede wszystkim pociski klasy Cruise w połączeniu z WRE i z pozorowanymi atakami. Artyleria konkretnie Taktyczne pociski balistyczne mogą być elementem saturacyjnym (ale to droga zabawa) albo pozorowanym do odwrócenia uwagi bo pociski takie są łatwe do zestrzelenia już od lat 80 tych i same nic nie zdziałają.

Davien
poniedziałek, 5 października 2020, 10:07

Po pierwsze znowu zmyslasz. Właśnie pociski HARM/AARGM słuza do przełamywania OPL poprzz niszczenie radarów. Obecnie wyłaczenie radaru, a nawet próba zmiany jeg pozycji nie chroni przed nowoczesnymi pociskami antyradarowymi jak AARGM. Po drugie pociski balistyczne jak na razi potrafi zestzreliwać Zachód, bo Rosjanie maja tu zerowe sukcesy. Obecne pociski balistyczne maja CEP w granicach 3-30m, albo sa nawet w stanie atakować cele ruchome jak nowe ATACMS.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 8 października 2020, 13:20

Tylko po co SAM ma mieć cały czas włączony radar? chyba po to żeby pokazywać tu jestem tu jestem, a dzielny jankes naciśnie guzik i kolejny sukces !! Tak to nie wygląda! Radary EWR dozorują przestrzeń powietrzną a mają kilka razy większy zasięg od HARMów, SAM włączy swój radar tylko wtedy kiedy przeciwnik będzie w strefie skutecznego rażenia, ewentualnie w działaniach frontowych ale tam też lotnictwo przeszkadza i atak HARMami wymaga jednoczesnego pozbycia się mysliwców co już jest poważną bitwą.

Fak sejk
czwartek, 1 października 2020, 00:26

To jeszcze raz, na spokojnie...;) radary wrażej opl uaktywnią się dzięki naszej artylerii?;))) bo jeżeli już idziesz efami, to robisz wyłom i konsekwentnie rozpracowujesz opl, oczywiście wsparcie artylerii jak najbardziej, jak pokazuje IBCS to jest droga, tak. Tylko to samolot pójdzie pierwszy i on pierwszy zmiecie radary czy wóz dowódczy, art. rakietowa pociśnie wyrzutnie i inne. Możesz oczywiście na ślepo kryć teren ogniem artylerii, ale na tyle to nie mamy sprzętu;)

PATRIOTA
wtorek, 29 września 2020, 23:04

ja bym sie skupil na rozwiazaniu pokroju harpy/harop odciazylo by to f-16 ktore sa u nas koniem roboczym od wszystkiego a jest ich za malo. Co prawda beda za kika lat jeszcze f-35 ale ich tez bedzie symboliczna ilosc w poruwnaniu do potrzeb.

laik, zupełny laik
czwartek, 1 października 2020, 23:30

A Himars z GLSDB nie może zastąpić lotnictwa bombowego na dystansie 200 km? F-35 lub F-16 wykryją radary, baterie PLOT, czy stacje WRE, a GLSDB i NSM po cichu je zniszczą, bez latania w ich pobliżu.

Lord Godar
poniedziałek, 5 października 2020, 21:27

Każda broń ma swoje zalety i wady w stosunku do jakiegoś konkretnego przeznaczenia , ale kilka rodzajów broni czyli powiedzmy samolot , dron bojowy bezzałogowy czy kamikadze , lądowa artyleria rakietowa zastosowanych jednocześnie minimalizuje znacznie wady tych poszczególnych rozwiązań i może dać nam sukces .

Ryszard 56
wtorek, 29 września 2020, 21:00

potrzebujemy najnowszych F-18 IF-15

alkaprim
środa, 30 września 2020, 11:51

Ryszard 56-nie będzie F-18,nie będzie F-26-bo kupiliśmy F-35 bez uzbrojenia,Nie ma juz pieniedzy na inne samoloty.Czy to jasne?

chateaux
środa, 30 września 2020, 20:03

A co to jest F-26?

Gnom
wtorek, 29 września 2020, 21:42

Jedyne co potrzebujemy to pokoju i rozwoju. A pokój zapewniają jedynie odpowiednio silne własne siły zbrojne.

Popieram
środa, 30 września 2020, 15:31

Dobrze powiedziane.

Olo
czwartek, 1 października 2020, 07:34

Slogany PRL wiecznie żywe. I ci klakierzy....

Gnom
poniedziałek, 5 października 2020, 09:05

Wolisz wojnę - to załóż mundur i idź na front. Jak przeżyjesz choć kampanię to zobaczymy czy nadal będziesz reprezentował te same poglądy. Ja pozostanę przy . swoim. 1) Każdy kraj do rozwoju potrzebuje pokoju. 2) Najlepszym gwarantem pokoju są na tyle silne własne siły zbrojne, by przeciwnik wiedział, że zdrowo oberwie i nawet gdy w końcu wygra będzie zbyt słaby by sam nie oberwał od kogo innego.

Monkey
wtorek, 29 września 2020, 18:50

Potrzebujemy dodatkowych 48-64 F16 i moderki Block 50/52 do standardu 70/72. F35 zbyt dużo nie zamówiliśmy, a do tego są one jeszcze w fazie wychodzenia z wieku dziecięcego. Oby do 2026 roku wreszcie "dorosły". F35 będzie dzięki własnościom stealth dobrym samolotem rozpoznawczym i uderzeniowym, ale ze względu na udźwig potrzebujemy więcej F16, które znad naszego terytorium będą atakować. Dlatego potrzebujemy ich jak najwięcej.

bobo
wtorek, 29 września 2020, 19:37

O dodatkowych F 16 należy zapomnieć. W zamian trzeba skupić się na ich modernizacji i zwiększeniu zamówienia na F 35 do 48.

alkaprim
środa, 30 września 2020, 11:54

bobo-trza dokupić jeszcze F-35,ale pod warunkiem,że się dolożysz z własnej kieszeni jak rozbijesz swoją świnkę-skarbonkę-może starczy.

Monkey
wtorek, 29 września 2020, 23:31

@bobo: F16,mamy już infrastrukturę i da się je dostosować do używania DOL.Wątpię aby F35 miały tą samą zaletę przy ich stopniu skomplikowania.Proszę pamiętać: nasi potencjalni przeciwnicy atakują bez wypowiadania wojny,znienacka. Zwłaszcza ten ze wschodu.Do tego F35 ma możliwość podwieszania dodatkowego uzbrojenia,ale na podwieszeniach zewnętrznych.Traci wtedy swoją główną zaletę-stealth.Po co on nam w takim razie w większych ilościach?Zbędna fanaberia.Te 32 to już o 32 za dużo.Ale skoro już zamówione i miejmy nadzieję będą w pełni sprawne (bo na razie to lotniczy odpowiednik LCS),mogą posłużyć jako maszyny do zadań specjalnych w naszych siłach powietrznych.Skryty atak na wybrany cel,rozpoznanie i przekazanie danych do ataku do wyższego dowództwa,używając własności stealth.Tacy komandosi powietrzni,a główna siła uderzeniowa to F16 i artyleria dalekiego zasięgu,o ile kiedyś się jej w znaczniejszych ilościach doczekamy.

gnago
czwartek, 8 października 2020, 10:37

Bez wielowarstwowej obrony plot nie wojsk ale całego kraju to tylko cele dla wroga niezależnie od ilości. A czym te maszyny obsadzicie skor piloci efów czy migó uciekaja dla wyższych pensji od lat

chateaux
środa, 30 września 2020, 20:06

F-35 Marine Core maja za zadanie startowac m.in. z lotnisk polowych, a polskie F-35A maja nie moc wystartowac nawet z przygotowanej drogi?

Monkey
czwartek, 1 października 2020, 10:19

@Chateaux: Powinny móc wystartować.Mnie bardziej o części zamienne chodzi.Mamy problem już z F16, to czego oczekiwać po F35?

spokojnie
czwartek, 1 października 2020, 23:36

Właśnie dokonuje się rewolucja technologiczna i możliwe, że części zamiennych będzie potrzeba niewiele, gdyż w drukarkach 3D będzie się regenerować części istniejące, zużyte.

Monkey
piątek, 2 października 2020, 19:14

Oby,dla dobra Polski i naszych sił powietrznych trzymam za to kciuki.

el ninio
wtorek, 29 września 2020, 21:19

F16 mają pewne zalety

ryba
wtorek, 29 września 2020, 20:17

100 nowoczesnych skrzydeł to zupełne minimum potrzeb,zaś co sie tyczy obronir przeciwradiolokacyjnej to mozżemy to zrobić np na bombach szybujących które moga sie aktywowac po wykryciu sygnału .

AlS
wtorek, 29 września 2020, 17:59

Same F-16 do zadań SEAD nie wystarczą, nawet jeśli dokupimy planowane dwie eskadry. W razie konfliktu będą miały dość innych zadań w opl, wspieraniu wojsk lądowych, oraz ochronie granicy morskiej. Dlatego też do zadań walki elektronicznej ECM powinny zostać przystosowane posiadane przez nas M-346 Master. Jak podaje Airforce Technology, Mastery zostały przystosowane do przenoszenia zasobników ECM Elettronica ELT-55, więc taka modyfikacja naszych maszyn nie powinna być żadnym problemem. Zastosowanie Masterów jako maszyn ECM jest najkorzystniejszym w relacji koszt/efekt przystosowaniem tych samolotów szkolnych do zastosowań bojowych - wymaga tylko nabycia licencji do produkcji zasobnika, ewentualnie jego zakupu, oraz przeszkolenia załóg. Awionika jest przystosowana do współpracy z zasobnikiem, integracja to jedynie kwestia software. Mastery są nieuzbrojone, ale zadaniach wsparcia, samoloty ECM podążają w pewnej odległości za maszynami bojowymi, więc są mało narażone na bezpośredni atak przeciwnika, który aby je zaatakować musiałby ryzykować oskrzydlenie. Obraz sytuacji taktycznej mogą mieć przesyłany z innych samolotów via Link-16 wprost na wyświetlacz MFD Selex Galileo w kabinie, niemniej jednak przenoszony zasobnik ECM również daje bardzo dokładne dane na temat zagrożeń, pozycji innych samolotów, aktywnych naziemnych stacji radarowych, oraz służy jako MAWS. Zatem zbędna jest instalacja na samolocie radaru pokładowego oraz innych czujników domeny elektromagnetycznej. Posiadanie eskadry wyspecjalizowanych maszyn ECM znacznie wzmocni nasz potencjał w zakresie WRE i odciąży od tych zadań samoloty stricte bojowe. A przy tym nie zrujnuje budżetu MON - odpowiednie samoloty już są.

el ninio
wtorek, 29 września 2020, 21:25

Dlaczego przerabiać szkolne? Zakup jednej eskadry badz dwóch mastetów w wersji bojowej a nie szkolnej dało by wiele korzyści w trakcie pokoju jaki i w godzinie "w"

AlS
wtorek, 29 września 2020, 22:26

O to właśnie chodzi, że nie trzeba nic przerabiać.

Luke
wtorek, 29 września 2020, 17:35

Mamy zamalo F16 zeby prowadzily ruzne funkcie, a 25 procent z naszych F16 napewno nie lata bo czeka na czesci. Musimy dokupic 16 - 32 F16!

Daniel J.
wtorek, 29 września 2020, 18:02

25-30%... ale to nie jest wina akurat wojska. To normalne jeśli chodzi o samoloty. Zawsze się określa dostępność. Ma to związek, nie tyle z awariami, co po prostu z okresowymi i wymaganymi przeglądami, silników, elementów płatowca, aktualizacji oprogramowania etc. Tak jest na całym świecie i przy każdym statku powietrznym. Im bardziej skomplikowany tym dłużej to trwa. To nie samochód, któremu przegląd zajmie 30 minut. Co zaś do 16-32 F-16.... owszem to już by było coś, lecz z analiz wynika, że aby moc w pełni ochronić nasze niebo, potrzebujemy ok 200 maszyn, i to najlepiej takich które są zaprojektowane do dominacji powietrznej - czyli tzw czyścicieli nieba. Do tej zaś kategorii jak zaliczają się m.in. EF i F-15ex, dodatkowo mogą one tez wykonywać inne misje lecz zostały zaprojektowane do zabezpieczenia dominacji w powietrzu - latają szybko i wysoko. Osobiście uważam, że dobry by był miks F-16 + F-35 + EF lub F-15ex

gnago
czwartek, 8 października 2020, 10:41

Pomijasz całkowicie obronę plot i to kraju nie świń przy korycie i wojsk A i wynajem lotnisk dla naszej armady poza zasięgiem rakiet taktycznych ew. wroga. Bo wiecie POlak głupi przd i po ? W II RP też widziano jedynie sowietó za wroga , a okazało się ........

Bursztyn
wtorek, 29 września 2020, 17:33

Nawet JAS39E ma radar aesa selex raven i IRST PODCZERWIEŃ A goły f16?

wert
środa, 30 września 2020, 12:44

Nie te czasem za które Brazylia płaciła 130 mln/szt? Nowy typ obsługa szkolenie Po co? Fanaberia

gnago
czwartek, 8 października 2020, 10:42

Zapomniałeś o fabryce i montażu w kraju. Zatem z tych 150 wróci się z czasem połowa przy samym serwisie

Davien
środa, 30 września 2020, 17:53

152 mln usd za sztukę .

Daniel J.
wtorek, 29 września 2020, 17:54

F16 też mają radary AESA (Block 70/72) można je także wyposażyć w IRST i jemu podobne. To czego nie piszesz (lub nie wiesz) to to, ze poza radarami wszystkie inne sensory - zarówno do F-16 jak i Grippena, są podwieszane na zasadzie zasobników.

Tweets Defence24