Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • POLECANE
  • KOMENTARZ

Brakuje systemowego podejścia do umundurowania i wyposażenia indywidualnego

Przez dziesięciolecia indywidualne wyposażenie żołnierza było traktowane jako element subsydiarny względem platform mobilnych i systemów uzbrojenia zespołowego. Dominowało podejście scentralizowane i ujednolicone, które często ignorowało specyficzne potrzeby różnych rodzajów wojsk oraz dynamiczne zmiany w technologiach materiałowych. Obecnie obserwujemy fundamentalne przesunięcie paradygmatu: żołnierz jest postrzegany jako autonomiczna platforma bojowa, integrująca systemy ochrony, łączności, obserwacji i rażenia. Dziś indywidualne wyposażenie to nie tylko ubranie, to system przeżywalności, który musi działać bezawaryjnie w najbardziej ekstremalnych warunkach.

Defence24 Days panel Nowoczesne systemy umundurowania i oporządzenia – doświadczenia pola walki
Konferencja Defence24 Days, panel Nowoczesne systemy umundurowania i oporządzenia – doświadczenia pola walki.
Autor. Defence24.pl

Kluczowym elementem tego nowego podejścia jest modułowość. Nowoczesna kamizelka czy mundur to zbiór komponentów, które żołnierz może dowolnie konfigurować w zależności od profilu misji – od patrolu w terenie zurbanizowanym po długotrwałe działania w lesie czy operacje wysokogórskie. Ta elastyczność jest odpowiedzią na nieprzewidywalność współczesnych konfliktów, gdzie linia frontu jest płynna, a zagrożenia mogą zmieniać się z godziny na godzinę.

W związku z tą modułowością istotne jest holistyczne podejście do projektów nowych elementów umundurowania i wyposażenia, które muszą być ze sobą kompatybilne i tworzyć jeden spójny system, z którego żołnierz będzie mógł wybierać elementy do realizacji konkretnego zadania.

Stąd temat systemów umundurowania i wyposażenia pojawił się również podczas 8. edycji konferencji Defence24 Days. Był on leitmotivem w panelu pt. „Nowoczesne systemy umundurowania i oporządzenia – doświadczenia pola walki”, moderowanym przez red. Mateusza Multarzyńskiego, w którym udział wzięli: Przemysław Kurdej, prezes zarządu Green Side Material Matters; Jędrzej Miszczak, prezes zarządu Entire M; Bogumił Wodyński, członek zarządu ds. handlu i innowacji, PCO S.A.

Reklama

Prace badawczo-rozwojowe, czyli jak pogodzić "marzenia" z realiami

Poruszając temat nowoczesnych mundurów i oporządzenia oraz doświadczeń z pola walki, nie można było pominąć zagadnienia wpływu dynamicznego rozwoju technologii na indywidualne wyposażenie żołnierzy. Stąd postawione na początku przez prowadzącego pytania. Jak przyspieszyć proces implementacji doświadczeń z pola walki do konkretnych rozwiązań wprowadzanych do służby? Czy jesteśmy w stanie skończyć z ciągnącymi się latami programami rozwojowymi, jak słynny Tytan? Czego potrzebujemy, aby nowoczesne rozwiązania szybciej trafiały do żołnierzy?

Jako, że przywołany został temat Zaawansowanego Indywidualnego Systemu Walki Tytan, to pierwszy „do tablicy” został wywołany wiceprezes Bogumił Wodyński, reprezentujący firmę PCO, zaangażowaną w realizację tego projektu. Jak podkreślił „90% elementów z programu Tytan – z wyłączeniem umundurowania, co jest jeszcze w trakcie (…) – zostało ukończonych. To są naprawdę poważne systemy, które już zostały w części wdrożone do Wojska Polskiego. Ostatnio zostały odebrane i wkrótce będą dostarczane pierwsze w Polsce radiostacje zdolne do przetwarzania informacji do klauzuli „Tajne” (chodzi o radiostacje COMP@N-Z - przyp. red.). Jeżeli chodzi o wyroby PCO, takie jak celowniki termowizyjne czy gogle noktowizyjne, to one są już dostarczone do Wojska Polskiego, podobnie jak karabinki MSBS Grot z Radomia. (…) Mamy tu naprawdę bardzo dużo efektów; część sprzętu już dostarczamy, a część możemy zacząć dostarczać w niedługim czasie”.

Bogumił Wodyński, członek zarządu ds. handlu i innowacji, PCO
Bogumił Wodyński, członek zarządu ds. handlu i innowacji, PCO.
Autor. Defence24.pl

Odnosząc się do kwestii długiego okresu prowadzenia projektu Tytan, wiceprezes Wodyński zauważył, że „rzeczywiście niektóre wymagania stawiane na samym początku programu Tytan były nierealistyczne, ale to jest pewna specyfika prac badawczo-rozwojowych. Zaczynając taki projekt, chcemy uzyskać jak najlepsze parametry, takie, których dzisiaj jeszcze na rynku nie ma (..). Na początku takich prac nigdy nie wiadomo, ile iteracji i weryfikacji będzie trzeba przeprowadzić, by sprawdzić, czy dane rozwiązanie da się wykonać. Ja cały czas przypominam: Tytan to jest praca badawczo-rozwojowa.”

Warto podkreślić, że zgodnie z informacjami podanymi podczas panelu, opracowywanie umundurowania Tytana oraz jego badania kwalifikacyjne powinny zakończyć się w 2027 r. Inna sprawa, że będzie to 20 lat od uruchomienia tego programu…

Nawiązując do zagadnienia szybkości wdrażania doświadczeń z pola walki, wiceprezes Wodyński stwierdził: „W mojej ocenie robione jest to natychmiast, o ile rzeczywiście istnieje taka potrzeba. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie te doświadczenia mogą być wdrażane w tak błyskawicznym tempie jak w Ukrainie. Tam sytuacja wygląda zupełnie inaczej: tam nie prowadzi się długotrwałych badań i nie ma tak daleko posuniętych wymagań dotyczących bezpieczeństwa żołnierza (…) Tego nie da się obejść ani skrócić całego cyklu do tygodniowego potwierdzenia, że dany sprzęt po prostu „się sprawdza” (…)”.

Technologie, których nie ma

Do kwestii rozwoju technologii materiałowych i ich implementacji w konkretnych rozwiązaniach nawiązał Przemysław Kurdej z Green Side Material Matters, zwracając uwagę, że często wymagania i założenia projektów tworzone przez wojsko nie są do końca przemyślane i zweryfikowane: „Jako firma braliśmy w tym (projekcie Tytan – przyp. red.) początkowo udział, jednak wycofaliśmy się, stwierdzając, że założenia projektu na moment jego weryfikacji i podpisania umowy całkowicie wykluczają dostarczenie materiału i technologii zgodnej ze specyfikacją. (…) Takie materiały, jakie opisano w pierwotnych zapisach, do dziś nigdzie na świecie jeszcze nie powstały”.

Jako przykład wieloletniego programu, w którym w przeciwieństwie do Tytana, udało się opracować wielowarstwowy system umundurowania, prezes Kurdej podał Nordic Combat Uniform (NCU): „Do tej pory najdłuższym projektem, w którym braliśmy udział jako jedyna polska firma, był system NCU, gdzie nasze materiały i technologie testowano przez sześć lat w kilku skrajnych strefach klimatycznych. Tymczasem my w Polsce od kilkunastu lat nie jesteśmy w stanie udźwignąć i przetestować jednego systemu umundurowania działającego raptem w jednej strefie klimatycznej. Dlaczego nie jesteśmy w stanie tego zrobić? (…) Nie było zespołu, który wiedziałby, jak poprawnie sporządzić dokumentację techniczną, co w niej zawrzeć i co docelowo należy zbadać oraz udowodnić”.

Przemysław Kurdej, prezes zarządu Green Side Material Matters
Przemysław Kurdej, prezes zarządu Green Side Material Matters.
Autor. Defence24.pl

Jak zauważył, prace nad NCU doprowadził do stworzenia nowoczesnego systemu umundurowania, który „składa się z dziewięciu dopasowanych elementów: od letniej bielizny po zestawy kurtek termicznych gwarantujących funkcjonowanie przez 2 godziny w temperaturze -72 stopni Celsjusza lub przez 8 godzin w temperaturze -52 stopni. (…) nasz zestaw może być znacznie prostszy, ale wciąż musi być spójnie opisany i zweryfikowany, zarówno przez technologów, jak i przez docelowych użytkowników wiedzących, czego naprawdę potrzebują”.

Największym problemem według prezesa Green Side Material Matters ma być właśnie brak spójnej dokumentacji, szczególnie jeśli chodzi o opis kompletnego systemu umundurowania, czego efektem jest tworzenie niekompatybilnych „warstw” ubiorów czy brak np. kurtki softshellowej w wyposażeniu polskich żołnierzy. „Żołnierz zakłada kurtkę membranową bezpośrednio na polar typu Windstopper i mdleje z przegrzania (…). Posiadamy obecnie w resorcie obrony dwa rodzaje kurtek membranowych: wz. 128 i wz. 135, a jednocześnie brakuje tak podstawowego elementu wyposażenia jak softshell” - stwierdził Przemysław Kurdej i dodał: „Nie zwracamy uwagi na kompatybilność. (…) nie mamy nowej kurtki zimowej, więc zlecamy jej stworzenie, nie zastanawiając się, jak współdziała ona z resztą warstw ochronnych. Czy nadaje się jako podpinka do kurtki membranowej? Czy sprawdzi się na śnieżną zimę, czy raczej na deszczową? (…) nowo wprowadzane przedmioty są ze sobą niekompatybilne”.

Reklama

Brak systemu

Do kwestii systemu umundurowania prowadzący nawiązał w kolejnym pytaniu skierowanym do Jędrzeja Miszczaka, prezesa Entire M, właściciela marek Helikon-Tex i Direct Action. Jak powinien wyglądać proces projektowania takiego systemu, obejmującego zarówno odzież, jak i ekwipunek osobisty, aby wszystkie jego elementy ze sobą współdziałały? Czego u nas ciągle brakuje?

Prezes Miszczak przywołał historię z 2003 roku, kiedy to wyjeżdżający na misje w Iraku i Afganistanie żołnierze kupowali prywatnie produkty Entire M: „(…)absolutnym hitem sprzedaży marki Helikon-Tex były combat shirty i spodnie bojówki BDU w polskim kamuflażu pustynnym. Były to produkty pierwszej potrzeby, ponieważ Siły Zbrojne po prostu nie potrafiły dostarczyć żołnierzom odpowiedniej odzieży w zadowalających ilościach. Wtedy jednak dało się to jeszcze usprawiedliwić – mogliśmy wyjść z założenia, że mamy nagłą potrzebę operacyjną (…)”. Jednak jak zauważył, „Od tego czasu minęło 20 lat, tuż za naszą wschodnią granicą toczy się wielka wojna, a sytuacja powtarza się w skali 1:1. (…) na stanie wyposażenia armii brakuje w tej chwili softshella, który w naszej strefie klimatycznej uważamy za jeden z najbardziej uniwersalnych i kluczowych elementów odzieży żołnierza”.

Stąd jako producent elementów umundurowania i wyposażenia indywidualnego, firma Entire M odnotowuje wzrost sprzedaży za każdym razem, gdy następuje rotacja jednostek Wojska Polskiego pełniących służbę na wschodniej granicy RP, co jest spowodowane sytuacją, w której żołnierze muszą „za własne pieniądze wyposażyć się w elementy, których zwyczajnie potrzebują do służby. (…) nie dostrzegamy na ten moment perspektyw na systemową poprawę zaopatrzenia przez instytucje”.

Jędrzej Miszczak, prezes zarządu Entire M
Jędrzej Miszczak, prezes zarządu Entire M.
Autor. Defence24.pl

Głównym powodem tej sytuacji według prezesa Miszczaka ma być „tkanka” ustawodawcza oraz działania resortu obrony, który „wciela się w rolę biura projektowego; samo projektuje mundury, kapelusze, ręczniki, poncza, a nawet rękawiczki. Robi coś, czego absolutnie robić nie powinno. Powołując się na przytoczony projekt skandynawski NCU: to MON powinno wskazać, że „dla naszych żołnierzy potrzebujemy tego, tego i tego” i otworzyć konkurs, w którym firmy państwowe, prywatne i zagraniczne zaproponowałyby wojsku system skrojony z najlepszych możliwych materiałów”. Jak podkreśla prezes Entire M „gdyby o zleceniach decydował rzetelny dialog z wykonawcami, stworzono by prawdziwy system, w którym wszystko jest ze sobą logicznie kompatybilne”. Niestety obecnie „(…) nikt nie potrafi przełamać tego impasu (…)”.

Prezes Miszczak odniósł się również do programu Tytan, zauważając, że „(…)pojawiło się w nim wiele dobrych produktów, takich jak karabinek MSBS”. Jednak według niego, jeżeli „zostanie zaprezentowany nowy mundur polowy, a nie powstanie odpowiedni softshell, nowoczesna membrana przeciwdeszczowa, podpinka puchowa i współdziałające z tym wszystkim oporządzenie taktyczne, to przyszłość będzie wyglądać bardzo przewidywalnie”. I tak jak do tej pory, żołnierze będą poszukiwać funkcjonalnych rozwiązań zapewniających wygodę i komfort termiczny na rynku komercyjnym, kupując produkty takich marek, jak Helikon-Tex.

Bariery wejścia i zamówienia wieloletnie

Prezes Miszczak zwrócił uwagę również na obecną sytuację, w której resort obrony wykorzystuje biznes i ogromny polski potencjał technologiczny „wyłącznie po to, aby jak najtaniej odwzorować dokumentację munduru wz. 2010 (…). W ogóle nie wykorzystujemy potęgi zaplecza badawczo-rozwojowego ani postępu w dziedzinie nowych materiałów. Ścigamy się w przetargach tylko o to, kto uszyje coś najtaniej na podstawie starego wzorca,(…) Jak dzisiaj wygląda mundur przeciętnego państwa członkowskiego NATO, a jak prezentuje się nasz? Nasz projekt to zaszłość (…)”.

Jak podkreślił, nawet jeśli pojawia się chęć i możliwość zmodernizowania starych wzorów w oparciu o kompetencje sektora prywatnego, to na rynku brakuje jakichkolwiek motywacji do zmian. „Producent dostarczający sprzęt regularnie posiada wysoce zoptymalizowane procesy zakupowe i masową skalę produkcji, więc najzwyczajniej w świecie nie opłaca mu się wprowadzać rewolucji. Z kolei nowe, mniejsze podmioty są odstraszane wysokimi kosztami „wejścia” w państwowy system – najpierw muszą zainwestować we wdrożenie i uszyć partię testową, a gdy już to zrobią, narzuca im się obowiązek zrzeczenia się autorskich praw majątkowych na rzecz MON. Resort tłumaczy to potrzebą dywersyfikacji potencjalnych dostawców na wypadek wybuchu wojny, ale wszyscy wiemy, że w momencie ogłoszenia „godziny W” żadna szwalnia nagle z marszu nie rozpocznie ogromnej produkcji ubrań. Wojsko musi być wyposażone i gotowe wcześniej” - zauważył prezes Entire M. Dodał, że „dopóki nie przyjdzie decydent potrafiący zmienić to u samych podstaw i nie wprowadzi wzorców ze Skandynawii czy Belgii, opierających się na wieloletnich umowach (…), ten rynek pozostanie upośledzony. Stabilna wizja np. 7-letniej umowy rzuciłaby zupełnie inne światło na rozwój, a jedynym zwycięzcą tego procesu stałby się użytkownik końcowy, czyli żołnierz”.

panel Nowoczesne systemy umundurowania i oporządzenia – doświadczenia pola walki podczas Defence24 Days
W panelu „Nowoczesne systemy umundurowania i oporządzenia – doświadczenia pola walki”, udział wzięli: Przemysław Kurdej, Green Side Material Matters; Jędrzej Miszczak, Entire M; Bogumił Wodyński, PCO S.A.
Autor. Defence24.pl

Z kolei prezes Kurdej zwrócił uwagę, że producenci zajmujący się tkaninami oraz wyposażeniem mogą jedynie zazdrościć firmom Grupy PGZ wieloletnich umów. Jak podkreślił: „My – podmioty z obszaru przemysłu lekkiego, odzieżówki i tkactwa – znajdujemy się na dokładnie przeciwległym biegunie (,…). Prawie sto procent prowadzonych przetargów mundurowych to zamówienia nagłe i „jednoroczne”, (…). Bywa, że od momentu spóźnionego wyłonienia podwykonawcy urzędnicy dyktują absurdalne terminy wykonania prac liczone chociażby na 120 dni kalendarzowych, mimo że doskonale wiemy, iż na samo wytkanie specjalistycznego splotu potrzeba 60 dni”.

Dodał, że właśnie przez tak dysfunkcyjny system „(…) Wojska Specjalne od ponad trzech lat czekają bezradnie na sfinalizowanie produkcji i uszycie dedykowanych sobie mundurów (projekt 117 DKWS - przyp. red.)”. Swoją wypowiedź zakończył ważną refleksją – „(…)w Polsce mamy wybitną rzeszę pracowników fabryk i wspaniałe, doświadczone szwaczki, lecz jeśli jako państwo nie będziemy ich systemowo potrafili uszanować (…), to po prostu przeniosą się do innych sektorów i definitywnie pożegnamy polski dorobek przemysłu krawieckiego, który w innych gospodarkach NATO jest obecnie niemożliwy wręcz do odbudowania”.

Prezes Green Side zadał również istotne pytanie: „po co wymyślać wszystko na nowo, (…) certyfikowane modele obuwia i membran deszczowych istnieją w obiegu powszechnym, (…)?”. Odpowiadając na nie, zauważył, że „nikt w polskim ministerstwie obrony narodowej od niepamiętnych lat nie delegował kluczowych urzędników na światowej klasy wystawy branżowe, (…) aby dali się oni bezpośrednio zainspirować innowacyjnymi trendami (…). Zamiast tego zmusza się fabryki ubrań w kraju, by z nienaganną pieczołowitością tkały dla armii mundur opierający się na kroju i kamuflażu („Pantera” wz. 93 - przyp. red.), które pamiętają technologicznie epokę ubiegłego tysiąclecia”.

Reklama

"Zielona lista" ratunkiem?

Czy w takim razie ogłoszona podczas zeszłorocznego MSPO tzw. „zielona lista” może być swego rodzaju ratunkiem, początkiem zmian obecnego stanu rzeczy? Jak podmioty takie jak Entire M czy Green Side Material Matters odnoszą się do tego pomysłu?

Prezes Miszczak podkreślił, że cała jego firma trzyma kciuki za powodzenie tego projektu. Według niego, z punktu widzenia żołnierzy, „będzie to niebywałe dobrodziejstwo, móc bez konsekwencji regulaminowych ubrać certyfikowany i zaakceptowany prawnie ubiór lepszej klasy i nie podlegać za to reprymendom przełożonych”. Jednak jak podkreślił, „(…) owa komercyjna, z założenia ratunkowa „lista zezwoleń”, finansowana często z tzw. „mundurówki”, nie może zostać przez resort użyta w roli wymówki i wyłącznego „lekarstwa” naprawiającego centralny uwiąd masowych zakupów do zasobów armii”. W jego ocenie w perspektywie kilkudziesięciu lat „zielona lista” powinna sprawdzić się jako wolnorynkowy bufor logistyczny wojska, oczywiście „pod warunkiem uzupełniania spójnych projektów państwowych”.

Z kolei Przemysław Kurdej stwierdził, że „taki w pełni kompatybilny wykaz i platforma autoryzowanego wolnego rynku to przecież nic nowego – na tym opiera się zachodni model sprzedaży wyposażenia (…)”. Dodał, że „system ten działa, gdy państwo precyzyjnie certyfikuje i bierze gwarancyjną odpowiedzialność za te produkty. (…) „Zielona lista” musi bezwzględnie egzekwować ową standaryzację”. Podkreślił również, że stanowi ona „(…)niebywałe uwolnienie gigantycznego, wolnorynkowego obrotu (…)”, który może wspomóc system zaopatrzenia wojska m.in. w taki asortyment, jak ” (…) chociażby w obiecany milion sztuk nowych śpiworów (…)”.

Podsumowując dyskusję, warto wskazać na zdefiniowane przez prelegentów główne przyczyny opóźnień w programach takich jak system Tytan, wymieniając: nierealistyczne wymagania technologiczne, brak spójnego zarządzania projektami oraz skomplikowane i nieprzystające do potrzeb Sił Zbrojnych prawo zamówień publicznych. Kluczowym wątkiem był postulat odejścia od rozproszonych zakupów na rzecz podejścia systemowego, które zapewniłoby kompatybilność elementów umundurowania i wyposażenia. Eksperci podkreślili, że dla zwiększenia potencjału obronnego niezbędna jest ściślejsza współpraca wojska z przemysłem, oparta na wieloletnich kontraktach oraz cywilnych innowacjach sprawdzonych w warunkach bojowych. Ostatecznym celem powinno być stworzenie i dostarczenie nowoczesnego systemu umundurowania i oporządzenia, który dzięki skutecznemu maskowaniu i zaawansowanej technologii realnie zwiększy bezpieczeństwo i efektywność żołnierzy na współczesnym polu walki.

Partnerzy Defence24 Days 2026
Partnerzy Defence24 Days 2026
Autor. Defence24.pl
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama