Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Amerykańskie niszczyciele powstaną w Korei? US Navy wysłała pytania

Sejong the Great
Na pierwszym planie niszczyciel typu Sejong the Great, za nim krążownik schodzącego już typu Ticonderoga.
Autor. U.S. Navy, Mass Communication Specialist 2nd Class Joseph M. Buliavac

Po raz pierwszy od ponad stu lat Stany Zjednoczone mogą zakupić okręty wojenne w zagranicznych stoczniach. Zapytania w tej sprawie wysłano do trzech firm koreańskich – donosi Naval News.

Amerykanie pytają o możliwość budowy w koreańskich stoczniach średniej wielkości tankowców zaopatrzeniowych dla floty, ale także niszczycieli, a więc zaawansowanych technicznie jednostek bojowych. Zapytania trafiły do Hanwha Ocean i Hyundai Heavy Industries (na niszczyciele i zaopatrzeniowce) oraz do Samsung Heavy Industries (tylko zaopatrzeniowce).

Sprawa ma związek z pięcioletnim planem rozbudowy i modernizacji Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. W dokumencie na ten temat dopuszczono teoretycznie możliwość składania zamówień w przemyśle zagranicznym. Plan ten ma zacząć obowiązywać od roku fiskalnego 2027, a zatem już od października br., i zerwać z 80-letnim prawem wręcz zakazującym budowy bojowych jednostek pływających US Navy za granicą. Prawo to dopuszczało jedynie zamawianie za granicą okrętów i statków pomocniczych, z czego do tej pory także rzadko korzystano. Nowa polityka zakupowa, o ile zostanie podjęta decyzja o zamawianiu w Republice Korei, w przypadku pozytywnej decyzji Pentagonu musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Kongres.

Reklama

Amerykanie mogą nie mieć wielkiego wyjścia. Tamtejszy przemysł stoczniowy, który w czasach drugiej wojny światowej potrafił budować więcej tonażu niż reszta świata, uległ w ostatnich dziesięcioleciach atrofii. Niemal zakończyła się produkcja w Stanach Zjednoczonych statków cywilnych. W zakresie okrętów kompetencji może nie utracono i Waszyngton może zamówić w swoich stoczniach praktycznie każdą ich klasę. Problemem są jednak moce produkcyjne, a zatem liczba budowanych okrętów jednocześnie i szybkość oddawania ich do służby. Przykładowo lotniskowiec nowego typu USS Gerald R. Ford był budowany między 2009 a 2017 rokiem. W tym czasie Chiny rozwinęły swoją marynarkę wojenną podnosząc ją na poziom drugich na świecie sił morskich.

US Navy zaliczyła też w międzyczasie wiele nieudanych programów, w tym niszczyciela typu Zumwalt i chybionych okrętów klasy Littoral Combat Ships typów Independence i Freedom, przez które dzisiaj brakuje w amerykańskich zespołach fregat. Liczebność i siła ognia US Navy w związku z tym spada wraz z wycofywaniem starszych jednostek, takich jak np. krążowniki typu Ticonderoga. Nowe okręty wchodzą wprawdzie do służby, ale nie w tempie i w liczbie, która mogłaby utrzymać liczebność floty, nie wspominając już o dorównaniu tempu rozbudowy chińskiej marynarki wojennej.

Chiny budują dzisiaj około połowy całego tonażu statków cywilnych na świecie, a ich zdolności do budowy floty wojennej są pochodną tego potencjału. Stocznie koreańskie i japońskie mogą jednak odwrócić tą sytuację na korzyść Waszyngtonu. Koreańscy i japońscy stoczniowcy dysponują bowiem łącznie podobnymi możliwościami jak ich chińscy odpowiednicy.

Zamawianie okrętów w Korei wydaje się odpowiednim ruchem. Już teraz zleca się tam prace remontowe na okrętach zaopatrzeniowych (autor tego tekstu widział te jednostki w ubiegłym roku w stoczni Hanwha Ocean). Stany Zjednoczone dysponują bowiem pieniędzmi, chociaż brak im wystarczających własnych zdolności produkcyjnych. Koreańczycy zainwestowali też 150 mld USD w Stanach Zjednoczonych w odbudowę lokalnych zdolności stoczniowych, a wiec jest polityczny pretekst żeby złożyć u nich zlecenie.

Warto dodać, że Korea (i Japonia) potrafią budować nie tylko zaopatrzeniowce, ale także zaawansowane technicznie niszczyciele rakietowe. Koreański typ Sejong the Great czy japońskie typy Kongo, Maya i Atago odpowiadają gabarytowo i technologicznie amerykańskiemu typowi Arleigh Burke.

Wydaje się więc, że w tych dalekowschodnich państwach mogłyby powstawać kadłuby z licznymi podsystemami amerykańskich niszczycieli, a strategiczne technologie mogłyby być montowane później, już po przybyciu do USA.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować