Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA
  • KOMENTARZ

„2 minuty do uderzenia”. Polska artyleria ma być śmiercionośna i niewidzialna

W kontekście doświadczeń płynących z ponad 4-letniej już wojny Rosji przeciwko Ukrainie przypominanie o tym, iż głoszone do niedawna tezy o rzekomym „zmierzchu artylerii” jako środka walki, są nie tylko co najmniej mocno przedwczesne, a nawet więcej – dalece nieuprawnione. Choć można pokpiwać ze słów Napoleona, że „Bóg kocha tych, co mają lepszą artylerię”, to brak argumentów, by odebrać artylerii rolę tego instrumentu walki, który „zdobywa teren, a piechota go zajmuje”.

Wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa Homar-K podczas ćwiczeń Jesienny Ogień-25.
Wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa Homar-K podczas ćwiczeń Jesienny Ogień-25.
Autor. st. sierż. Mariusz Bieniek / 2. Korpus Polski

Bez przewagi w skutecznej artylerii i wspierającej ją infrastrukturze (środki rozpoznania i zautomatyzowanej łączności, dowodzenia i kierowania walką, a w każdym z tych komponentów – sztuczna inteligencja…), ale też nowoczesnej amunicji, nie ma dziś nowoczesnej armii lądowej. Trwająca od 2022 roku wojna dopisała do tej zasady istotny aneks, związany z dynamiczną ewolucją systemów dronowych (w pewnym zakresie można je uznać jako – stanowiącą uzupełnienie klasycznej artylerii lufowej – formę ewolucji artyleryjskich systemów rażenia). To, że w czasie Defence24DAYS na Stadionie Narodowym po raz kolejny artylerii poświęcono najpierw blok prezentacyjny, a następnie rozbudowany panel, jest w tej sytuacji oczywistością.

W ramach bloku prezentacyjnego „Modernizacja WRiA i rozwój zdolności dalekiego rażenia” w bloku prezentacyjnym wzięli udział: płk Wojciech Dalka reprezentujący Zarząd Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych (P5), Sztab Generalny Wojska Polskiego i płk Daniel Noga (Zarząd Wojsk Rakietowych i Artylerii DGRSZ), Remigiusz Wilk (Dyrektor ds. Komunikacji, Grupa WB); Jacek Maj (Business Development Manager, Hanwha Aerospace Europe); dr Philipp Kerth (Hipersonica); Jacek Duliński (MBDA) oraz dr Robi Stark (Rafael).

Prelegenci ze strony wojskowej zaprezentowali zaawansowanie oraz plany modernizacji i rozwoju artylerii w Siłach Zbrojnych RP na lata 2025-2039 oraz już opracowywane najważniejsze założenia i kierunki rozwoju tego ważnego komponentu polskiej armii do roku 2042. Z uwagi na niejawność (oklauzulowanie) większości informacji wykłady te musiały mieć dość ogólnikowy charakter… Niemniej – podkreślały to, jak wielką wagę wojskowi planiści – analizując trwające wciąż konflikty zbrojne (Ukraina, Iran) przywiązują do artylerii, jej ciągłego doskonalenia, zarówno w warstwie technicznej i technologicznej, jak i taktycznej i doktrynalnej. W ten tok myślenia wpisali się przedstawiciele przemysłu, prezentujący rozwiązania i koncepcje rozwiązań systemów, których celem jest zabezpieczenie artylerii przed zagrożeniami, jakie mogą tworzyć systemy przeciwdziałania, tworzone przez potencjalnego przeciwnik.

Dotyczy to zarówno opracowywanych w polskim przemyśle najbardziej zaawansowanych mobilnych systemów antydronowych, jak i systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych, a nawet amunicji krążącej, zdolnej eliminować zagrożenia dla artylerii na dystansie zbliżonym do zasięgu skutecznego ognia współczesnych systemów artyleryjskich.

Reklama

Znaczenie tej klasy rozwiązań jest niemożliwe do przecenienia, jeśli zważy się, iż skomplikowane i kosztowne systemy artyleryjskie mogą być, i to nie tylko teoretycznie, neutralizowane przez tanie i masowo wytwarzane drony pochodzenia „garażowego”. I jeśli zważy się, jak znacącą wartość ma na współczesnym polu walki dobrze wyszkolony artylerzysta, którego niełatwo jest szybko zastąpić.

Cel tych działań: uczynić artylerię nie tylko skuteczną, ale i możliwie w najwyższym stopniu bezpieczną. Tak, aby była ona w stanie spełniać oczekiwania innych rodzajów wojsk lądowych w zakresie udzielenia im skutecznego wsparcia ogniowego w czasie nie dłuższym niż 2 minuty…

Takie koncepcje i rozwiązania zaprezentowały zarówno firmy polskie, jak i zagraniczne. Niektóre z nich są już na tyle zaawansowane pod względem technicznym, że można je pozyskać nieomal „z marszu”.

W trakcie bloku prezentacyjnego przedstawiono między innymi rozwiązania do obrony przed bezzałogowcami, utworzone przez WB Electronics, w pełni kompatybilne ze stanowiącymi już wyposażenie SZ RP systemami, takimi jak najbardziej zaawansowane mutacje Topaza, „rządzącego artylerią” od dekad. Zademonstrowano też koncepcję wsparcia polskiej wielowarstwowej obrony powietrznej i przeciwrakietowej przez koreańskie systemy rakietowe dalekiego zasięgu L-SAM oraz budowy zdolności produkcji w Polsce modułowych ładunków miotających Hanwha Aerospace. Demonstrowano również rodzinę europejskich systemów rażenia MBDA: od dobrze znanych w rodzaju Storm Shadow, przez rozwijane lądowe pociski LCM, niskokosztowe efektory OWE Heavy: Crossbow i OWE Light oraz rozwiązania firmy Hypersonica, budującej pociski hipersoniczne i balistyczne w oparciu o w pełni europejską bazę przemysłową. Pokazano również amunicję krążącą L-Spike, kompatybilną z systemem Spike NLOS i przeznaczoną do wykorzystania w różnych domenach, zarówno do wsparcia ogniowego, jak i rozpoznania.

panel WRiA
Uczestnicy panelu "Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artyleria"
Autor. Defence24.pl

Zaproszenie do stanowiącego drugą część spotkania panelu dyskusyjnego „Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii”, którego moderatorem był red. Antoni Walkowski z redakcji Defence24, przyjęli: gen bryg. Piotr Męczyński, dowódca 18. Brygady Artylerii, płk Daniel Noga (Zarząd Wojsk Rakietowych i Artylerii DGRSZ); płk Wojciech Dalka (Zarząd Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych P5, Sztab Generalny Wojska Polskiego); Tim Mitchell Bennett (MBDA Senior Technical Advisor & Technical Executive – Poland); Mats Rostadius (Dyrektor ds. Zarządzania Biznesem Saab); Michał Wąsiewicz (PR Manager, Hanwha Aerospace Europe, Strategy Department) oraz Paweł Zawada (Dyrektor ds. Rozwoju Produktów CRW Telesystem Mesko).

Prezentujemy fragmenty prowadzonej dyskusji.

Antoni Walkowski:Jak dzisiaj wygląda budowanie struktor 18. Brygady Artylerii, sformowanej w 2024 roku, jej system wdrożenia nowego sprzętu i szkoleń?

Gen. bryg. Piotr Męczyński: – Małe doprecyzowanie: 18. Brygada nie jest budowana od zera, jest efektem przeformowania powstałego wcześniej 18. PA. Na koniec 2025 roku ukończyliśmy bardzo trudną inwestycję, jaką jest utworzenie tymczasowej infrastruktury. Obecnie mamy kilkaset kontenerów dla funkcjonowania pododdziałów, sztabu, mamy kilkadziesiąt wielkopowierzchniowych hal namiotowych, gdzie obsługiwany jest najnowocześniejszy sprzęt WRiA, poczynając od systemów dowodzenia, poprzez systemy rozpoznania, po systemy ogniowe. Nasze zasoby kadrowe są niejawne, mogę ujawnić tylko, że jest to pomiędzy tysiącem a dwoma tysiącami żołnierzy. Na pełne uformowanie brygady mamy jeszcze 2-3 lata, ale sytuacja geopolityczna i wojna tuż obok naszej granicy sprawiają, że musimy walczyć tym, co mamy. Nie czekamy, aż wypełnią się wszystkie plany i harmonogramy. Posiadamy już pełne zdolności do prowadzenia działań, i rozpoznawczych, i ogniowych, zarówno uderzeń artylerii samobieżnej jak i uderzeń rakietowych. W tym roku przeszliśmy z fazy szkolenia podstawowego żołnierzy do fazy szkoleń taktycznych, aby nie tylko jak najskuteczniej wykonywać zadania ogniowe, ale przede wszystkim aby przetrwać na polu walki.

Antoni Walkowski: – Na początku wojny w Ukrainie ok. 70-80  proc. strat osobowych w walkach było wyrządzanych przez artylerię lufową. Taka prawidłowość utrzymywała się od I wojny światowej. Obecnie za taki procent strat odpowiadają systemy bezzałogowe. Co jest tego przyczyną? Czy to oznacza, że rola tradycyjnej artylerii zmienia się?

Płk Wojciech Dalka: –  Wyznaję zasadę: wojnę zaczynamy tym, co mamy w garażach i magazynach, kontynuujemy tym, co pozyskamy albo zdobędziemy, zaś skończymy ją tak, jak się uda… I tak mamy na Ukrainie. Przewartościowanie następuje nie tylko w artylerii, ale we wszystkich rodzajach wojsk. Systemy bezzałogowe istniały przed tym konfliktem, ale wojna pokazała ich nowe oblicze, czyniąc je niezależnym bytem. Ja jednak nie przeceniałbym ich roli. One zaistniały, zyskały swoją rolę, i będą funkcjonowały na polu walki. Musimy się z tym liczyć i rozwijać te technologie. Musimy jednak wiedzieć, że oddziaływanie tych środków rosło, jak w miarę przedłużania się konfliktu wyczerpywały się zapasy amunicji artyleryskiej. Proces jej produkcji jest czasochłonny, kosztowny i wymaga określonych materiałów i technologii. Dlatego drony, produkowane przez amatorów, nierzadko plastyków, artystów i innych ludzi o sprawnych dłoniach, okazywały się tańsze, a ich dostawy były znacznie szybsze. Każda wojna to jest wyścig miecza i tarczy. Także w obszarze dronów.

Jak dodał płk Dalka: – Mamy rozwijane systemy antydronowe, co w pewnym momencie musi doprowadzić do zbalansowania sił. Artyleria jednak nadal będzie pełnić swą funkcję, choć może w innej formie. Na pewno też i ona się przekształci. Nie tak dawno na wschodzie Ukrainy doszło do takiej sytuacji: Ukraińcy, uzyskawszy lokalną przewagę nad Rosjanami, dysponującymi tylko dronami bojowymi, wykorzystali własne drony do rozpoznania, wykorzystali te informacje i pokryli artylerią oraz dronami i środkami WRE te miejsca, które miały znaczenie. Kiedy po stronie rosyjskiej nic już nie działało, bo ona oprócz dronów nie posiadała żadnych istotnych narzędzi walki, uderzyli klasycznie, czołgami i bojowymi wozami piechoty, oczywiście, wyposażonymi w zagłuszarki itd. Odzyskali 400 km kw. swojego terytorium. Ta lokalna sytuacja pokazuje, że odpowiednie wykorzystanie potencjału pozwoli na uzyskanie przewagi, a rola drona zostanie sprowadzona do podobnego znaczenia, jak ta, którą pełniły karabiny maszynowe w I wojnie światowej: w momencie pojawienia się spowodowały pewną stagnację na froncie, ale zaraz pojawiły się czołgi i zmieniły obraz pola walki. II wojna była już wojną dynamiczną, manewrową…

Reklama

Antoni Walkowski: – Gdybyśmy dzisiaj, oby się to nie wydarzyło, mieli rozpocząć wojnę, to rozpoczniemy ją ze sprzętem, który już mamy. Nowy sprzęt, który pozyskujemy, jest jeszcze bardziej zaawansowany, zautomatyzowany, zrobotyzowany itd. Tymczasem ciekawym doświadczeniem wojny w Ukrainie jest, to, że najbardziej ceniony przez obrońców jest sprzęt cechujący się „szlachetną  prostotą”… Czy dla WRiA nie jest to sygnał zagrożeń, płynących z automatyzacji, zwiększania technicznego zaawansowania nowego uzbrojenia?

Płk Daniel Noga: – Oczywiście, analizujemy pod kątem ryzyka, które może pojawić się w przyszłości, poziom automatyzacji i robotyzacji nowego uzbrojenia. Zgodnie z budowaniem i skracaniem pętli decyzyjnej i zdolności reagowania musimy zapewnić budowanie zdolności jak najszybszego oddziaływania tego samego działa w stosunku do tego samego celu. Bez automatyzacji tego nie zrealizujemy. Jeśli mówimy o ukraińskich doświadczeniach i konstatacjach, że systemy manualne są lepsze, to wynika to, w mojej ocenie, z braku możliwości zastosowania nowoczesnego sprzętu. Oni wykorzystują te zasoby, które mają. Automatyzacja zdecydowanie skraca czas realizacji zadań ogniowych, ponadto zmniejsza ryzyko strat w sile żywej, bo pozwala na zmniejszenie liczebności załóg środków rażenia artyleryjskiego. WRiA z pewnością będą podążać w kierunku automatyzacji, skracania czasu realizacji zadań i w kierunku ochrony żołnierzy oraz zmniejszania stanów osobowych załóg.

Haubica Krab
Haubica Krab
Autor. Marcin/Centrum Szkolenia Bojowego Drawsko

Antoni Walkowski: – Trwają dostawy armatohaubicy K-9, przybywa użytkowników tego systemu… Jak obecnie rozwija się to działo? Co sprawia, że K-9 jest obecnie najpopularniejszą armatohaubicą samobieżną na świecie?

Michał Wąsiewicz: – K-9, którą wdraża już sześć państw NATO, jest jednym z najnowocześniejszych sprzętów. Jak pokazuje doświadczenie wojny w Ukrainie, artyleria lufowa jest jednym z kluczowych elementów pola walki w regionie podobnym do naszego. Dzięki naszym zdolnościom badawczym, rozwojowym, jesteśmy jedną z największych w Korei firm, jeśli chodzi o prace nad uzbrojeniem. Dostosowujemy poszczególne modele do potrzeb końcowych użytkowników, ważną wartością dodaną jest szybkość dostaw, jakie oferujemy. Kolejne modele armatohaubicy, jakie będą spływać do Polski, mam na myśli K-9PL pod koniec tego roku, będą charakteryzować się zwiększonym stopniem polonizacji, zostaną wyposażone w systemy bezpośrednio wpływające na przeżywalność załóg. Pracom nad kolejnymi modelami przyświecają takie cele jak zwiększenie zasięgu i wprowadzenie rozwiązań bezzałogowych.

Michał Wąsiewicz: – Chcę podkreślić, że prowadzona przez Polskę modernizacja artylerii, wysuwająca nas na czoło artyleryjskiego peletonu w Europie, stawia pewne wymagania. Dotyczy to głównie dostępności amunicji. Polska w ostatnim okresie poczyniła ogromne postępy na tym polu, jednakże przy zakładanych potrzebach polskiego wojska jeśli chodzi o artylerię, kluczowym zagadnieniem jest suwerenność amunicyjna. W Hanwha dobrze to rozumiemy, i Polska dobrze to rozumie. Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi partnerami o zagwarantowaniu trasferu technologii, który już dobrze sprawdza się we współpracy polsko-koreańskiej. Chcemy położyć duży nacisk na ładunki miotające, które są nieodzowną częścią całego systemu artylerii 155 mm. Jesteśmy gotowi współpracować ściśle z polskim przemysłem, tworząc zdolności produkcyjne MCS-ów i rozwijając zaplecze dla produkcji komponentów prochów wielobazowych w Polsce, oraz rozwijając cały łańcuch zdolności do pełnego cyklu życia amunicji, włączając w to badania i rozwój technologii, a także uwzględniając przeznaczenia, o których dziś jeszcze nie wiemy.

Reklama

Antoni Walkowski: Tym, co spaja wszystkie elementy systemów artyleryjskich w spójną całość, jest łączność. Dla przeżywalności załóg bardzo ważne są zdolności utrzymywania łączności bez emisji fal radiowych. Na jakim etapie prac nad nimi jesteśmy?

Paweł Zawada: – W CRW Telesystem zauważamy problemy związane z zakłóceniami łączności. Jednym ze środków, które to rozwiązują, jest komunikacja laserowa. Telesystem ma bogate doświadczenia w budowaniu systemów laserowych. Opracowaliśmy, we współpracy z WAT, laserowe moduły komunikacyjne, wykorzystujące lasery impulsowe. Największy z trzech opracowanych przez nas modułów ma zasięg powyżej 40 km, i on wykorzystuje laser światłowodowy. Najmniejszy ma zasięg do 10 km i wielkość porównywalną z paczką papierosów. Ta „cicha komunikacja” nie emituje żadnego pasma radiowego, a może być zakłócona tylko poprzez przesłonięcie wiązki. Taki moduł działa podobnie jak dalmierz laserowy. Może działać jednokierunkowo, czyli jeśli dwa moduły „patrzą na siebie”, to mogą się z sobą komunikować, ale też jeśli jednym modułem celuje np. w dron, to mogę nim kierować. Daje to możliwość rozmowy np. pomiędzy poszczególnymi wozami oraz komunikowania się z dronami. Widzimy możliwość montowania takich modułów jako zamienników tradycyjnego dalmierza laserowego z jednoczesnym dodaniem do klasycznych głowic obserwacyjno-celowniczych nowego sensora, co uczyni z niej element komunikacji laserowej. Technologie te są już po badaniach, są na etapie pomiędzy 8. a 9. poziomem gotowości technologicznej.

W trakcie dalszej części dyskusji został zaprezentowany zestaw planowanych działań rozwijających w dłuższej perspektywie 18. Brygadę Artylerii stanowiącą główne narzędzie dowódcy dywizji do zabezpieczenia przede wszystkim działań obronnych. Niezależnie od brygad artylerii rozwijane są pododdziały artylerii w brygadach ogólnowojskiowych, ostatnio wzmacniane o komponenty rakietowe. Generalnie – założeniem docelowym jest spojenie wszystkich komponentów artylerii w sprawny system, pozwalający w jak najkrótszym czasie skutecznie strzelać do najbardziej wartościowych celów. Głównym zadaniem jest zwalczanie artylerii przeciwnika, obezwładnianie jego środków przeciwlotniczych, systemów logistycznych, dróg komunikacji i stanowisk dowodzenia. Doświadczenia ostatnich wojen do tej listy priorytetów dopisują stanowiska dronowe. Jak informuje dowódca 18. Brygady, jednostka przygotowuje się do szerokiego rozwinięcia środków obrony przeciwko dronom. Są już prowadzone dostawy pierwszych systemów służących tym zadaniom. Brygada często uczestniczy w szkoleniach i ćwiczeniach, usprawniających integrację wszystkich systemów rozpoznania na szczeblu całej dywizji.

Jednym z priotytetów WRiA jest zapewnienia maksymalnej sieciocentryczności obiegu informacji, realizowanej różnymi środkami i technologiami. W obszarze rozpoznania intesywnie wdrażane są elementy AI, niezbędnne dla interpretacji i analizy danych pozyskiwanych z różnych sensorów. Sztuczna inteligencja wspomaga również planowanie zadań, co skraca do minimum czas niezbędny na reakcję ogniową, jednakże w każdym scenariuszu czynnikiem ostatecznie decydującym o określonym działaniu pozostanie człowiek.

Reklama

MBDA podejmuje działania w celu szerokiego rozszerzenia zastosowania istniejących systemów rażenia, ale i wprowadzenia nowych. Przykładem pierwszego jest budowa pocisku manewrującego LCM w oparciu o istniejący, lądowy LCM, ale też zmiana zastosowania znanego pocisku Storm Shadow. Ten ostatni, używany bojowo na Ukrainie, na platformach o których nigdy nie zakładano, że będzie używany (w praktyce chodzi o ukraińskie Su-24M, może też być wykorzystywany z samolotów transportowych. Nowe rozwiązania, obok prezentowanych już wcześniej systemów OWA, to także nowa generacja pocisków manewrujących: poddźwiękowego i naddźwiękowego, o wzajemnie uzupełniających się zdolnościach.

Z kolei Saab nadal ma w swojej ofercie i rozwija systemy ognia bezpośredniego takie jak AT-4, NLAW i Carl-Gustaf. Pomimo „przezroczystości” pola walki nadal są one potrzebne, bo nadal dochodzi do bezpośredniej walki. Natomiast system uderzeniowy GLSDB, pozwalający na odpalanie bomb kierowanych z ziemi, może być rozmieszczany w wyrzutni w 20-stopowym kontenerze. To zwiększa zdolności działania w rozproszeniu i wykorzystania maskowania. Wyrzutnie można obsługiwać także zdalnie, za pomocą systemów elektronicznych. System GLSDB może więc stanowić uzupełnienie artylerii rakietowej, zarówno klasycznie - mobilnie, jak i przy uprzednim rozmieszczeniu kontenerowych wyrzutni w rejonie działań i użyciu bez pojazdów.

Ciekawym wątkiem było rozwinięcie tezy o uwarunkowaniach, za sprawą których niezbędne jest poszerzanie przez WRiA zdolności „deep strike” (głębokiego uderzenia). Wynika to stąd, że współczesne pole walki – które rozumie się już inaczej niż tylko jako linię styczności wojsk, ale wręcz jako cały obszar kraju – zmienia się, zwiększają się odległości pomiędzy poszczególnymi elementami ugrupowania bojowego rosną. Niezbędne jest posiadanie zdolności precyzyjnego atakowania elementów infrastruktury krytycznej przeciwnika: energetycznej, transportowej, portowej, przemysłowej. To jest czynnik przewagi nad przeciwnikiem, zapewniający swobodę działania  i bezpieczeństwo własnym wojskom, ludności cywilnej, przemysłowi.

Przedstawiciel Hanwha potwierdził otwartość firmy na transfer technologii, w tym technologii procisków dla systemu Homar-K, obejmującej nie tylko rakiety o zasięgu 80 km, ale również te z „wyższej półki zasięgowej”. Dotyczy to również udziału w badaniach nad nowymi kategoriami amunicji. Fabryka, która powstaje pod Gorzowem Wielkopolskim, może stać się miejscem takiej produkcji.

Partnerzy Defence24 Days 2026
Partnerzy Defence24 Days 2026
Autor. Defence24.pl
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama