Reklama
  • WIADOMOŚCI

Amunicja 155 mm to nie tylko pociski

Polska buduje obecnie najsilniejszą artylerię lufową i rakietową wśród państw Unii Europejskiej. Do końca dekady na podstawie już podpisanych umów, ma być w służbie znacznie ponad 500 nowoczesnych dział 155 mm, a kilka lat później ich liczba może się zbliżyć do tysiąca. Wyzwaniem pozostaje jednak budowa zdolności produkcji amunicji – nie tylko pocisków, ale i jej komponentów, w tym takich jak modułowe ładunki miotające. Redakcja Defence24.pl spotkała się z przedstawicielami strony koreańskiej, którzy zaprezentowali propozycję współpracy przemysłowej w tym zakresie.

Armatohaubica K9A1 należąca do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej.
Armatohaubica K9A1 należąca do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej.
Autor. Arkadiusz/ #das / 1. Warszawska Brygada Pancerna

Rozbudowa zdolności Wojsk Rakietowych i Artylerii to jeden z najszybciej realizowanych programów modernizacyjnych w Siłach Zbrojnych RP. Odbywa się to w dużej mierze dzięki współpracy z przemysłem koreańskim. Dostarczono już w pełni pierwszą partię haubic 212 K9A1 i ponad 150 wyrzutni Homar-K. Cały czas trwają dostawy polskich haubic Krab, sprawdzonych w warunkach bojowych na Ukrainie i modernizowanych z uwzględnieniem tych doświadczeń. Podpisane umowy z 2016, 2022 i 2024 roku przewidują dostawę łącznie 184 Krabów, a planowane są następne kontrakty, w tym finansowane z funduszu SAFE (Security Action For Europe).

Modernizowana jest także artyleria produkcji koreańskiej – do końca przyszłego roku dostarczonych ma zostać kolejnych 152 haubic w spolonizowanej konfiguracji, na bazie drugiej umowy wykonawczej z 2023 roku. Umowa ramowa przewiduje dostawę ponad 300 kolejnych dział wyprodukowanych przez krajowy przemysł. To wszystko przekłada się na ogromne zapotrzebowanie na amunicję.

Polska podjęła już szereg kroków w celu wzmocnienia zdolności produkcji amunicji. To przede wszystkim dokapitalizowanie Polskiej Grupy Zbrojeniowej kwotą 2,4 mld zł. Umożliwi to z jednej strony znaczące zwiększenie produkcji pocisków 155 mm na bazie posiadanej już technologii (licencja od partnera Czechoslovak Group), przede wszystkim z myślą o wykorzystaniu w haubicach Krab, z drugiej – wprowadzenie całkowicie nowej technologii BAE Systems, opartej o istniejące pociski L15, ale i nowe XL12E1 ER, przeznaczone zarówno dla haubic K9, jak i Kraba.

Ma to pozwolić Polskiej Grupie Zbrojeniowej zrealizować założenie produkcji do 180 tys. pocisków rocznie, umożliwiając nie tylko wykonanie istniejących umów (z grudnia 2023 roku, na łącznie 290 tys. pocisków), ale też zawarcie nowych – podobnie jak w wypadku samych środków ogniowych, z wykorzystaniem programu SAFE. Planowane jest również dofinansowanie kwotą 600 mln zł Grupy Azoty, co ma umożliwić produkcję komponentów chemicznych do amunicji. Działania w celu produkcji własnej amunicji podejmują też Grupa Niewiadów (m.in. we współpracy z koncernem KNDS) i Grupa WB.

Armatohaubice samobieżne K9A1 Thunder podczas ćwiczeń Żelazny Obrońca-25.
Armatohaubice samobieżne K9A1 Thunder podczas ćwiczeń Żelazny Obrońca-25.
Autor. plut. Anna Wolska / 1. Pomorska Brygada Logistyczna

Trzeba jednak pamiętać, że produkcja amunicji to nie tylko pociski – choć i te składają się z różnych elementów, jak korpus elaborowany materiałem kruszącym czy zapalnik i zapłonnik. To także ładunki miotające. Aby w pełni wykorzystywać zdolności nowoczesnych haubic 155 mm, niezbędne jest posiadanie odpowiednio dużej liczby wysokiej jakości ładunków miotających. Warto w tym miejscu przypomnieć doniesienia z Ukrainy. W pewnym okresie Kijów otrzymywał już odpowiednią ilość pocisków 155 mm (choć duża część z nich to M107 – starszego typu), ale mało było ładunków miotających, bo przemysł europejski nie był w stanie dostarczyć odpowiedniej ich liczby, także z uwagi na trudności w produkcji komponentów chemicznych, opartych na prochach wielobazowych. W ten sposób nawet jeśli dysponowano nowoczesnymi haubicami z lufami o długości 52 kalibrów (jak Krab, K9, Caesar czy ukraińska Bogdana) to nie można było strzelać z tych dział na maksymalną donośność. Ich zasięg ognia był ograniczony, co narażało je na ataki bezzałogowców.

Nowoczesne systemy artyleryjskie wykorzystują modułowe ładunki miotające, które można „budować” w zależności od odległości od celu. Co do zasady w celu strzelania na maksymalną donośność z działa z lufą o długości 52 kalibrów trzeba dysponować sześcioma ładunkami na pocisk. Oznacza to, że – przykładowo – jeśli planujemy wykorzystanie pół miliona pocisków, do dyspozycji trzeba mieć trzy miliony modułowych ładunków miotających. I odpowiednio więcej, jeśli zamierzamy zwiększać zapasy amunicji. A Polska, z flotą docelowo nawet około tysiąca dział, potrzebuje takich zapasów w równym stopniu jak pocisków.

Pewne kroki w celu zbudowania w Polsce produkcji modułowych ładunków miotających już podjęto. W październiku PGZ i Mesko podpisały porozumienie w sprawie stworzenia spółki joint venture, co ma umożliwić produkcję w Polsce docelowo 600 tys. takich ładunków rocznie (co przekłada się na zdolność dostaw dla 100 tys. pocisków), a także zabezpieczyć dostawy podstawowych komponentów.

Osiągnięcie przewidywanej zdolności będzie jednak czasochłonne, choćby z uwagi na konieczność uzyskiwania niezbędnych pozwoleń i budowy łańcuchów dostaw. Ponadto potrzeby Polski w zakresie tych kluczowych komponentów amunicji są jeszcze większe, patrząc na planowane wolumeny produkcji samych pocisków, ale przede wszystkim liczbę dział. Jednym z rozwiązań mogłaby być dywersyfikacja źródeł pozyskiwania modułowych ładunków miotających, tak jak miało to miejsce w wypadku pocisków. Redakcja Defence24.pl spotkała się z przedstawicielami strony koreańskiej i zapoznała się z jej możliwościami w tym zakresie.

Koreański przemysł, od dekad wspierający tamtejszą armię z dużymi siłami artylerii liczącymi – według Military Balance 2024 – łącznie około czterech tysięcy ciągnionych i samobieżnych dział 155 mm, dysponuje pełnym łańcuchem produkcyjnym, obejmującym zarówno produkcję samych ładunków, jak i ich komponentów. Obecnie Koreańczycy są otwarci na współpracę przemysłową i przekazywanie tej technologii, aby móc budować kompletne łańcuchy dostaw także we współpracujących państwach.

Hanwha MCS
Modułowe ładunki miotające Hanwha Aerospace
Autor. Hanwha Aerospace

Na współpracę międzynarodową w zakresie zarówno pozyskiwania jak i produkcji modułowych ładunków miotających decydują się nawet państwa dysponujące silnym przemysłem obronnym. Przykładem jest firma BAE Systems, która zamówiła południowokoreańskie ładunki typu MCS (Modular Charge Systems) równolegle z rozwojem własnej produkcji pocisków (ich technologie będą transferowane do PGZ) już w 2023 roku. Dwa lata później na zakup tego samego systemu zdecydowała się Szwecja, dla swoich haubic Archer. Planuje się też – w ramach spółki Hanwha Aerospace USA – zbudowanie zautomatyzowanej fabryki modułowych ładunków miotających w Stanach Zjednoczonych, aby uzupełnić zapotrzebowanie US Army. Amerykanie rozważają skorzystanie z tej oferty równolegle z zakupem krajowego systemu (Modular Artillery Charge Systems), pochodzącego od krajowego producenta. Produkcja obejmować ma nie tylko montaż, ale i wytwarzanie komponentów chemicznych, w tym nowoczesnych prochów wielobazowych, będących podstawą modułowych ładunków miotających. Korea Południowa jest jednym z nielicznych krajów zdolnych do masowej produkcji oraz posiadających technologie umożliwiające niezależne wytwarzanie wszystkich komponentów amunicji 155 mm, w tym modułowych ładunków miotających (MCS), pocisków oraz zapalników.

Reklama

Kolejnym krokiem w polsko-koreańskiej współpracy przemysłowej po utworzeniu spółki joint venture Hanwha WB Advanced Systems – w celu zaspokojenia popytu na amunicję kierowaną do wyrzutni Chunmoo (Polska jest pierwszym państwem poza Republiką Korei budującym takie zdolności) – mógłby być transfer technologii modułowych ładunków miotających do Polski. Zakres przedsięwzięcia może obejmować nie tylko montaż, ale i produkcję komponentów, w tym nowoczesnych prochów wielobazowych. Zdolności w zakresie modułowych ładunków miotających są potrzebne zarówno Polsce, jak i innym państwom europejskim – co najmniej w takim samym stopniu, jak produkcja pocisków odłamkowo-burzących i ich komponentów. Do tego stopnia, że na ich zakupy decydują się nawet państwa, które same produkują nowoczesne pociski artyleryjskie.

Podobnie jak w wypadku produkcji pocisków rakietowych do artylerii, współpraca polsko-koreańska mogłaby stać się bazą nie tylko dla zabezpieczenia potrzeb Sił Zbrojnych RP, ale i użytkowników eksportowych. Przypomnijmy, że Norwegia zdecydowała się na wybór systemu Chunmoo także dlatego, że w Polsce budowana będzie wspomniana linia produkcji do amunicji – i będzie ona zaopatrywać nie tylko polską armię, ale i norweską. Podobny model współpracy można zastosować w innych obszarach, także w zakresie modułowych ładunków miotających.

Polska dokonuje bardzo znaczących zakupów artylerii, zarówno lufowej, jak i rakietowej. Obecnie, gdy coraz więcej haubic i wyrzutni trafia już na wyposażenie Wojska Polskiego, coraz większym wyzwaniem jest zabezpieczenie tej artylerii w środki bojowe. W wypadku artylerii lufowej jest to szczególne wyzwanie, bo musi być realizowane w kompleksowy sposób – od wdrażania różnych typów amunicji, aż po budowę możliwie maksymalnie suwerennego łańcucha produkcji jej elementów.

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama