- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Trzecia wojna światowa już trwa? Szokująca teza wpływowego Rosjanina
Autor. Abacus AI Studio
Tekst Dmitrija Trenina „Oblicze i charakter wojen nowej epoki”, opublikowany w majowo-czerwcowym numerze czasopisma „Россия в глобальной политике” („Rosja w polityce globalnej”) z 2026 roku, nie jest zwykłym esejem o przyszłości konfliktów zbrojnych. To dokument rosyjskiej świadomości strategicznej po 2022 roku: próba opisania świata, w którym wojna przestaje być wyjątkiem, a staje się trwałym mechanizmem polityki międzynarodowej.
Trenin nie jest przypadkowym komentatorem. To były oficer armii radzieckiej i rosyjskiej, człowiek związany ze środowiskiem rozmów o kontroli zbrojeń, bezpieczeństwie strategicznym oraz broni nuklearnej i kosmicznej. Przez lata kierował Carnegie Moscow Center (Moskiewskim Centrum Carnegiego), a w 2026 roku stanął na czele RIAC, czyli Rosyjskiej Rady Spraw Międzynarodowych. Dlatego jego tekst należy czytać nie tylko jako analizę wojskową, lecz także jako głos środowiska, które próbuje nadać rosyjskiej wojnie sens strategiczny i historyczny. W niektórych opracowaniach, m.in. Aspen Institute Central Europe, IPRI Journal oraz Royal United Services Institute, pojawiają się również sugestie dotyczące jego powiązań ze środowiskiem rosyjskich służb.
Nowa wojna światowa bez jednej daty
Najważniejsza teza Trenina jest daleko idąca: świat wszedł w fazę „nowej wojny światowej”, ale nie należy jej rozumieć przez analogię do 1914 albo 1939 roku. Nie zaczyna się ona jednym zamachem, wypowiedzeniem wojny czy przekroczeniem granicy. Nie ma jednej linii frontu ani dwóch wyraźnych bloków. Ma charakter rozproszony, wielowymiarowy i narastający.
Jej gorące fronty Trenin widzi na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, a potencjalnie najgroźniejszy wymiar — w Azji Wschodniej i na zachodnim Pacyfiku. Formy pośrednie dostrzega natomiast w cyberprzestrzeni, sankcjach, energetyce, finansach, operacjach specjalnych, kontroli technologii, wojnie informacyjnej i rywalizacji o infrastrukturę krytyczną. W tym ujęciu wojna nie jest już stanem prawnym między państwami, lecz stanem rzeczywistości międzynarodowej.
Państwa mogą utrzymywać stosunki dyplomatyczne, prowadzić ograniczony handel, rozmawiać o pokoju i jednocześnie uderzać w siebie w innych domenach. Mogą unikać formalnego wypowiedzenia wojny, a równocześnie mobilizować gospodarki, przemysł, służby, banki, media, infrastrukturę i społeczeństwa. U Trenina pokój staje się warstwą formalności, pod którą trwa brutalna rywalizacja.
Od wojny platform do wojny systemów
Drugim zasadniczym elementem jego wywodu jest przejście od wojny platform do wojny systemów. W XX wieku centrum działań zbrojnych stanowiły czołgi, samoloty, okręty, artyleria i wielkie operacje manewrowe. Współczesne pole walki nie eliminuje tych narzędzi, ale odbiera im samodzielne znaczenie. Czołg, samolot czy okręt pozostają ważne tylko wtedy, gdy są częścią większej architektury: rozpoznania, łączności, walki elektronicznej, analizy danych, wskazywania celów i precyzyjnego rażenia.
Symbolem tej zmiany stały się drony. W wojnie rosyjsko-ukraińskiej służą do rozpoznania, korekty ognia, uderzeń taktycznych, ataków dalekiego zasięgu i oddziaływania psychologicznego. Według Trenina rewolucja dronowa zmieniła geometrię pola walki. Koncentracja sił, dawniej niezbędna do przełamania frontu, stała się ryzykowna, ponieważ większe zgrupowanie może zostać szybko wykryte i zaatakowane. Linia styczności rozmywa się w szeroki pas obserwacji, ognia i wzajemnego nękania.
Nie istnieje już także prosty podział na bezpieczne zaplecze i niebezpieczny front. Drony dalekiego zasięgu, rakiety, sabotaż, cyberataki oraz uderzenia w infrastrukturę powodują, że tyły również stają się częścią teatru działań. Zmienia się ponadto „mgła wojny”: coraz częściej wynika nie z braku informacji, ale z nadmiaru danych, zakłóceń, dezinformacji i walki elektronicznej.
Tu pojawia się rola sztucznej inteligencji. Jeżeli rozpoznanie, selekcja celów, ocena priorytetów i dobór środka rażenia zostaną częściowo przekazane algorytmom, tempo działań jeszcze wzrośnie. W takim modelu zwycięża nie ten, kto ma wyłącznie więcej żołnierzy i sprzętu, lecz ten, kto szybciej zamyka cykl: wykrycie, identyfikacja, decyzja, uderzenie i ocena skutków.
Wojna jako starcie całych państw
Z tej diagnozy wynika kolejny wniosek: współczesna wojna przestaje być wyłącznie starciem armii. Staje się konfrontacją całych systemów państwowych. Wojna na Ukrainie, w ujęciu Trenina, po początkowej fazie manewrowej przekształciła się w konflikt na wyniszczenie. Nie chodzi już tylko o zdobywanie miejscowości albo przesuwanie linii frontu. Stawką jest wyczerpywanie armii, przemysłu, energetyki, transportu, logistyki, finansów, systemów dowodzenia i odporności społecznej przeciwnika.
W takim modelu celem może być niemal każdy element państwa: elektrownia, rafineria, most, port, terminal eksportowy, węzeł kolejowy, magazyn, centrum danych, satelita komunikacyjny, bank albo system płatności. To pokazuje, jak rosyjska refleksja strategiczna interpretuje sankcje, ograniczenia technologiczne i presję gospodarczą. W tej narracji zachodnie restrykcje nie są odpowiedzią na agresję Rosji, lecz formą ekonomicznej wojny na wyniszczenie.
Zachód zostaje przedstawiony nie jako aktor reagujący na działania Kremla, ale jako strona prowadząca długą konfrontację z Rosją wszystkimi dostępnymi środkami. Zamrażanie aktywów, ograniczanie handlu, presja na eksport ropy i gazu, restrykcje wobec banków, firm i statków mają w tej opowieści status działań wojennych prowadzonych bez użycia klasycznych dywizji.
Ta sama logika dotyczy energetyki. Trenin pisze o wojnie infrastrukturalnej obejmującej gazociągi, ropociągi, rafinerie, terminale eksportowe, tankowce, elektrownie i sieci przesyłowe. Energia nie jest już tylko zapleczem gospodarki, lecz polem bitwy. Atak na infrastrukturę energetyczną ma ograniczyć zdolność przeciwnika do prowadzenia wojny, zmniejszyć jego dochody, zwiększyć napięcia społeczne i podnieść polityczne koszty konfliktu.
Lokalne fronty jednej konfrontacji
Według Trenina lokalne wojny coraz rzadziej pozostają lokalne. Ukraina nie jest dla niego jedynie wojną Rosji z Ukrainą, lecz częścią starcia Rosji z Zachodem. Konflikt izraelsko-palestyński nie ogranicza się do Gazy, ponieważ obejmuje Liban, Syrię, Iran, Jemen, Morze Czerwone, Zatokę Perską i interesy USA. Napięcie wokół Tajwanu nie jest tylko sporem Pekinu z Tajpej, lecz potencjalną pierwszą linią konfrontacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami w Azji.
W tej wizji świat nie składa się już z oddzielnych kryzysów, ale z połączonych pól jednej konfrontacji: Ukrainy, Bliskiego Wschodu, Azji Wschodniej, Kaukazu, Arktyki, Morza Czarnego, Morza Bałtyckiego, cyberprzestrzeni, sankcji i energetyki. Dla rosyjskiego odbiorcy oznacza to zasadnicze przesunięcie. Wojna przeciw Ukrainie zostaje przedstawiona jako fragment historycznej walki z zachodnim hegemonem.
W tym miejscu analiza militarna przechodzi u Trenina w narrację cywilizacyjną. Autor twierdzi, że kończy się pięćsetletnia dominacja Zachodu oraz niemal czterdziestoletnia hegemonia USA po zimnej wojnie. Nowy porządek ma być wielobiegunowy, ale nie pokojowy. Ma powstać przez twardą walkę, w której dawne centrum władzy próbuje utrzymać przewagę, a nowe lub odradzające się ośrodki siły usiłują wymusić uznanie własnych interesów.
To właśnie w tym miejscu tekst ma największe znaczenie propagandowo-strategiczne. Trenin opisuje realne zmiany w sposobie prowadzenia wojny — drony, cyfryzację, precyzyjne rażenie, znaczenie infrastruktury i erozję granicy między frontem a zapleczem — ale wykorzystuje je do zbudowania rosyjskiej interpretacji politycznej. Fakty technologiczne stają się materiałem dla narracji o oblężonej Rosji, agresywnym Zachodzie i nieuchronności długiej konfrontacji.
Broń jądrowa jako miara suwerenności
Szczególnie niebezpieczna jest część dotycząca broni jądrowej. Trenin twierdzi, że świat traci strach, który w epoce zimnej wojny powstrzymywał mocarstwa przed przekroczeniem progu katastrofy. Jego zdaniem Zachód podejmuje działania, które dawniej uznano by za zbyt ryzykowne: dąży do strategicznej porażki mocarstwa jądrowego, uczestniczy pośrednio w wojnie przeciw państwu nuklearnemu i oswaja opinię publiczną z możliwością ograniczonego konfliktu atomowego.
W tym ujęciu broń jądrowa przestaje być wyłącznie narzędziem ostatecznego odstraszania. Staje się miarą suwerenności. Państwo posiadające arsenał nuklearny jest trudniejsze do zaatakowania i bardziej odporne na presję zewnętrzną. Kraj, który takiej broni nie ma, pozostaje podatny na interwencję, zmianę reżimu lub zniszczenie infrastruktury strategicznej.
To rozumowanie jest groźne, ponieważ może legitymizować dalszą proliferację. Jeżeli atom zostaje przedstawiony jako jedyna gwarancja przetrwania, coraz więcej państw może uznać jego zdobycie za racjonalną strategię bezpieczeństwa.
Kryzys sojuszy i rosyjska mapa lęków
Trenin pisze również o kryzysie sojuszy. NATO pozostaje potężną strukturą, ale według niego słabnie zaufanie do automatyzmu amerykańskich gwarancji. USA mają przerzucać na sojuszników coraz większą część kosztów i ryzyka, a same kierować konfliktami z drugiego szeregu. W tej interpretacji Ukraina, państwa europejskie, Tajwan, Japonia, Korea Południowa, Filipiny czy kraje Zatoki Perskiej są potencjalnymi państwami frontowymi, które mogą zapłacić najwyższą cenę za amerykańską strategię. Po drugiej stronie nie widzi on prostego odpowiednika NATO. Rosja, Chiny, Iran i Korea Północna nie tworzą jednolitego bloku wojskowego. Łączy je sprzeciw wobec dominacji USA, lecz każde z tych państw walczy przede wszystkim o własne interesy. Wielobiegunowość w rosyjskim ujęciu oznacza więc układ bardziej płynny, brutalny i mniej przewidywalny.
Końcowa część tekstu jest już bezpośrednio związana z rosyjską strategią. Rosja — według tej wizji — musi przygotować się do długiej technologicznej konfrontacji z Zachodem, możliwego starcia z NATO, napięć w regionie bałtyckim, arktycznym i czarnomorskim, prób otwierania nowych frontów na Kaukazie i w Azji Środkowej oraz eskalacji w Azji Wschodniej.
Szczególnie istotny jest fragment dotyczący państw postsowieckich. Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, Kazachstan i kraje Azji Środkowej są u Trenina przedstawiane jako obszary, które Zachód może wykorzystać do presji na Rosję. W tej logice suwerenność sąsiadów zostaje podporządkowana rosyjskiemu spojrzeniu na bezpieczeństwo. Pokazuje to, że Moskwa nadal patrzy na przestrzeń postsowiecką jak na strefę własnego bezpieczeństwa strategicznego, a nie jak na zbiór w pełni autonomicznych państw.
Diagnoza i legitymizacja
Trenin nie pisze w próżni. Jego tekst wpisuje się w szerszą rosyjską debatę o końcu dotychczasowego porządku międzynarodowego, erozji granicy między wojną i pokojem oraz technologicznej zmianie pola walki. Siergiej Karaganow w tekście „Jak Rosja ma zwyciężyć w nowej wojnie światowej” idzie znacznie dalej, twierdząc, że wojna światowa już trwa i wymaga od Rosji twardszego użycia odstraszania jądrowego. Fiodor Łukjanow w artykule „Co będzie po status quo” ujmuje sprawę ostrożniej: obecna „trzecia wojna światowa”, jeśli używać tego pojęcia, byłaby raczej rozciągnięta w czasie i rozproszona przestrzennie, niż podobna do konfliktów z 1914 lub 1939 roku. Z kolei Iwan Timofiejew w tekście „Wojna światowa czy zwykła anarchia?” wyraźnie polemizuje z tą diagnozą, uznając mówienie o wojnie światowej za przedwczesne. Równolegle Jurij Bałujewski i Rusłan Puchow w analizie „Wojna cyfrowa — nowa rzeczywistość” opisują technologiczną stronę tej samej przemiany: rewolucję dronową, przejrzystość pola walki i kryzys tradycyjnych platform bojowych.
Widać więc, że w rosyjskim środowisku strategicznym powstał cały język opisu nowej epoki konfliktów. Spór nie dotyczy już tego, czy wojna się zmienia. Dotyczy raczej tego, czy obecny stan świata należy już nazwać wojną światową, czy jeszcze serią powiązanych kryzysów, lokalnych wojen, presji ekonomicznej, rywalizacji technologicznej i działań poniżej progu formalnej wojny.
Znaczenie tekstu Trenina wzmacnia jego późniejszy obieg. Przedruk i omówienie w RIAC nadały mu rangę instytucjonalną. W świecie hiszpańskojęzycznym tekst został zauważony przez Rafaela Pocha de Feliu, który opublikował przekład lub obszerny przedruk pod tytułem „Wygląd i charakter wojen nowej ery” a następnie rozwinął temat w komentarzu „Nowa wojna światowa”. To pokazuje, że publikacja zaczęła funkcjonować także poza Rosją, zwłaszcza w zachodnich środowiskach krytycznych wobec USA, NATO i zachodniej hegemonii.
Problem tekstu Trenina nie polega na tym, że wszystkie jego obserwacje wojskowe są fałszywe. Przeciwnie, wiele z nich dotyczy realnych zmian: roli dronów, cyfryzacji pola walki, walki elektronicznej, precyzyjnego rażenia, znaczenia infrastruktury krytycznej, wojny na wyniszczenie i zaniku bezpiecznego zaplecza. Problem tkwi w sposobie ich politycznego wykorzystania. Opisuje on rzeczywiste zjawiska i wpisuje je w narrację, która przedstawia Rosję przede wszystkim jako stronę reagującą na presję Zachodu. W efekcie analiza przemian pola walki zostaje połączona z próbą legitymizacji rosyjskiej polityki oraz rozmycia odpowiedzialności Kremla za agresję przeciw Ukrainie. Dlatego jego artykuł jest ważny nie tylko jako tekst o przyszłości wojny, lecz także jako materiał do badania rosyjskiej świadomości strategicznej.
Tekst „Oblicze i charakter wojen nowej epoki” stanowi próbę nadania obecnej epoce nazwy, struktury i logiki. Na pierwszym poziomie to diagnoza realnych zmian w sposobie prowadzenia wojny. Na drugim — polityczna interpretacja, która podporządkowuje te obserwacje rosyjskiej narracji o globalnej konfrontacji z Zachodem. Natomiast jego zasadnicze znaczenie polega na tym, że przekształca rosyjską agresję przeciw Ukrainie w opowieść o nieuchronnym globalnym starciu. To nie jest tylko analiza nowych wojen. To rosyjska wizja świata, w którym wojna przestaje być wyjątkiem, a staje się trwałym językiem polityki międzynarodowej.



