- WIADOMOŚCI
Trump grozi wyjściem USA z NATO po sporze o Iran. „Nie potrzebujemy nikogo”
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział, że rozważa wyjście USA z NATO po tym, jak większość państw sojuszu odmówiła udziału w amerykańskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi. Według niego decyzja sojuszników pokazuje, że Stany Zjednoczone nie mogą liczyć na realne wsparcie, mimo że od lat gwarantują bezpieczeństwo innym krajom.
Trump przekazał, że został poinformowany przez partnerów z NATO, iż nie chcą angażować się w działania militarne, nawet w sytuacji, gdy zgadzają się co do tego, że Iran nie powinien zdobyć broni nuklearnej. W odpowiedzi podkreślił, że nie jest tym zaskoczony i ocenił, że sojusz funkcjonuje w sposób nierówny. Jak zaznaczył, USA „chronią innych, a w zamian nie dostają nic”, dlatego – jego zdaniem – nie ma powodu, by polegać na NATO w kluczowych momentach.
W kolejnych wypowiedziach prezydent USA zaznaczył, że Stany Zjednoczone są w stanie prowadzić działania samodzielnie. Stwierdził, że sukcesy militarne i potencjał kraju sprawiają, iż wsparcie sojuszników nie jest konieczne – ani ze strony NATO, ani państw takich jak Japonia, Australia czy Korea Południowa. Podkreślił przy tym, że USA są „najpotężniejszym państwem na świecie” i nie potrzebują pomocy, by realizować swoje cele strategiczne.
Jednym z głównych punktów napięcia pozostaje sytuacja w rejonie Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw ropy. Ewentualna eskalacja konfliktu w tym obszarze może mieć bezpośredni wpływ na gospodarkę globalną, dlatego część państw NATO unika bezpośredniego zaangażowania militarnego, obawiając się rozszerzenia konfliktu.
Trump odniósł się również do kwestii formalnych, twierdząc, że jako prezydent nie potrzebuje zgody Kongres Stanów Zjednoczonych, aby zdecydować o wyjściu z NATO. To stanowisko jest przedmiotem sporów prawnych w USA, ponieważ nie ma jednoznacznej interpretacji, czy prezydent może samodzielnie wypowiedzieć traktat międzynarodowy tej rangi bez udziału Kongresu.
Amerykańska konstytucja jasno określa, że traktaty międzynarodowe są zawierane przez prezydenta, ale wymagają zgody Senatu Stanów Zjednoczonych, gdzie muszą uzyskać większość dwóch trzecich głosów. W ten sposób USA przystąpiły również do NATO w 1949 roku. Problem polega jednak na tym, że konstytucja nie mówi wprost, kto i w jaki sposób może taki traktat wypowiedzieć.
Zwolennicy szerokich uprawnień prezydenta argumentują, że skoro głowa państwa odpowiada za politykę zagraniczną i reprezentuje kraj na arenie międzynarodowej, to ma również prawo jednostronnie zakończyć udział w traktacie. W przeszłości zdarzały się sytuacje, w których prezydenci podejmowali takie decyzje bez formalnej zgody Kongresu. Najczęściej przywoływanym przykładem jest decyzja Jimmiego Carter z 1979 roku o zerwaniu traktatu obronnego z Tajwanem. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, ale sędziowie nie wydali jednoznacznego rozstrzygnięcia – uznali ją za tzw. „kwestię polityczną”, którą powinny rozwiązać inne organy państwa.

WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151