Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Przekażemy dwa MiGi. Co zyska Ukraina? Czy Polska straci?

MiG-29SMT -fot. MiG
MiG-29SMT -fot. MiG

Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło, że Polska „w najbliższym czasie” przekaże Ukrainie dwa myśliwce typu MiG-29. Po co jej one Ukrainie i jak wpłynie to na sytuację polskiej obronności?

Reklama

Zgodnie z informacjami ujawnionymi przez wiceszefa MON Pawła Zalewskiego, Polska ma przekazać dwa samoloty, w tym jednego MiG-a-29 o przekroczonym resursie, prawdopodobnie na części zamienne, i jednego w stanie lotnym. Maszyna z przekroczonymi resursami może zostać na Ukrainie reanimowana i przywrócona do lotów. Wojenne standardy bezpieczeństwa są bowiem inne niż te pokojowe. Inną możliwością jest kanibalizacja tego samolotu i przywrócenie do stanu lotnego dzięki temu jednego ze zmagazynowanych na Ukrainie posowieckich. Względnie utrzymanie w służbie samolotu bądź samolotów, które służyły w linii, ale zostały uziemione ze względu na zużycie bądź uszkodzenia.

MiG-29 pozostaje kluczowym wołem roboczym ukraińskiego lotnictwa

Realnie można więc zakładać, że Ukraina uzyska dwa samoloty bojowe. Czy to dużo? Oczywiście nie. MiGi-29 walczą od początku wojny i stanowiły początkowo podstawowy ukraiński odrzutowiec bojowy. Są to jednak samoloty o niewielkich możliwościach w porównaniu z rosyjskimi samolotami nowego pokolenia (budowanymi od 2010 roku) – Su-30, Su-35 i Su-57. Trudno im też polować na bombowce frontowe Su-34, które od dłuższego już czasu są wykorzystywane tylko do zrzucania spoza własnych linii. A nawet wcześniej nie są znane przypadki upolowania Su-34 przez MiG-a-29 ani przez żaden inny ukraiński samolot bojowy.

MiGi odgrywały jednak swoją rolę. Początkowo służyły do pilnowania ukraińskiej przestrzeni powietrznej i nie dopuszczały do wtargnięć w ukraińską przestrzeń powietrzną (choć tutaj główną rolę pełniły systemy obrony powietrznej). Natomiast teraz służą skutecznie do zwalczania dronów i pocisków manewrujących uderzających w ukraińskie miasta i infrastrukturę. Po integracji z zachodnimi typami uzbrojenia stały się też nosicielami szybujących bomb precyzyjnych, którymi uderzają w rosyjskie wojska i ich zaplecze.

Reklama

MiG-29 jest więc nadal ważnym elementem ukraińskich wojsk lotniczych, chociaż nie ma się co oszukiwać – jest nim tylko dlatego, że jeszcze nie ma go czym zastąpić i istnieje cała rzesza ludzi, którzy umieją nimi latać i je obsługiwać. Jest też do nich lokalny potencjał przemysłowy.

Jako wół roboczy MiG wykonuje dziesiątki lotów bojowych dziennie i niestety ponosi także straty. Do dzisiaj oblicza się że utracono 40 tych samolotów. Na MiGi poluje rosyjskie lotnictwo, w tym w szczególności myśliwce Su-35S uzbrojone w pociski powietrze-powietrze dużego zasięgu. Na jednego takiego „zabójcę MiG-ów”, pilota Su-35 Ukraińcy zrobili wiosną zasadzkę i zestrzelili go przy wykorzystaniu F-16. Praktycznie co kilka tygodni pojawia się wiadomość o utracie przez Ukrainę MiG-a i zazwyczaj chodzi o zestrzelenie. Jeżeli ukraiński pilot zdoła się katapultować, wówczas jest to długoterminowo niewielka strata, bo ten sprzęt i tak po wojnie zostanie wycofany i zastąpiony Gripenami (20 nowych wersji E zamówionych, 20 używanych wersji C ma zacząć się pojawiać od nowego roku), F-16 (kilkadziesiąt w służbie, duży stopień zużycia, ale do końca tego roku pojawi się kolejnych 10 z Danii), Mirage 2000 (kilka dostarczonych, kolejne zapowiedziane) i Rafale (mają zostać zakupione).

Jednak z punktu widzenia trwających działań wojennych, każdy wytrącony ze służby samolot utrudnia utrzymanie zdolności do obrony miast przed dronami i pociskami manewrującymi. I choćby z tego powodu dodatkowe maszyny z Polski powinny się przydać. I dlatego ukraińskie zainteresowanie nimi, choć ostatnio mniejsze, teraz w komplikującej się sytuacji, znowu się pojawiło.

Reklama

Czy Polska traci potencjał obronny po oddaniu MiG-29?

Co traci Polska? Niewiele, a można powiedzieć, że w zasadzie nic. Bojowe eskadry na typach pamiętających Układ Warszawski niemal całkowicie przeszły do historii. W 2025 pożegnaliśmy Su-22. Już wcześniej, w 2023 roku, z Mińska Mazowieckiego zniknęły MiGi-29, których wielka dostawa (14 sztuk) znacząco wzmocniła wówczas lotnictwo ukraińskie. Nie wspominając o przekazaniu uzbrojenia lotniczego do nich i części zamiennych.

Dzisiaj polskiej granicy bronią ostatnie MiGi-29 z bazy w Malborku. Maszyny te nadal mają gotowość operacyjną i są wyznaczane do dyżurów w celu ochrony polskiej przestrzeni powietrznej. 2026 rok to jednak czas, kiedy przybywają ich bezpośredni następcy – F-35A. Pierwsze 10 maszyn już przyleciało, a pierwsza eskadra osiągnie wstępną gotowość operacyjną już w przyszłym roku. Już teraz do zadań ochrony przestrzeni powietrznej wyznaczone zostały lekkie FA-50GF, które będą wspierały F-16. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z poprawą sytuacji, a już na pewno nastąpi ona w roku 2027 i 2028. W tej sytuacji można przekazywać MiGi wspomagając naszych sąsiadów bez utraty zdolności obronnej.

Zobacz również
Reklama
Mogą Cię zainteresować
Najpopularniejsze
Najnowsze
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama