- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
- DEFENCE PREMIUM
Niemcy budują drony, Polska wciąż negocjuje. Jak przełamać impas w polsko-ukraińskiej współpracy zbrojeniowej?
Ukraiński sektor obronny przechodzi bezprecedensową transformację, a kluczem do jego przyszłości stają się międzynarodowe spółki typu joint venture. Podczas gdy współpraca Kijowa z Berlinem rozwija się w błyskawicznym tempie, relacje z Warszawą wciąż pozostają w sferze deklaracji. O biurokratycznych barierach, unikatowych doświadczeniach z frontu, rewolucji dronowej oraz o tym, dlaczego Ukraińcy chcą produkować u siebie polskie Pioruny, rozmawiamy z Ihorem Fedirko, prezesem Ukraińskiej Rady Przemysłu Obronnego.
Autor. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine
Mariusz Marszałkowski, Defence24.pl: Czym jest tak właściwie organizacja, którą Pan reprezentuje?
Ihor Fedirko, CEO UCDI: Ukraińska Rada Przemysłu Obronnego (Ukrainian Council of Defence Industry) jest platformą zrzeszającą stowarzyszenia oraz związki prywatnych producentów broni i sprzętu wojskowego. Jej celem jest wzmacnianie zdolności obronnych Ukrainy, zapewnienie jej niezależności technologicznej oraz integracja kraju z globalnym systemem bezpieczeństwa. Organizacja działa jako łącznik ułatwiający dialog pomiędzy prywatnym sektorem zbrojeniowym a rządem, armią oraz partnerami zagranicznymi. Pomaga firmom w skalowaniu produkcji, poszukiwaniu dostawców oraz upraszczaniu dostępu do nowoczesnych technologii i zewnętrznego finansowania. Obecnie na Ukrainie działa w sektorze obronnym około 1100 firm prywatnych, my zrzeszamy 370 z nich. Grupujemy je w 8 klastrów, m.in. bezzałogowców lądowych, morskich, powietrznych, walki radioelektronicznej itp.
Waszym celem jest przenoszenie linii produkcyjnych ukraińskiego sprzętu na teren państw sojuszniczych i rozszerzenie współpracy przemysłowej. Jak to wygląda w praktyce?
Chcemy wnosić nasze najnowsze technologie, pomysły i unikatowe doświadczenie bojowe na grunt naszych sojuszników, łącząc to z ich mocami produkcyjnymi i łańcuchami dostaw. Podpisaliśmy już 19 umów ramowych z różnymi podmiotami z Europy. 12 z nich zawarliśmy z Niemcami, a dwie z tych spółek działają już operacyjnie. Z Polską, niestety, nie mamy jeszcze niczego bliskiego do realizacji.
Dlaczego współpraca z Niemcami rozwija się tak szybko, a z Polską utknęła w miejscu?
Berlin podchodzi do tych kwestii bardziej systemowo. Niemcy stworzyli biuro, które odpowiada za relacje polityczne i przemysłowe z Ukrainą w sferze obronnej. Oni działają błyskawicznie. Zatwierdzenie projektu na szczeblu B2B i Ministerstwa Obrony zajmuje im od 3 do 7 dni. Jak dotąd nie odrzucili żadnego projektu, najwyżej obcinają nieco budżet. Dzięki temu firmy takie jak Quantum Systems czy Frontline Robotics już produkują dla nas mini-bombowce oraz drony dalekiego zasięgu (deep-strike). W Polsce niestety nie działa to w taki sposób.
Gdzie zatem leży problem w relacjach z polskim przemysłem?
Rozmawiamy z PGZ, oni współpracują zarówno z naszym sektorem prywatnym, jak i państwowym. Wciąż jednak nie mamy żadnej realnej spółki joint venture. Liczę na to, że przełomem będą memoranda, które chcemy podpisać podczas nadchodzącej konferencji URC w Gdańsku (Ukraine Recovery Conference).
Prawda jest taka, że polskie Ministerstwo Obrony Narodowej bardzo restrykcyjnie podchodzi do zgód eksportowych i ochrony własności intelektualnej (IP). Znamy przypadki, gdzie polskie firmy musiały zastępować rodzime komponenty, np. słowackimi, bo polskie ministerstwa wstrzymywały eksport. U nas procedury po wybuchu wojny uproszczono – rynek prywatny eksplodował. Przed 2022 rokiem mieliśmy 4-5 prywatnych firm zbrojeniowych, dziś to one napędzają innowacje szybciej niż sektor państwowy. Polska wciąż tkwi w bardzo skomplikowanych procedurach licencyjnych, i to z perspektywy państwa będącego w czasie pokoju jest zrozumiałe.
Co Ukraina oferuje w zamian potencjalnym polskim partnerom?
Oferujemy coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze:combat feedback. Nasz sprzęt jest modyfikowany w trybie online, niemal co miesiąc, w odpowiedzi na nowe rosyjskie środki przeciwdziałania radioelektronicznego. Żaden poligon tego nie zapewni. To duża przewaga nad laboratoryjnymi czy poligonowymi testami. Mamy też, niestety, rynek zbytu na produkty – dopóki trwa pełnoskalowa inwazja, zapotrzebowanie na produkty sektora obronnego będzie na wysokim poziomie.
W jakich sektorach widzi Pan największe szanse na polsko-ukraiński sukces?
Polska ma ogromne doświadczenie i zasoby, jeśli chodzi o klasyczne uzbrojenie: czołgi, artylerię, systemy obrony przeciwlotniczej. Od trzech lat prowadzimy rozmowy, aby wspólnie produkować wasze zestawy przeciwlotnicze Piorun. Dla nas to kwestia życia i śmierci. Rosjanie potrafią wystrzelić 800 Szahidów w jedną noc. Potrzebujemy Piorunów, potrzebujemy waszych technologii, aby móc je wykorzystywać w codziennej obronie. Póki cojednak nie ma woli, aby umiejscowić produkcję Piorunów na Ukrainie. Pole bitwy się zmienia, ale pewne kompetencje pozostają.
Dla nas rozwój bezzałogowców to absolutny priorytet. Interesuje nas współpraca w zakresie dronów morskich, podwodnych, dronów-interceptorów (przechwytujących), dronów sterowanych światłowodem oraz systemów dalekiego zasięgu.
Musimy działać szybko, bo zagrożenie ewoluuje. Widzimy, co Iran robi wokół swojej technologii. Rosjanie bardzo mocno zmodyfikowali Szahidy. Wyposażają je w silniki odrzutowe, systemy naprowadzania w czasie rzeczywistym, a nawet w mini-bomby czy pociski przeciwlotnicze. Jeśli Iran przejmie te ulepszenia od Rosji, cały świat znajdzie się w niebezpieczeństwie.
Ukraina wie, jak temu przeciwdziałać?
Tak. Wiemy, jak je wykrywać – nie tylko radarowo, ale też akustycznie. Wiemy, jak przetwarzać te dane w ramach jednego systemu dowodzenia i jak je skutecznie zestrzeliwać. Chcemy się tą wiedzą dzielić z Polską. Jesteście naszym największym sąsiadem, byliście z nami od pierwszego dnia wojny. Graniczycie z Białorusią, która jest de facto częścią Rosji i która stale was prowokuje. Nie wiemy, co będzie dalej. Zróbmy wreszcie coś dużego razem w sferze obronnej. Jeśli nie wspólna produkcja, to chociaż wymiana technologiczna, barter za barter, to będzie korzyść dla naszych państw.

WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!