Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY
  • POLECANE

Jakich amerykańskich wojsk chce Polska? Gen. Rzeczkowski z BBN wymienia kluczowe zdolności [WYWIAD]

Mariusz Marszałkowski i Gen. dyw Adam Rzeczkowski podczas rozmowy w BBN
Mariusz Marszałkowski i Gen. dyw Adam Rzeczkowski podczas rozmowy w BBN
Autor. Michał Grzelak/BBN

Środowisko bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej wymaga fundamentalnego przedefiniowania. O kulisach prac nad nową Strategią Bezpieczeństwa Narodowego RP, negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi dotyczących zwiększenia obecności wojskowej w Polsce oraz o pilnej potrzebie reformy Systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP (SKiD) Mariusz Marszałkowski rozmawia z gen. dyw. Adamem Rzeczkowskim, dyrektorem Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi i Służb Mundurowych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Reklama

Mariusz Marszałkowski, Defence24.pl: Spotykamy się w newralgicznym czasie. Od blisko pięciu lat za naszą wschodnią granicą toczy się pełnoskalowa wojna. Obserwujemy coraz bardziej agresywne działania Federacji Rosyjskiej, wymierzone nie tylko w Ukrainę, ale też w państwa ościenne. Z perspektywy kilkunastu ostatnich miesięcy to właśnie Polska znajduje się często na celowniku rosyjskich działań hybrydowych. Jak ta sytuacja wpływa na bezpieczeństwo Rzeczypospolitej i jak – z perspektywy Biura Bezpieczeństwa Narodowego – powinniśmy na te zagrożenia reagować?

Gen. dyw. Adam Rzeczkowski, Dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi i Służb Mundurowych BBN: Dostrzegamy dynamikę zmian, która ma bezpośredni wpływ na niestabilność strategiczną i wymusza redefiniowanie celów strategicznych i priorytetów. Obserwujemy relacje między Federacją Rosyjską a Chińską Republiką Ludową – państwami, które dążą do wymuszenia zmian globalnego porządku. Ta rywalizacja z Zachodem ma wymiar długofalowy, ale ostatnio wyraźnie przybrała na sile.

Zgodnie z tym, co wielokrotnie podkreślał prezydent Karol Nawrocki, bez względu na zmianę barw – czy była to Rosja carska, sowiecka, czy Federacja Rosyjska – państwo to od wieków pozostaje głównym, strukturalnym i bezpośrednim zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa. Pomimo zaangażowania w wojnę na Ukrainie, Moskwa zacieśnia współpracę z Chinami, Koreą Północną i Iranem, zwiększając swój potencjał destabilizacyjny. Celem tych działań jest osłabianie państw wschodniej flanki NATO, m.in. poprzez instrumenty hybrydowe. Współpraca rosyjsko-chińska ma również wymusić zaangażowanie naszych sojuszników na innych teatrach działań. Już dziś widzimy, jak rozprasza to uwagę i zasoby USA.

Reklama

W tak złożonym środowisku niezwykle ważne stają się relacje sojusznicze oparte na sprawdzonych mechanizmach, takich jak NATO czy bezpośrednia współpraca ze Stanami Zjednoczonymi. W tych warunkach budowanie rozwiązań alternatywnych i rozmywanie naszej uwagi może być po prostu kontrproduktywne.

Wspomniał Pan o Stanach Zjednoczonych jako strategicznym gwarancie naszego bezpieczeństwa. Jesteśmy w trakcie negocjacji dotyczących zwiększenia ich obecności militarnej na terytorium RP. Jak dziś wygląda ta współpraca? Kiedy możemy spodziewać się decyzji dotyczących stałej bazy amerykańskiej w Polsce, biorąc pod uwagę, że obecnie komponent rotacyjny nadal odgrywa kluczową rolę?

Obecność amerykańska w Polsce ma dziś wymiar wielopłaszczyznowy: rotacyjny, stały oraz szkoleniowo-operacyjny. Stała obecność utrzymuje się na podobnym poziomie i jest związana m.in. z garnizonem amerykańskim (USAG Poland), dowództwem V Korpusu w Poznaniu czy bazą systemu Aegis Ashore w Redzikowie. Część rotacyjna jest weryfikowana na bieżąco.

Reklama

Już na początku kadencji prezydenta Karola Nawrockiego otrzymaliśmy polecenie przygotowania koncepcji zwiększenia obecności sił zbrojnych USA w Polsce. Została ona opracowana krótko przed jego pierwszą wizytą w Stanach Zjednoczonych, na początku września 2025 roku. Prezydent przedstawił tę koncepcję prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Od początku zakładaliśmy, że zmiana charakteru obecności musi mieć wymiar zdolnościowy. Zależy nam na pozyskaniu nowych, przełomowych zdolności wielodomenowych, które dadzą przewagę nad siłami rosyjskimi.

Naszym celem jest wzmocnienie stałej obecności, co wiąże się ze zmianą polityki Stanów Zjednoczonych, które zebrały już wnioski z dotychczasowego rotacyjnego funkcjonowania Pancernych Brygadowych Grup Bojowych (ABCT) i weryfikują to podejście. Między prezydentami zapadły decyzje na poziomie polityczno-strategicznym. Musimy jednak pamiętać, że procesy te są ściśle powiązane z amerykańskimi przeglądami rozmieszczenia sił – Global Posture Review i European Posture Review – które wynikają z amerykańskiej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i Narodowej Strategii Obronnej. Przebiega to równolegle z wizytami delegacji amerykańskich w Polsce, które m.in. oceniają nasze zaplecze infrastrukturalne. Cały czas podtrzymywany jest zamiar zwiększenia stałej obecności o dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich.

Ile zatem dziś mamy amerykańskich żołnierzy w Polsce, ilu z nich jest w formule stałej, a ilu w rotacyjnej?

Ogółem amerykańska obecność w Polsce oscyluje wokół 7 tysięcy żołnierzy, przy czym historyczne minima nigdy nie spadały poniżej 4 tysięcy, a w okresach szczytowych przekraczała 12 tysięcy. Ze względów bezpieczeństwa nie mogę podać dokładnych wartości, jednak obecnie proporcje można oszacować na około trzy czwarte sił rotacyjnych do jednej czwartej sił stałych.

Reklama

Osiągnięcie zdolności wielodomenowych (Multi-Domain) to jedno z kluczowych haseł transformacji amerykańskiej obecności w Polsce. Z naszej perspektywy, jakich dokładnie zdolności potrzebujemy od Amerykanów? Czy mówimy o kolejnych jednostkach pancernych ABCT, czy może o czymś zupełnie innym?

Najlepszy efekt odstraszania zapewnia zintegrowany komponent wielodomenowy. Konwencjonalne jednostki ciężkie są oczywiście niezbędne, ale kluczowe jest pozyskanie zdolności w obszarze rozpoznania, rażenia oraz wsparcia we wszystkich domenach – zarówno tradycyjnych, jak i nowych – „cyber” i „space”.

Dobrym przykładem jest funkcjonująca do niedawna w Wiesbaden Brygada Wielodomenowa (Multi-Domain Task Force). Wiele wskazuje na to, że jednostka ta zostanie przebazowana w rejon Indo-Pacyfiku, prawdopodobnie do Korei Południowej. Żadne państwo europejskie nie osiągnęło do tej pory takiego poziomu synchronizacji między rozpoznaniem a uderzeniem, w ramach targetingu. Naszym celem jest wykorzystanie amerykańskich doświadczeń do zbudowania w Polsce ekwiwalentnych zdolności wielodomenowych.

Reklama

Wprowadzamy samoloty V generacji, ale nie da się nimi skutecznie operować bez odpowiedniego systemu wsparcia z zakresu rozpoznania czy walki elektronicznej. Ponadto, w NATO trwają dyskusje o przekazywaniu europejskim sojusznikom większej odpowiedzialności za konwencjonalne odstraszanie, podczas gdy USA miałyby utrzymać parasol nuklearny oraz wybrane zdolności w domenie kosmicznej i cyberprzestrzeni. Dlatego potrzebujemy zaawansowanych systemów rozpoznania oraz głębokiego, precyzyjnego rażenia.

Porozmawiajmy teraz o samej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Prace nad nią, jak Pan wspomniał, ukończono wiosną. Co kluczowego zmienia nowa SBN i dlaczego proces jej przyjęcia uległ wydłużeniu?

Po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie niemal wszystkie państwa regionu oraz podmioty takie jak NATO i UE zaadaptowały swoje strategie do nowej rzeczywistości. W Polsce długo działaliśmy w oparciu o zdezaktualizowaną strategię z 2020 roku. W sierpniu 2025 roku zapadła decyzja o pilnym opracowaniu nowego, wolnego od wad dokumentu. Zespół Biura Bezpieczeństwa Narodowego pracuje nad projektem nowej strategii wspólnie z Departamentem Strategii i Planowania Obronnego MON. Prace są w zasadzie na ukończeniu, jednak po uzgodnieniu projektu między BBN a MON, będzie on dalej procedowany przez Radę Ministrów. Nie wiadomo, jak długo potrwa ten etap.

Reklama

Jakie były główne różnice w poglądzie na ten dokument?

Podczas uzgodnień najwięcej różnic dotyczyło rozłożenia akcentów. Według nas, dokument powinien kłaść zdecydowanie silniejszy nacisk na rozwój zdolności wojskowych czy bezpieczeństwo energetyczne i ekonomiczne. Inne polityki nie powinny w obecnej sytuacji tak znacząco wpływać na alokację ograniczonych zasobów przeznaczanych na bezpieczeństwo.

Musimy pamiętać, że SBN to w polskim systemie „dokument-matka”, z którego wywodzą się dokumenty niejawne, takie jak Polityczno-Strategiczna Dyrektywa Obronna Rzeczypospolitej Polskiej (PSDO RP). Z nich dopiero tworzy się narodowe plany użycia Sił Zbrojnych do obrony państwa, Plan Reagowania Obronnego RP czy Główne kierunki rozwoju Sił Zbrojnych. SBN wpływa też np. na kształt wojennego systemu dowodzenia (WSyD), w oparciu o który nasza armia pójdzie na ewentualną wojnę.

To płynnie prowadzi nas do problemu Systemu Kierowania i Dowodzenia (SKiD), który od lat jest krytykowany jako dysfunkcyjny. Mimo to, wciąż nie doczekaliśmy się jego reformy. Gdzie leży problem?

Obecny SKiD opiera się na wadliwych fundamentach – wywodzi się jeszcze ze Strategii Bezpieczeństwa Narodowego z 2014 roku oraz z ówczesnej Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego RP. Dokumenty te zakładały, że będziemy czerpać z „dywidendy bezpieczeństwa”, zagrożenia nie nadejdą, a my powinniśmy przygotowywać armię niemal wyłącznie do ekspedycyjnych misji stabilizacyjnych. Podzielono wtedy funkcje na dostarczyciela sił force provider) i ich użytkownika force user).

Reklama

Jest to koncepcja nieadekwatna do zadań obrony własnego terytorium. Zmiany z 2018 roku, choć przywróciły szefowi Sztabu Generalnego WP część kompetencji dowódczych, korygowały błędy z 2013 roku, ale nie zmieniły złego paradygmatu. Wnioski płynące ze zmian w środowiska bezpieczeństwa czy prowadzonych krajowych ćwiczeń obronnych jasno wskazują, że SKiD wymaga głębokiej reformy.

Podstawowa zasada, którą musimy przyjąć, brzmi: wojenny system dowodzenia musi stanowić fundament do zorganizowania sił zbrojnych w czasie pokoju, a nie odwrotnie. Struktura musi być podporządkowana możliwości efektywnego prowadzenia walki, co obejmuje m.in. wyraźne rozdzielenie poziomu strategiczno-politycznego, strategiczno-wojskowego, operacyjnego i taktycznego. Co więcej, Prezydent RP powinien odzyskać realne prerogatywy w zakresie kształtowania struktur i mianowania poszczególnych dowódców rodzajów sił zbrojnych – kompetencje, których pozbawił się w 2013 roku na rzecz mianowania wyłącznie Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Dlaczego ta potrzebna reforma wciąż stoi w miejscu?

Przeszkodą jest, po pierwsze, brak nowej SBN, o której już mówiłem, a po drugie, konieczność głębokich zmian ustawowych. Reforma SKiD pociąga za sobą konieczność nowelizacji m.in. ustawy o obronie Ojczyzny, ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej, ustaw kompetencyjnych służb (SKW, SWW) czy ustawy o stanie wojennym. Ze względu na polityczną zasadę dyskontynuacji, po wyborach parlamentarnych w 2023 roku dotychczasowe projekty przepadły. Czasu do kolejnych wyborów jest bardzo mało, więc przeprowadzenie tak kompleksowej reformy wymagałoby ponadpolitycznej zgody i błyskawicznego procedowania w parlamencie.

Reklama

Na koniec zapytam o kwestie finansowe. Modernizacja techniczna nabrała ogromnego tempa, co generuje olbrzymie koszty zakupu, a niedługo pojawią się gigantyczne koszty eksploatacyjne (LCC – Life Cycle Cost). Zmagamy się jednocześnie z deficytem i pesymistycznymi prognozami gospodarczymi. Jak BBN postrzega te wyzwania?

Finansowanie jest kluczowe. Obserwujemy zmianę ratingu Polski, co może przełożyć się na finansowanie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Obsługa zadłużenia jest poważnym obciążeniem. Odpowiedzią na te bolączki jest prezydencka inicjatywa ustawodawcza z marca 2026 roku – projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych (tzw. „Polski SAFE 0%”). Jej celem jest zapewnienie bezpiecznego, uniezależnionego od koniunktury gospodarczej mechanizmu finansowania zdolności obronnych.

Jeżeli chodzi o koszty cyklu życia (LCC), stoimy przed strukturalnym dylematem podziału kompetencji między Agencją Uzbrojenia a Inspektoratem Wsparcia Sił Zbrojnych. Trzeba precyzyjnie kalkulować koszty wieloletniej eksploatacji, żeby nie skończyć jak w przeszłości niektóre państwa zachodnie, które np. musiały sprzedać część czołgów, bo nie stać ich było na utrzymanie tego uzbrojenia.

Reklama

Dlatego resort obrony przygotowuje nowe rozwiązania w postaci reformy Agencji Uzbrojenia…

Pojawiła się koncepcja „Agencji Uzbrojenia 2.0”, w której jedna instytucja miałaby kontrolować cały cykl – od badań i rozwoju, przez zakupy, eksploatację, aż po eksport uzbrojenia. Musimy pamiętać, że system wsparcia i zarządzania sprzętem musi działać nie tylko w „cieplarnianych” warunkach pokoju, ale również w warunkach konfliktu zbrojnego. Dlatego ta koncepcja musi zostać poddana rzetelnej analizie i testom, na bazie realnych scenariuszy i warunków operacyjnych. Nie wiem, czy pomysłodawca tej idei przeprowadził takie testy.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama