Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Bundeswehra ,,przepali" pieniądze na modernizację? Niemiecki ekonomista ostrzega

żołnierze Bundeswehry
Autor. Bundeswehr / Jana Neumann

Moritz Schularick, prezes Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej, w wywiadzie dla „Süddeutsche Zeitung” skrytykował sposób wydawania środków na modernizację Bundeswehry. Jego zdaniem program o wartości około 700 mld euro może „wyparować”, jeśli Berlin będzie nadal kierował większość funduszy na przestarzałe systemy uzbrojenia zamiast na technologie przyszłości.

Schularick podkreśla, że Niemcy dysponują kapitałem, przemysłowym know-how i w niektórych obszarach nowoczesnymi technologiami. Brakuje im natomiast setek tysięcy ludzi gotowych wsiąść do czołgów i jechać na front. Dlatego – argumentuje – zamiast stawiać przede wszystkim na więcej żołnierzy, załogowych pojazdów i koszar, należy maksymalnie wykorzystywać sztuczną inteligencję, robotykę, drony i technologię satelitarną.

Reklama

Krytyka dotyczy też struktury wydatków. Na badania i rozwój Berlin przeznacza zaledwie około 2 proc. budżetu obronnego, podczas gdy w USA odsetek ten przekracza 10 proc. Większość środków, zdaniem Schularicka, idzie na klasyczne systemy – czołgi, fregaty czy samoloty bojowe – które mogą szybko się starzeć. Ekonomista zwraca uwagę, że zamówienia powinny koncentrować się nie tylko na gotowych egzemplarzach sprzętu, lecz na budowie zdolności produkcyjnych na masową skalę.

„Nie zamawiamy już pojedynczego urządzenia, lecz całą fabrykę, która w razie konfliktu może błyskawicznie zwiększyć produkcję z 200 do 2000 rakiet rocznie” – stwierdził. Państwo powinno w czasie pokoju płacić premię za utrzymanie takiej rezerwy produkcyjnej, bo dla firm prywatnych nie jest to opłacalne w normalnych warunkach.

Schularick wskazuje również na problemy instytucjonalne. Pojedyncze, „bardzo powolne” ministerstwo obrony jest jego zdaniem przeciążone i zbyt skostniałe biurokratycznie, by skutecznie przeprowadzić reorganizację niemieckiej i europejskiej strategii obronnej. Proponuje powołanie specjalnego koordynatora przy Kancelarii Kanclerza – osoby wyposażonej w realną władzę polityczną, najlepiej z sektora prywatnego – która łączyłaby przemysł, start-upy i resorty, usuwała tarcia i koncentrowała działania na jednym celu.

Reklama

Lekcje z Ukrainy i realia zakupów

Wnioski Schularicka pod znakiem zapytania stawiają lekcje, jakie państwa europejskie wyciągają z wojny na Ukrainie oraz na Bliskim Wschodzie. Konflikty ostatnich lat pokazały, że drony, systemy antydronowe, precyzyjna amunicja, satelity i automatyzacja odgrywają kluczową rolę, a klasyczny ciężki sprzęt, choć wciąż niezbędny, nie dominuje już pola walki w takim stopniu jak w latach 2022–2024. Jednocześnie produkcja masowa tanich, łatwo skalowalnych systemów okazuje się równie ważna jak posiadanie kilku zaawansowanych platform.

Analizy zakupów dla niemieckiej armii wskazują, że Berlin kontynuuje duże zamówienia tradycyjnego sprzętu: od dodatkowych Leopardów 2A8, wozów bojowych Puma, systemów obrony powietrznej IRIS-T i Patriot, fregat po wyposażenie indywidualne żołnierzy. Część z tych programów ma charakter uzupełniający i modernizacyjny, a nie rewolucyjny skok w stronę masowej produkcji autonomicznych systemów.

Jednym z największych wyzwań, które stoją przed Bundeswehrą, są problemy kadrowe. Armia nadal boryka się z niewystarczającą rekrutacją i utrzymaniem jednostek, w tym brygady pancernej planowanej na Litwę.

Jednak czy czołgi, artyleria czy okręty powinny zniknąć z arsenału? Zdecydowanie nie. Chodzi raczej o proporcje oraz o budowanie zdolności do szybkiego skalowania produkcji nowoczesnych, tanich systemów bezzałogowych i nie tylko. Szczególnie ważne w całej wypowiedzi Schularicka jest zwrócenie uwagi na niewystarczające wydatki na badania i rozwój, gdzie problem niedofinansowania tego segmentu występuje nie tylko w Niemczech.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować