- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Niemcy planują największe wydatki obronne w historii
Rząd federalny Niemiec zatwierdził projekt budżetu na 2027 rok, który przewiduje znaczące zwiększenie wydatków na obronność. To kolejny krok w kierunku przyspieszenia modernizacji Bundeswehry po „Zeitenwende”. Wydatki na obronność mają w kolejnych latach znacznie przekroczyć 100 mld euro.
Zgodnie z projektem zatwierdzonym przez gabinet 6 lipca 2026 r., podstawowe wydatki na obronę wzrosną z 82,2 mld euro w 2026 roku do około 109–109,7 mld euro w 2027 roku. Łącznie z wydatkami związanymi z obronnością (w tym wsparcie dla Ukrainy) kwota może osiągnąć nawet 130 mld euro. Wydatki inwestycyjne ogółem mają wzrosnąć do 117,5 mld euro. Niemcy planują osiągnięcie poziomu 3,5% PKB na obronność do 2029 roku.
Minister finansów i wicekanclerz Lars Klingbeil z SPD podkreślił, że Niemcy nie mogą bronić się przed zagrożeniami „polityką zrównoważonego budżetu”. „Musimy nadrobić w najkrótszym możliwym czasie trzy dekady, w których nie inwestowano w naszą zdolność obronną” – powiedział, wskazując na potrzebę budowy silnego i odpornego państwa w obliczu rosyjskiej agresji.
Niemiecka maszyna powoli nabiera tempa
Przyspieszenie zbrojeń widać nie tylko w liczbach. W lipcu 2026 roku niemiecki resort obrony rozstrzygnął rekordowy przetarg na dostawę nawet 1,4 mln nowoczesnych hełmów bojowych dla Bundeswehry i rezerw. Zwycięzcą została niemiecka spółka Hexonia GmbH (należąca do norweskiej grupy NFM). Pierwsze 120 tys. hełmów ma trafić do jednostek liniowych jeszcze przed końcem 2026 roku. Program, w ramach którego realizowany jest zakup (FASER), otrzymał pełne finansowanie w wysokości 21 mld euro już pod koniec 2025 roku.
Równolegle Bundeswehra planuje reaktywację ośmiu opuszczonych baz wojskowych (m.in. w Boostedt, Cuxhaven, Speyer, Soest czy Friedberg), aby zwiększyć infrastrukturę szkoleniową i logistyczną w związku z planowanym wzrostem liczebności sił zbrojnych oraz wymaganiami NATO.
Jednak przyspieszenie napotyka poważne przeszkody. Eksperci ds. obronności, w tym były wysoki urzędnik resortu obrony Nico Lange, wystawiają niemieckim zbrojeniom bardzo surową ocenę. Mimo miliardowych nakładów system zamówień pozostaje „dysfunkcyjny” – zbyt drogi, zbyt skomplikowany i zbyt powolny. Przykłady problemów to wieloletnie opóźnienia i przekroczenia kosztów w programach takich jak bojowy wóz piechoty Puma, samoloty Eurofighter czy fregaty. „Wlewa się miliardy euro podatników w system, który nie działa” – ocenia Lange, wskazując, że więcej pieniędzy nie przekłada się automatycznie na większą zdolność obronną, jeśli nie zmieni się logika planowania i zakupów.
Poprawa stanu armii zajmie lata
Warto zauważyć, że w Niemczech decyzje polityczne dotyczące skokowego zwiększenia wydatków obronnych podjęto w zasadzie dopiero po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych, gdy stworzono tzw. drugi specjalny budżet Bundeswehry. Pierwszy bowiem, stworzony przez kanclerza Olafa Scholza, obejmował de facto fundusze na projekty, o których niemiecka armia wiedziała od dawna, że są potrzebne (np. nowe ciężkie śmigłowce transportowe, F-35 jako nosiciele broni nuklearnej, systemy łączności, nowe okręty), ale po prostu w planach finansowych nie było na nie pieniędzy.
Dopiero drugi fundusz dał możliwość zwiększenia wydatków znacznie powyżej 2 proc. PKB, co dzieje się w chwili obecnej, a poziom 3,5 proc. PKB ma zostać osiągnięty w roku 2029, gdy Niemcy spodziewają się zagrożenia. Zakupy i dostawy uzbrojenia przyspieszają, choć pewnie nie w takim tempie, jak powinny, szczególnie w zakresie nowych technologii. Wielokrotnie opóźniało się też np. wdrażanie nowej łączności. Krytykowana jest porażka niemiecko-francuskiego programu FCAS czy programu fregat F126. Z drugiej jednak strony podobne sytuacje zdarzają się innym państwom – przykładowo Wielka Brytania ma dwa lotniskowce i już chyba wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do tego, że nie jest i nie będzie w stanie wystawić dwóch pełnych grup bojowych, a w Niemczech ze względów historycznych krytyka pada na szczególnie podatny grunt.
Dodajmy, że część narosłych przez ponad dekadę problemów – choćby w lotnictwie bojowym i transportowym Luftwaffe – udało się przez ostatnie lata rozwiązać. Niemcy powoli, z problemami, rozwijają swoje zdolności, widać to także po rozbudowie infrastruktury czy przygotowaniu do przyjęcia większej liczby żołnierzy. Wyzwaniem są natomiast uwarunkowania prawne (np. w zakresie zwalczania dronów), ekonomiczne (przemysł obronny w państwie z rynkiem pracy takim jak w Niemczech jest z zasady kosztowny) i społeczno-polityczne, bo po wyborach parlamentarnych w Niemczech może nie być konsensusu co do dalszej realizacji przyjętej przez kanclerza Merza w koalicji z SPD linii – choć problemy jego rządu nie wynikają z polityki obronnej, a migracyjnej czy socjalnej. Koalicja w wielu kwestiach nie jest w stanie podjąć przełomowych decyzji, głównie ze względu na sprzeczne grupy interesów, co uwydatnia jej słabości i wzmacnia opozycję z prawa (AfD), jak i z lewa (Linke).
Zadajmy też pytanie, czy przykładowo Niemcy są jedynym państwem w NATO, w którym trwa dyskusja o rozbudowie rezerw osobowych, a obserwatorzy mają wrażenie, że przebiega ona zbyt powoli?




