Bałtowie budują infrastrukturę wojskową [ANALIZA]

Autor. Eesti Kaitsevägi / mil.ee
Wydatki na obronę Litwy i Estonii wkrótce wyniosą 5% PKB. Łotwa niedługo osiągnie poziom 4%. Równolegle państwa bałtyckie muszą rozbudować infrastrukturę szkoleniową.
Autor: Bartosz Chmielewski
Państwa bałtyckie poważnie podchodzą do bezpieczeństwa, a działania Rosji traktują z pełną świadomością zagrożenia. Świadczy o tym choćby to, że ich wydatki na obronność względem PKB już dawno przekroczyły 2%, a w najbliższych latach mogą osiągnąć nawet 4%. Finansowane z nich są reformy i modernizacja sił zbrojnych oraz zakupy nowego sprzętu. Państwom bałtyckim udało się też przekonać sojuszników do zwiększenia obecności wojskowej w regionie.
Jednak sukcesy ostatnich lat wymagają od Wilna, Rygi i Tallinna jeszcze jednego wysiłku – muszą zmodernizować infrastrukturę szkoleniową. To wydaje się o wiele trudniejsze niż podpisanie kolejnego kontraktu na dostawy nowoczesnego sprzętu wojskowego.
Więcej obecności, więcej odpowiedzialności
Wybuch wojny na Ukrainie w lutym 2022 roku znacząco wpłynął na obecność Sojuszu Północnoatlantyckiego nad wschodnim Bałtykiem. Zwiększono obecność sojuszniczą w trzech państwach bałtyckich: Litwie, Łotwie i Estonii, które graniczą z Federacją Rosyjską. Dotychczasowe międzynarodowe grupy batalionowe nad wschodnim Bałtykiem miały zostać rozbudowane, a państwa ramowe, tj. Wielka Brytania w Estonii, Kanada na Łotwie i Niemcy na Litwie, zobowiązały się do sformowania brygad.
Po ponad dwóch latach rzeczywistość okazała się mniej kolorowa niż to, co zapowiedziano na szczycie NATO w 2022 r. Państwom bałtyckim nie udało się osiągnąć tego, na co liczyły – szybkiego pojawienia się wspomnianych brygad i stałej, a nie „stale rotacyjnej” obecności wojskowej.

Autor. NATO eFP Battle Group Lithuania/X
Obecnie dyslokowana w Estonii wzmocniona grupa batalionowa (Brytyjczycy i Francuzi) wraz z magazynami sprzętu ma stać się strukturą bazową dla „brygady” NATO. Brytyjczycy obiecali zaś, że siłę żywą przerzucą do Estonii w kilkanaście godzin, gdyby Moskwa podjęła działania zbrojne.
Lepiej wygląda sytuacja na Litwie, gdzie udało się uzyskać z Berlina obietnicę dyslokacji pełnej brygady na terytorium tego kraju. Jednak nie obyło się to bez politycznych targów i opieszałości ze strony niemieckiego partnera. Dziś już wiadomo, że do 2027 r. niemieckie wojsko wraz ze sprzętem, obsługą cywilną i rodzinami przyjadą na Litwę. W zamian Litwa ma przygotować nie tylko garnizony dla wojska, ale całe zaplecze społeczne dla rodzin wojskowych.
Najmniej politycznych negocjacji i targów odbyło się między Rygą a Ottawą. Kanadyjczycy najszybciej przedstawili plan sformowania i dyslokacji żołnierzy w ramach tworzonej brygady. Formalnie jej struktury na Łotwie istnieją od lata ubiegłego roku. W praktyce pełne możliwości jednostka ma uzyskać dopiero w 2026 r. Do tego czasu Kanadyjczycy mają ponad dwukrotnie zwiększyć liczebność personelu wojskowego nad Dźwiną, jednak ich obecność ma zachować „stale rotacyjny” charakter.
Z jednej strony problemy z formowaniem brygad i „stałej” obecności w państwach bałtyckich leżą po stronie zachodnich partnerów Rygi, Wilna i Tallinna. W przypadku Brytyjczyków pozostanie przy modelu rotacyjnym jest spowodowane kryzysem we własnych siłach zbrojnych. Litwini musieli mierzyć się z politycznymi ograniczeniami Berlina, który przez miesiące nie chciał jednoznacznie określić, jak będzie wyglądała obecność na Litwie.
Łotwa szybko wynegocjowała porozumienie z Kanadyjczykami i raczej nie oczekiwała „stałej obecności”. Podyktowane było to niewystarczającą infrastrukturą wojskową na terenie kraju. To właśnie jest druga strona problemów jakie towarzyszyły politycznym negocjacjom bałtów i ich partnerów. Bo we wszystkich trzech państwach bałtyckich jeszcze przed wybuchem wojny centra poligonowe i garnizonowe w regionie wyczerpywały swoje możliwości.
Potrzeba garnizonów i poligonów
Palącą potrzebą w kontekście wspomnianego zwiększenia sojuszniczej obecności nad wschodnim Bałtykiem pozostają plany rozbudowy infrastruktury. Na Łotwie istotną kwestią stała się rozbudowa bazy Ādaži oraz budowa nowego ośrodka „Selonia”, który będzie liczył 25 tys. ha. Według pierwotnych planów baza ta miała nabierać kształtu już w tym roku.
Tallinn zaplanował modernizacje bazy Tapa oraz rozbudowę poligonów Sirgala i Nursipalu. Ten drugi docelowo ma stać się kolejną bazą dla sił NATO w kraju.

Autor. Canadian Army/X
Litwa inwestuje w rozwój poradzieckiego poligonu Rudniki, który do 2026 r. ma osiągnąć powierzchnię 17 tys. ha. Ponadto, prowadzone są prace na poligonach w Gajżunach i Podbrodziu. Założono też budowę mniejszych ośrodków w Pojurzu, Szawlach i Rakanciszkach.
Jednak ambitne plany spotykają się ze znaczącymi przeciwnościami, szczególnie na Łotwie i w Estonii. Wiele wskazuje, że te inwestycje nie przebiegają zgodnie z planem. Największą przeszkodą pozostaje pozyskiwanie ziemi od prywatnych właścicieli.
Symboliczny kamień węgielny pod przyszłą łotewską bazą „Selonia” zakopano dopiero jesienią ubiegłego roku. Według ostatnich deklaracji łotewskiego MON inwestycja składająca się z 3 faz jest rozpisana do 2030 r. Łotewskie plany zakładają, że do końca br. uda się przynajmniej przygotować tymczasowe koszary, magazyny amunicji i cześć terenu szkoleniowego.
Estonia mierzy się z trudnościami przy rozwoju infrastruktury w Nursipalu. Termin zakończenia inwestycji nie jest publicznie dostępny, jednak obecna sytuacja polityczna wokół inwestycji pozwala wnioskować, że tu również trzeba liczyć się z opóźnieniami. Państwo dopiero niedawno zakończyło prace z dostosowaniem planów do wymogów programu Natura 2000. Część mieszkańców okolicznych wsi jest przeciwna rozbudowie. Estończycy mieszkający w okolicy opierają się sprzedaży ziemi agencjom państwowym, zaś ci, których oddanie ojcowizny nie dotyczy, obawiają się pogorszenia jakości życia związanej z obecnością wojska.
Prawdopodobnie najlepiej ma się sytuacja na Litwie, gdzie część mniejszych inwestycji już oddano do użytku: Pojurze, Szawle i obiekt w Rakanciszkach. Z perspektywy Wilna największym wyzwaniem pozostaje modernizacja poradzieckiego poligonu w Rudnikach, który po 2027 r. ma służyć Bundeswehrze.
Zakończenie prac modernizacyjnych wyznaczono na 2026 r. Nie jest to perspektywa niemożliwa do realizacji, szczególnie że w grudniu ubiegłego roku ruszyły prace budowlane na znaczącą skalę, a do końca 2025 ma zostać zakończony 1. etap budowy. Niemniej także w tej inwestycji można spodziewać się opóźnień.

Autor. Estonian Defence Forces | Eesti Kaitsevägi/X
Namioty nie wystarczą
W 2017 r., gdy Kanadyjczycy rozlokowali się w łotewskim Ādaži, rozpoczynali w namiotach. Wówczas było to jedynie kilkuset żołnierzy. Obecnie powtórzenie tego scenariusza wydaje się mało realny. Sojusznicy, którzy przybędą na Litwę, na Łotwę i do Estonii nie tylko musza mieć gdzie spać, ale również gdzie ćwiczyć i składować sprzęt. Pozostaje liczyć, że opóźnienia u Bałtów nie wpłyną na wydłużenie pełnego formowania brygad, a także że nie stanie to się pretekstem do sojuszniczej opieszałości.
Autor: Bartosz Chmielewski\
andys
To jest dobry pomysł, stosoewany zreszta od dawna. Zasadzić granice drzewami , tak gesto , aby koń, o przepraszam-pojazd mechaniczny sie nie przedarł.
Hmmm.
Upór, z jakim Litwini trzymają się Niemców, jest dla mnie nieracjonalny. Polska dałaby im więcej i szybciej. Czy oni wiedzą, że Piłsudski i Żeligowski od dawna nie żyją? Kto im zresztą zajął Kłajpedę w '39? 》》 to nieracjonalne.
Hmmm.
Op.cit.: "Lepiej wygląda sytuacja na Litwie, gdzie udało się uzyskać z Berlina obietnicę dyslokacji pełnej brygady na terytorium tego kraju. 》》》 Zachodzę w głowę, jak Niemcy chcą to zrealizować bez udziału Polaków? Zresztą Brytyjczycy to samo.
DanielZakupowy
"Wydatki na obronę Litwy i Estonii wkrótce wyniosą 5% PKB. Łotwa niedługo osiągnie poziom 4%....." Jak utrzymają taki poziom przez 20 lat to możemy pogadać, a na razie to bajki. Tak jak u nas, dużo gadania m, że 3, że 4, a najlepiej to 5%, a de facto to raz było powyżej 3, raz powyżej 4, a budżet już bokami robi i kredyty wjeżdżają na grubo.