Geopolityka

Turecka inwazja na Syrię. "Długie walki i zdecydowany opór" [KORESPONDENCJA Z ROŻAWY]

Fot. Witold Repetowicz
Fot. Witold Repetowicz

Turecka inwazja na Syrię Północno-Wschodnią napotka z całą pewnością na zdecydowany opór ze strony Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF). Oznacza to, że walki będą długie i krwawe. Można się też spodziewać setek tysięcy uchodźców i tysięcy ofiar cywilnych. Wszystko wskazuje na to, że w pierwszej kolejności Turcja chce opanować miasta Sere Kaniye oraz Tel Abyad i tereny leżące miedzy nimi.

Inwazja turecka na Syrię Północno-Wschodnią (NES) rozpoczęła się w środę po południu od ostrzału artyleryjskiego wszystkich niemal miast leżących przy granicy z Turcja, w tym Kamiszlo, Sere Kaniye, Tel Abyad i będącego symbolem bohaterskiej walki z Państwem Islamskim Kobane. Już pierwszego dnia było co najmniej siedem ofiar wśród cywilów. Straty ponieśli jednak również Turcy. Według niepotwierdzonych relacji już pierwszego dnia zabitych zostało czterech tureckich żołnierzy. W czwartek Turcy nasilili ostrzał artyleryjski i rozpoczęli również naloty m.in. na Sere Kaniye, Tel Abyad i Ain Issę. W tym ostatnim mieście znajduje się główna kwatera władz NES. Kurdowie zdołali natomiast zniszczyć turecką bazę w pobliżu miasta Derik, leżącego na wschód od Kamiszlo. W samym Kamiszlo rano panował spokój. Ulice były jednak wyludnione.

Turcja zdołała też zdobyć kilka wiosek w okolicach miast Sere Kaniye i Tel Abyad. To właśnie te dwa miasta będą zapewne głównym celem inwazji, przynajmniej w pierwszym jej etapie. Tel Abyad to miasto zamieszkane przede wszystkim przez ludność arabską i do czerwca 2015 roku znajdowało się pod kontrolą Państwa Islamskiego. Przejęcie kontroli nad nim przez siły kurdyjskie wywołało głębokie niezadowolenie Turcji, gdyż doprowadziło do połączenia dwóch spośród trzech tzw. kantonów Rożawy czyli syryjskiego Kurdystanu: Dżaziry (której centrum znajduje się w Kamiszlo) i Kobane. Oznaczało to stopniowe przejęcie przez Kurdów kontroli nad większością granicy syryjsko-tureckiej, zespolenie terenów oraz przekształcenie Rożawy w Demokratyczną Federację Syrii Północnej, a następnie Autonomiczną Administrację Syrii Północno-Wschodniej. Nie była to zwykła zmiana nazwy, lecz budowa szerszego projektu opartego na wieloetniczności. Jednocześnie kurdyjskie oddziały YPG/YPJ powołały szerszą koalicję Syryjskich Sił Demokratycznych, formalizując w ten sposób swoją współpracę ze swoimi arabskimi, chrześcijańskimi i turkmeńskimi sojusznikami. Budowa porozumienia kurdyjsko-arabsko-asyryjskiego była tymczasem uznawana przez Ankarę za jeszcze większe zagrożenie. Dlatego uderzenie na Tel Abyad to próba doprowadzenia do sytuacji sprzed 2015 r., czyli odcięcie Kobane od Kamiszlo i przekazanie terenów oddzielających te miasta w ręce protureckich dżihadystów. Sere Kaniye (arab. Ras al-Ayn), które leży między Tel Abyad a Kamiszlo, było również pod częściową kontrolą terrorystów Al-Kaidy w 2013 r.

Tymczasem w oddziałach protureckich milicji, które Turcja chce tam wprowadzić, znajduje się wielu terrorystów walczących wcześniej w szeregach Państwa Islamskiego i Al Kaidy. Oddziały te wsławiły się też w kantonie Afrin grabieżami i porwaniami dla okupu. Ponadto Turcja już pierwszego dnia agresji starała się doprowadzić do uwolnienia terrorystów Państwa Islamskiego przebywających w więzieniu w Kamiszlo ostrzeliwując ten obiekt. Chodzi o to by ataki Państwa Islamskiego na tyłach SDF służyły jako dywersja i w ten sposób wspomagały turecką inwazję. Pierwszego dnia inwazji doszło zresztą również do próby ataku ukrytych komórek Państwa Islamskiego w Rakce, a także buntu (stłumionego) dżihadystek w obozie al-Hol. Postrzeganie przez Turcję terrorystów Al-Kaidy i Państwa Islamskiego jako nieformalnych sojuszników nie powinno nikogo dziwić, gdyż Turcja wspierała te organizacje w ich walce z Kurdami również wcześniej.

Oficjalnie celem Turcji jest opanowanie pasa o głębokości 35 km wzdłuż granicy. Na terenach tych znajduje się przy tym większość kurdyjskich miast. Ogółem mieszka tam ponad 800 tys. osób, głównie Kurdów (ludność arabska mieszka bardziej na południe), ale również np. kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan. Ponadto w tym obrębie znajduje się autostrada M4 łącząca Kamiszlo z Manbidż (i dalej z Aleppo). Oznacza to, że wejście na taką głębokość na odcinku Sere Kaniye – Tel Abyad całkowicie odetnie tereny kontrolowane przez SDF na zachód od tego odcinka z terenami na wschód czyli regionem Kamiszlo-Hasaka (Dżazira). W drugim etapie Turcja zapewne będzie zatem chciała zająć Kobane i Manbidż. Tyle, że realizacja tych założeń wcale nie będzie prosta. Natomiast Kamiszlo, Hasaka i tereny położone bardziej na południe zapewne nie będą celem ofensywy tureckiej. Byłoby to skomplikowane zważywszy na to, że w Kamiszlo i Hasace znajdują się również syryjskie bazy rządowe, a atak na nie byłby przekroczeniem granic wyznaczonych Turcji przez Rosję. Nie ulega bowiem wątpliwości, że obecna ofensywa odbywa się przy aprobacie Rosji i bez znaczenia jest to, czy oficjalnie Kreml ją potępia czy nie.

Turcja chce dokonać gigantycznej czystki etnicznej na terenach przez siebie zdobytych, wyganiając z domów kilkaset tysięcy tamtejszych mieszkańców i przesiedlając tam pochodzących z zachodniej Syrii arabskich uchodźców przebywających obecnie w Turcji. Już w ciągu pierwszych dwóch dni inwazji ze swych domów uciekło ok 60 tys. osób. Wiele z nich prawdopodobnie będzie kierować się następnie do irackiego Kurdystanu.

Można się spodziewać, że w miarę przerzucania sił SDF z południa NES (doliny Eufratu w prowincji Dajr az-Zaur) syryjskie siły rządowe będą usiłowały przejąć te tereny (bogate w ropę i gaz). Otwartym pozostaje pytanie czy Arabia Saudyjska i Egipt nie zdecydują się na jakieś silniejsze wsparcie tamtejszych plemion, dotąd współpracujących z SDF, by zapobiec takiemu scenariuszowi. Wzmocniłby on bowiem również geopolityczną pozycję Iranu. Siły rządowe mogą również próbować przejąć kontrolę nad Kamiszlo i Hasaką, choć w najbliższej przyszłości wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na to, że są w tych miastach znacznie słabsze od SDF-u. Póki co nie było też żadnej reakcji sił rządowych w Kamiszlo na turecki ostrzał miasta.

Głównym problemem dla SDF są naloty. SDF nie posiada bowiem ani lotnictwa ani obrony przeciwlotniczej. Wprowadzenie strefy zakazu lotów mogłoby doprowadzić do załamania tureckiej ofensywy. Póki co jest to jednak wątpliwe - podobnie jak jakiekolwiek realne wsparcie ze strony sił rządowych. Warto bowiem pamiętać, że w czasie tureckiej ofensywy na Rosjanie zablokowali możliwość użycia syryjskiej obrony przeciwlotniczej przeciwko samolotom tureckim dokonującym nalotów w tamtym rejonie.

Stanowcza reakcja świata mogłaby doprowadzić do powstrzymania ofensywy tureckiej. Problem w tym, że postawa Donalda Trumpa w tej sprawie jest schizofreniczna. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Turcja nigdy nie odważyłaby się zaatakować, gdyby amerykańscy żołnierze pozostali na drodze ich inwazji. Nagłe wycofanie tych żołnierzy było automatycznym zapaleniem zielonego światła i późniejsze, niespójne zresztą, deklaracje Trumpa, że „zniszczy ekonomicznie” Turcję tego nie zmienią. Od tego czy UE i USA wprowadzą naprawdę skuteczne sankcje i będą gotowe do zawieszenia lub wyrzucenia Turcji z NATO zależy los inwazji i jej skutków: humanitarnych, militarnych, politycznych i w zakresie bezpieczeństwa. Warto przy tym pamiętać, że Turcja postawiona przed realną groźbą wykluczenia z NATO głęboko przemyśli swoją decyzję, mając świadomość tego, że będzie to dla niej ogromny cios.

Komentarze