Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Niderlandzka Orka coraz bliżej. Polska Orka coraz dalej

„Najmłodszy” okręt podwodny typu Walrus HNLMS „Bruinvis” podczas pobytu w Gdyni w 2014 roku
Fot. M.Dura

Niderlandzkie ministerstwo obrony wysłało zapytanie ofertowe dotyczące trzech typów okrętów podwodnych, jakie zostały zaproponowane wcześniej dla niderlandzkiej marynarki wojennej. Swoje oferty cenowe mają złożyć trzy europejskie koncerny stoczniowe, dokładnie te same, jakie chcą wziąć udział w programie „Orka" dla polskiej Marynarki Wojennej.

Informacja przekazana przez niderlandzkie ministerstwo obrony jest kolejnym dowodem na to, że procedura pozyskania okrętów podwodnych przez siły morskie Niderlandów wreszcie zaczęła być konsekwentnie realizowana. Przypomnijmy, że zgodnie z wcześniejszymi założeniami docelowy kontrakt miał być zwarty przez niderlandzki rząd już w 2021 roku, z założeniem, że pierwsza jednostka ma zostać oddana w 2027 roku. Procedura przetargowa w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wyraźnie jednak przyśpieszyła, co obserwatorzy wiążą m.in. z agresją zbrojną Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

Prośba o zgłoszenie ofert cenowych RFQ (request for quotation) została wysłana do trzech firm: francuskiego koncernu Naval Group, szwedzkiej stoczni Saab Kockums oraz niemieckiego holdingu stoczniowego thyssenkrupp Marine Systems. Holendrom nie chodzi jednak o szacunkowe określenie kosztów programu, ale o konkretną ofertą, na przygotowanie której poszczególne firmy mają czas do lata 2023 roku. Zapowiedziano przy tym, że na analizę przesłanych ofert niderlandzkie ministerstwo obrony będzie potrzebowało kilka miesięcy. Później ma zapaść decyzja, „która stocznia może budować okręty na podstawie wcześniej ustalonych wymagań i kryteriów udzielenia zamówienia".

Czytaj też

Cały czas podkreśla się jednak przy tym, że jednym z kryteriów przyznania kontraktu ma być udział niderlandzkich firm w rozwoju, budowie i konserwacji ważnych systemów okrętowych. Ministerstwo obrony chce bowiem „jak największego zaangażowania Niderlandów we wzmacnianiu bazy technologiczno-przemysłowej". Dlatego stocznie, które otrzymają zamówienie będą musiały w tej sprawie zawrzeć porozumienie również z niderlandzkim Ministerstwem Gospodarki i Klimatu.

Holendrzy są przy tym realistami i zdają sobie sprawę, że zapytanie ofertowe nie przyśpieszy procesu dostawy poszczególnych jednostek według wcześniejszych założeń. Dlatego obecnie szacuje się, że przekazanie pierwszego okrętu podwodnego nie będzie możliwe wcześniej niż dziesięć lat po podpisaniu umowy. W najlepszym przypadku będzie to więc 2033 rok. Co więcej wskazuje się rozsądnie, że później potrzebny będzie również czas na przetestowanie zupełnie nowego okrętu podwodnego i wprowadzenie go do służby operacyjnej.

Do tego czasu siły morskie Niderlandów muszą się oprzeć na czterech posiadanych obecnie okrętach podwodnych typu Walrus. Dwa z nich mają zostać w międzyczasie wycofane, jednak nie planuje się ich sprzedać, ale raczej mają służyć jako skład części zamiennych dla dwóch pozostałych w służbie jednostek.

Czytaj też

Najważniejsza w tym wszystkim jest konsekwencja niderlandzkiego rządu, który nie neguje wcześniejszych ocen wskazujących, jak ważne są okręty podwodne: i to nie tylko dla systemu obronnego Niderlandów, ale również NATO i Unii Europejskiej. Dzieje się tak pomimo, że chodzi o bardzo kosztowny program, który zabierze w jakiś sposób środki finansowe na inne, również potrzebujące dofinansowania, rodzaje si zbrojnych. Już obecnie szacuje się, że budowa czterech okrętów podwodnych ma kosztować ponad 2,5 miliarda euro.

Duża część z tych pieniędzy ma jednak pozostać w kraju. Pozwolić na to ma silne zaangażowanie własnego przemysłu stoczniowego w budowę okrętów podwodnych, co zresztą zostało zaakceptowane przez składające oferty zagraniczne podmioty. By się do tego przygotować francuski koncern Naval Group podpisał porozumienie z niderlandzką firmą stoczniową Royal IHC, szwedzka stocznia Saab Kockums zamierza współpracować w tym programie z niderlandzką grupą stoczniową Damen, natomiast tkMS zaproponował m.in. stworzenie w Den Helder swoistej „Doliny okrętów podwodnych" (przez analogię do „Doliny Krzemowej").

Czytaj też

Niderlandzkiej marynarce wojennej zaproponowano w sumie trzy typy okrętów podwodnych. Stocznia Saab Kockums z niderlandzkim Damenem zaoferowała jednostką pływającą opartą na eksportowym wariancie okrętu podwodnego z napędem niezależnym od powietrza typu A26, który jest właśnie budowany dla szwedzkiej marynarki wojennej. Francuski koncern stoczniowy Naval Group zaproponował Holendrom budowę konwencjonalnego okrętu podwodnego, wychodzącego z dwóch typów budowanych przez Francuzów okrętów podwodnych: diesel-elektrycznego typu Scorpène i atomowego typu Barracuda.

Z kolei niemiecki holding tkMS oferuje Niderlandom jednostki typu 212CD-E (Expeditionary). Będą się one różniły się od wykorzystywanych w Niemczech i we Włoszech okrętów podwodnych typu 212 i 212A, jednak niewątpliwie powstaną na ich bazie oraz w oparciu o doświadczenia już uzyskane w ramach niemiecko-norweskiego programu 212CD (Common Design).

Bardzo podobne oferty wraz z propozycją współpracy przemysłowej zostały złożone polskiej Marynarce Wojennej. Program „Orka" został jednak odłożony na półkę.

Komentarze (6)

  1. Filemon19

    Podsumowując 330mln USD za okręt podwodny z tomahawkiem? Jest taki? Oczywiście KSS3 zabiera ich 8 sztuk Nieduży 2000 ton. Super na Bałtyk

  2. Husarion

    My mamy tak realnie dwie opcje Szwedska i Francuska , Szwedska bedzie na pewno korzystnieja dla naszej gospodarki ... ale Francuska dla naszego bezpieczenstwa ... Ja mieszkam w Szwecjii ale bym raczej kupil OP od Francji.

  3. Facetoface

    Holenderski realizm za def.,,Minister Obrony Kasja Ollongren utajniła przed parlamentem krytyczny raport NATO w sprawie niedostatecznych wydatków Holandii na armię,,. Ktoś tu pisze miniaturowe op czyli jakie? 450 ton czy mniej? mają mieć zdolności do przenoszenia np.MdCN. 20 lat temu przejęliśmy nie złe Kobbeny ale już niestety wiekowe krypy. Warto wspomnieć, że op to lekko licząc dzisiaj mld $ nawet za koreański.

  4. Szwejk85/87

    Masz całkowitą rację.

  5. Był czas_3 dekady

    Nam potrzebne są na Bałtyk miniaturowe okręty podwodne z Korei w liczbie 5sztuk. W trakcie eksploatacji jeden jest w przeglądzie, drugi w naprawie, a trzy pozostałe pływają . Na oceaniczne nas nie stać i czas to zrozumieć. Czas też pracuje na naszą niekorzyść.

  6. SimonTemplar

    Włożę kij w mrowisko i napiszę: jak dobrze by było, gdyby zamiast niekończących się postępowań koncepcyjno-analitycznych które pochłonęły miliardy złotych (wiem co piszę) przez szereg lat, Polska zdecydowała się na zakup 4 okrętów A26 w formule 2+2 (2 w wersji krótkiej do zwalczania okrętów nawodnych i podwodnych a także do do ew.dywersji oraz 2 w wersji długiej, z autonomicznością do 45 dni i modulem z pionowymi wyrzutniami rakiet manewrujących średniego zasięgu). Gdyby zdecydowano się na to kilka lat temu to już za 2-3 lata mielibyśmy te okręty. Oczywiście ruska agentura w MON zadzialala skutecznie i do tej pory nawet decyzji brak. Ilę pieniędzy na fazy koncepcyjne tylko w tym obszarze wydano w bloto (czytaj: trafilo do prywatnych kieszeni firm i ekspertów) to wiedzą też z pewnością niektórzy bywalcy tego portalu. Oczywiście zgidnie z prawem, bo prawo nie zbarania przez 10 czy 15 lat zastanawiać się nad wyborem i ciągle zmieniać koncepcje.