Morze Czarne zagrożone prowokacją Rosji?

10 maja 2021, 09:32
8Z3A2296_5000_resize
Fot. mil.ru
Reklama

Następna prowokacja Rosji może mieć miejsce na Morzu Czarnym – ostrzega za pośrednictwem agencji Bloomerg amerykański emerytowany admirał i były naczelny dowódca wojsk NATO w Europie James Stavridis. Według niego Rosja i USA „są na kursie kolizyjnym” właśnie w tym regionie.

Wycofanie rosyjskich wojsk znad granicy z Ukrainą, gdzie były one demonstracyjnie skoncentrowane przez kilka pełnych napięcia tygodni w marcu i kwietniu, to zdaniem Stavridisa powód do „zbiorowej ulgi” na Ukrainie.

„Putin to nie jest jednak ktoś, kto zostaje w tyle. Gdzie więc powinniśmy spodziewać się kolejnej prowokacji? Bardzo prawdopodobne, że na Morzu Czarnym” – napisał admirał w komentarzu dla agencji Bloomberg.

Jego zdaniem taka ofensywa włączałaby m.in. użycie szybkich okrętów patrolowych uzbrojonych w pociski woda-woda i rakiety do atakowania celów na lądzie; okręty ze śmigłowcami desantowymi do przerzucania sił specjalnych, okręty podwodne do atakowania ukraińskich celów militarnych i cywilnych oraz cyberataki.

„Rosjanie przytłoczyliby Ukrainę, a NATO nie zdążyłoby dotrzeć tam wystarczająco szybko, nawet jeśli by chciało” – konstatował autor.

Stavridis przypomina, że od czasu aneksji ukraińskiego Krymu w 2014 r. Rosja intensywnie militaryzuje półwysep oraz wspiera separatystów w ukraińskim Donbasie.

Reklama
Reklama

Niedawną koncentrację wojsk rosyjskich u granic Ukrainy adm. Stavridis uważa za sygnał dla Zachodu, który pokazał, jak „bezwzględnie Putin zamierza naciskać na Ukrainę i jak bardzo jest przeciwny jej przyłączeniu do NATO”.

„Miało to również odwrócić uwagę od prześladowania lidera opozycji Aleksieja Nawalnego i dobrze rezonowało z jego elektoratem w Rosji, wśród którego aneksja Krymu wywołała duży wzrost poparcia” – ocenił admirał. W końcu, w jego ocenie, był to dobry trening dla rosyjskiej armii na wypadek, gdyby Putin zechciał jednak zaatakować Ukrainę.

Zaznaczając, że nie można nie doceniać jego „zdolności do zaskoczenia rywali geopolitycznych”, Stavridis wyraził pogląd, że Putin raczej nie zdecyduje się obecnie na pełnowartościową agresję. Zamiast tego może się jednak zdecydować, by „skonsolidować swoją kontrolę na wodach Morza Czarnego” – na którego wybrzeżach leżą trzy państwa należące do NATO (Turcja, Bułgaria i Rumunia) oraz dwaj bliscy partnerzy Sojuszu – Ukraina i Gruzja.

„Gdy Rosja napadła na Ukrainę w 2014 r., armia Putina zastosowała miksturę taktyk i procedur. Wśród nich ofensywne ataki w cyberprzestrzeni, nieoznaczone siły specjalne, tajne ataki na łańcuchy transportowe, propaganda w sieciach społecznościowych i szybkie konwencjonalne ataki. Bez wątpienia Putin ma podobny zestaw w wersji morskiej” – ostrzegł Stavridis.

Celem takich działań miałoby być zneutralizowanie ukraińskiej marynarki, zdobycie kontroli nad północną częścią Morza Czarnego, odcięcie ukraińskiej armii od szlaków dostaw i zdobycie kontroli nad kawałkiem terytorium Ukrainy, który dałby Rosji lądowe połączenie z Krymem.

Zdaniem Stavridisa takie działania napotkałyby zdecydowany sprzeciw USA i NATO. „Jednak Ukraina nie jest objęta natowskim artykułem, który mówi, że atak na jedno z państw, jest atakiem na wszystkich” – podsumował emerytowany amerykański admirał.

Z kolei Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin odbyli w niedzielę rozmowę telefoniczną, w której trakcie rozmawiali m.in. o sytuacji na Ukrainie i jej dążeniu do członkostwa w NATO – poinformowała służba prasowa tego pierwszego.

Jak podaje agencja BiełTA, liderzy Białorusi i Rosji wymienili się „ciepłymi życzeniami” z okazji Dnia Zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami w II wojnie światowej, obchodzonego w obu krajach 9 maja. Łukaszenka i Putin rozmawiali także o sytuacji wewnętrznej na Białorusi i w Rosji i ustalili, że „w najbliższym czasie spotkają się, by omówić problemy, które stoją przed oboma krajami”.

Prezydent Białorusi był w Moskwie niespełna trzy tygodnie temu. Oczekiwano, że w trakcie tego spotkania z Putinem może zostać ogłoszone podpisanie tzw. map drogowych pogłębionej integracji pomiędzy Białorusią i Rosją, jednak nie doszło do tego. Strona białoruska przekazała wówczas, że do uzgodnienia pozostały jeszcze 2-3 mapy drogowe dotyczące współpracy gospodarczej.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
gridd
wtorek, 11 maja 2021, 15:57

Rosja na swoim morzu robi prowokację, w takim przypadku to co robi tam ten prowokowany, po co on tam popłynął.

spoko
środa, 12 maja 2021, 20:04

Rosjanie mysla ze Morze Czarne jest ich morzem wewnetrznym Spojrz czlowieku na mape

stary wojak
wtorek, 11 maja 2021, 20:32

Ten prowokowany jest bo go zaprosili inni członkowie NATO,położeni nad Morzem Czarnym.

mysz kościelna z rodziną
czwartek, 13 maja 2021, 12:25

na tak, a Rosji nikt z członków NATO nad Morze Czarne nie zapraszał i stąd ten problem. W ogóle to, że Rosja leży też nad Morzem Czarnym bez zgody NATO to jawna prowokacja.

yaro
poniedziałek, 10 maja 2021, 22:24

Ach zrozumiałem że słów pana admirała, że może Czernej przylega do terytorium USA, kurs kolizyjny na morzu czarnym, jasne USA ma tam swoje wody terytorialne. No czysta komedia i tyle, może to dobrze, że Rosjanie po raz kolejny pokażą Amerykanom ich miejsce w szeregi jak ostatnio to zrobili.

Davien
wtorek, 11 maja 2021, 10:23

Taak, ostatnio to po małej demostracji NATO Rosjanie na gwałt wycofali wojsko z Krymu i spod granic Ukrainy:)

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 11 maja 2021, 10:01

Jakoś tak szczęśliwie się składa, że w razie czego to nie Ruscy Amerykanom, tylko Amerykanie Ruskim są w stanie przerobić wszystkie pływadełka na pychówki.

piotr
poniedziałek, 10 maja 2021, 14:47

Kto to mowi .najwiekszy prowokator na swiecie .

Olgino
poniedziałek, 10 maja 2021, 21:08

Ten generał?

MiśBieluch
poniedziałek, 10 maja 2021, 21:35

Ależ nie twój prowadzący ;)

Tweets Defence24