Siły zbrojne

"Mini-Posejdony" jako polskie samoloty patrolowe?

fot. Boeing
fot. Boeing

Koncern Boeing proponuje wykorzystanie na przyszłych samolotach patrolowych polskiej Marynarki Wojennej pokładowego systemu walki z samolotów patrolowych P-8 Poseidon.

Głównym założeniem proponowanego dla Polski rozwiązania jest zachowanie podobnych możliwości bojowych przy zastosowaniu o wiele mniejszej platformy, niż wykorzystywany w Posejdonie Boeing 737-800. Amerykanie chcą przy tym wykorzystać swoje doświadczenia jeżeli chodzi o działania patrolowe na morzu, uzyskane w trakcie realizacji programów dotyczących zarówno platform załogowych, jak i bezzałogowych. 

Według Boeing w tym czasie udało się opracować większość rozwiązań niezbędnych do tworzenia tzw. Morskiej Świadomości Sytuacyjnej MSA (Maritime Situational Awareness). Wymaga to zbierania i opracowywania informacji nie tylko o okrętach nawodnych, ale również o okrętach podwodnych, statkach handlowych, niewielkich jednostkach pływających oraz o statkach powietrznych.

Boeing uważa, że takim potrzebom może sprostać samolot P-8 Poseidon, który nie tylko jest wykorzystywany przez amerykańską marynarkę wojenną, ale został również wybrany przez siły morskie Indii oraz Australii. Amerykanie zdają sobie jednak sprawę, że to co jest dobre do działania nad oceanami nie musi się sprawdzać nad mniejszymi akwenami jak np. Morze Bałtyckie. Dlatego proponuje się przeniesienie pokładowego systemu walki zastosowanego na samolocie P-8 Poseidon na mniejszą platformę, która cenowo może być akceptowalna przez państwa, które na uzbrojenie tej klasy zamierzają przeznaczyć niższe kwoty. Propozycja została zaprezentowana w czasie targów Balt Military Expo 2016.

Jak zmniejszyć Posejdona?

Boeing opracował projekt morskiego samolotu patrolowego MSA (Maritime Surveillance Aircraft), który oparto na bazie biznesowego, dwusilnikowego, odrzutowego samolotu Bombardier Challenger 604. Samolot ten był wcześniej wykorzystywany do przewozu członków zarządu koncernu Boeing, ale później przebudowano go dla potrzeb demonstracyjnych w kanadyjskich zakładach Field Aviation, które wcześniej, w latach 2001 – 2003 były odpowiedzialne za przebudowę trzech takich samych samolotów dla sił powietrznych Danii.

Po zamontowaniu pokładowego systemu dowodzenia oraz po przeprowadzeniu serii testów zakładowych (na początku 2014 r.) potwierdzających według deklaracji producenta słuszność założeń, rozpoczęto prezentację tego rozwiązania poza granicami Stanów Zjednoczonych, aby zachęcić potencjalnych klientów do jego kupna. W 2015 r. Boeing MSA przyleciał również do Polski „odwiedzając” Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy. Według nieoficjalnych informacji jego cena może być nawet o ponad połowę niższa, niż w wypadku Poseidona.

Boeing MSA ma przy tym wykonywać większość zadań, jakie może realizować jego większy odpowiednik: działania patrolowe, nadzoru obszarów morskich, rozpoznanie, operacje poszukiwawczo – ratownicze, a nawet zwalczanie okrętów podwodnych i nawodnych (z uzbrojeniem rakietowym i torpedowym podwieszanym pod skrzydłami i kadłubem). Pomoże w tym przeniesienie na mniejszą platformę systemu operacyjnego, który jest już wykorzystywany i sprawdzony przez amerykańską i indyjską marynarkę wojenną.

Zastosowanie mniejszej platformy automatycznie wpłynie na czas lotu, który z 16-18 godzin w przypadku P-8 Poseidon zmniejszy się do 10-12 godzin w przypadku Challenger 605. Ze względu na brak miejsca postanowiono również zmniejszyć liczbę operatorów systemów elektronicznych z ośmiu (w samolocie Poseidon) do trzech.

W proponowanym dla docelowej wersji Boeing MSA, większym samolocie Challenger 605 tą liczbę stanowisk operatorskich będzie można zwiększyć do pięciu, a zastosowanie końcówki do tankowania w powietrzu pozwoli na wydłużenie czasu trwania lotu.

W obu przypadkach zachowano jednak jądro systemu – czyli oprogramowanie systemu walki. Jest ono otwarte, w związku z czym można do niego w łatwy sposób podłączać różnego typu sensory - zależnie od wymagań klienta. Amerykanie w przetestowanej już wersji Boeing MSA zamontowali radar obserwacyjny Selex ES Seaspray 7300 oraz głowicę optoelektroniczną FLIR Systems Star Safire 380.

Zestaw sensorów będzie można więc zwiększać w zależności od potrzeb, podobnie istnieje możliwość dodawania uzbrojenia. Amerykanie wskazują jednak, że będzie to wymagało zagęszczenia miejsca w kabinie (pojawią się dodatkowe konsole) oraz zmniejszy się zasięg (wraz ze wzrostem masy samolotu).

Wyjaśniają też dlaczego zaproponowali platformę o silnikach odrzutowych. Wybór ten jest związany z ograniczonymi możliwościami latania na niskich wysokościach, jednakże zaletą takiego rozwiązania jest większa prędkość, a więc krótszy czas, w jakim samolot doleci do wskazanego rejonu i go przeszuka.

fot. Boeing

Sposób przekazywania danych jest również zależny od woli zamawiającego. W standardowym zestawie proponowany jest system transmisji danych Link 11 i Link 16. Dodatkowo chcąc zwiększyć zasięg działania proponuje się wykorzystanie łączności satelitarnej, zapewniającej połączenie praktycznie z każdym miejscem na świecie – w tym ze stanowiskami dowodzenia rozmieszczonymi daleko od linii brzegowej.

Boeing MSA ma więc według Amerykanów pełne możliwości ISTAR (information, surveillance, target acquisition, and reconnaissance). Może więc zbierać informację, rozpoznawać obiekty, identyfikować potencjalne cele i wskazywać je bezpośrednio dla wybranych systemów uzbrojenia. W polskim przypadku może to być np. Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy. Ale mogą to być również konkretne, pojedyncze systemy uzbrojenia, jak np. wskazywane przez Amerykanów śmigłowce bojowe Apache.

fot. Boeing

Sam proces klasyfikacji i identyfikacji obiektów może być realizowany na pokładzie, albo na stacji brzegowej, z którą samolot jest połączony w danym momencie. W działaniu autonomicznym może być wykorzystany system rozpoznania elektronicznego, który jest również proponowany dla Boeing MSA oraz odbiornik systemu Automatycznej Identyfikacji Statków AIS, przydatny przy śledzeniu ruchu cywilnych jednostek pływających.  

W proponowanej obecnie wersji, Amerykanie nie wspominają o systemie wykrywania okrętów podwodnych. Dodanie takiej możliwości docelowemu samolotowi Boeing MSA byłoby związane z zamontowaniem na pokładzie zrzutni pław hydroakustycznych, które mogą zostać dość łatwo zintegrowane oraz zainstalowanie czujnika magnetycznego, którego ze względu na pole własne maszyny, trzeba by umieścić w wydłużonym ogonie samolotu, co wymaga zmian konstrukcyjnych. Sam pokładowy system walki jest jednak na to przygotowany i potraktuje nowe urządzenia wykrywania okrętów podwodnych po prostu jako jeszcze jedne, dodatkowe sensory.

fot. Boeing

Amerykanie są obecni w Polsce i promują Boeing MSA w kontekście planów Marynarki Wojennej związane z pozyskaniem trzech nowych, morskich samolotów patrolowych. Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął nawet fazę analityczno-koncepcyjną postępowania w sprawie pozyskania zdolności do kompleksowego rozpoznania z powietrza i zwalczania okrętów podwodnych (kryptonim Płomyk). Jak na razie wszystkie działania (w tym związane z budową infrastruktury lotniskowej) wskazują na zakup samolotu Airbus C-295MPA Persuader.

Zaproponowanie przez Boeinga MSA jest jednoznaczne z pojawieniem się konkurencji, co daje zawsze klientowi większą możliwość wyboru, a także ułatwia negocjacje ceny i warunków zakupu.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.