Indie szukają wsparcia w starciu z Chinami? [KOMENTARZ]

18 czerwca 2020, 09:42
JIAG-2017-076-689
Wspólne ćwiczenia wojsk brytyjskich i indyjskich, fot. defenceimagery.mod.uk, © Crown copyright 2013
Reklama

Kryzys polityczno-wojskowy, w relacjach Indii i Chin, przekłada się również na poszukiwanie przez obie strony niezbędnych narzędzi propagandowych. Obecnie strona Indyjska odnalazła i szeroko kolportuje w swojej prasie fragment z niedawnego wystąpienia amerykańskiego stałego przedstawiciela przy NATO, sugerując jednocześnie swoim czytelnikom, że "NATO ma Chiny na swoim radarze, tak jak nigdy przedtem". 

W mediach w Indiach można zauważyć serię informacji o NATO wychwalających Sojusz, jako strukturę "potężną" lub nawet "najpotężniejszą na świecie". Jednak należy to traktować jako zagrywkę w działaniach informacyjnych - do wewnątrz kraju, ale również na zewnątrz. Chodzi bowiem o jeden fragment wypowiedzi nie tyle urzędników NATO, co amerykańskiego przedstawiciela przy tym sojuszu obronnym, który dotyczył polityki Chin.  

W trakcie specjalnego briefingu prasowego 16 czerwca bieżącego roku, stały przedstawiciel Stanów Zjednoczonych przy NATO, pani Kay Bailey Hutchison, była pytana przez dziennikarzy z różnych państw o szereg kwestii związanych z bezpieczeństwem, przede wszystkim w kontekście polityki NATO i Waszyngtonu. Padły bardzo zróżnicowane, ale przewidywalne pytania o relacje NATO-Gruzja, NATO-Ukraina, stosunek do obrony państw nadbałtyckich należących do NATO, możliwość redukcji wojsk amerykańskich w Niemczech czy też kwestii związanych z eskalacją działań wojennych w Libii.

Szerokim echem odbiła się jednak wypowiedź dotycząca polityki względem Chin. Pytanie miał zadać szwedzki dziennikarz (Johan Nylander, zajmujący się sprawami Chin w "Dagens Industri"), wskazujący na natężenie obecnie militarnej eskalacji w Azji. Jego zdaniem następującej wraz z działaniami Chin względem spornych wysp w regionie, a także pojawiania się prowokacji wobec Tajwanu, Japonii oraz Indii. Szwed był ciekaw czy zdaniem strony amerykańskiej istnieje ryzyko wystąpienia jakiejś szerszej konfrontacji. Jak również, dopytywał się o stosunek NATO do stabilności w Azji.

Pani Kay Bailey Hutchison, podkreśliła, że NATO rzeczywiście obserwuje wydarzenia również we wspomnianej przestrzeni azjatyckiej. Wskazała później na konkretne elementy w zakresie działań chińskich, które budzą zastrzeżenia z perspektywy amerykańskiej i partnerów Stanów Zjednoczonych. Pojawiało się odniesienie do Morza Południowochińskiego, ale również sytuacji w Hongkongu czy też technologii 5G. Zdaniem amerykańskiego przedstawiciela przy NATO obawy budzą również działania wokół inicjatywy Pasa i Drogi (Belt and Road), ale też chińskie postępowanie względem problematyki ochrony własności intelektualnej czy postępowania z systemem taryfowym bazującym chociażby na zasadach WTO.

Kay Bailey Hutchison zauważyła, że w ocenie Waszyngtonu oraz sojuszników z NATO istnieje przekonanie, że Chiny powinny być partnerem, szczególnie w zakresie budowania bezpieczeństwa na świecie. Jednak, obecnie Pekin nie wykazuje dobrej woli w tym zakresie. Stąd też Stany Zjednoczone oraz ich partnerzy z NATO zaczynają tym samym dogłębniej przyglądać się aktywności chińskiej, oceniając ryzyko. Robiąc to z nadzieją na ewolucję postawy chińskiej, ale jednocześnie przygotowując się na wszelkie scenariusze. Podkreśliła, że działają tak państwa członkowskie, ale nie NATO, jako cała struktura.  

Wspomniany fragment z briefingu o relacjach z Chinami, został szeroko skomentowany w prasie indyjskiej. To nie zaskakuje, gdyż oba mocarstwa – Indie i Chiny, nie są obecnie w stanie doprowadzić do pełnej deeskalacji w spornym wysokogórskim rejonie swojej umownej granicy. Wręcz przeciwnie, raz po raz słyszymy o eskalacji – w tym również pierwszych ofiarach śmiertelnych (po stronie indyjskiej i według niepotwierdzonych informacji także po stronie chińskiej). 

W Indiach sprawnie pominięto wszelkie dyplomatyczne hamulce z wypowiedzi Kay Bailey Hutchison (przede wszystkim zastrzeżenie perspektywy oceny ze strony państwa-członkowskiego NATO, nie całego NATO), skupiając uwagę na zbitce pojęć: NATO-obserwacja działań-Chiny. Mimo, że w odpowiedzi na pytanie szwedzkiego dziennikarza nie pojawiło się żadne bezpośrednie odwołanie się do obecnych napięć pomiędzy Indiami i Chinami.

Oczywiście po spotkaniu najwyższych przedstawicieli państw członkowskich NATO w Londynie z 2019 r. dobrze wiadomo, że sojusznicy dokładniej niż dotychczas przyglądają się aktywności chińskiej wobec Ameryki Północnej oraz Europy (objętych ochroną natowską). Takie pozycjonowanie wypowiedzi Kay Bailey Hutchison jest przede wszystkim interesującym punktem odniesienia dla obecnych i przyszłych starań Waszyngtonu w zakresie prób zacieśniania relacji z władzami New Delhi. Tym samym, walki na pięści, kije i kamienie to nie jedyne zmagania toczone wobec napięć w rejonach wysokogórskiej linii rozgraniczenia Indii i Chin.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
mobilny
piątek, 19 czerwca 2020, 15:16

....Niech Indie NATO sobie tyłka nie wycierają....

Alfret
piątek, 19 czerwca 2020, 11:47

Ten zolnierz po srodku to jakas trzecia sila! Skacze nienaturalnie jak Superman, cienia w okopie nie widac?!... Fotomontaz jakis?

Fotograf
piątek, 19 czerwca 2020, 16:48

Nie widzisz ze slonce popoludniowe pada pod katem, cien tego zolnierz jest poza kadrem na dole, zaden fotomontaz...

Olo
piątek, 19 czerwca 2020, 11:36

źle musi się dziać z Indiami skoro szukają wsparcia w obliczu "konfliktu" na kije, pręty, kamienie i pięści. Jeżeli przedstawiciele stron nie potrafią dogadać się "dyplomatycznie" to zmienia się przedstawicieli aż do skutku czyli załagodzenia konfliktu. Bo alternatywą jest konflikt zbrojny którego, tak naprawdę, nikt nie chce.

Niuniu
piątek, 19 czerwca 2020, 06:59

Tak naprawdę to należało by przyjżeć się obecnej polityce wewnętrznej urzędującego Prezydenta Indii. jest delikatnie mówiąc "kontrowersyjna" i bardzo negatywnie oceniana przez Zachodnie Demokracje. To skrajny nacjonalista jesli nie wręcz faszysta. To co się obecnie tam dzieję to jeszcze gorsze zachowania niż w "komunistycznych" Chinach. No ale wróg Naszego wroga to Nasz przyjaciel. Tylko dla czego Naszym wrogiem są Chiny?

bax
czwartek, 18 czerwca 2020, 23:37

Hindusi by się wstydzili, największy na świecie od 50 lat importer broni na świecie a oni po utopieniu tryliardów dolarów w broń pełzają się przez NATO... W Kalkucie slamsy kosztem ludności a oni uzbrojeni po zęby a jak przychodzi co do czego to szukają sojuszników.

mareczex
czwartek, 18 czerwca 2020, 23:35

Z tekstu wynika ,że zdaniem NATO Chiny powinny być partnerem...Jednak co wynika bycia partnerem NATO i USA to już od dawna wiadomo: NALEŻY SIĘ PODPORZĄDKOWAĆ I ROBIĆ TYLKO TO NA CO POZWOLĄ AMERYKANIE. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że różne państwa mają różne interesy i nie każdego włożysz do kieszeni jak najjaśniejszą Polskę i Polaków. Jak będziesz chciał być partnerem dla NATO to zaraz tobie wywołają wiosnę arabską jak w Syrii, to zaraz tobie rozszerzą granice NATO pod sam nos.

Troll pod sam nos
piątek, 19 czerwca 2020, 09:06

Bełkot aż mózg boli. Główne przesłanie? USA i NATO jest "be"! Z tekstu n i c nie wynika, co napisałeś. A nagatywne wtręty o rozszerzaniu granic NATO pod sam nos oraz "arabskiej wiośnie" dowodzą o rosyjskim trollowaniu. Pisz do Sputnika.

No
piątek, 19 czerwca 2020, 10:08

Prawda boli?

Fg
piątek, 19 czerwca 2020, 13:23

Rosyjska prawda czyli kłamstwo nie boli bo nikt notmalny nie bierze tego pod uwagę

Gaspode
piątek, 19 czerwca 2020, 11:01

Was na pewno. Dlatego Ruski nigdy słowa prawdy nie powiedział.

mobilny
piątek, 19 czerwca 2020, 15:19

....po części prawda....zdanie swoje każdy przedstawić może ale nie szukajcie trolli na siłę wśród swoich bo zamieniacie się w czerwonych których odmienne myślenie w oczy koli....

jednak boli...
niedziela, 21 czerwca 2020, 12:45

Nie po części tylko po całości.

chagidiel
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:24

NATO nie ma nic do sytuacji w ktorej granice panst sa terenem spornym, brak jednoznacznego TAK w swietle miedzynarodowego prawa. tska sytuacja jest takze pomiedzy Grecja a Turcja i pomimo ze oba te kraje sa w NATO to art 5 moze nie zadzialac jednomyslnie. KTO stanie pi ktorej stronie to tylko i wylacznie wola politycznych decydentow poszczegolnych panstw.

olo
piątek, 19 czerwca 2020, 07:50

NATO może sprzedawać broń lub ja podarować a jeszcze cenniejsze są informacje wywiadowcze czy szkolenie specjalistów. Szkoda, że obecne Indie to kraj wrogo nastawiony do Europejczyków i masowo mordujący i przesiadujący chrześcijan. Mam nadzieję, że nim ktokolwiek udzieli jakiekolwiek wsparcie Indiom wymusi zmianę nastawienia do Europejczyków w Indiach. Inaczej niech się tłuką. Indie nie mają szans w konflikcie bo Pakistan tylko czeka na odpowiedni moment.

Szyderca
czwartek, 18 czerwca 2020, 20:15

Och jakby USA chciały, by się ziścił ich wymarzony sen o wojnie z Chinami hinduskimi rękami! Jak bardzo USA chcą i starają się judzić Indie do wojny z Chinami. "Niestety" jak wszystkie geostrategiczne pomysły USA ostatnich 30 lat, tak i ten jest nierealny i kretyński. Indyjska partia rządząca może grać kartą nacjonalizmu i wykorzystywać graniczne incydenty do poszerzania władzy i odbierania praw mniejszościom narodowym, ale nawet w swoim nacjonalistycznym zacietrzewieniu nie szuka prawdziwego konfliktu z Chinami i szczucie Hindusów na Chiny skończy się tak jak amerykańskie szczucie Rosjan na Chiny czy Chin na Rosję. Prymitywizm amerykańskiej dyplomacji jest żenujący. Jak USA to tacy przyjaciele Indii, to dlaczego nałożyli na Indie tyle sankcji gospodarczych i wizowych? Myślą, że Hindusi tego nie pamiętają? I nie pamiętają dziesięcioleci antyindyjskiej polityki USA i popierania Pakistanu? :)

Po co aż taka manipulacja?
piątek, 19 czerwca 2020, 09:17

W artykule nie ma nic relacji USA - Indie. A Ty co? No właśnie! Och, jak Rosja pragnie pogrążyć USA. Och jak te ruskie trolle modlą się żeby cos obraźliwego, i choćby najbardziej głupiego "przylepic" Trumpowi i Ameryce. A już wymyslanie wniosków nt USA, po raptem słabiutkiej sugestii.... HINDUSOW... w sprawie relacji NATO-Chiny, to już majstersztyk.... antyamerykańskosci, naiwności, trywialnosci i myślenia życzeniowego.. ale Moskwy. Niestety prymitywizm twojej tej tak żałosnej, prostackiej manipulacji wypowiedzią HINDUSOW jest tak wyraźny, że chyba tylko zaspane przedszkolaki jej nie wyłapią.

df
czwartek, 18 czerwca 2020, 19:08

To Chiny celowo eskalują sytuację wysyłając sygnał Indiom by te nie angażowały się zbytno po stronie USA w konflikt na Pacyfiku i nie ograniczały tranzytu przez porty Oceanu Indyjskiego natomiast reakcja Indii to potwierdza świadcząc o obawie przed Chinami i próbie lewarowania Chin NATO i zaangażowania USA w konflikt. Rosja podobnie dostałaby po łapach gdyby zaczęła kombinować z Amerykanami, póki siedzi cicho jak truś jest bezpieczna. Co więcej Rosja antycypuje rozwój zdarzeń i deeskaluje presję Chin zanim ta nastąpi odstępując np. fragment swojego terytorium w zakolu Amuru zyskując tym czas i chwilowe zadowolenie giganta z Południa.

Ech
czwartek, 18 czerwca 2020, 17:06

Amerykanom spada to jak z nieba. JEsli beda chcieli znowu rozrube zrobic to podbnie jak w Iraki czy Afgastanie beda mieli wielu zojusznikow. W czepku urodzni.

Zabawne
piątek, 19 czerwca 2020, 09:19

Slabiutka polszczyzna. Slabiutka manipulacja. Slabiutka dezinformacja. Slabiutka troll-akcja.

ech ta dzika Montana
piątek, 19 czerwca 2020, 22:33

Popatrz co się stało z tym pastuszkowem, tak cienko przędą, że uruchomili już nawet 7 "garnitur" .

Victor
czwartek, 18 czerwca 2020, 15:14

Z powiedzenia: Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, wynika że teraz Indie powinny nawiązać ścisłą współpracę z USA. Na pewno nie uzyskają wsparcia do Rosji, która kreuje się na przyjaciela komunistycznych Chin, sama obawiając się chińskiej ekspansji. Rosja może dążyć do ukierunkowania chińskiej ekspansji na południe, licząc że uwikłanie tam Chin odsunie ich dążenia do zmiany granicy z Rosją. Jednak Chiny kwestionowały i dalej kwestionują przebieg wspólnej granicy ustalonej traktatem w Nerczyńsku w 1689r. i cały czas przypominają o tej "niesprawiedliwości".

mobilny
piątek, 19 czerwca 2020, 15:20

.....ChRL nie jest Komunistycznym państwem, takim było za czasów MaO!!!! Skończcie z tym na litość....

No
piątek, 19 czerwca 2020, 10:10

KOMUNISTYCZNA, to jest EU

Ech
czwartek, 18 czerwca 2020, 17:07

Rosja ma dosc dobra dyplomacje. Narazie sa przjacilmi i Indii i Chin, choc chyba jednak bardziej Indii

Lubinka
czwartek, 18 czerwca 2020, 14:18

Patrząc po komentarzach bliżej nam do komunistycznych Chin niż demokratycznych Indii, ciekawe. Współpraca INDIE-NATO jest nam jak najbardziej na rękę, sami też powinniśmy podjąć działania i spróbować nawiązać kontakty biznesowo-naukowe.

Polak
piątek, 19 czerwca 2020, 09:33

Zaraz, hola! Jakim "nam"?? Tu jest ewidentny wysyp antyamerykańskich trolli. Dominuje fatalna polszczyzna, we wpisach przebijają się pospolite, oczywiste rusycyzmy i wyraźne sugestie jakie to USA jest niedobre. Polakom "bliżej" do Chin? Wątpię. I to bardzo. Chiny to wredny, anty społeczny, antyludzki komunistyczny reżim jak Rosja, z gułagami, obozami "reedukacyjnymi", dysydenci w Chinach "znikają" czasem szybciej niż nawet w "demokratycznej" Rosji, polityczne aresztowania są na porządku dziennym, wystarczy popatrzeć na Hongkong. Do tego totalna, niespotykana nigdzie na świecie inwigilacja całego narodu, rasizm, prześladowanie i eksterminacja całych grup etnicznych by nie powiedzieć wręcz ludobójstwo. I nam Polakom, walczącym od setek lat "o wolność nasza i waszą" miało by być bliżej do tego reżimu? Bardzo fałszywy wniosek. Nie każdy, kto pisze "po polsku" jest jednym z n a s!! A wniosek o współpracy Polski z Indiami popieram jak najbardziej.

Kamil
czwartek, 18 czerwca 2020, 14:04

Incydenty wywołane przez Chiny to tylko zmyłka, ewentualnie sprawdzian gotowości poszczególnych przeciwników. Moim zdaniem prawdziwy teatr działań to Syberia i reszta Rosji aż po ural a głównym sprzymierzeńcem Rosji w Azji są Indie i to jest test sprawdzający czy można na tym odcinku stworzyć front w razie ataku Chin na Rosję. Dlatego chcą ufortyfikować się na Wyżynie tybetańskiej. Chiny nie mają interesu na półwyspie indyjskim co innego wyludniona Syberia z jej bogactwami naturalnymi i dostępem do Arktyki.

Tomasz
czwartek, 18 czerwca 2020, 14:00

Nie lekceważyłbym determinacji Hindusów. Posiadają pewne braki w wyszkoleniu, organizacji i sprzęcie - ale szybko to nadrabiają. Potencjalnie są bardziej ludne i mają większy potencjał od Chińczyków, jeszcze nie do końca wykorzystany.

matematyk
czwartek, 18 czerwca 2020, 19:20

Co z tego skoro siła Indii rośnie w postępie arytmetycznym podczas gdy Chin w logarytmicznym

seba
czwartek, 18 czerwca 2020, 12:58

Tonący brzytwy się chwyta. Dostali lanie od Chińczyków i szukają teraz sojuszników. Ale Amerykanie coś o tym wiedzą, bo podczas wojny koreańskiej Chińczycy też bardzo ładnie spuścili manto Amerykanom, o mało nie unicestwiając oddziałów amerykańskich na półwyspie. Chiny to nie jest taki łatwy orzech do zgryzienia tak jakby sobie dejwidek o tym fantazjował.

Anty
czwartek, 18 czerwca 2020, 16:11

Seba, wez ty moze o Wojnie Koreanskiej poczytaj najpierw:D

czytelnik D24
czwartek, 18 czerwca 2020, 14:15

Oj seba seba. Lanie to dostali Chińczycy. Zginęło ich ok pół miliona (plus 700 tys rannych), kolejne pół miliona żołnierzy KRLD i blisko milion zabitych cywilów w KRLD.

czwartek, 18 czerwca 2020, 16:17

Oj chyba nie znasz historii a szczególnie tej wojny. "Zaistniała sytuacja dała pretekst do działania Chinom. Już 25 września chiński sztab generalny (tj. w jego imieniu gen. Nieh Jung-Czen)21 poinformował ambasadora Indii w Pekinie K. M. Pannikara22, że ChRL będzie musiała zareagować „stosownie do działań Waszyngtonu”. Jeszcze 1 października Zhou Enlai (Czou En-Laj), minister spraw zagranicznych ChRL ostrzegał ONZ i USA przed przekroczeniem ustalonej linii (tj. 38 równoleżnika). Dla ChRL było to równoznaczne z atakiem na ich sojusznika.23 ONZ (USA) zaproponowały zawieszenie broni i uznanie siłowego zjednoczenia Korei, ale już 16 października 370. pułk piechoty 124. dywizji z XLII Armii „Chińskich Ochotników Ludowych”24 w sile ok. 2500 żołnierzy przeszedł Jaul w rejonie Wan Po Jin. 20 października: specjalna jednostka „56” w sile 5000 żołnierzy przeszła Jaul w rejonie Antung i Changing. 25 października wojska Republiki Korei starły się ze znacznymi siłami chińskimi w rejonie Onjong. Z marszu armia „Chińskich Ochotników Ludowych”, silnym uderzeniem (2 XI) zmiotła z powierzchni ziemi amerykański 7. pułk 26. dywizji. W tym samym czasie inne oddziały 26. dywizji napotkały bardzo silny opór w pobliżu Sudong. Amerykański 8. pułk kawalerii stracił połowę żołnierzy, kilkadziesiąt samochodów i dział, a 6. dywizja południowokoreańska została rozbita i przestała istnieć jako zorganizowana jednostka. Po początkowych sukcesach oddziały chińskie niespodziewanie zaprzestały walki i przeszły do działań charakterystycznych bardziej dla partyzantów niż regularnej armii. Chińczycy unikali pokazywania się w dzień. Przemieszczali się nocą i pojawiali się nagle przed liniami ONZ, a obrońcy nie mogli użyć wówczas ciężkiego sprzętu. Żołnierze często walczyli na bagnety25. Potyczki kończyły się równie nagle jak się rozpoczynały, a Chińczycy wycofywali się w góry. Dowództwo amerykańskie niepokoiła skuteczność tych ataków, a wszelkie próby zaskoczenia wroga kończyły się fiaskiem. Tak jak gdyby Chińczycy byli uprzedzeni o zamiarach amerykanów.26 MacArthur nie tracił jednak optymizmu i przygotował nową ofensywę. (24)27 25 listopada na północ wyruszyła VIII Armia i piechota morska. Akcja ta była jednak źle przygotowana28 i ofensywa utknęła po czterech dniach. W końcu listopada oddziały ONZ znalazły się w odwrocie cofając się w stronę Hyngnam. W ciągu kilku dni flota 109 okrętów ewakuowała 91 tys. koreańskich uchodźców, 105 tys. żołnierzy, 17 tys. pojazdów i 375 tys. ton sprzętu. 1 stycznia 1951 r. 400 tys. żołnierzy chińskich i 100 tys. północnokoreańskich rozpoczęło nową ofensywę, której 200 tys. żołnierzy ONZ nie mogło zatrzymać. 3 stycznia dowódca VIII Armii gen. Ridgway29 zarządził ewakuacje Seulu (4 stycznia wojska komunistyczne zajmują miasto) i okopanie się na linii biegnącej od Phionghtek nad Morzem Żółtym do Samczhok nad Morzem Japońskim" Niestety ale w walkach wojsk lądowych to chńscy "ochotnicy " byli skuteczniejsi, bowiem to nie byli jacys poborowi a w dużej części zaprawieni w walkach weterani z wojsk kuomintangu jacy w obliczu przegranej przeszli na strone komunistów aby przeżyć. Mao aby ich sie pozbyc wysłał ich do Korei. Dlatego później ta część z nich jaka dostała sie do niewoli nie chciała wracac do Chin. Duże straty korpusu ochotników chinskich były wynikiem późniejszych nalotów dywanowych jakie zrównały teren Korei Pólnocnej z ziemia. Przypomnę że amerykanie zrzucili tam więcej bomb niż w całej 2 wojnie światowej. Amerykanów walczyło w Korei 2,5 mln zgineło ich 158 tysięcy oraz 30 tysięcy innych żołnierzy ONZ . Wysokości straty wojsk korei południowej tak jak północnej nie znamy. W sumie koreańczyków z północy zgineło 1-2mln( z tego ogromna ilość padła ofiarą nalotów oraz siepaczy Li Syng Mana, liczbe tych ofiar południowokoreańskie organizacje oceniają na co najmniej 200 tysięcy) a z południa 1,5 mln. Aha chińczyków zgineło 380 tysięcy 600 tysięcy odniosło rany.

Normalny
piątek, 19 czerwca 2020, 09:45

Brawo, dziękujemy. Pięknie udowodniles agresję Chin. I nic jak widac do dziś się nie zmieniło. Komunizm, mniej czy bardziej "demokratyczny", to widać zawsze i wszędzie krwiożerczy reżim pazerny na władzę i dominację nad innymi. Mnie wystarczy.

mobilny
piątek, 19 czerwca 2020, 15:22

....mniam....racja ....a przy okazji to USA dokladnie opisałeś....otworz oczy włącz myślenie....polaku wstań....

Kiks
czwartek, 18 czerwca 2020, 14:11

Fantasta z ciebie :D

Mongolia
czwartek, 18 czerwca 2020, 12:56

Zapraszamy na mongolian lamb Dodaje otuchy

Tweets Defence24