- WIADOMOŚCI
Rosja wejdzie tam, gdzie Ameryka się cofa? [KOMENTARZ]
Waszyngton wycofuje się. Europa pozostaje bez ochrony. Decyzja Stanów Zjednoczonych o wycofaniu się z kluczowych organów międzynarodowych nie ma charakteru wyłącznie administracyjnego. Ma ona skutki polityczne i zmienia środowisko, w którym zarządzane są naciski, wpływy i zakłócenia.
The article has been published in Defence24.com in English language. Click here to read.
Administracja Trumpa przedstawiła wyjście z 66 organizacji międzynarodowych jako całkowite zerwanie z marnotrawstwem, ideologią i wrogimi programami. Taka jest oficjalna wersja. Rzeczywistość jest inna. Opuszczając wybrane struktury, Stany Zjednoczone opuszczają również części systemu przeznaczonego do radzenia sobie z presją poniżej poziomu otwartego konfliktu. Najbardziej szkodliwym przykładem jest wycofanie się z Europejskiego Centrum Doskonałości ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym w Finlandii. Nie jest to kwestia techniczna. Nie jest to kwestia symboliczna. Ma to bezpośredni wpływ na sposób identyfikowania, śledzenia i reagowania na wrogie działania.
HybridCoE to miejsce, w którym dzieli się doświadczeniami i identyfikuje wzorce. To miejsce, gdzie gromadzone i analizowane są wnioski dotyczące sabotażu, cyberaktywności, dezinformacji, presji migracyjnej i ingerencji politycznej. Nie jest to teoria. Jest to codzienna praktyka. Rosja konsekwentnie i celowo wykorzystuje te narzędzia w całej Europie. Wycofując się z HybridCoE, Stany Zjednoczone osłabiają wspólną świadomość i spowalniają koordynację. Dla państw znajdujących się na pierwszej linii frontu nie jest to kwestia abstrakcyjna. Jest to kwestia operacyjna.
Sytuację pogarsza moment, w którym to się dzieje. Zaledwie kilka dni po spotkaniu Koalicji Helsińskiej (Finlandia, Szwecja, Norwegia, Dania, Estonia, Łotwa, Litwa i Islandia) w celu omówienia ściślejszej współpracy w regionie bałtyckim i nordyckim, Waszyngton wycofuje się z jednej z kluczowych platform stworzonych właśnie w tym celu. Z jednej strony pojawiają się apele o jedność i koordynację. Z drugiej strony następuje wycofanie się z głównego centrum zajmującego się presją hybrydową. Kontrast jest ostry. W Moskwie nie pozostanie to niezauważone.
Oprócz HybridCoE, Stany Zjednoczone wycofują się z szerszego zestawu międzynarodowych ram, które kształtują normy, budują potencjał i umożliwiają koordynację. Obejmują one platformy współpracy powiązane z Międzynarodową Organizacją ds. Migracji, części systemu Rady Praw Człowieka ONZ, struktury współpracy z UNESCO, wybrane mechanizmy koordynacyjne w ramach Światowej Organizacji Zdrowia, ramy instytucjonalne Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju, organy polityczne Międzynarodowej Organizacji Pracy oraz kanały współpracy powiązane z UNFPA. Nie są to marginalne organy. Są to miejsca, w których wywierany jest wpływ i kształtowane są standardy.
Biały Dom twierdzi, że instytucje te są ideologiczne, nieskuteczne i zbędne. Nie o to jednak chodzi. Presja poniżej poziomu otwartego konfliktu nie znika, ponieważ ktoś odrzuca instytucje, które się nią zajmują. Nie zatrzymuje się. Nie czeka. Dostosowuje się. Bada. Wykorzystuje luki. Opuszczenie HybridCoE i podobnych platform nie eliminuje wyzwania. Eliminuje narzędzia służące do obserwacji, zrozumienia i reagowania, zanim sytuacja się rozprzestrzeni.
Istnieje również efekt strukturalny. Kiedy Stany Zjednoczone opuszczają dane miejsce, przestrzeń ta nie pozostaje pusta. Zostaje wypełniona. W kontekście europejskim „ten drugi” jest oczywisty. Rosja ma długą historię wykorzystywania obecności instytucjonalnej, statusu obserwatora, nieformalnych kanałów i równoległych platform do rozszerzania swojego zasięgu. Ograniczenie udziału Zachodu nie osłabia tej gry. Upraszcza ją.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa europejskiego jest to bardzo zły ruch. W czasach, gdy presja jest ciągła i wielopoziomowa, ograniczenie zaangażowania w struktury stworzone właśnie po to, aby nią zarządzać, przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Współpraca będzie kontynuowana. Europejczycy dostosują się. Jednak bez udziału Stanów Zjednoczonych w HybridCoE i powiązanych strukturach znaczenie, tempo i poparcie polityczne tych mechanizmów ulegną zmianie. A ta zmiana będzie zauważalna.
Nie chodzi tu o obronę biurokracji. Chodzi o obronę obecności. Wpływy nie istnieją w próżni. Jeśli jeden gracz opuszcza stół, miejsce zajmuje inny. Odchodząc od HybridCoE i innych instytucji międzynarodowych, Waszyngton nie upraszcza środowiska. Przekształca je. A w Europie to przekształcenie tworzy przestrzeń – przestrzeń, którą Rosja jest gotowa wykorzystać.
Defence24 zwrócił się do HybridCoE z prośbą o komentarz w sprawie wycofania USA z tej struktury.



PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142