Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Płonące tankowce, bombowce i rakiety. Wielka wojna o cieśniny?

B-1B
Bombowiec B-1B
Autor. Senior Airman Leon Redfern/USAF

Stany Zjednoczone zwiększają presję na Iran, by ten odblokował cieśninę Ormuz dla żeglugi. Teheran nie zamierza jednak ustąpić, a wspierani przez niego Huti blokują drugą kluczową cieśninę Bab-el-Mandeb. Pojawiają się też doniesienia o relatywnie szybkiej odbudowie zniszczeń powstałych w poprzednich etapach operacji.

Amerykańskie dowództwo CENTCOM, odpowiedzialne między innymi za działania na Bliskim Wschodzie, poinformowało o zakończeniu trzynastej już nocy nalotów na obiekty wojskowe w Iranie, prowadzonych w celu ograniczenia zagrożenia dla żeglugi w cieśninie Ormuz. Zaatakowane miały zostać między innymi punkty składowania bezzałogowców, elementy dowodzenia i łączności oraz systemy służące do obserwacji celów morskich.

Bój o cieśniny - jaka skuteczność

USA wznowiły naloty na cele w Iranie po tym, jak Teheran rozpoczął systematyczny ostrzał statków przepływających przez cieśninę Ormuz w pobliżu Omanu. Zakres uderzeń jest stopniowo zwiększany, niedawno włączono do nich bombowce B-1B. Amerykanom wciąż nie udaje się jednak stłumić irańskich zdolności do ognia rakietowego i dronowego, a duża część zniszczeń, w infrastrukturze takiej jak umocnione bazy czy mosty, jest szybko odbudowywana. Pisał o tym „The Wall Street Journal”.

Skuteczność kampanii powietrznej budzi wątpliwości także wśród Izraelczyków. Jednocześnie Teheran cały czas prowadzi uderzenia na cele w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii, gdzie rozmieszczone są amerykańskie bazy, atakowano też bazę w Katarze. Prowadzi to do zniszczeń infrastruktury wojskowej, ale też cywilnej, w tym uszkodzeń sieci energetycznej (w Kuwejcie wydano zalecenie oszczędzania prądu). Inaczej niż w maju 2026 roku i na początku czerwca przed zawarciem porozumienia o zawieszeniu broni, Amerykanie nie są w stanie odpowiednio skutecznie osłaniać tankowców przepływających przez Ormuz, być może dlatego że Iran zmienił rozmieszczenie sił lub dostosował taktykę. Kolejna eskalacja konfliktu to zamknięcie cieśniny Bab-el-Mandeb przez wspieranych przez Iran Hutich. Doszło tam do uderzenia na co najmniej jeden tankowiec.

Reklama

Według CBS News Amerykanie obawiają się też zużycia pocisków przechwytujących (np. do Patriotów) oraz broni precyzyjnej (np. rakiet typu Tomahawk). Z drugiej strony, cały czas dysponują dużymi zapasami prostszego uzbrojenia w rodzaju bomb szybujących JDAM czy pocisków Hellfire. Oznacza to, że USA są w stanie kontynuować uderzenia na cele naziemne w Iranie, także te bardziej wrażliwe (np. infrastruktura energetyczna). Tyle że nie są w stanie zapobiec atakom na własne instalacje ani na instalacje sojuszników, cały czas prowadzonym przez Iran.

Eskalacja i polaryzacja

Jednocześnie cały czas pojawiają się doniesienia o możliwej eskalacji konfliktu. Prezydent USA Donald Trump zagroził przeprowadzeniem jeszcze silniejszych uderzeń na Iran. Zgodnie z doniesieniami „The New York Times”, Teheran odrzucił propozycję zawieszenia broni przekazaną za pośrednictwem władz Iraku. Trump stwierdził też, że szkody wyrządzone przez Iran statkom, ładunkom oraz powiązanemu z nimi mieniu będą pokrywane z irańskich środków będących pod kontrolą Stanów Zjednoczonych. Szef irańskiego MSZ odpowiedział, że takie postępowanie stanowiłoby „precedens o charakterze zapalnym”.

Pojawiają się informacje o tym, że kolejnym etapem irańskiego odwetu mogą być uderzenia na Izrael, jednak to zapewne wywołałoby odwet Tel Awiwu. Irańska Gwardia Rewolucyjna groziła nawet Wielkiej Brytanii i Bułgarii, skąd startują amerykańskie samoloty (w wypadku Bułgarii – tylko powietrzne tankowce, z Wielkiej Brytanii – także bombowce). O możliwości intensyfikacji ataków świadczy przerzut amerykańskich samolotów tankowania powietrznego na Bliski Wschód, obserwowany przez kanały monitorujące. Analogicznie zapewne przerzucane jest lotnictwo taktyczne – myśliwce F-16 czy F-35 oraz F-15EX.

Na to wszystko nakłada się niekorzystna dla Amerykanów dynamika w Kongresie. Wobec wojny sceptyczna jest większość opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych. Wniosek o dodatkowe finansowanie dla Pentagonu przeszedł co prawda niewielką większością w Izbie Reprezentantów, ale jest mało prawdopodobne, by zaakceptował go Senat.

To blokuje możliwości składania dodatkowych zamówień na amunicję i remonty sprzętu. I nawet jeśli część z tych kontraktów (np. na Patrioty czy Tomahawki) byłaby realizowana w dłuższym terminie, to prace remontowe, a także zakupy prostszej amunicji i dodatkowe szkolenia można by realizować dużo szybciej. To osłabia możliwości oddziaływania USA, i Iran zapewne to dostrzega. Z drugiej strony, również Teheran jest zainteresowany tym, by do pełnoskalowej wojny nie doszło. Bo o ile wyrzutnie rakiet ma schowane pod ziemią, to elektrownie czy rafinerie – już nie. A tamtejsza gospodarka jest w bardzo złym stanie. I nawet jeśli system represyjny jest w stanie rozstrzelać (dosłownie, jak było to na początku roku) każdy protest liberalnie nastawionej części społeczeństwa, to trzeba go finansować. Iran sam narzuca sobie zresztą – przynajmniej na razie – ograniczenia, choćby związane z powstrzymywaniem się od ataków na lądowe cele w Arabii Saudyjskiej i ZEA. „Zbiegiem okoliczności” te dwa państwa udowodniły już podczas konfliktu rozpoczętego amerykańsko-izraelskim uderzeniem 28 lutego, że są w stanie wykonywać uderzenia lotnicze na cele w Iranie.

Reklama

Obecnie więc Bliski Wschód znalazł się w klinczu, i to w sytuacji, gdy znaczna część globalnych rezerw ropy naftowej została już zużyta, a Iran liczy na to, że sytuacja gospodarcza zmusi Amerykanów do ustępstw. USA obawiają się jednak utraty wiarygodności sojuszniczej i utworzenia niebezpiecznego precedensu. Spór o kontrolę nad cieśniną Ormuz, którą Iran uważa za terytorium przeznaczone do jego kontroli (nawet jeśli chodzi o obszary położone w pobliżu Omanu), może stać się przyczynkiem do pełnoskalowej wojny o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Oczywiście taki scenariusz nie jest przesądzony i możliwe są też inne. Niemniej sytuację na Bliskim Wschodzie należy obserwować i wyciągać wnioski, zarówno na szczeblu polityczno-strategicznym, jak i wojskowo-taktycznym.

Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować