Reklama
  • KOMENTARZ
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE
  • POLECANE

Obywatele Ukrainy popełniają najwięcej dywersji w Polsce. Ta statystyka nie mówi wszystkiego

Największym sukcesem rosyjskich operacji w Polsce nie jest sam akt sabotażu, ale to, kto zostaje uznany za sprawę. Po większości incydentów w przestrzeni publicznej pojawia się przede wszystkim informacja o „obywatelu Ukrainy”. Kreml osiąga swój cel, czyli osłabienie zaufania społecznego i relacji między Warszawą a Kijowem. To wszystko praktycznie bez militarnego zaangażowania Rosji.

sabotaż akt dywersji polska kolej tusk
Premier Donald Tusk na miejscu zdarzenia.
Autor. Kancelaria Premiera/CC BY-NC-ND 3.0 PL

Przeczytaj cały raport: https://defence24.pl/geopolityka/ile-atakow-udalo-sie-zatrzymac-ujawniamy-kulisy-walki-z-rosyjskimi-atakami-hybrydowymi-na-polske-raport

Z jednej strony niezwykle trudno mówić o tym, że dominującymi sprawcami ataków w Polsce są Ukraińcy. Przede wszystkim z uwagi na ogrom pomocy przekazanej zarówno na poziomie państwowym - zarówno w postaci sprzętu wojskowego, pożyczek, transferów finansowych, jak i wsparcia na poziomie dyplomatycznym, ale przede wszystkim obywatelskim. Tysiące Polek i Polaków, którzy m.in. otwierali drzwi swoich domów, uczestniczyli w zbiórkach pieniężnych oraz przekazywali uchodźcom artykuły pierwszej potrzeby. Z drugiej strony, mając na względzie tak silne relacje polsko-ukraińskie naturalnym jest, że Ukraińcy są priorytetem dla rosyjskich służb, które biorą również pod uwagę coraz to częściej pojawiające się nastroje anytukraińskie w Polsce.

Rosyjskie działania hybrydowe zarówno wobec Polski, jak i pozostałych członków NATO mają charakter długotrwały i planowy. Ich celem nie jest natychmiastowe wywołanie kryzysu, lecz systematyczne niszczenie stabilności państwa i testowanie jego odporności w każdej domenie, od przestrzeni informacyjnej, przez cyberprzestrzeń, po infrastrukturę krytyczną.

Reklama

Angażowanie określonych narodowości, przede wszystkim Ukraińców, ma na celu zaburzenie relacji na linii Kijów-Warszawa oraz zwiększanie nastrojów antyukraińskich w Polsce, jak i w pozostałych państwach UE. Jednocześnie Rosja stara się maskować swoje działania poprzez werbowanie osób niebudzących podejrzeń z punktu widzenia realizowania operacji hybrydowych, spoza obszarów byłego ZSRR, czy też Europy Środkowo-Wschodniej np. Hiszpan pochodzenia rosyjskiego, obywatel Kanady czy Kolumbii.

Podatni na werbunek

Do realizacji zadań dywersyjnych nie są już tak często wykorzystywani agenci lub stali współpracownicy rosyjskich służb. Obecnie na popularności zyskuje angażowanie tzw.proxy agentów czyjednorazowych agentów.

Szczególnie podatne na werbunek przez rosyjskie służby specjalne są osoby pochodzące z terenów:

-       okupowanych od 2014 roku: Donbasu (obwody doniecki i ługański) oraz Krymu,

-       okupowanych od 2022 roku lub frontowych (obwody zaporoski, chersoński i dniepropietrowski),

-       o mieszanej tożsamości kulturowej (obwody charkowski, mikołajowski, odeski i sumski).

Wpływ na decyzje dotyczące podjęcia współpracy z rosyjskimi służbami wywiadowczymi mają następujące czynniki:

-       podatność na rosyjską narrację,

-       posiadanie rosyjskiego paszportu,

-       propozycje gratyfikacji finansowej,

-       obietnica pracy za granicą,

-       szantaż,

-       rekrutowanie do lokalnej milicji lub innych struktur paramilitarnych,

-       umieszczanie w obozach filtracyjnych,

-       konieczność opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania.

Werbowani są zazwyczaj młodzi mężczyźni, posiadający przeszłość w wojsku lub innych organizacjach paramilitarnych, często powiązani ze środowiskiem przestępczym.

Autor. Defence24

Cennik dywersanta

Rekrutacja oraz dalsza komunikacja odbywają się głównie poprzez media społecznościowe i aplikacje (np. Telegram, VK – popularny serwis społecznościowy pochodzący z Rosji, TikTok itp.), przy użyciu fałszywych profili oraz poprzez zamieszczanie w Internecie ogłoszeń o pracy. Inną formą rekrutacji jest werbowanie za pośrednictwem środowisk związanych z przestępczością zorganizowaną. Oprócz tego, Rosja pozyskuje w Polsce kolaborantów przez gry wideo; a jednym z celów jest ograniczenie woli walki w zaatakowanym kraju, gdy już dojdzie do agresji.

Sprawcy ataków hybrydowych są najczęściej wynagradzani za pomocą kryptowalut. Pozwalają one na tani i szybki transfer środków na międzynarodową skalę. Niemniej istotne w całym procederze okazują się nieformalne oraz nieregulowane punkty wymiany kryptowalut na gotówkę, nazywane również giełdami kryptowalutowymi typuover-the-counter (OTC). Serwisy te umożliwiają błyskawiczny transfer dziesiątek milionów dolarów, działając przy tym niemal całkowicie jawnie. Oprócz tego reklamują się na Instagramie, a od klientów rzadko wymagają jakiejkolwiek weryfikacji tożsamości czy źródła pochodzenia środków.

Stawki za ataki różnią się w zależności od poziomu trudności czynu – od kilku dolarów za graffiti do 400 dolarów za zainstalowanie kamery, a nawet do 10 000 dolarów za poważne przestępstwa, takie jak morderstwo. To właśnie korzyści finansowe są głównym czynnikiem motywującym w około 95% przypadkach rekrutacji w Polsce.

Autor. Defence24

Pieniądze, nie ideologia

Wyniki przeprowadzonych śledztw, opierające się na ustaleniach poczynionych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wskazują, że zmianie uległ sposób działania obcych służb, w tym przede wszystkim służb rosyjskich, które coraz częściej inicjują i koordynują działania dywersyjne o charakterze terrorystycznym. Ich celem stają się przede wszystkim obiekty cywilne, np. magazyny i sklepy wielkopowierzchniowe.

W ten sposób Moskwa stara się minimalizować koszty potrzebne do przeprowadzania operacji poniżej progu wojny. Dominują osoby pochodzące z państw byłego ZSRR, m.in. z Ukrainy, Białorusi i Rosji, często powiązane ze światem przestępczym. Potwierdzeniem tego jest analiza ICCT, zgodnie z którą 27% sprawców rosyjskich ataków kinetycznych była już karana lub zaangażowana w nielegalną działalność. Były to przestępstwa od drobnych wykroczeń, takich jak handel narkotykami, po przestępczość zorganizowaną, a w niektórych przypadkach nawet poważne przestępstwa, w tym napaść, a nawet morderstwo. Taki sposób działania znacząco utrudnia wykrycie faktycznych zleceniodawców.

Reklama

Zrozumienie, że Rosja dalej będzie rekrutowała osoby potrzebujące pieniędzy, związane ideologicznie z Kremlem, przeciwników Zachodu czy osoby z zaburzeniami psychicznymi jest kluczowe. To dlatego, że skala i intensywność działań na wojnie stale rośnie, zaś państwa NATO reagują doraźne, fragmentarycznie i niejednomyślnie, zamiast w sposób systemowy oraz zdecydowany.

Wyniki przeprowadzonej analizy sprawców aktów dywersji, sabotażu i szpiegostwa pokazują, że wśród zatrzymanych dominują obywatele Ukrainy, którzy są zwerbowani przez rosyjskie służby lub działają w strukturach pośrednich. Rosja w sposób konsekwentny i pragmatyczny wykorzystuje obywateli Ukrainy, w szczególności osoby młode, do realizacji działań leżących w jej interesie.

Autor. Defence24

1500 spraw

Ukraińskie Państwowe Biuro Śledcze – jedna z kluczowych instytucji ścigania w kraju – od 2022 roku zarejestrowało około 1500 postępowań karnych dotyczących zdrady stanu, obejmujących urzędników, sędziów, wojskowych oraz funkcjonariuszy organów ścigania. Jeśli do tej liczby dodać osoby zatrzymane za współpracę z rosyjskimi służbami w ramach aktów dywersji, szpiegostwa i sabotażu, a także uwzględnić fakt, że wielu sprawców nigdy nie zostało zidentyfikowanych ani zatrzymanych, skala zaangażowania obywateli Ukrainy działających na rzecz Kremla idzie w tysiące.

Rosyjskie służby od lat werbują w oparciu o trzy powtarzalne profile – kryminalistów, osoby pogrążone w długach oraz młodych ludzi podatnych na manipulację. Motywacja jest niemal zawsze finansowa, rzadko ideologiczna. Operowanie wśród społeczeństw postsowieckich daje Kremlowi przewagę psychologiczną i językową, co czyni proces werbunkowy prostszym i skuteczniejszym. Warto również wspomnieć, że sam paszport ukraiński nie jest jednoznaczny z działalnością w imię interesu Kijowa.

W przypadku Ukrainy dodatkowym czynnikiem jest struktura demograficzna sprzed wojny – ponad 17% obywateli stanowili etniczni Rosjanie. Obywatelstwo ukraińskie nie jest więc równoznaczne z lojalnością wobec Kijowa, podobnie jak polskie obywatelstwo nie zawsze oznacza działania na rzecz Warszawy. Tutaj problem jest pogłębiany z uwagi na fakt, że w Polsce zatrzymano najwięcej osób z obywatelstwem Ukrainy, które działały na korzyść Kremla.

Ważnym aspektem aktywności sprawców posługujących się paszportami ukraińskimi jest negatywny wpływ ich działań na relacje polsko-ukraińskie. W polskiej infosferze na pierwszy plan przebijają się komunikaty, że to „obywatel Ukrainy” dokonał sabotażu lub dywersji. Przestaje mieć znaczenie fakt, że dana osoba mogła jedynie posługiwać się ukraińskim paszportem lub nie być w pełni świadoma realizowanych działań, stanowiąc jedynie element szerszej, hybrydowej układanki sterowanej przez Rosję.

2022. Błąd założycielski

Z perspektywy bezpieczeństwa państwa, dużym uchybieniem było akceptowanie wszystkich przybywających po wybuchu wojny w 2022 roku, często bez weryfikacji, zwłaszcza ze stroną ukraińską. W konsekwencji obecnie polskie władze nie są w stanie zidentyfikować wielu osób przebywających na terytorium Polski czy mają narodowość ukraińską, czy rosyjską, a także czy są ścigani przez wymiary sprawiedliwości tych państw. Przypadek członków grupy szpiegowskiej, tzw. „kamerkowców”, doprowadził do sytuacji, gdzie brak odpowiednich procedur weryfikacyjnych skutkował tym, że większość z nich zwerbowano już w Ukrainie – wjechali do Polski jako uchodźcy, w rzeczywistości byli współpracownikami rosyjskiego wywiadu.

Z jednej strony, było podyktowane potrzebą nagłego działania w warunkach rosyjskiej agresji, niemniej taką decyzją Polska straciła kontrolę nad osobami, które przekroczyły granicę. W tym momencie instytucje państwowe nie mają wystarczających narzędzi, aby zweryfikować, że ktoś jest Rosjaninem, ale ma ukraiński paszport.

Reklama

W przekazie publicznym dominuje zatem informacja o obywatelstwie wykonawcy, a nie o faktycznym sprawcy. Choć trzeba podkreślić odpowiedzialność Federacji Rosyjskiej, to dane statystyczne i komunikaty medialne eksponują konkretne obywatelstwa. Jest to problem, który będzie coraz silniej polaryzował oba społeczeństwa – już dziś obciążone licznymi sporami, w tym historycznymi – i który wymaga pilnej interwencji na poziomie rządowym oraz ze strony organizacji pozarządowych. Dopóki za kolejne ataki w Polsce zatrzymywani będą obywatele Ukrainy, a jednocześnie będzie brakować spójnej i skoordynowanej komunikacji ze strony przedstawicieli obu państw, dopóty narastać będą niechęć, brak zrozumienia oraz podatny grunt dla działań Kremla.

Rosyjskie służby konsekwentnie łączą działania operacyjne z kampaniami dezinformacyjnymi, wykorzystując każdy incydent do budowy narracji alternatywnych. Po informacji o zatrzymaniu kuriera rosyjskiego wywiadu, przewożącego trotyl w puszkach po kukurydzy oraz po podejrzeniu sabotażu w Katowicach, niemal natychmiast pojawił się przekaz o „ukraińskiej prowokacji”. To klasyczny mechanizm propagandowy – zbudowany na fragmencie prawdy, który staje się nośnikiem szerszego fałszu. Celem jest nie tyle przekonanie do konkretnej tezy, ile zasianie wątpliwości, osłabienie zaufania do państwa i przerzucenie odpowiedzialności z agresora na ofiarę.

Współpraca służb

Kolejnym istotnym aspektem funkcjonowania kontrwywiadu pozostaje współpraca polskich i ukraińskich służb. Analizując poszczególne kazusy oraz profile sprawców – współpraca ta wydaje się ograniczona. Strona ukraińska musi mieć pełną świadomość, że zasadnicza część pomocy wojskowej i logistycznej dla Ukrainy jest tranzytowana przez Polskę, która jednocześnie stanowi wschodnią flankę NATO i Unii Europejskiej. Relacje Warszawy i Kijowa są kluczowe dla skutecznej rywalizacji z Moskwą.

Polskie służby potrzebują wzmocnionych, bieżących kontaktów z ukraińskimi odpowiednikami, aby na jak najwcześniejszym etapie identyfikować i neutralizować zagrożenia. Wymiana informacji dotyczących obywateli Ukrainy oraz osób mogących mieć powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi powinna odbywać się regularnie, w szerokim zakresie i w sposób usystematyzowany. Informacja pozostaje jednym z kluczowych zasobów bezpieczeństwa państwa.

Utrzymywanie silnych relacji między Kijowem a Warszawą jest kluczowe z punktu widzenia obydwóch rządów. Ukraińcy muszą reagować na taką ilość ataków, których sprawcami są ich obywatele – nawet jeżeli te osoby są tylko posiadaczami paszportu Kijowa, bez poczucia przynależności do narodu ukraińskiego.

Niestety władze ukraińskie robią zbyt mało, nawet na poziomie retorycznym, aby pokazać, że zależy im na prowadzeniu wspólnych działań na rzecz zwalczania ataków hybrydowych. Na pogłębionych i opartych na wzajemnym zrozumieniu relacjach powinno też zależeć Polsce, aby wciąż móc pełnić główne funkcje logistyczne dla pomocy na Ukrainę.

Reklama

Niemniej, planowane uruchomienie hubu logistycznego w Rumunii ma dla Polski zarówno istotne korzyści, jak i potencjalne konsekwencje. Z jednej strony dywersyfikacja szlaków dostaw na rzecz pomocy dotkniętej wojną Ukrainy zwiększa odporność całego systemu wsparcia, ogranicza ryzyko zakłóceń, sabotażu oraz presji militarno-politycznej i zmniejsza koncentrację transportów wojskowych na terytorium RP, co bezpośrednio podnosi poziom bezpieczeństwa państwa.

Z drugiej strony, zmniejszenie roli Polski jako głównego i niezbędnego węzła tranzytowego może w dłuższej perspektywie osłabiać jej pozycję negocjacyjną wobec Ukrainy, ograniczając możliwość wykorzystywania znaczenia logistycznego jako instrumentu wpływu w sporach politycznych, gospodarczych czy infrastrukturalnych. W efekcie, choć dywersyfikacja hubów logistycznych jest korzystna z punktu widzenia NATO i stabilności systemu wsparcia Ukrainy, dla Warszawy może oznaczać konieczność poszukiwania innych trwałych sposobów oddziaływania oraz wzmacniania swojej pozycji.

Reklama

Oceniam z perspektywy Warszawy, że relacje między Ukrainą a Polską powinny być oparte na wzajemnym partnerstwie oraz pragmatyzmie. W kwestiach kluczowych dla polskiego bezpieczeństwa – takich jak ataki hybrydowe potrzeba jest zdecydowanie więcej asertywności i przedstawiania własnych interesów. Tutaj odpowiednie komunikowanie przez stronę ukraińską i polską jest fundamentem.

Obecnie w polskiej przestrzeni informacyjnej, gdy dochodzi do dywersji, od razu pojawiają się hasła, iż to na pewno obywatel Ukrainy. Negatywnie oddziałuje to na relacje Kijów – Warszawa. Stąd wspólne komunikowanie i zacieśnianie współpracy w wymiarze bezpieczeństwa będzie kluczowe dla bezpieczeństwa obu państw. Jeśli tego zabraknie, to polaryzacja i niechęć będzie tylko rosnąć, co świetnie wykorzysta Federacja Rosyjska.

Przeczytaj cały raport: https://defence24.pl/geopolityka/ile-atakow-udalo-sie-zatrzymac-ujawniamy-kulisy-walki-z-rosyjskimi-atakami-hybrydowymi-na-polske-raport

WIDEO: Chaos na Bliskim Wschodzie. Nadchodzi kolejna fala migracji?
Reklama