Geopolityka

Nowy dowódca Al-Kuds wychodzi z cienia

Fot. ćwiczenia morskie Strażników Rewolucji, Creative Commons Attribution 4.0 International, commons.wikimedia.org
Fot. ćwiczenia morskie Strażników Rewolucji, Creative Commons Attribution 4.0 International, commons.wikimedia.org

Po niedawnym ataku za pomocą BSP w Bagdadzie, z dotychczasowego cienia gen. K. Sulejmaniego wyszedł nowy, oficjalny dowódca Al-Kuds, gen. Esmail Ghaani. To właśnie w jego rękach ma spocząć teraz dowodzenie elitarną i ekspedycyjną, z natury rzeczy, formacją wydzieloną w irańskim Korpusie Strażników Rewolucji. I to od niego będzie zapewne wymagane, w pierwszej kolejności, przygotowanie odpowiedzi na amerykańskie uderzenie, a następnie utrzymanie dotychczasowej dynamiki w działaniach Al-Kuds, w skali całego regionu i poza nim.

Decyzja o powołaniu nowego dowódcy Al-Kuds, w miejsce jej wcześniejszego, charyzmatycznego lidera gen. K.Sulejmaniego, miała zostać oczywiście zaakceptowana przez Ajatollaha Ali Chameneiego. Przypomnijmy, że Korpus Strażników Rewolucji IRGC znajduje się w ścisłej orbicie wpływów ajatollahów i niejednokrotnie potrafi prowadzić niezależną politykę od oficjalnych władz w Teheranie. Zaś sam nowy, 61 letni dowódca Al-Kuds, miał zostać przy tym określonym, przez wspomnianego najwyższego przywódcę Iranu, jako jeden z najbardziej prominentnych dowódców w całym kraju.

Należy zauważyć, że Esmail Ghaani dotychczas pełnił już rolę zastępcy generała majora K. Sulejmaniego od 1997 r. Niektóre źródła podają, że był on również zaangażowany w funkcjonowanie komórek kontrwywiadowczych w ramach Strażników Rewolucji. By następnie koordynować działania irańskie na kierunkach Afganistanu oraz Pakistanu. Swoją relację z niedawno zabitym dowódcą Al-Kuds Ghaani określał, jako braterstwo broni, wykute w toku wojny z Irakiem. Należy bowiem przypomnieć, że Ghaani (wówczas 20-latek) i Sulejmani swoje szlify bojowe odebrali właśnie w trakcie trwania brutalnego, ośmioletniego starcia z reżimem S. Husajna, a także wcześniejszych działań kontrpartyzanckich, wymierzonych w Kurdów zamieszkujących Iran. Późniejsza kariera, obu generałów zaprowadziła, właśnie do formacji Al-Kuds, odpowiadającej za działania nieregularne (tzw. proxy) poza samym Iranem. Przedstawiciele Al-Kuds obejmują swoją aktywnością zarówno operacje paramilitarną i szkolenie obcych formacji paramilitarnych w innych państwach, ale również elementy wywiadowcze oraz tajnych operacji.

Nowy dowódca Al-Kuds, podobnie jak K. Sulejmani, już teraz ma zapewne bogate dossier w przypadku służb specjalnych całego świata. Jednak dość rzadko, szczególnie w porównaniu do Sulejmaniego, przebijał się na przysłowiowe pierwsze strony gazet. I to nawet w kontekście irańskich kanałów propagandowych. Lecz w 2012 r. Ghaani miał zostać objęty działaniami ze strony Stanów Zjednoczonych (Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych), co było pochodną jego udziału w bezpośrednim finansowaniu różnych organizacji paramilitarnych i terrorystycznych, wspieranych na co dzień przez Al-Kuds oraz Iran. Amerykanie przypisują właśnie jemu udział w próbie, odkrytego w Afryce (port w Lagos, Nigeria), przemytu pocisków rakietowych kalibru 107 mm, a także innej broni na jednym ze statków handlowych. 

Samo uzbrojenie miało, według ekspertów zasilić formacje paramilitarne współpracujące z Iranem (istnieje sprzeczność, co do bezpośredniej destynacji transportu). Tak czy inaczej, statek z 13 kontenerami z zakamuflowaną bronią (ok. 240 ton amunicji różnego typu do broni strzeleckiej, 107 mm rakiety, 60 mm, 81 mm oraz 120 mm pociski moździerzowe) miał płynąć z portu Bandar Abbas wraz ze sfałszowanym listem przewozowym. Ostatecznie właśnie to Esmail Ghani, ale też Ali Abbas Usman Jega, Ali Akbar Tabatabaei, Azim Aghajani, a także firma Behineh Trading Co. trafili na czarną listę po stronie amerykańskich władz.

Generał E. Ghaani ponownie trafił pod lupę, gdy w 2012 r. wskazał, że jedynie pomoc irańska dla władz w Damaszku uchroniła Syrię przed masakrami ludności. Wówczas, jego wypowiedzi spotkały się z ostrą reakcją przede wszystkim Victorii Nuland, będącej wtedy jednym z kluczowych urzędników Departamentu Stanu. Jednocześnie, media izraelskie dyskutowały o Ghaanim w kontekście jego wypowiedzi z 2015 r., odnoszących się do Palestyny. Miał on zdaniem strony izraelskiej sugerować, że Teheran zbroi palestyńskie formacje do walki z Izraelczykami, właśnie dzięki operacjom Al-Kuds. W 2017 r. nowy dowódca Al-Kuds miał publicznie wskazać, że ta formacja jest aktywna nie tylko na samym Bliskim Wschodzie, ale jej operacje mają znamiona wręcz globalnych.

Co ciekawe, arabska stacja Al Arabyia wskazuje, cytując przy tym opinię jednego z ekspertów do spraw Iranu (tj. Karima Abdiana), że generałowi Ghaaniemu brakuje zdolności, jakie miał zabity K. Sulejmani. Co do przejęcia roli szefa Al-Kuds, według tego arabskiego kanału (wymaga to podkreślenia z racji specyfiki relacji arabsko-irańskich), chodziło o szybką, bardzo mocno wizerunkową akcję, w postaci uzyskania szybkiej kontynuacji łańcucha dowodzenia w Al-Kuds.

Jednak, niezależnie od wszelkich wstępnych ocen, sam Ghaani musi ewidentnie zmierzyć się nie tylko z potrzebami operacyjnymi Al-Kuds, presją wewnętrzną na symboliczną reakcję wobec Stanów Zjednoczonych za zabicie Sulejmaniego, ale także, lub przede wszystkim, z symbolem, jakim była postać Sulejmaniego dla całego regionu. Otwartym pytaniem pozostaje czy Ghaani stanie się kolejnym "władcą marionetek" Bliskiego Wschodu. 

Komentarze