Geopolityka

Misja ONZ w Kongo w odwrocie

Fot. MONUSCO/Twitter

Oddziały misji pokojowej ONZ w Demokratycznej Republice Konga (DRK) dokonały strategicznego wycofania ze wschodniej bazy Rumangabo, oddając miejsce grupie rebeliantów z M23 w tym obszarze. Od początku roku rośnie frustracja związana z misją ONZ, która ma być bezsilna wobec przemocy ze strony milicji – informuje Reuters.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Misja pokojowa ONZ w Demokratycznej Republice Konga - MONUSCO poinformowała na Twitterze, że dokonała „strategicznego i taktycznego wycofania z Rumangabo", by przygotować się na kolejne wspólne działania.

Oddziały ONZ wspierały siły kongijskie w walce z grupą M23 (Ruch 23 Marca), która w październiku rozpoczęła nową ofensywę i w sobotę zajęła miasto Kiwanja, przerywając miesiące względnego spokoju. M23 wznowiło walkę pod koniec 2021 roku po latach uśpienia, oskarżając rząd DRK o nieprzestrzeganie porozumienia o włączeniu jego bojowników do armii. Linia frontu między kongijskim wojskiem a M23 była spokojna przez kilka tygodni, ale starcia z 20 października doprowadziły do tego, że grupa rebeliantów robi postępy w całej prowincji North Kivu. Misja pokojowa ONZ w Kongo poinformowała, że ataki M23 na oddziały ONZ "mogą stanowić zbrodnie wojenne", które mogą być ścigane w sądach krajowych lub międzynarodowych. Ostrzegła, że jest gotowa do "odwetu".

Czytaj też

Utrata kluczowej bazy wojskowej jest porażką dla DRK i kolejnym ciosem dla perspektyw bezpieczeństwa. Kryzys pogłębił również spór z sąsiednią Rwandą w sprawie jej rzekomego wsparcia dla rebeliantów, któremu ta zaprzecza. W czerwcu Demokratyczna Republika Konga oskarżyła Rwandę o przeprowadzanie inwazji, po tym jak rebelianci z Ruch 23 Marca zdobyli kluczowe miasta. Napięcie miedzy Rwandą a Demokratyczną Republiką Konga trwa od lat. Rwanda twierdzi, że DRK udzieliła schronienia etnicznym Hutu, którzy w 1994 roku dokonali ludobójstwa w Rwandzie, w wyniku którego zginęło co najmniej 800 000 etnicznych Tutsi i Huti. Oba kraje od dawna oskarżają się nawzajem o wspieranie różnych rywalizujących ze sobą grup zbrojnych. W październiku Kinszasa wydaliła ambasadora Rwandy w DRK. W sierpniu eksperci ONZ powiedzieli, że znaleźli solidne dowody na to, że Rwanda udzielała pomocy wojskowej M23 we wschodniej części DRK. Rząd Rwandy zakwestionował te ustalenia.

1 listopada wieczorem, jak poinformowała misja ONZ, cywile zaatakowali konwój sił pokojowych ONZ we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, raniąc dwie osoby. Konwój został zaatakowany, gdy zatrzymał się na wojskowym punkcie kontrolnym w pobliżu miejsca przesiedlenia w Kanyarutshinya, 8 kilometrów od miasta Goma. Tłum zebrał się i obrzucił konwój kamieniami, podpalając co najmniej jedną ciężarówkę. Siły pokojowe ONZ oddały strzały ostrzegawcze w powietrze i ostatecznie opuściły strefę.

W tym roku w regionie wzrosła frustracja związana z misją ONZ, którą ludność cywilna oskarża o brak ochrony przed nasilającą się przemocą ze strony milicji. W lipcu w protestach przeciwko ONZ zginęły dziesiątki osób. Trzy miesiące temu jak informuje Amnesty International siły pokojowe ONZ miały w Demokratycznej Republice Konga (DRK) brutalnie rozprawić się z protestującymi, w których zginęło 36 osób, a 170 innych zostało rannych. Pięciu pracowników ONZ było wśród zabitych po tym, jak w dniach 25-27 lipca w kilku miastach na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga wybuchły gwałtowne demonstracje. Protestujący domagali się natychmiastowego wycofania z kraju Misji Stabilizacyjnej ONZ w DRK (MONUSCO). Oskarżyli również MONUSCO, która jest w DRK od 1999 roku, o to, że nie zdołała rozbić zbrojnych grup i chronić cywilów w obliczu odrodzenia się M23, zbrojnej grupy rebeliantów w Północnym Kiwu.

Czytaj też

Działania M23 zyskały rozgłos, gdy rebelianci ponad 10 lat temu zajęli miasto Gomę czyli największą enklawę na wchodzie Konga, położoną wzdłuż granicy z Rwandą. 12 grudnia 2013 roku zostało podpisane porozumienie w Nairobi. Zakładało całkowitą demobilizację i przekształcenie tego ruchu w legalnie działająca partię polityczną, wtedy też wielu bojowników M23 zostało włączonych do kongijskiej armii.

Komentarze (4)

  1. Monkey

    Liga Narodów bis znowu zawiodła? Ta organizacja (tzw. ONZ, czyli United Nations) ma szczytne cele, ale efektywność istnieje tylko wtedy, kiedy USA wyślą siły zbrojne, oczywiście na „wezwanie” uciemiężonych.

  2. Jaszczur

    ONZ to takie same badziewie jak liga narodów.przed 39... Rżną się w te stoją i się patrzą zupełnie bez jaj i twardej ręki to oni sobie mogą tam w tej Afryce siedzieć 1000 lat i nic nie zrobią .

    1. opozycja

      Cos w tym jest- samo to ze pozwalaja dla Izeala na Atmowki a Iran ciagle sancje mimo ze przesrzregal umowyc COPA pokazuje ze nie chodzi o spraiwdiwosc. A wiec nie moze byc skuteczna.

  3. opozycja

    Ciekawe czy sa tam Chinczycy. O ile chinska armia nie uczestczy w zadnej wojnie i nie ma zadnego doswidcznia wojskowego o tyle na stronach ogicjanych Armii Ludowej pubikuja coraz to nowe reportarze z misji Pokojwych. To chyba jedyny sposb by Ci zolneirze powachali proch. Ale ogilnie mysle zolnierze Chinscy sa kipescy - poprstu nie biora udzialu w ciagych wojnach jak np amerykanscy.

  4. easyrider

    Te misje pokojowe jak i całe ONZ można sobie w buty wsadzić. Ci którzy mają się strzelać i tak to będą robić o czym ONZ dobitnie przekonała się w Rwandzie. Jeśli miałby to czemuś faktycznie zapobiegać, to dyslokacja oddziałów ekspedycyjnych, w pełni wyposażonych do prowadzenia działań wojennych i totalna pacyfikacja tych, którym się chce tam biegać z kałaszami i terroryzować ludność cywilną. Jeśli nie, bo chcemy to robić bezstresowo dla bandytów, to szkoda środków na takie misje. Niech się wybijają aż zwycięży silniejszy.