Libia: Haftar grozi Turcji, Ankara wysyła ministra obrony

27 grudnia 2020, 09:43
01
Turecka misja szkoleniowa w Libii, fot. Tureckie Ministerstwo Obrony, msb.gov.tr

Turcja w żadnym razie nie zamierza ograniczać własnej obecności wojskowej w Libii. Kolejnym sygnałem tego rodzaju kierunku polityki władz w Ankarze jest robocza wizyta ministra obrony. Rodzą się pytania czy jest to kolejny krok do wznowienia działań zbrojnych w obecnie zamrożonym konflikcie w tym północnoafrykańskim państwie.

Zobacz także
Reklama

Tuż po tym, jak turecki parlament zgodził się na przedłużenie obecności wojskowej w Libii do tego północnoafrykańskiego państwa poleciał minister obrony. Miał on wizytować tureckie siły, zaangażowane w działania na rzecz władz w Trypolisie. Planowane były również rozmowy odnoszące się do współpracy wojskowej na linii Turcja-Libia. Hulusi Akar spotkał się przede wszystkim ze swoim odpowiednikiem w ramach rządu Porozumienia Narodowego Salahem Al-Namroshem.

W rozmowach miał wziąć udział szef sztabu wojsk libijskich Mohammad Al-Haddad oraz inni wysocy rangą dowódcy libijscy, podlegający pod władze w Trypolisie. Turcy zapowiadają, że utrzymane zostaną wspólne programy szkoleniowe, mające na celu wzmocnienie libijskich sił zbrojnych oraz służb bezpieczeństwa. Trzeba również pamiętać, że Turcja dysponuje bazą wojskową w rejonie al-Watiya. Jednocześnie, to właśnie tureckie wsparcie logistyczne oraz technologiczne stoi za odrzuceniem ofensywy wojsk gen. Chalify Haftara.

Tureckie media zwracają uwagę, że oprócz kurtuazji oraz chęci ugruntowania współpracy wojskowej pomiędzy Turcją i Libią, wizytę ministra obrony łączy się bezpośrednio z groźbami wysuwanymi przez gen. Chalifę Haftara. Miał on wskazać, że nie będzie pokoju w Libii w przypadku, gdy Ankara będzie obecna wojskowo w tym kraju. Ankara nie pozostała dłużna i miała odpowiedzieć, że w przypadku pojawienia się zagrożenia dla własnych interesów uzna za cel wojska Haftara, ale również „najemników” służących pod jego komendą. To ostatnie jest zakamuflowaną sugestią, że za uprawnione cele ataków sił tureckich mogą zostać obrani doradcy zewnętrzni, wywodzący się z państw wspierających Chalifę Haftara. Oczywiście, tureckie źródła podkreślają, że przeszkodą do osiągniecia stabilizacji i pokoju w Libii są działania nie tyle samej Turcji, co przede wszystkim Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Rosji oraz Francji.

Reklama
Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/produkt/zasadzka-w-dzialaniach-lekkiej-piechoty/
Reklama Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/produkt/zasadzka-w-dzialaniach-lekkiej-piechoty/

Turcy zarzucają również, że siły gen. Haftara mają prowadzić koncentrację swoich zasobów w rejonach Syrty i Dżufry. Według nich, od październikowych porozumień dało się zauważyć dostawy wyposażenia wojskowego dla opozycyjnych względem Trypolisu sił. Mowa jest chociażby o zaobserwowaniu nowych serbskich systemów rakietowych LRSVM Morava. Stąd też, istnieje wysokie ryzyko ponownej eskalacji działań zbrojnych w tym państwie. Zauważa się przy tym, że pewnego rodzaju symbolem były walki o Awbari z początku grudnia.

Stabilizacji nie ułatwiają, wspomniane również na wstępie zapowiedzi parlamentu w Ankarze o przedłużeniu możliwości stacjonowania wojsk tureckich w Libii o kolejne 18 miesięcy. Traktując turecką obecność wojskową, jako niepodlegającą wcześniejszym porozumieniom na mocy których w Libii miały być wycofywane obce siły. Istnieją więc wysoce prawdopodobna wizja, że październikowe rozmowy będą traktowane przez wszystkie walczące strony za możliwość taktycznego rozejmu. Pozwalającego ponownie uzupełnić zapasy i przygotować się do wznowienia działań w skali operacyjnej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
wilk
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 12:57

I znowu Turcy przelewają krew innych narodów poza swoimi granicami. Mordują cywilów w Syrii , Karabachu i znowu w Libii. Że NATO na to spokojnie patrzy.

Milutki
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 18:43

Turcja broni cywilów w Syrii, cywile w czasie wojny uciekają właśnie do Turcji a nie do innych państw prowadzących w Syrii wojnę. W Górskim Karabachu Turcja pomogła uzyskać Azerbejdżanowi jego terytorium z którego wysiedlonych zostalybsetki tysięcy cywilów, w Libii Turcja broniła Libijczyków przed uzurpatorem do władzy który ich zabijał. Wstyd dla NATO że nie popiera Turcję

Valdore
wtorek, 29 grudnia 2020, 15:11

Ciekawe Milutki kto ci płaci ze tak zohydzasz Turcję wszystkim na swiecie??

Oto
środa, 30 grudnia 2020, 08:40

A kto Ci płaci za antyturecką propagandę?

Milutki
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 00:32

Haftar w 2020 roku i na koniec 2019 złamał zawieszenie broni z konferencji z Berlina, odmówił negocjacji zawieszenia broni w Moskwie , nie uznał i atakował legalny rząd libijski z Trypolisu, nie dopuścił do wolnych wyborów w Libii. Haftar całkowicie się skompromitował jeżeli chodzi o sprawę pokoju w Libii, cały czas szykuje się do wojny , zbiera najemników, a dotychczasowi sojusznicy utrzymują go w politycznej grze o Libię. Turecka obecność w Libii jest odpowiedzią na zagrożenie jakie cały czas stanowi Haftar dla pokoju i w sprawie wycofania się zewnętrznych sił z Libii to Haftar i jego zagraniczni poplecznicy muszą zrobić pierwszy krok a nic nie zapowiada aby to zrobili. Turecka obecność w Libii jest niezbędna dla pokoju i powodzenia negocjacji jakie tam się toczą.

Roundup
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 14:30

... legalny rząd libijski z Trypolisu? Powyższa percepcja analityczna nadmiernie jest osadzona w jednym układzie odniesienia (Ankara). Abstrahując od kontekstu rozmów pokojowych i ich implementacji, realia jak to zwykle jest są szalenie skomplikowanie. Próba "białego" rozpracowania tego tematu będzie niestety subiektywna. Gdyby nie popierająca islamistów turecka obecność już dawno byłby tam osiągnięty kompromis.

Davien
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 20:04

Ech, sam chciałes:0 Rząd w trypolisie jest jedynym legalnym rządem libii uznanym przez ONZ a Haftar zwykłym buntownikiem i to on własnie uniemozliwia proces pokojowy w Libii. masz coś jeszcze do dodania?

Roundup
wtorek, 29 grudnia 2020, 13:07

W tzw. "papierach" owszem. Od 16 września 2011 roku upłynęła dekada. W Libii od tego czasu nastąpił ogrom zmian na scenie w tym rebelia Haftara - nie będę rozwijał myśli czy słuszna. Zgodzę się jednak, że w pewnym aspekcie można utożsamiać jego osobę z fiaskiem procesu pokojowego. Co do zasady - mojej zasady - daleki będę od aklamacji jakiejkolwiek islamistycznej perspektywy gdziekolwiek by to miało miejsce.

Davien
wtorek, 29 grudnia 2020, 19:16

Znowu... panei Roundup to włąśnei rebelia haftara któremu zamarzyła sie władza w Libii zatrzymała proces pokojowy, zobacz sobie kiedy się zbuntował i zdradził po raz kolejny rząd któremu przysięgał słuzyc.

Roundup
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 23:11

Nie "znowu" tylko mam takie zdanie. Czy nie budzi wątpliwości, że Francja czy nawet w pewnym stopniu USA skorygowały swoją politykę? Okazuje się, że nie są najważniejsze "papiery" czy wpisy w wiki... a ludzie. P.S. W przysiędze żołnierza nie przysięga się rządowi tylko Narodowi. Rozumiem, że zwrot "rząd któremu przysięgał" to tylko skrót myślowy...

Milutki
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 18:46

Nawet zwolennicy Haftara uznają jego przeciwników czyli rząd z Trypolisu za jedyny legalny, jest to obiektywny fakt a nie subiektywne rozważanie. Haftar nie uznawał i nie uznaje żadnych negocjacji, tylko wojnę prowadzącą do pełni jego władzy, dzięki Turcji teraz Libijczycy prowadzą jakieś negocjacje, gdyby nie Turcja to istniałby tylko dyktator Haftar

Roundup
wtorek, 29 grudnia 2020, 13:20

"... zwolennicy Haftara uznają jego przeciwników czyli rząd z Trypolisu za jedyny legalny" i dlatego chcą przyłączyć Trypolis do jedynej Libii jaką sobie wyobrażają. "Haftar nie uznawał i nie uznaje żadnych negocjacji, tylko wojnę prowadzącą do pełni jego władzy" - opinia taka ma tyle wspólnego z obiektywnością co tureckie ekspedycje z pokojem (Cypr, Syria, Libia, Azerbejdżan). Niezwykle łatwo z klawiatury przykleić etykietę, komukolwiek ... np. dyktator Erdogan?

Milutki
wtorek, 29 grudnia 2020, 19:14

Te ekspedycje doprowadziły do pokoju, ochrony ludzi i przywroceniu sprawiedliwosci , trudno to zaakceptować niektórym ale tak właśnie jest

Roundup
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 22:56

Za Turcji sprzed epoki obecnego dyktatora przypuszczalnie na wielu obszarach przychyliłbym się do powyższej opinii. Niestety obecna agresywna islamistyczna linia polityki nie chroni równo ludzi a osobliwa sprawiedliwość czy pokój jest narzucony siłą a nie kompromisem.

Turkofil
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 10:17

Lira turecka spadła z wartości 1,5 do złotówki w 2014 r do 0,5 w 2020 czyli jej wartość spadła TRZY RAZY. Czyli obywatele Turcji i kraj zbiednieli. To normalne dla kraju wojującego. Libia, Cypr, Syria, Armenia/Azerbejdżan. I wszędzie to Turcja jest agresorem. W żadnym z tych konfliktów nie naruszono granic Turcji, wszędzie to Turcja zaczęła działania wojenne. W Libii i Armenii/Azerbejdżanie daleko od swoich granic. Giną tam też obywatele Tureccy a kraj biednieje. Sojusz z NATO przemieniany jest w sojusz z Azerbejdżanem a skłócenie z wszystkimi sąsiadami. Życzę zdrowia.

Milutki
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 18:49

Kraje które wymieniasz nie naruszyły granic Turcji ale zagroziły życiu ludzi, doprowadziły do masowego eksodusu i śmierci. Turcja ratuje tych wszystkich ludzi i chwała Turcji za to.

Roundup
środa, 6 stycznia 2021, 00:27

Turcy pod panowaniem obecnego "sułtana" nie są orędownikiem pokoju jaki my sobie wyobrażamy. Pretekst o ratowaniu przez nich autochtonów od masowego eksodusu i śmierci uważam za przejaskrawienie. ... reasumując każdy ma prawo do swojej aberracji.

Tweets Defence24