Konflikt w Libii daleki od zakończenia - Francja oskarża Turcję [KOMENTARZ]

30 stycznia 2020, 10:55
1024px-Merkel,_Putin,_Erdoğan_and_Macron_during_the_joint_press_release
Fot. Oficjalna strona prezydenta Federacji Rosyjskiej

Konflikt w Libii cały czas prowadzi do starć na lądzie oraz w powietrzu nad tym północnoafrykańskim państwem, ale jednocześnie narasta wrogość pomiędzy państwami trzecimi zaangażowanymi bezpośrednio lub pośrednio we wspieranie jednej ze stron libijskich. Coraz mniej wskazuje, że walczące strony myślą o pełnej i szybkiej implementacji jakichkolwiek porozumień pokojowych, wypracowanych na drodze dyplomatycznej.

Sytuacja wokół pogrążonej w wojnie domowej Libii w żadnym razie nie wydaje się być dziś ustabilizowana. Dochodzi zarówno do incydentów z użyciem zróżnicowanego uzbrojenia, np. bezzałogowych statków powietrznych (bsp) lub przykładowo otwartych starć lekkiej piechoty zmechanizowanej (najczęściej osadzonej na lekkich pojazdach kołowych), chociażby w rejonie Abugrein. Lecz przede wszystkim trwa informacyjna walka pomiędzy zaangażowanymi państwami, które widzą Libię w kategoriach własnych rozgrywek regionalnych. Wydaje się, że tym samym wszelkie postanowienia, osiągnięte w trakcie konferencji w Berlinie, są traktowane przez same strony sporu w kategoriach taktycznych, nie blokujących zamierzeń strategicznych względem dążenia do kontrolowania całego kraju.

Zwaśnione strony konfliktu w Libii prowadzą cały czas działania bojowe względem siebie, a rząd popierany przez Turcję stara się obecnie wykorzystać obecne wzmocnienie sił i środków do przejścia do kontrofensywy. Jednocześnie, obecnie ostrą wymianę opinii można było zaobserwować pomiędzy Francją i Turcją. Oba państwa NATO w libijskiej rozgrywce wspierają dwie zwaśnione ze sobą strony, mają również inne koncepcje względem strategicznych relacji w basenie Morza Śródziemnego.

Przykładem tej swoistej międzynarodowej wojny nerwów, może być chociażby turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan, który miał oskarżyć Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) o finansowanie działań rosyjskich najemników z Grupy Wagnera, mających wspierać uderzenie na popierany przez Turcję jeden z de facto dwóch libijskich ośrodków władzy. Interesującym wątkiem są również oskarżenia ze strony władz Sudanu, wysuwane również wobec ZEA. Chartum ma twierdzić, że ich obywatele są rekrutowani do ochrony libijskiej infrastruktury wydobywczej, a także są wykorzystywani jako klasyczni najemnicy.

Wręcz analogiczne oskarżenia o przerzut najemników do Libii pojawiły się również względem wspomnianej Turcji. Tym razem, były one jednak skierowane wprost przez władze w Paryżu. Zdaniem prezydenta Emmanuela Macrona działania tureckie, tj. wspomniane przerzucanie formacji najemniczych oraz wysyłanie okrętów wojennych, podkopują wszelkie porozumienia międzynarodowe osiągnięte wcześniej względem Libii. Co jeszcze ważniejsze, Paryż mocno skrytykował wszelkie umowy libijsko(rząd wspierany przez Turcję)-tureckie odnoszące się do kwestii morskich. Mając przy tym silne poparcie zaniepokojonych polityką morską Turcji, władz Grecji oraz Cypru.

Według strony tureckiej w rejonie centralnej części Morza Śródziemnego mają rzeczywiście operować cztery fregaty i jeden tankowiec, należące do marynarki wojennej Turcji. Jednak, zdaniem Turcji ich zadania są związane z pomocą wobec operacji prowadzonych przez NATO w regionie, a także w zakresie zabezpieczenia szlaków żeglugowych. Dwie z nich, najprawdopodobniej fregaty klasa Gabya (Göksü oraz Gökova) miały jednak być widziane tuż u samych wybrzeży Libii.

Pojawiają się również sugestie i doniesienia (w znacznym stopniu trudne do pełnego potwierdzenia), że Turcja oprócz samych instruktorów wojskowych wysłała do Libii systemy obrony przeciwlotniczej (w tym rakietowe), tak aby zminimalizować możliwości operacyjne lotnictwa podległego gen. Chalifa Haftarowi. W tym kontekście, należy zauważyć informację o możliwym zestrzeleniu chińskiego bsp (LJ-7 Wing Loong), wykorzystywanego przez siły technologicznie i finansowo wspierane przez ZEA czy też Egipt, przez formacje wspomagane przez Turków (rejon najprawdopodobniej na wschód od Misraty). Co więcej, różne państwa trzecie nie mają przestrzegać ograniczeń międzynarodowych w transferach uzbrojenia do Libii i cały czas wspierać walczących tam Libijczyków.

Jednego można być pewnym, konflikt libijski już dawno wyszedł poza fazę starcia tylko i wyłącznie libijskiego. Zaś duża grupa państw trzecich, które zaangażowały się politycznie, wojskowo i finansowo może i utrudnia jakiekolwiek porozumienia na drodze pokojowej. Szczególnie, że gra polityczna dotyczy nie tylko samych złóż surowców w Libii, ale też Morza Śródziemnego, rozgrywek pomiędzy państwami arabskimi i Turcją czy też kwestii rosyjskiej obecności w Afryce. Nie wolno również zapomnieć o symbolicznym już wymiarze rywalizacji, gdzie żadna z zewnętrznych stron konfliktu nie chciałaby dopuścić się swoistej utraty twarzy. Taka kombinacja gwarantuje jedynie ciągłe problemy dla samej Libii, gdzie od czasu obalenia reżimu płk. Mu’ammara Kaddafiego ciągle toczą się jakieś mniejsze lub większe starcia.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Reklama
Komentator
czwartek, 30 stycznia 2020, 18:20

Do momentu do póki rządzili w krajach arabskich „dyktatorzy” - umieli utrzymać w ryzach swoje narody, Kadaffi, itp Spójrzcie na Jordanie, Oman, Arabię - tam gdzie rządzą twarda ręka jest w miarę ok. Irak, Libia itp - tylko obalili dyktatorów zrobiło się jak na załączonym obrazku. Rozumiem mocarstwowe ambicje Turków, Francuzow itp każdy chce mieć wpływ na szlaki handlowe, złoża ropy, itp.

Fircyk z Orange
czwartek, 30 stycznia 2020, 15:16

Ale tonie przeszkadza Francji d zakupów libijskej ropy

gnago
środa, 27 maja 2020, 20:22

Po to przecież uczestniczyli w zabijaniu Kadafiego, aby mieć tanią ropę z bliska

dim
czwartek, 30 stycznia 2020, 14:48

Nawet nie miało prawa być inaczej. Skoro "traktat" Turcji z "rządem Libijskim", gdy ten był o ćwierć kroku od katastrofy, pozbawia Grecję, Egipt i Cypr ich oczywistych praw do części szelfu (Cypr praktycznie do całego jego szelfu), Turcji i Rosji faktycznie zagwarantowano bazy wojskowe w Libii, w tym Turcja wiadomo, że będzie je mieć przeciw w/w trzem państwom poszkodowanym... a państw tych nawet nie zechciano zaprosić na konferencję ws. Libii... - a państwa te GRANICZĄ z Libią... - jasne, że zrobią wszystko, by taki rząd storpedować. I robią to bez ogródek. W obronie własnej i przeciw imperializmowi Turcji, Rosji i Niemiec. I Niemiec - co właśnie bardzo jasno przejawiło się i powinno być "pierwszym dzwonkiem" także dla Polaków ( ! )

DPS411
piątek, 31 stycznia 2020, 19:30

Grecja i Cypr graniczą z Libią ? Człowieku , ogarnij się i popatrz na mapę zanim takie bzdury zaczniesz wypisywać .

dim
wtorek, 18 lutego 2020, 16:26

Grecja z Libią graniczy strefą kontroli ekonomicznej i obszarem kontroli powietrznej. Cypr został przez Turcję, wirtualnie, w ogóle pozbawiony prawa do swego szelfu. I Turcy zaczęli już tam wiercenia.

dim
czwartek, 30 stycznia 2020, 18:40

imperializm Niemiec, w branży finansowej, bardzo jaskrawo ujawnił się przy okazji wymuszonego przejęcia przez banki niemieckie (a głównie plajtujący Deutsche Bank), za ułamek wartości, przynoszących dobre zyski banków cypryjskich, w Rosji i na Ukrainie. Straty były tylko w Grecji, ale i w Grecji bank ściśle współpracujący z DB przejął banki Cypru, w ciągu jednej nocy, w sposób wymuszony szantażem i za 1/4 samej tylko kwoty udzielonych pożyczek. Poza tym wszystkim bankom eurostrefy EBC udzielił dużych pożyczek na wypadek paniki, za wyjątkiem banków Cypru. Którym nie tylko, że nie udzielił, ale i ogłosił to, przez co rozmyślnie wywołał właśnie panikę... - opisuję, gdyż polskie media nie opisywały tego. A teraz, przy konferencji w sprawie Libii, niemiecki oczywisty imperializm pokazał się, przedstawił się publiczności po raz pierwszy, od powstania RFN, także w sprawach czysto terytorialnych - wojskowych. Prawdopodobnie po raz pierwszy, ale nie ostatni. Co Polacy powinni potraktować jako pierwszy dzwonek, ale wydarzeń które na pewno nastąpią. I choć nie wiemy kiedy będzie to potrzebne, my mamy być na nie przygotowani.

rED
czwartek, 30 stycznia 2020, 14:41

Zabawne. Francja kogoś oskarża o destabilizację Libii?

Adrian
czwartek, 30 stycznia 2020, 12:17

to samo dotyczy się wielu innych konfliktów Syria tez ma złoża jak i Irak a wiele innych krajów wspiera różne organizacje w Syrii i Iraku dla własnych celów i korzyści a cierpią na tym te kraje jak i region. WOJNY WYWOŁUJA POLITYCY DLA SOBIE ZNANYCH CELOW A CIERPIA NIEWIINI LUDZIE CYWILE TAK ZAWSZE BYŁO I BEDZIE

Tweets Defence24