- WIADOMOŚCI
Iran w stanie narastającego napięcia. Protesty, represje i ryzyko dalszej destabilizacji
Iran pozostaje jednym z najbardziej niestabilnych państw Bliskiego Wschodu. Choć ostatnia fala protestów została siłowo zdławiona przez władze, napięcie społeczne wciąż utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Ulice największych miast na krótko ucichły, jednak przyczyny niezadowolenia — głęboki kryzys gospodarczy, ograniczanie swobód oraz postępująca radykalizacja systemu władzy — pozostają nierozwiązane.
W rozmowie z Defence24 sytuację w Iranie analizuje Marcin Krzyżanowski, orientalista oraz były konsul RP w Kabulu. Jak podkreśla, obecne protesty nie są wydarzeniem oderwanym od szerszego kontekstu, lecz efektem procesów, które narastały przez wiele lat.
Kryzys gospodarczy jako zapalnik protestów
„Sytuacja w Iranie, czyli bardzo duże napięcia społeczne, które przerodziły się początkowo w pokojowe, następnie bardzo brutalne i brutalnie tłumione manifestacje są wynikiem przede wszystkim co najmniej od 2018 roku bardzo poważnego, głębokiego kryzysu ekonomicznego.”
Iran od dawna zmaga się z konsekwencjami sankcji międzynarodowych, spadkiem wartości narodowej waluty i galopującą inflacją. Coraz większa część społeczeństwa ma trudności z zaspokojeniem podstawowych potrzeb, a frustracja wynikająca z pogarszających się warunków życia zaczyna przeradzać się w otwarty sprzeciw wobec władz.
Jednocześnie — jak zwraca uwagę nasz rozmówca — problem nie ogranicza się wyłącznie do sfery ekonomicznej. Istotną rolę odgrywa także sposób funkcjonowania irańskiego systemu politycznego, który w ostatnich latach staje się coraz bardziej zamknięty.
„Niezadowolenie społeczne potęguje też podejście władz do swobód obywatelskich oraz politycznych. Ostatnie lata, z pewnym wyjątkiem w postaci ostatnich wyborów prezydenckich to systematyczne wypychanie centrystów i reformistów poza nawias polityki, między innymi poprzez wetowanie ich kandydatów w wyborach prezydenckich i parlamentarnych, które w takiej sytuacji z łatwością wygrywają radykałowie.”
Młode pokolenie przeciwko restrykcjom obyczajowym
W praktyce oznacza to stopniowe zanikanie mechanizmów, które mogłyby kanalizować społeczne niezadowolenie w sposób legalny i polityczny. Wybory przestają być postrzegane jako realna droga zmiany, a ulica staje się jedyną przestrzenią wyrażania sprzeciwu.
Szczególnie widoczne jest to wśród młodych Irańczyków, którzy coraz wyraźniej dystansują się od ideologicznych fundamentów Islamskiej Republiki. Jak podkreśla Krzyżanowski, „nie bez znaczenia są też kwestie swobód obyczajowych, które władza ogranicza, co jest szczególnie dotkliwe dla młodych ludzi.” To właśnie oni stanowią dziś główną siłę protestów, traktując je jako bunt przeciwko całemu systemowi.
Odpowiedź władz jest jednoznaczna — zamiast dialogu sięgają po represje. Nasz rozmówca nie ma wątpliwości, że aparat państwowy działa w logice siłowej.
„Władza ma na to pomysł i tym pomysłem są brutalne represje sięgające nawet używania ostrej amunicji i wprowadzenia takiego nieoficjalnego stanu, quasi stanu wyjątkowego na ulicach.”
Choć z najwyższych szczebli władzy pojawiają się wezwania do kompromisu, pozostają one bez realnych konsekwencji. Jak dodaje Krzyżanowski, „pomimo wezwań prezydenta do kompromisu politycznego nie udało się go osiągnąć. Póki co obecna fala protestów została stłumiona ale kwestią czasu jest pojawienie się kolejnych protestów.”
Wraz z pogłębiającym się kryzysem coraz częściej pojawia się pytanie o możliwą reakcję społeczności międzynarodowej. Iran pozostaje państwem o ogromnym znaczeniu strategicznym, a jego destabilizacja miałaby bezpośredni wpływ na cały Bliski Wschód. Jak zauważa Krzyżanowski, interwencja z zewnątrz jest scenariuszem realnym, choć obarczonym poważnym ryzykiem.
„Tak, interwencja z zewnątrz jest jak najbardziej możliwa. Trudniejszym pytaniem jest o to czy taka interwencja przyniosłaby jakiekolwiek pozytywne skutki?”
Chaos zamiast zmiany systemowej
W jego ocenie skutki mogłyby być dramatyczne. „Skutkiem mógłby być chaos zarówno w Iranie jak i na Bliskim Wschodzie. Aczkolwiek najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest chwilowy chaos i zwarcie szyków reżimu oraz zaostrzenie jego stanowiska. Wszystko oczywiście jest też uzależnione od tego czy to byłaby ograniczona w swoim zakresie interwencja czy byłby to naprawdę zmasowany atak.”
Nawet zmasowane działania nie gwarantowałyby jednak trwałej zmiany politycznej. „W przypadku zmasowanego ataku byłaby pewna, niewielka szansa na poważne osłabienie Republiki, które mogłoby zaowocować jakiegoś rodzaju wojną domową w Iranie, ale powtórzę, jest to scenariusz mało prawdopodobny.”
Co więcej, okres destabilizacji mógłby paradoksalnie doprowadzić do jeszcze większej radykalizacji. Jak zauważa nasz rozmówca, „mogłoby się narodzić jakieś nowe rozwiązanie polityczne, ale w praktyce najbardziej prawdopodobnym scenariuszem po okresie chaosu jest wykrystalizowanie się nowej, jeszcze bardziej radykalnej wersji reżimu.”
Perspektywy na przyszłość pozostają więc wyjątkowo ponure. „Najprawdopodobniej nie dojdzie do żadnych zmian systemowych czy też ustrojowych, szerzej rzecz biorąc. Najprawdopodobniej polityka rządu irańskiego stanie się jeszcze bardziej ostra. Będzie jeszcze więcej inwigilacji, jeszcze więcej mechanizmów kontroli społecznej i jeszcze więcej brutalnego zamordyzmu.”
Obraz Iranu wyłaniający się z naszej rozmowy to obraz państwa, które zamiast reform wybiera kontrolę i represje. Protesty mogą chwilowo wygasać, lecz napięcie społeczne pozostaje i — jak wszystko na to wskazuje — powróci ze zdwojoną siłą. Dla władz w Teheranie oznacza to dalsze trwanie w logice siły. Dla społeczeństwa — życie w cieniu strachu, niepewności i narastającego konfliktu.



PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142