Gruzja na rozdrożu: między Europą, Rosją i izolacją [ANALIZA]
Gruzja odgrywa kluczową rolę jako kraj tranzytowy na Kaukazie Południowym i ważny partner Unii Europejskiej w obszarach bezpieczeństwa, dywersyfikacji energetycznej oraz polityki rozszerzenia. Dla Polski kierunek polityczny tego państwa, jak i jego rola w regionie są szczególnie ważne, zwłaszcza w kontekście agresywnej polityki Rosji i europejskich poszukiwań stabilnych szlaków dostaw, w tym w sektorze energetycznym.
Mimo tej roli, rządząca w Gruzji partia Gruzińskie Marzenie coraz częściej stawia swoich europejskich partnerów w trudnym położeniu. W ostatnich miesiącach presja wobec opozycji osiągnęła bezprecedensowy poziom, co budzi poważne zaniepokojenie w państwach członkowskich UE. Liderzy opozycji oraz działacze społeczni są regularnie aresztowani lub zmuszani do emigracji. Podejmowane są także kroki mające na celu wykluczenie konkurencyjnych partii z życia politycznego oraz ograniczenie udziału w wyborach obywateli Gruzji mieszkających za granicą.
Jednocześnie narastają obawy, że przed wyborami w 2028 roku rząd będzie dążył do przekształcenia rozdrobnionej opozycji w kontrolowane, fasadowe podmioty, utrzymując tym samym jedynie pozory rywalizacji politycznej. Pozostaje więc pytanie o aktualny status gruzińskiej opozycji, w tym partii „Gakharia For Georgia”, która po rocznym bojkocie zdecydowała się wyłamać z opozycyjnego frontu i objąć przysługujące jej mandaty parlamentarne.
Wywiad z Tamarą Kekenadze (Gakharia For Georgia), gruzińską polityczką opozycyjną i ekspertką ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, rysuje niepokojący obraz sytuacji w kraju. Gruzja zdaje się oddalać od swoich europejskich zobowiązań, mierzy się z narastającymi represjami wewnętrznymi i ryzykuje pogłębieniem międzynarodowej izolacji w czasie, gdy współpraca z partnerami takimi jak Polska wydaje się być ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Egzekwowanie sankcji: słaby punkt europejskiej strategii bezpieczeństwa?
Od 2022 roku Europa zaostrzyła sankcje wobec Rosji, szczególnie w sektorze energetycznym. To sprawiło, że kraje tranzytowe, takie jak Gruzja, znalazły się pod wzmożoną obserwacją. Kwestią czasu było, kiedy europejscy analitycy zaczną zadawać niewygodne pytania, takie jak:
Czy istnieją przesłanki wskazujące, że rosyjska ropa i gaz trafiają do Europy przez Gruzję pod zmienionymi oznaczeniami? Czy Gruzja może być wykorzystywana jako kanał tranzytowy dla towarów podwójnego zastosowania kierowanych do Rosji?
Obawy nie wynikają koniecznie z tego, że Gruzja stała się otwartym sojusznikiem Moskwy, ale raczej z tego, że słabe instytucje, ryzyko korupcji i brak przejrzystości stwarzają możliwości obchodzenia sankcji. Może to być związane na przykład ze zmianą etykiet lub mieszaniem produktów naftowych, niedostatecznym śledzeniem pochodzenia ropy i gazu, a także wyciekiem towarów podwójnego zastosowania przez cywilne kanały handlowe.
Według Kekenadze te obawy nie są bezpodstawne. Jej zdaniem osoby sprawujące obecnie władzę – a mianowicie politycy Gruzińskiego Marzenia – są skorumpowane i istnieje realne prawdopodobieństwo, że mogłyby czerpać korzyści z odsprzedaży lub mieszania rosyjskiej ropy naftowej, na przykład z produktami azerskimi. Należy jednak pamiętać, że sankcje nie są łamane na poziomie deklaracji politycznych. Są one po cichu omijane dzięki technicznym lukom prawnym. Gruzja coraz częściej wykazuje podatność na zagrożenia w tej kwestii.
Dla Brukseli jest to sygnał ostrzegawczy. Słaba transparentność w Gruzji nie tylko podważa politykę UE, ale także grozi stworzeniem luk prawnych, które Moskwa może wykorzystać kosztem jedności europejskiej.
Korytarze transportowe i strategiczna konkurencja na Kaukazie Południowym
Proponowany Korytarz Zangezur pokazuje, jak szybko pozycja Gruzji w regionie może osłabnąć. Podczas gdy rurociągi energetyczne są względnie stałe, szlaki transportowe i logistyczne są geograficznie elastyczne. Tym samym istnieje ryzyko, że połączenia kolejowe przez Armenię mogłyby skutecznie wpłynąć na przekierowanie znacznej części przepływów towarowych z terytorium Gruzji.
Dla Polski, która popiera Korytarz Środkowy jako nierosyjską alternatywę łączącą Europę z Azją Środkową i Chinami, marginalizacja Gruzji byłaby strategicznie niekorzystna. Słabsza Gruzja oznacza nie tylko mniej możliwości dywersyfikacji dostaw, większe uzależnienie od niestabilnych lub spornych szlaków, ale także mniejsze wpływy UE na Kaukazie Południowym. Innymi słowy, osłabiona Gruzja oznaczałaby mniej niezawodne połączenie Wschód-Zachód, podważając w ten sposób szerszą strategię Europy w zakresie łączności i dywersyfikacji.
Rosnący autorytaryzm i upadek zaufania politycznego
W ostatnich latach Gruzja doświadcza postępującej koncentracji władzy. W listopadzie prokuratura ogłosiła postawienie zarzutów karnych ośmiu czołowym politykom opozycji, w tym byłemu prezydentowi Micheilowi Saakaszwilemu. Jednocześnie rządząca partia Gruzińskie Marzenie zacieśnia kontrolę nad instytucjami i dyskursem publicznym.
Kekenadze otwarcie przyznaje się do błędów popełnionych przez opozycję – w tym do długotrwałego bojkotu parlamentu – ale broni decyzji swojej partii o powrocie do parlamentu:
„Bojkot nie zadziałał. Objęcie mandatów było jedynym sposobem na kontynuowanie walki i zapewnienie, że głosy sprzeciwu będą nadal słyszalne”.
Opisuje również klimat strachu celowo kultywowany przez rząd:
„Gruzińskie Marzenie pokazuje ludziom obrazy zniszczonej Ukrainy i mówi im, że to samo stanie się w Gruzji, jeśli opozycja dojdzie do władzy”.
Dla polskich czytelników te obrazy są nie do przeoczenia. Przypadek Gruzji jest przykładem znanego paradoksu: rząd, który twierdzi, że chroni stabilność, jednocześnie systematycznie demontuje instytucje, które ją gwarantują.
Dlaczego inwestorzy się odwracają?
Zaledwie dekadę temu Gruzja była przedstawiana jako łatwy punkt wejścia dla europejskich inwestorów na Kaukaz. W przeszłości była otwarta na kapitał zagraniczny, przyjazna dla startupów, atrakcyjna pod względem turystyki i logistyki. Dziś ten model się rozpada.
Kluczową kwestią nie jest rentowność, ale przewidywalność. Sądownictwo nie jest wolne. Prawo może zmieniać się nieprzewidywalnie. Inwestorzy obawiają się, że nie będą w stanie chronić swoich firm.
Dla polskich firm – zwłaszcza MŚP – jest to kluczowe. Gruzja nie jest już środowiskiem, którym można łatwo zarządzać, a co najważniejsze, podejmować ryzyko bez większych obaw. Chociaż sektory takie jak turystyka, energia odnawialna i IT wciąż mają potencjał, obecnie dominującym czynnikiem jest ryzyko polityczne. Jak ostrzega Kekenadze, utrzymująca się niestabilność może zepchnąć Gruzję do samoizolacji, odcinając ją od europejskiego kapitału i wiedzy fachowej.
Mit neutralności w regionie zdominowanym przez twardą siłę
Obecne władze Gruzji coraz częściej przedstawiają swoją politykę „równowagi” lub „neutralności” jako pragmatyczny wybór. Niewątpliwie jest to coś, co może być przekonujące dla części gruzińskiego społeczeństwa. Jednak w rzeczywistości neutralność na Kaukazie Południowym nie jest pozycją strategiczną ani czymś możliwym do osiągnięcia. Wręcz przeciwnie, jest to próżnia – taka, którą nieuchronnie wypełniają silniejsi aktorzy.
Czy Gruzja potrafi zachować równowagę między UE, USA, Rosją i Chinami?
Odpowiedź Kekenadze jest dosadna:
„Neutralności nie da się osiągnąć w naszym regionie. Dla nas integracja z UE i NATO nie jest kwestią ekonomiczną – to kwestia egzystencjalna”.
Wskazuje również na malejące zaangażowanie USA, w tym na roczną nieobecność ambasadora USA w Tbilisi. Dla Polski silna obecność transatlantycka w Europie Wschodniej i na Kaukazie Południowym jest postrzegana jako niezbędna. Wycofanie się Gruzji ze współpracy najprawdopodobniej osłabiłoby całą wschodnią flankę, co nie przyniosłoby korzyści żadnemu z państw NATO.
Zobacz też

Przesłanie dla Europy — i dla Polski
Zapytana, czego oczekuje od UE, Kekenadze wystosowała skromny, ale stanowczy apel:
„Przynajmniej nie zrywajcie formalnych więzi — ruchu bezwizowego, wolnego handlu. Jeśli je stracimy, ucierpią zwykli, proeuropejscy obywatele Gruzji, a nie politycy”.
W tym miejscu rola Polski staje się kluczowa. Warszawa konsekwentnie opowiadała się za wschodnimi partnerami, rozumiejąc, że ich porzucenie rodzi większą niestabilność w regionie, a nie reformy. Wspieranie gruzińskiego społeczeństwa obywatelskiego, mechanizmów przejrzystości i egzekwowania sankcji nie jest dobroczynnością — to strategiczny interes własny.
Gruzja nie jest jedynie odległym państwem Kaukazu. To przede wszystkim kluczowy kraj tranzytowy, realnie wpływający na bezpieczeństwo energetyczne Europy. Jednocześnie, pomimo swojego strategicznego znaczenia oraz pozytywnego wpływu, może stać się testem wiarygodności unijnej polityki rozszerzenia, a także potencjalnym słabym ogniwem w systemie sankcji wobec Rosji.
To, co dzieje się obecnie w Gruzji, ma bezpośrednie konsekwencje dla bezpieczeństwa UE, polityki sankcji i szlaków tranzytowych Wschód-Zachód, a tym samym również dla strategicznych interesów Polski. W miarę jak Europa zmienia mapę swojego bezpieczeństwa, otwarte pozostaje pytanie o to, czy Gruzja zbliży się do Europy, czy też powoli osunie się do szarej strefy, w której Moskwa czuje się najbardziej komfortowo.




PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142