- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Europejski myśliwiec. Indie zastąpią Niemców?
W czasie, kiedy program niemiecko-francusko-hiszpańskiego samolotu przyszłości FCAS jest już niemal martwy, ciekawym zastępczym partnerem dla Francji stają się Indie. Obydwa państwa mają więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać – spekulują indyjskie media.
Autor. Maciej Szopa/Defence24
Francja jest niechętna programowi europejskiego powietrznego systemu bojowego przyszłości (FCAS, Future Combat Air System), a jej wiodąca firma lotnicza, Dassault, chce być w tym programie wiodącym podmiotem, który będzie miał 80-procentowy udział w pracach. A przynajmniej w pracach nad najbardziej ambitną częścią programu FCAS, czyli samolotu załogowego.
Tymczasem wcześniejsze plany zakładały podział mniej więcej po połowie. Pomimo tego, że to Francuzi mają dzisiaj większość kompetencji w budowie samolotów bojowych i obecnie produkują niezależny od zagranicznych poddostawców samolot generacji 4+. Tymczasem kompetencje niemieckiego i hiszpańskiego Airbusa to udział w programie Eurofighter, który i tak jest w dużej mierze dziełem firm brytyjskich na czele z BAE.
Jeszcze większym problemem dla programu FCAS były różne zapotrzebowania co do tego samolotu. Niemcy chcieli maszyny do wykorzystania z baz lądowych i bez zdolności przenoszenia broni atomowej. Natomiast potrzeby Francji są dokładnie odwrotne. Podobna różnica, jeśli chodzi o zapotrzebowanie, pojawiła się w latach 80., kiedy trwał program Eurofighter.
Tymczasem Indie, jak wskazuje indyjska prasa, są państwem posiadającym dwa lotniskowce i planują zwiększyć ich liczbę do trzech. I oczywiście są też mocarstwem atomowym, a zatem będą potrzebowały nosiciela pocisków z takimi głowicami. Szczególnie dlatego, że będzie to nosiciel trudno wykrywalny, a więc zdolny do przełamania obrony powietrznej przeciwnika.
Wydaje się, że Indie mogą się okazać idealnym partnerem dla Francji. Po pierwsze, już teraz są klientem na francuskie samoloty Rafale, a więc produkty firmy Dassault. Po drugie, w ewentualnej współpracy byłyby junior partnerem i to Francja nadawałaby ton pracom, a także to francuski przemysł otrzymywałby lwią część zamówień. Indie ze swojej strony mogłyby jednak przejąć wiele rozwiązań technicznych zaliczanych do tzw. 6. generacji. I ostatecznie albo współprodukować system FCAS, odbierając podobne maszyny, albo swoją własną indyjską wersję (np. z niektórymi systemami własnej produkcji – już teraz Indie produkują m.in. własny radar w technologii AESA – albo z komponentami z zaprzyjaźnionego Izraela). Rozwiązania takie lub ich wczesne wersje mogłyby też trafiać do indyjskiego samolotu 5. generacji, czyli HAL AMCA.
Innymi słowy, Francuzi po zwycięstwach w przetargach na indyjski samolot generacji 4+ (choć największy kontrakt na 114 Rafale nadal jeszcze nie jest podpisany), mają szansę pójść za ciosem i stać się najważniejszym indyjskim partnerem w programie samolotu generacji 5. A może nawet 6. Innymi słowy, osiągnęliby to, o czym marzą dzisiaj Rosjanie, którzy cały czas kuszą New Delhi swoim Su-57 i jego rozwiązaniami w kontekście programu AMCA. Wybór wydaje się jednak prosty. Mariaż techniczny z Francją to sojusz gospodarczy i zbliżenie z Europą, dostęp do znacznie lepszych technologii i brak ryzyka sankcji za kupowanie sprzętu rosyjskiego.


WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner