- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Atak na Iran oczami Moskwy: zagrożenie czy szansa? [WYWIAD]
Dr Michał Patryk Sadłowski w rozmowie z Defence24 analizuje reakcję Kremla na amerykańsko-izraelski atak na Iran. W wywiadzie omawia, jak Moskwa ocenia te działania w kontekście prawa międzynarodowego, geopolitycznych interesów Rosji na Bliskim Wschodzie oraz negocjacji z USA w sprawie Ukrainy, a także wskazuje możliwe kierunki rosyjsko-irańskiej współpracy wojskowej i strategicznej.
Bartłomiej Wypartowicz: Jak Rosja oficjalnie ocenia amerykańsko-izraelski atak na Iran? Czy stanowisko Kremla jest jednoznaczne, czy raczej wyważone i ostrożne?
Dr Michał Patryk Sadłowski, doktor nauk prawnych, historyk państwa i prawa oraz fundator i prezes Fundacji Instytut Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza: Bez wątpienia negatywnie. Przede wszystkim fakt działań, które zmierzają wprost do zabicia głowy państwa. Każdy jednowładca obawia się bowiem takich praktyk. Do tego, w ocenie Kremla, dochodzi naruszenie suwerenności niepodległego państwa, członka ONZ. Moskwa, co zresztą zostało wyłożone wprost w komunikacie MSZ Federacji Rosyjskiej z 28 lutego br., działania Izraela i USA ocenia jako bezprawny atak zbrojny i próbę zniszczenia konstytucyjnego ustroju państwa. Oficjalna ideologia Kremla bazuje na uznaniu, że suwerenność państwa jest czymś absolutnym, co oznacza, że nikt z zewnątrz nie ma prawa do ingerencji w sprawy wewnętrzne oraz kształt ustrojowy danego państwa. Nawet jeśli to ustrój, który zupełnie pozbawia ludność praw politycznych.
Z drugiej strony, aktualnym celem strategicznym Kremla w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa jest korzystne zakończenie wojny z Ukrainą, czyli docelowo, geostrategiczne podporządkowanie Rosji państwa ukraińskiego. I rozmowy z USA, które w nowych formułach toczą się mniej więcej od lutego-marca 2025 r., traktowane są przez W. Putina jako szansa utrwalania podziałów między USA a UE i Ukrainą, również na osłabienie amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy, a finalnie na uzyskanie na tym kierunku fundamentalnych ustępstw.
Oczywiście, między Waszyngtonem a Moskwą nie doszło jeszcze do porozumienia, bo obóz D. Trumpa kieruje się inną filozofią polityczną. Oferuje on bowiem W. Putinowi reset obejmujący szeroką współpracę gospodarczą, a nawet częściowo polityczną, ale z drugiej strony, USA oczekują po prostu zamrożenia konfliktu. Niemniej, próby dialogu politycznego wciąż trwają i Kreml, przynajmniej na razie, nie chciałby tego zrywać. Ergo: ocena działań USA i Izraela jest negatywna, ale nie drastycznie. Wciąż dostrzegalna jest następująca taktyka narracyjna: jeśli coś w polityce USA oceniamy negatywnie, to krytykujemy USA, a nie osobiście D. Trumpa czy jego najbliższe otoczenie. Niemniej, amerykańsko-izraelskie sukcesy w Iranie, a zwłaszcza pozytywna dla Waszyngotnu zmiana reżimu w Teheranie, Moskwa potraktowałaby jako osłabienie swoich pozycji w tym państwie i regionie.
Jak ten atak wpisuje się w rosyjską narrację dotyczącą prawa międzynarodowego i polityki Stanów Zjednoczonych?
To jest dobrze sformułowane pytanie. Bo narracja, wynikająca z rosyjskiej percepcji stosunków międzynarodowych i prawa międzynarodowego jest następująca: co do zasady, każde państwo, niezależnie od panującego w nim ustroju, nie powinno w żaden sposób spotykać się z ingerencją w jego sprawy z zewnątrz. Chyba, że to państwo znajdujące się w naszej strefie wpływów albo jest nasz wróg. Natomiast, zwłaszcza ideowo bliskie reżimy, powinny cieszyć się absolutną suwerennością. Stąd Moskwa próbuje już wykazywać, że USA, i generalnie Zachód, kieruje się seleketywnym pojmowaniem prawa międzynarodowego.
Czy w rosyjskich elitach widać spójną linię interpretacyjną tego wydarzenia, czy raczej różnice między środowiskami politycznymi i wojskowymi?
W takim reżimie jak rosyjski trudno, zwłaszcza w czasie wojny przeciwko Ukrainie, dostrzegać wyraźniejsze różnice zdań pomiędzy pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami. Jedyne co na razie może być istotne to fakt, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie znów mogą skorygować lub nawet zmienić przez Kreml ocenę negocjacji USA-Rosja w sprawie Ukrainy i generalnie, tego, czy warto kontynuować tzw. SWO. Bo jeśli okazałoby się, że USA zaczynają grzęznąć na Bliskim Wschodzie, to górę może np. wziąć frakcja, która będzie opowiadała się za kontynuacją wojny przeciwko Ukrainy, zakładając, że tym samym będzie można co najmniej osiągnąć lepsze pozycje negocjacyjne względem tego konfliktu. Co już nie jest na rękę tej części elit, które już teraz są gotowe na zamrożenie konfliktu i rozpoczęcie resetu, przede wszystkim gospodarczo-handlowo-finansowego z USA. Niemniej, dla tej jastrzębiej, wojowniczej części elit, działania USA to potwierdzenie tezy, że Rosja musi pozostać państwem wojennym, być bezwzględnie ostrożna wobec Zachodu oraz USA, i szykować się na najgorsze.
Na ile Moskwa postrzega ten konflikt jako zagrożenie dla własnych interesów na Bliskim Wschodzie, a na ile jako szansę na osłabienie pozycji USA w regionie?
Każde wzmocnienie Zachodu, w tym, USA, blisko granic Rosji lub granic strefy wpływów, którą Rosja uznaje za swoją swoją przestrzeń geopolitycznych ambicji oraz planów, Moskwa traktuje jako zjawisko niekorzystne dla swoich interesów. Niemniej, jak w każdej sprawie, diabeł tkwi w szczegółach. Bo z jednej strony, Iran był i jeszcze jest partnerem w zakresie ideologicznego, geopolitycznego, czy też gospodarczego przeciwstawiania się Zachodowi, a w warunkach sankcji, zwłaszcza od 2022 r., współpraca gospodarcza oraz wojenna Moskwy z Teheranem okazała się ważną częścią rosyjskiego wysiłku wojennego. Można powiedzieć, że Rosja pośrednio, ale jednak wciąż sąsiaduje z Iranem, co związane jest z rosyjską obecnością militarną w Armenii.
Chociażby też z tego powodu, konflikt jest potencjalnie niebezpieczny dla Moskwy, bo może, np. z powodu napięć na linii Baku-Teheran, i ogólnie, powiązań izralesko-azerbejdżańskich oraz ostatniej aktywności USA w Armenii i Azerbejdżanie, rozlać się na Kaukaz Południowy, a to przecież jest już dla Kremla ważna część obszaru poradzieckiego. Moskwa traktuje ten region jako południową granicę swojego wielkiego projektu mocarstwowo-imperialnego, i tym samym również bramę na Kaukaz Północy. Dla Rosjan to więc system naczyń połączonych. Nie bez znaczenia pozostaje zagrożenie w postaci ogólnej destabilizacji, w tym, radykalizacji religijno-terrorystycznej.
Zobacz też

Z drugiej strony, nawet mimo wielu ambitnych planów współpracy, poważna część rosyjskich elit już dawno dostrzegła, że Iran jest i pozostanie dla Rosji czymś obcym. Chodzi bowiem o bariery językowe, kulturowe i polityczne, które w dużej mierze wynikały ze specyfiki ustrojowej. Jako przykład powiem to, że wybrane najlepsze rosyjskie uczelnie miały od 2022 r. plany rozwoju współpracy z uczelniami lub środowiskami naukowymi z Iranu i mało co z tego wyszło. Oczywiście, na tle Zachodu Rosjanie mieli o wiele lepszy dostęp do elit i generalnie współpracy z Iranem, ale w praktyce okazało się, że Rosja jest w wielu aspektach po prostu, zacytuję mojego dobrze zorientowanego rozmówcę, „zbyt zachodnia do integracji z prawdziwym Orientem”. Wreszcie, konflikt izraelsko-irański trwa nie od wczoraj, a znacznie dłużej, i Moskwa też starała się, na ile to możliwe, balansować, co sprawiło, że Iran przecież nigdy traktatowym sojusznikiem Rosji nie był.
Niemniej, już teraz pojawia się w Rosji wiele głosów, że przedłużający się konflikt w Iranie, jeśli nie dojdzie do jednoznacznego zwycięstwa, może wpłynąć na wzrost surowców. A to już jest bardzo korzystne dla Moskwy. Z drugiej strony, w Moskwie zastanawiają się już na ile ten konflikt może wpłynąć np. na kwestie humanitarne, czyli np. kwestii zapotrzebowania na żywość. A Rosja to przecież poważny eksporter zbóż czy nawet produktów rolno-spożywczych.
Jak atak może wpłynąć na relacje rosyjsko-irańskie? Czy możemy spodziewać się zacieśnienia współpracy wojskowej, technologicznej lub wywiadowczej?
Nie jestem ekspertem w sprawach wojskowości. Natomiast z punktu widzenia strategii i polityki, zakładam, że Rosja mogła już przed atakiem, na ile mogła, wesprzeć Iran informacyjnie, żeby maksymalnie krzyżować plany USA. Bo im więcej błędów na kierunku Iranu i ogólnie Bliskiego Wschodu zrobi Waszyngton, tym lepiej dla Moskwy. Przecież już w 2025 r. z Moskwy płynęły sygnały, że w sprawie tego regionu Moskwa może być pośrednikiem lub pomocnikiem USA. Powtórzę - z dwojga złego, czyli, że jeśli już doszło do takiego konfliktu, to Moskwie zależałoby na kompromitacji USA. Potwierdziłoby to narracyjnie jej tezy, że Amerykanie niczego nie nauczyli się po Iraku i Afganistanie, co w tzw. Trzecim Świecie osłabia pozycję Waszyngtonu.
Czy Rosja może zdecydować się na realne wsparcie Iranu – polityczne, militarne lub gospodarcze? Jeśli tak, to w jakiej formie?
Rosyjskie zaangażowanie na Ukrainie powoduje, że Rosja ma bardzo ograniczone możliwości wsparcia kogokolwiek. Musi w pierwszej kolejności, co oczywiste, zachować rezerwy na wojnę przeciwko Ukrainie, i np. jakieś eskalacje na innym kierunku europejskim w przyszłości. Niemniej, wsparcie wywiadowcze-informacyjne, wysłanie instruktorów, przeszkolenia dla irańskich wojskowych, czy też wybrane wsparcie wojenno-techniczne, wszystko to wchodzie w grę. I co ważne, wciąż atutem Rosji jest rozbudowy aparat dyplomatyczny, który z racji statusu Rosji, ma nadal wiele możliwości czy to pozyskiwania informacji czy też oddziaływania na inne państwa, struktury międzynarodowe itp. W tym zakresie Rosja będzie, na ile uzna to za słuszne, w swoim interesie, wspierać Iran.



WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151